Roman Pawłowski o teatralnych rekordach

IP: *.eranet.pl 12.03.07, 09:22
No i znowu bla, bla, bla. W samym Berlinie jest wiecej teatrów niż w
Warszawie. Ilość premier - cóż - mógłby Pan zadać sobie trud i zbadać
przyczynę tego stanu rzeczy w Warszawie (i pewnie w całej Polsce). Tylko czy
nie ma innych tematów dotyczących teatrów w Warszawie? ...oj Pawłowski cudze
chwalicie swego nieznacie!
    • stanislawski1111 Roman Pawłowski o teatralnych rekordach 13.03.07, 20:07
      Panie Romanie, pan przeciez duzo podrozuje. Po raz pierwszy wpadlo Panu w oko ze
      w Niemczech graja wiecej? Produkuja wiecej? Po raz pierwszy mial Pan w rece
      Repertuar niemeickiego teatru? Bywam za Odra od czasu do czasu, i zawsze
      zachacze o opere lub teatr i z tego co wiem to ten system jest jedynie dlatego
      mozliwy, ze w Niemeickich teatrach maja 3-4 razy wiecej obslugi technicznej,
      duzo mniejsze zespoly aktorskie, dziesieciokrotnie wieksze bodgety i
      zainteresowana, wyedukowana (od dziecka) publicznosc. Rekord teatru Maxima
      Gorkiego niestety nie odbija sie w jakosci. Wiekszosc: 90% to po prostu
      niewypaly, tanio i szybko (trzy do piec tygodni) wyprodukowane. Kilka z nich -
      te na otwarcie - widzialem. Przedstawienia Zadary nie widzialem, ale sie
      wybiore, za miesiac o ile jeszcze bedzie grane, bo prasa jest bardzo marna...
      Pozdrawiam i zycze ochoty do wnikliwszej analizy. Stanislawski.
      PS. Kiedy sie gra raz na miesiac, albo dwa, to przedstawienie zawsze jest jak
      premiera.
      • Gość: p Re: Roman Pawłowski o teatralnych rekordach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.03.07, 12:43
        Pan Roman, urwawszy się z choinki, nie zaobserwował jeszcze realiów, a te są
        takie, że wyprodukowanie spektaklu kosztuje, że nawet najbardziej obłożone
        spektakle przynoszą niewielkie zyski. A nawet gdyby premier było kilkanaście w
        miesiącu w Warszawie, dzięki niebagatelnemu dofinansowaniu, a codziennie można
        by zobaczyć inny spektakl, kto miałby na nie chodzić? Publiczność może i by się
        znalazła, tylko skąd miałyby się znaleźć pieniądze w kieszeniach publiczności.
        Bilet na spektakl, Panie Pawłowski, kosztuje w najlepszym razie ok. 20 zł, cechy
        dochodzą do 100. Ludzie, którzy chodzą pasjami do teatru na ogół nie dysponują
        takimi pieniędzmi. Nie każdy też jest zapraszanym, znudzonym krytykiem.
Pełna wersja