Gość: laxou
IP: *.aster.pl
05.04.07, 13:10
wczoraj w pubie "MELANŻ" (czy moze to juz sie tak nie nazywa..?) w pawilonach
przy nowym swiecie przezylam bardzo dziwna sytuacje.. Powinnam byla stamtad
wyjsc juz w momencie, kiedy po moim pytaniu do barmana, czy moge zamowic na
dole, uslyszalam ze mam zdrowe, mlode nogi i moge sie przejsc na gore...
Niestety nie wyszlam, a potem bylo juz tylko gorzej. Zamowilam kawe i herbate
(sic!), na co ten barman (czy wlasciciel) mowi, ze poprosi ode mnie dokumenty.
Ja myslalam najpierw, ze sobie zartuje, ale on zupelnie powaznie, ze mi nie
sprzeda, jesli nie pokaze dokumentow. I to byl kolejny moment, kiedy powinnam
byla wyjsc.. Zaczelam z nim dyskutowac, ze nie ma prawa mnie legitymowac skoro
nie kupuje alkoholu itd itp, ale on stwierdzil, ze jest u siebie i moze robic
co chce... Pokazalam mu ten dowod, zeby w koncu dostac swoja kawe, ale
uslyszalam, ze musze jeszcze przyniesc dowod osoby, ktora ze mna byla... no to
juz bylo za duzo nawet jak na moja cierpliwosc, wiec owszem pokazalam mu
tamten dowod, ale tylko dlatego, zeby nie myslal, ze wychodzimy, bo go nie
mamy. powiedzialam, ze w tej sytuacji dziekujemy, on ironicznym tonem z
usmiechem powiedzial "zapraszamy ponownie". to mnie juz wyprowadzilo z
rownowagi, wiec rzucilam, ze nie skorzystamy. wtedy dowiedzialam sie jeszcze
na koniec, ze pan nie bedzie zalowal jesli wiecej tam nie przyjdziemy...
naprawde tak absurdalnej sytuacji nie mialam dawno. nie rozumiem, jak mozna w
ten sposob traktowac klientow. nawet jesli sa tam na razie tlumy, to nie musi
tak byc dlugo. kilka knajp w pawilonach juz splajtowalo. a jesli juz nie
argument dbania o klienta, to przynajmniej o elementarny szacunek do niego..
jak sie dowiedzialam, ten pan jest znany z glupich tekstow, ale uwazany za
raczej nieszkodliwego. natomiast ta sytuacja to juz przesada. ja w kazdy razie
bylam w szoku i moja noga wiecej tam nie postanie.