lelegutek
07.10.07, 12:04
Byłem na występie Chóru Aleksandrowa 6.10.2007 o godz. 19 w Sali Kongresowej w Warszawie.
Ile jest chóru w chórze? Mało. Może tak z 15%. Reszta to popisy solistów, gdzie chór tylko akompaniuje - i całkiem sporo tanecznych scenek rodzajowych, gdzie w ogóle nikt naprawdę nie śpiewa.
Jedną piosenkę zaśpiewali naprawdę pięknie. W drugiej części koncertu, "W drogę / V put". Reszta pieśni chóralnych brzmiała dobrze, ale nie najlepiej - głównie za sprawą udziwnionej aranżacji, nadużywania fortissimo i fatalnego nagłośnienia - zupełnie niedostosowanego właśnie do najgłośniejszych partii. Było zdecydowanie za głośno a wzmacniacze aż charczały.
Największą owację (na stojąco) dostał solista śpiewający arię "Nessun dorma" Pucciniego. Prawdziwy popis _rosyjskiego_chóru_żołniersiego_, boki zrywać. Śpiewak ma silny głos, bierze wysokie nuty i nie fałszuje - ale to wszystko. Frazowanie jak z kantyny, mętna dykcja, maskujące wibrato w wysokich partiach - aria w większości wykrzyczana a nie wyśpiewana. Tak to jest, jak tenor wojskowy bierze się za repertuar liryczny. Wykonanie najwyżej na czwórkę z minusem - a tu wszyscy wstają! Komedia.
Komediowych akcentów było więcej: występ natchnionej piosenkarki garnizonowej (na szczęście tylko jedna piosenka), gościnny popis wokalny polskiej studentki, najpewniej "lansowanej" przez któregoś z organizatorów, kilkakrotne czytania list sponsorów, organizatorów, przychylnych osób i instytucji i kogo tam jeszcze.
O obdarowywaniu portretem Jana Pawła II, śpiewaniu Czerwonych Maków na stojąco i otwierającej przemowie rosyjskiego generała szczegółów oszczędzę.
Na koniec główny organizator, prezes jakiejś firmy reklamowej, wśród ogólnego uniesienia i braw pozdrowił ze sceny swoją żonę i przeprosił, że na razie przez jakiś czas nie zawita do domu, bo jest zajęty organizacją koncertów! Naprawdę tak było!
W sumie impreza ciekawa poznawczo, ale dla jednej pięknej piosenki chyba nie było warto, zwłaaszcza za 150zł od osoby.