j_karolak
13.10.03, 11:29
Przekrój
Lektura do dna
"Świat ogarnia radosne pijaństwo. Sześć lat po debiucie w Stanach
Zjednoczonych jedyny na świecie miesięcznik dla pijaków dociera do
Europy. Na pierwszy ogień poszli Anglicy.
Kto jest największym pijakiem wszech czasów? Jak znaleźć radość w
samotnym piciu? Jak pić, by wyszło ci to na zdrowie? Jeśli szukasz
odpowiedzi na podobne pytania, pierwszy magazyn dla pijaków jest właśnie
dla ciebie.
Pijak zamiast nihilisty
"Nowoczesny Pijak" ("Modern Drunkard") nie jest bynajmniej poradnikiem
dla Anonimowych Alkoholików. Bo "Pijak" to pismo dla miłośników
alkoholowego upojenia. Z tekstów można się dowiedzieć, w którym barze
najfajniej się upić, poczytać o historii znanych alkoholi i znaleźć
mnóstwo przekonujących teorii o wyższości człowieka pijanego nad
trzeźwym.
Konstrukcja pisma przypomina kobiece periodyki o urodzie, z tą różnicą,
że zamiast siedmiu porad na temat usuwania zmarszczek przeczytamy na
przykład siedem zasad skutecznego picia. Zamiast testu na osobowość -
parodię psychozabawy "Czy jesteś alkoholikiem?", instrukcję samotnego
picia albo przewodnik po języku migowym barmanów. Każda okazja jest też
dobra, żeby ponabijać się z organizacji antyalkoholowych.
W zgodnej opinii autorów magazynu picie jest najskuteczniejszym sposobem
łamania barier międzyludzkich. Alkohol jest w stanie połączyć
wszystkich, bez względu na pochodzenie, narodowość czy przekonania
polityczne. Dajcie mi Leppera i Balcerowicza, do tego skrzynkę piwa i
litr dobrej whisky, a za parę godzin przyprowadzę wam dwóch świetnych
kumpli.
"Nowoczesny Pijak" powstał sześć lat temu w Denver. Na pomysł stworzenia
gazety tylko dla pijaków wpadł Frank Kelly Rich, autor powieści science
fiction, dorabiający wówczas pracą za barem.
- To było w 1996 roku w jednym z barów w Austin w Teksasie - wspomina
Rich. - Zamierzałem wtedy uruchomić magazyn "Nowoczesny Nihilista".
Ale potem pomyślałem, że to nie jest dobry pomysł, bo nihilizm jest
już strasznie oklepany, i przyszło mi do głowy, że jeśli już robić
jakiś magazyn, to o czymś, na czym się znam. Rozejrzałem się po barze
i zdałem sobie sprawę, że najlepiej znam się na piciu - opowiada
redaktor naczelny "Pijaka".
- Większość pijaków tkwi wciąż w poczuciu winy. Nikt im dotąd głośno nie
mówił, że picie jest fajne, że powinni być dumni z tego, że są
pijakami - tłumaczy Rich. - A przecież cały świat jest zbudowany na
alkoholu. Pierwszą rzeczą, jaka powstawała w nowych miastach na Dzikim
Zachodzie, był saloon - argumentuje. - Mnóstwo znanych ludzi było
pijakami: wielcy pisarze, poeci, artyści. W Polsce pewnie jest tak
samo? - pyta, rechocząc rubasznie.
"Modern Drunkard" uczy, jak być dumnym pijakiem. Nakład miesięcznika
jest jak na USA niewielki, bo wynosi zaledwie 30 tysięcy egzemplarzy.
Dostępny w barach, sklepach muzycznych i niektórych kioskach kosztuje
cztery i pół dolara, czyli mniej więcej tyle, ile pół litra wódki. - Na
początku była czarno-biała 12-stronicowa gazetka o piciu w Denver -
opowiada pomysłodawca tytułu. - A od dwóch lat mamy przyzwoity, kolorowy
magazyn.
Muzułmanie na Europę
W lipcowym wydaniu magazynu pojawiła się na przykład analiza chodu
pijaka, z której jednoznacznie wynika, że spacer po solidnym piciu jest
o wiele zdrowszy niż na trzeźwo. "Człowiek trzeźwy - argumentuje autor
tekstu - pokonuje odległość między dwoma punktami po linii prostej. Zaś
człowiek pijany będzie się zataczał, zatem odcinek, jaki faktycznie
przejdzie, będzie znacznie dłuższy. A więc pijak człapiący od baru do
łazienki spali o wiele więcej kalorii niż osoba trzeźwa".
Autor namawia do kreatywności i wymyślania nowych sposobów na zrzucenie
kilku kilogramów: "Wybieraj stolik położony najdalej od toalety; nie
trzymaj butelki trunku pod ręką, ale na najwyższej półce; w momencie
zamroczenia schowaj butelkę przed samym sobą, żebyś musiał się
pogimnastykować przy szukaniu" i tak dalej.
Dla osób, które nie są pewne, czy powinny czytać magazyn, redakcja
przygotowała test na bycie pijakiem: "Możesz być pewien, że jesteś
pijakiem, jeśli:
1) zapisałbyś się do AA, ale wciąż jesteś zbyt pijany, żeby zapamiętać
tekst ślubowania,
2) lubisz pić między drinkami,
3) przestałeś raz pić i było to najgorsze popołudnie twojego życia,
4) nigdy nie zdarzyło ci się zakręcić butelki z alkoholem,
5) czujesz odrobinę dumy, gdy ktoś mówi o tobie "bezwstydny alkoholik".
W innym numerze można przeczytać o historycznej roli alkoholu w dziejach
świata: "30 rok n.e.: Jezus czyni cud, zamieniając na weselu wodę w
wino. Tylko dlatego impreza nie kończy się obciachem. Liczba zwolenników
Jezusa szybko wzrasta. 625 rok n.e.: Mahomet ogłasza, że alkohol to zło.
Europejczycy zastanawiają się, co też muzułmanie będą teraz robić dla
zabawy. 711 rok n.e.: Muzułmanie najeżdżają Europę".
- W Stanach na rynku są co najmniej cztery magazyny o paleniu marihuany
- tłumaczy Rich. - Ale tylko nasz mówi o przyjemności picia. Widocznie
bardziej poprawne politycznie jest palenie trawy niż picie.
"Modern Drunkard" kreśli zupełnie inny obraz pijaka od tego, do jakiego
przywykliśmy. "Stary" pijak bił żonę, przepuszczał pensję w barze,
terroryzował dzieci i powodował wypadki drogowe. Pijak nowoczesny to
korzystający z życia optymista, który wie, co dobre, ma udane życie
seksualne, końskie zdrowie i pieniądze. Nowocześni pijacy mają głowy na
karku. Wynajdują złote myśli, dowcipy i dzielą się nimi z kompanami na
forum magazynu.
Śpimy do południa...
Dotarcie do trzeźwego członka zespołu redakcyjnego graniczy - ze
zrozumiałych względów - z cudem. Po wielu podejściach trafiam na Troya
Baxleya, stałego współpracownika "Pijaka". - Nikogo nie ma w redakcji,
bo śpimy najmarniej do południa - charczy do słuchawki.
Troy ma 38 lat. Jest komikiem, występuje w jednym z klubów w Denver. -
Już nie piję tyle co kiedyś, nie mam siły - mówi. Zapytany o to, co
pije, wylicza długą litanię przeróżnych piw, wódek i whisky. Pomagają mu
w pisaniu wierszy, które zamieszcza w witrynie internetowej magazynu.
- Dżentelmeni nie piją przed południem, więc nie ma sensu wstawać
wcześniej - mówi Frank Rich. - Ja wstaję koło drugiej. Zaczynam od
Krwawej Mary. Potem pracuję, piszę, idę trochę poćwiczyć. Co godzina
piję jednego drinka, jakiś dżin z tonikiem. O dziesiątej idę do baru
albo na imprezę. Atmosfera baru mnie inspiruje. Kiedy się upiję, mam
najlepsze pomysły.
W normalny dzień pracy redaktor naczelny "Pijaka" wlewa w siebie 12-14
drinków. - W weekendy dużo więcej - zaznacza. - Na pierwszy rzut oka
wydaje się, że to sporo, ale jak się wcześnie zaczyna i pije przez cały
dzień, to nie jest wcale tak dużo.
Do niedawna magazyn można było dostać jedynie w barach i sklepach
muzycznych w Denver. Powoli sieć dystrybucji rozszerzyła się na inne
amerykańskie miasta, w których nie brak porządnych pijaków - Nowy Jork,
Los Angeles, Nowy Orlean. Rich myśli już o sprzedaży magazynu w
Australii i Europie. Kilka tygodni temu pierwsze egzemplarze trafiły do
pubów w Anglii, Szkocji i Irlandii. - Jeszcze nie uruchomiliśmy pełnej
dystrybucji. Wysłaliśmy na próbę 10 tysięcy sztuk - mówi Frank.
143 na jednego
Frank wybrał świetny moment na start magazynu w Wielkiej Brytanii.
Cztery miliony Brytyjczyków ma problem z piciem, a według najnowszych
danych organizacji konsumenckich naród ten przegonił w spożyciu alkoholu
Niemców i Irlandczyków, wysuwając się na czoło w Unii Europejskiej.
Frank nie musi się też obawiać o własne podwórko. - Denver zajmuje
drugie miejsce w rankingu amerykańskich miast, których mieszkańcy
najwięcej wydają na alkohol. Pierwsze jest San Francisco - mówi Rich.
Smuci go jednak inna statystyka: "Tylko 0,7 procent światowej populacji
to pijacy" - pisze w słowie wstępnym do ostatniego numeru. "To okropne.
To znaczy, że na jednego pijanego przypada 143 trzeźwych. Ja rozumiem,
że nie wolno pić dzieciom, że są ci