nie zdalem/lam zabraklo mi kilka punktow....

IP: *.wl.sggw.waw.pl 14.02.04, 12:23
Dygresja.
Dlaczego jesli ktos sie nie dostanie na studia to prawie zawsze mowi ze
zabraklo mu "kilka punktow" ?
Pewnie to prawda, ale w przypadku sumy punktow np. 5, bylaby to prawda
bolesna. :-)
wetton
    • Gość: ona Re: nie zdalem/lam zabraklo mi kilka punktow.... IP: *.chello.pl 14.02.04, 22:37
      różne są znaczenia słowa "kilka" ;) dla jednych to 5 , 15 a innych 55 ;) ;)
      zresztą czasami jest tak że jak już rzeczywiście komuś zabrakło te kilka
      punktów np 5 to okazuje się że jest ogromna grupa ludzi , która mieści się
      między tą osobą której zabrakło 5 pktów a tą ostatnią przyjętą ;)
      .. i wtedy... : "wiesz zazbrakło mi 5 punktów ale... przede mna było jeszcze ze
      100 osób które też nie przyjęto" ;)
    • Gość: ona Re: nie zdalem/lam zabraklo mi kilka punktow.... IP: *.chello.pl 14.02.04, 22:39
      a tak a propo... właśnie zobaczyłam... przy Twoim nicku: ...sggw.waw.pl czyżby
      SGGW? :) - moja uczelnia
      • Gość: sggw Re: nie zdalem/lam zabraklo mi kilka punktow.... IP: *.jedlina.sdi.tpnet.pl 14.02.04, 23:08
        pisze się a propos
      • Gość: wetton Re: nie zdalem/lam zabraklo mi kilka punktow.... IP: *.wl.sggw.waw.pl 15.02.04, 09:34
        hejka
        Zgadza sie. SGGW to tez i moja uczelnia.
        w
    • Gość: Ewa Re: nie zdalem/lam zabraklo mi kilka punktow.... IP: *.chello.pl 15.02.04, 21:03
      Wiesz, to jest w sumie drobiazg. Niezdany egzamin na studia jest przykrością,
      niepowodzeniem życiowym ( często pierwszym), po co więc używać dodatkwo
      wyrażenia - nie zdałem - , które w podtekście określa niedoszłego studenta jako
      kogos gorszego, głupszego, mniej wartościowego. "Nie dostałem się", "zabrakło
      mi kilku punktów" - ma nieco inny ciężar gatunkowy i wypowiedzenie tego jest
      mniej przykre dla delikwenta.
      Uważam, że drążenie czy X zabrakło 2 czy 22 punktów do indeksu nie ma sensu -
      po co sprawiac mu dodatkową przykrość. Chyba tylko po to, aby poprawić sobie
      samopoczucie.
      • Gość: wetton Re: nie zdalem/lam zabraklo mi kilka punktow.... IP: *.wl.sggw.waw.pl 16.02.04, 17:48
        Na jakiej podstawie wysnulas teze, o mozliwosci poprawy wlasnego samopoczucia
        przez sprawienie dodatkowej przykrosci innej osobie?

        Druga sprawa: nie zdelem to oznacza ze jestem gorszy, a nie, ze nie mam
        szczescia itd itp. Trzymajmy sie prawdy.
        w
        • Gość: Ewa Re: nie zdalem/lam zabraklo mi kilka punktow.... IP: *.chello.pl 17.02.04, 10:41
          Jestem wieloletnim nauczycielem akademickim, naprawdę widziałam bardzo wielu
          studentów, niedoszłych studentów, przyjmowałam "zerówki", "komisy" itp, itd.
          Czy to, że ktoś nie zdał oznacza, że jest gorszy? Nie, mógł po prostu mieć
          pecha, gorszy dzień, mógł go "zjeść" stres lub sto innych powodów. Ci, którym
          sie powiodło mogli mieć szczęście lub dobrze ściągać. Nie ryzykowałabym tezy o
          różnicowaniu na lepszych i gorszych, bo prawda może wyglądać dokładnie
          odwrotnie!
          Nigdy, nie dołowałam niedoszłych studentów i nigdy nie dawałam im do
          zrozumienia, że są gorsi ( bo nie są). Mogli wybrac nieodpowiedni dla siebie
          kierunek studiów, albo z różnych powodów gorzej się przygotować. Oblany egzamin
          jest juz wystarczającą przykrością, po co więc jeszcze ja zwiększać? Dla
          własnej satysfakcji?
          A tak na marginesie - trzeba mieć , w różnych zresztą sprawach- nie tylko
          egzaminacyjnych- elementarne poczucie taktu. Nie mówi się zezowatemu, że ma
          zeza. Ty także nie jesteś doskonała (y) - i też nie jest Ci miło, gdy ktos
          gruboskórny wytyka Twoje braki - jakiekolwiek-. Chyba się nie mylę?
          • Gość: wetton Re: nie zdalem/lam zabraklo mi kilka punktow.... IP: *.wl.sggw.waw.pl 17.02.04, 14:57
            Hej

            Odpowiedz mi na pierwsze pytanie jakie zadalem w poscie ostatnim. Poniewaz nowu
            zauwazylem cos przerazajacego w Twojej wypowiedzi cyt "Oblany egzamin
            jest juz wystarczającą przykrością, po co więc jeszcze ja zwiększać?Dla
            własnej satysfakcji?" O jakiej cholernej satysfakcji piszesz? jak tak mozna w
            ogole myslec?


            Co do calej reszty, fakt trzeba uscislac swoje wypowiedzi. To ze ktos nie zdal
            pownno oznaczac ze jest gorszy oczywiscie jedynie w aspekcie poziomu wiedzy w
            dniu egzaminu.
            Pozostale dywagacje mozna opuscic poniewaz to jak egzamin\kolokwium sprawdza
            wiedze jest zadaniem wykladowcy. Dodatkowo jesli na egzaminie pozwala sie
            sciagac, tez swiadczy o wykladowcy. Kiedy mowisz ze czasem komus moze sie nie
            powiesc bo nei mial szczescia, oznacza ze do zdania egzaminu potrzebne jest
            takze szczescie, pewna statystyczna cecha - prawdopodobienstwo. Oznacza to
            jedynie, ze taki egzamin nie jest skonstruowany dobrze.
            wetton
            • Gość: Ewa Re: nie zdalem/lam zabraklo mi kilka punktow.... IP: *.chello.pl 17.02.04, 21:30
              Niektórzy ludzie mają taką cechę, że lubią cieszyć się z cudzych potknięć,
              kłopotów czy niepowodzeń. Czują się wtedy lepsi, bo im się udało- chociaż na 3-
              , ale udało, a koledze nie. Czują zadowolenie, satysfekcję, wyższość w stosunku
              do kolegi, który obłal egzamin. Można tak myśleć obserwując studentów.
              Niestety.
              Podkreslam jeszcze raz - to, że komus nie powidło się na egzaminie nie oznacza,
              że miał niższy poziom wiedzy - mógł mieć gorszy dzień, gorzej się czuć, mogły
              mu pytanie "nie podejść", mogło być sto różnych rzeczy.
              Studenci ściągają, ściągali i będą ściągać - i czasem nie sposób to wyłapać.
              Nikt jeszcze nie skonstruował egzaminu doskonałego.
              Generalnie uważam, że przy tak drobnej rzeczy mozna oszczędzić koledze
              przykrości, ale jeśli uważasz, że nalezy "walić prawdę w oczy" i "nazywać
              rzeczy po imieniu" - licz się z tym, że koledzy będą robić to samo w stosunku
              do Ciebie. Znajdą jakieś Twoje czułe miejsce i zrobia Ci przykrość. I to w
              chwili gdy najmniej sie tego spodziewasz.
Pełna wersja