Wyścig szczurów o średnią...

IP: *.chello.pl 18.06.04, 17:18
W klasie mojego syna (VI) panuje chora atmosfera wyścigu o jak najwyższą
średnia ocen na świadectwie. Gdyby był on związany z systematyczną nauką
przez cały rok - byłabym wstanie zrozumieć, ale nie tu wygląda to całkiem
inaczej.Nauczycieli odwiedzają najpierw uczniowie i proszą o podniesienie
stopnia, nie o pytanie, poprawę a właśnie postawienie wyższej oceny. Jak to
nie pomaga zaczynają sie łzy i motywacie typu - ja umiem lepiej niz Kowalski
więc powinienem mieć 6. Ja nie on. Część nauczycieli ulega, a do opornych
przychodzą rodzice. Jakich argumentów uzywają- nie wiem, ale po ich wizycie
część" opornych " mięknie.
Potem okazuje się, że średnia klasy wynosi coś tam ponad 4, a wiedza( o czym
miałam okazję się przekonać rozmawiając z częścią "geniszy") jest bardziej
niz mizerna.
Ale najbardziej poraziło mnie to, że moje systematycznie uczące się dziecko ,
zaproponowało mi złożenie wizyty u nauczycielki polskiego- bo chce mieć 6!
Ochrzaniłam i odmówiłam.
Co sądzicie o tych uczniach, rodzicach i co najgorsze nauczycielach?
Czy przy rekrutacji oceny na świadectwach mają jakikolwiek sens jeśli stosuje
sie podobne praktyki powszechnie?
    • Gość: Ania Re: Wyścig szczurów o średnią... IP: 195.205.149.* 18.06.04, 22:16
      Witam,
      Niestety walkę o oceny i o średnią wzmacnia system rekrutacji. Mój syn jest w
      II klasie gimnazjum. Nigdy nie traktowałam jego edukacji jako wyścigu w którym
      musi się ścigać ze szczurami. Wychodząc z założenia, że po prostu szczurem nie
      jest... Niestety widzę, ze moje podejście jest zbyt idealistyczne. Syn chodzi
      do szkoły, gdzie na ocenę dobrą z każdego przedmiotu trzeba rzetelnie
      zapracować. nawet na ocenę z muzyki czy techniki. i faktycznie wiem, ze jak ma
      ocenę dobry z polskiego, to jest to faktyczne osiągnięcie. niestety
      słowo "rzetelne" zanika z stosowanego na codzień języka. coraz mniej ludzi wie
      co to słowo oznacza. ja brzydzę się żebraniem o lepsze oceny - mój syn ma to po
      mnie. i niestety w rekrutacji do liceum po prostu przegra z tymi, którzy chodzą
      do szkól, gdzie wystarczy przynieść cymbałki na lekcję muzyki żeby mieć
      celujący. u mojego syna w II kl gimnazjum trzba by napisać na celujący
      sprawdzian z muzyki romantyzmu. wiem że życie nie jest sprawiedliwe. co Wy na
      to?
      • Gość: Adam Re: Wyścig szczurów o średnią... IP: *.chello.pl 18.06.04, 23:56
        He!he! U mojej córki jest jeszcze lepiej! Mamuśki biegają do szkoły od początku
        września i prześcigają się w pomysłach: a to ciasteczka, a to kwiatuszki, a to
        zmyślnie zamaskowane ozdobnymi papierami, różnych rozmiarów paczuszki. Pretekst
        zawsze jakiś się znajdzie: urodziny, imieniny, Dzień Nauczyciela, Boże
        Narodzenie, Wielkanoc...i od czasu do czasu tak poprostu...z sympatii, z
        podziękowaniem, w dowód szacunku, w dowód uznania itp.
        Mamuśki są stałymi gośćmi na szkolnych korytarzach i dodatkowo( a może przede
        wszystkim) są mocno zaangażowane w prace na rzecz szkoły. Dzieciaki mają
        przeciętne, ale za to z jaką średnią!!! Właśnie kończą 6 klasę i świadectwa z
        czerwonymi paskami, ale punkty z egzaminu klas 6 wypadły im marniutko, bo od 19
        do 26 punktów. Reszta ma świadectwa bez żadnych kolorowych ozdób, ale punkty
        egzaminacyjne: od 33 do 40:) Pozdrawiam wszystkich, którzy nie biorą udziału w
        tym nader obrzydliwym procederze.
        • Gość: Frau Re: Wyścig szczurów o średnią... IP: *.chello.pl 19.06.04, 16:27
          To przerażające. Mój syn co chwila raczy nas podobnymi opowieściami. Do tej
          pory wydawało mi się, że to przejaw jego bujnej wyobraźni, ale widzę, że nie.
          Czy w szkole jest miejsce na rzetelność i uczciwość? Czy lizusy - duże i małe-
          są wszechobecne? Czy wypłakane, wyżebrane, wyskamlane 6 mają jakąś wartość?
          • Gość: Adam Re: Wyścig szczurów o średnią... IP: *.chello.pl 19.06.04, 20:11
            Mnie to już nie przeraża, ale brzydzi. To konsekwencje takich działań są
            przerażające! Tak wygląda w znacznej części wykształcenie polskich elit...i
            dlatego drżę przed każdą wizytą np. u lekarza. Frau! Tu już nie będzie lepiej,
            bo taka jest mentalność Polaków.
    • Gość: Maja Re: Wyścig szczurów o średnią... IP: *.chello.pl 20.06.04, 17:11
      Ja też nie znoszę końca roku. Rozumiem tych uczniów, którym grozi ocena
      niedostateczna i którzy kilka razy próbują zaliczać jakieś sprawdziany lub cały
      semestr. Niektórym się nawet udaje, choć mam wrażenie, że robią to na zasadzie
      3xZ i w następnym roku nadal będą mieli problemy z materiałem, który
      teoretycznie mają opanowany. W klasie I i II liceum, w której uczę, ocena z
      mojego przedmiotu nie ma jeszcze wpływu na wygląd świadectwa ukończenia szkoły i
      późniejszą rekrutację na studiach, ale mimo to ostatnie tygodnie roku są
      koszmarem. Cały czas otaczają mnie grupy uczniów proszące "A może pani zada mi
      jakąś pracę dodatkową, a może ja napiszę jakiś referat, a może ja oddam tę pracę
      domową [sprzed 2 miesięcy], żeby nie było tej jedynki, a może ja poprawię ten
      sprawdzian [z początku semestru]", itd. Całe szczęście rodzice nie przychodzą
      zbyt często, głównie w wypadku uczniów zagrożonych. Choć kiedy pracowałam w
      gimnazjum, rzeczywiście parę razy przychodzili błagać, żebym dała jeszcze jedną
      szansę ich dziecku.
      • Gość: Ania Re: Wyścig szczurów o średnią... IP: 195.205.149.* 20.06.04, 21:07
        a mnie chyba najbardziej drażni żebranie o oceny przez w miarę dobrych uczniów.
        to że słabi się w końcu ocknęli, i może przestraszyli, to jeszcze rozumeim. ale
        ta żebranina żeby zamiast czwórki była piątka? a zamiast piątki szóstka? i że
        nauczyciele nie są w stanie się temu przeciwstawić? to po prostu coś okropnego.
        chyba się skończy, dopiero, gdy o przyjęciu do kolejnej szkoły będzie decydował
        wyłącznie zewnętrzny egzamin.
      • Gość: Adam Re: Wyścig szczurów o średnią... IP: *.chello.pl 21.06.04, 00:28
        No cóż...rozumiem uczniów, którzy czasem nawet późno, ale pozwalają przebudzić
        się swoim ambicjom, nawet po długim letargu. Szanuję, że podejmują walkę,
        choćby była z góry skazana na przegraną! Gardzę jednak mamuśkami ( tatuśka, to
        znam takiego tylko jednego), które gotowe są lizać szkolne podłogi, aby tylko
        móc opowiadać krewnym, jakiego to mają geniusza z czerwonym paseczkiem. Dobrze
        jest też czasem rzucić pogardliwe( czasem współczujące) spojrzenie na sąsiadkę,
        której pociecha nie osiągnęła sukcesu "NA MIARĘ". Znam też - niestety -
        rodziców, którzy zrobią wszystko(dosłownie), aby ich dzieciątko zasiliło
        szeregi tzw. renomowanych szkół, choćby miało tam być najsłabsze i z wszystkich
        przedmiotów posiłkować się korepetycjami, ale... " Dostało Się Do Takiej
        Szkoły!!!" Życzę wszystkim dzieciakom SPOKOJNYCH wakacji:)
    • Gość: gosia Re: nauczyciele sami zawyżają... IP: *.chello.pl 21.06.04, 09:08


      Na koniec naszej podstawówki, która jest razem z gimnazjum, nauczyciele
      zawyżali oceny uczniom, którzy wybrali inną szkołę.
      Największa oferma w klasie dostała z wf-u 5. A wszystko po to, żeby podnieść
      średnią, i żeby uczniowie dostali się do wymarzonych szkół.
      Ci, którzy zostali, czuli się pokrzywdzeni.
      • Gość: Jasio Re: nauczyciele sami zawyżają... IP: *.chello.pl 21.06.04, 09:45
        O! A w klasie mojego syna( koniec podstawówki) jest akurat odwrotnie. Ci,
        którzy zostają są naciągani jak się tylko da, a Ci co zmieniają szkołę lądują z
        zaniżanymi ocenami. Spytałem wychowawcę czemu stosują takie praktyki i
        usłyszałem radośnie wyartykuowaną odpowiedź:" A niech wiedzą, że u nas dobry
        stopień jest tyle wart, co u innych 6! A pan się chyba nie martwi? Przecież
        Adaś zostaje u nas, prawda?" Wtedy zmartwiłem się na dobre i bym przeniósł
        chętnie syna, ale już skończył się nabór! Zaspałem, czy byłem ślepy?
        • Gość: antyszczurzyca Nadgorliwe mamusie - patrz "Dziecko uzdolnione" IP: *.chello.pl 22.06.04, 22:22
          Poczytajcie sobie na forum "Dziecko" kuriozalne forum "Dziecko uzdolnione" - to
          zrozumiecie. Jest tam mamuśka, która orzekła, ze jej dziecko jest wybitnie
          zdolne i zadecydowała, ze córuchna musi mieć SAME piątki, bo ją na to stać - w
          wyższych klasach może mamusia ustali inne kryteria. I co to nieszczęsne dziecko
          ma robić? Przecież jak przyniesie marną czwóreczkę, to mamusia będzie baaardzo
          niezadowolona. No to żebrze, albo bedzie żebrała. Mamusia sama sobie bedzie
          winna, że nauczyła córunię lizusostwa.
          • Gość: Adam Re: Nadgorliwe mamusie - patrz "Dziecko uzdolnion IP: *.chello.pl 22.06.04, 23:09
            No cóż...to smutne, ale nasze pociechy nie są już wychowywane, ale poddawane
            rodzicielskiej tresurze. Jakie będą dzieci naszych dzieci?...aż strach pomyśleć.
    • Gość: absolwentka Re: Wyścig szczurów o średnią... IP: *.aster.pl / *.aster.pl 28.06.04, 22:31
      Jestem już absolwentką szkoły podstawowej. Uważm iż ten ,,wyścig szczurów..."
      jest związany głównie z tym, że teraz uczniowie, a juz własciwie absolwenci
      chcą się dostac do jak najlepszego gimnazjum. Kazdemu uczniowi zalezy na jak
      najwyższej sredniej i samych szóstkach na świadectwie. Uważam też iz w takich
      sytuacjach moga czuć się pokrzywdzeni uczniowie którzy uczyli się
      systematycznie i zasługuja na swoje oceny. W mojej byłej szkole istniały troche
      odmienne sytuacje niz podane w liscie. u nas wyglądało mniej wiecej tak: uczeń
      któremu brakowało jednej wyzszej oceny do paska namierzał nauczyciela który
      mógł by podwyszszyć mu ocenę. zaczynało się od proszenia, potem błagalnych
      jęków, aż w końcu pojawiały się łzy. to zwykle skutkowało. Ja niegdy nie
      słyszałam o tym by sami rodzice odwiedzali nauczycieli. chociaż jest to możliwe



Pełna wersja