Gość: gramma
IP: *.chello.pl
10.10.05, 08:17
Moja córka chodzi do prywatnej szkoły podstawowej. To co się tam dzieje
przypomina horror. Małe ,duszne, przepełnione klasy. Program przerabiany po
łebkach, wywiadówki.....bladym świtem, psychologa- brak.
Córka nie chce słyszeć o zmianie szkoły, bo ma kilka bliskich koleżanek,
natomiast często idzie do szkoły z bólem brzucha i płaczem ( bo pani będzie
krzyczała....).
Rozmowy z dyrektorem ( i jednoczesnie właścicielem) także często kończą
się....krzykiem na rodziców, a w każdym razie nieprzyjemnymi uwagami pod ich
adresem.
Po 6 tygodniach nauki nie chcę zmieniać córce szkoły ( wiązałoby się to z
wyrwaniem jej ze środowiska i powtórnym narażaniem na stres adaptacyjny -
nowa pani, nowi koledzy i koleżanki, nowe ksiązki, a przede wszystkim
nieznane), ale boję się, że po roku dziecko nabierze nerwicy szkolnej.
Rozmawiałam z rodzicami, z naszej i starszej klasy, wszyscy zgadzaja się, ale
nikt, albo prawie nikt nie zmienia szkoły. Co robić? Błagam o pomoc!