Czy ktoś zna szkołę przy ulicy Swiętojerskiej ( pr

IP: *.chello.pl 03.01.06, 16:02
Poszukuję Rodziców, którzy mają dzieci w szkole przy ulicy Świętojerskiej (
priv). Podobno to szkoła amerykańska, ma też rewelacyjne wyniki w rankingach.
Czy ktoś może mi coś o niej napisać? Chciałabym zapisać dziecko od przyszłego
roku szkolnego ( I klasa). Nie mogę znaleźć żadnych informacji ani strony
internetowej szkoły.Thx.
    • Gość: ewka Re: Czy ktoś zna szkołę przy ulicy Swiętojerskiej IP: *.aster.pl / *.aster.pl 03.01.06, 19:37
      Czy chodzi o szkołę p. Jopka? Jeśli tak, to tu na forum były na temat tej
      szkoły głównie negatywne opinie.
      • Gość: Yb Re: Czy ktoś zna szkołę przy ulicy Swiętojerskiej IP: *.chello.pl 04.01.06, 08:01
        Tak, chodzi mi chyba o tę szkołę, ale jestem zupełnie zdezorientowana. Z jednej
        strony szkoła została na forum dosłownie zmieszana z błotem. Sugerując się tymi
        opiniami trzymałabym od niej dziecko jak najdalej.
        Z drugiej strony znajduje się na szczycie rankingów ( i to od lat), jest szkołą
        dwujęzyczną, amerykańską - tak poinformowano mnie przez telefon.
        Jak jest naprawdę? Pomóżcie! Wybór szkoły dla dziecka to poważna decyzja.
        • Gość: ivonne Re: Czy ktoś zna szkołę przy ulicy Swiętojerskiej IP: *.imppubl.com 05.01.06, 13:08
          są różne sposoby na znalezienie się na szczycie rankingu
          • Gość: Yb Re: Czy ktoś zna szkołę przy ulicy Swiętojerskiej IP: *.chello.pl 05.01.06, 15:16
            Pewnie są, tym niemniej bardzo, bardzo serdecznie proszę, aby odezwały się
            osoby, które mają coś konkretnego do powiedzenia o tej szkole.
            Targają mną mieszane uczucia, nie wiem jaka jest naprawdę.
            Nie węszę spisku, ale chciałabym wiedzieć jak najwięcej o szkole, w której moje
            dziecko ma spędzić kilka lat życia.
            Odezwijcie się, proszę.
            • Gość: nero Re: Czy ktoś zna szkołę przy ulicy Swiętojerskiej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.06, 00:42
              Moje dziecko chodziło do szkołu pana Jopka i niestety z wielkim hukiem je z tej
              szkoły zabieraliśmy. Jeśli chcesz oddac dziecko w ręce pastora
              zielonoświątkowca to najpierw mocno się zastanów.
              • Gość: Yb Re: Czy ktoś zna szkołę przy ulicy Swiętojerskiej IP: *.chello.pl 10.01.06, 08:04
                Zielonoświątkowego pastora? ? ?
                Przeczytałam posty na temat tej szkoły , które udało mi się znaleźć w
                wyszukiwarce.
                Większość rzeczywiście krytykuje szkołę.
                Nigdzie jednak nie znalazłam informacji, że jest to szkoła wyznaniowa -
                zielonoświątkowców!
                Napiszcie Szanowni Państwo, Rodzice uczniów i byłych uczniów jak tak naprawdę
                wygląda sytuacja w szkole.
                Dziecko ma tam spędzić 6 najważniejszych dla rozwoju lat życia, to jest poważna
                decyzja.
                Rozmawiałam przez telefon z dyrektorem, jesteśmy zapisani w kolejce na liście
                rezerwowej ( w szkole jest zerówka- czy od zawsze). To oznacza, że jest bardzo
                dużo chętnych.
                Szkoła ma wysokie miejsce w warszawskim rankingu jeśli weźmie się pod uwagę
                testy po VI klasie.
                No i jeszcze ten angielski. Podobno ma kontakty z Ameryką, jest szkołą
                dwujęzyczną. Nikogo nie trzeba przekonywać jak ważny jest język.
                Jednak coraz więcej pytań i wątpliwości kołacze mi się w głowie.
                Bardzo proszę o rzetelną informację, głównie o fakty.
                Pomóżcie - ja kiedyś też się odwdzięczę zdezorientowanym i szukającym szkoły
                rodzicom.
    • Gość: Yb Re: Czy ktoś zna szkołę przy ulicy Swiętojerskiej IP: *.chello.pl 13.01.06, 08:07
      Podnoszę wątek. Czy naprawdę nikt mi nie pomożę? Bardzo proszę o rzetelne
      opinie.
    • Gość: Monika Re: Czy ktoś zna szkołę przy ulicy Swiętojerskiej IP: *.state.gov 24.01.06, 10:28
      Witam,
      moje dzieci chodzily do tej szkoly od poczatku jej istnienia. Obecnie corka
      jest na drugim roku studiow, a syn w klasie maturalnej. Nie jest to szkola
      amerykanska sensu stricto, natomiast rzeczywiscie w procesie jej zalozenia na
      poczatku lat dziewiecdziesiatych uczestniczyli Amerykanie z Fairton Christian
      Center and Academy /prywatna szkola chrzescijanska w stanie New Jersey/. W owym
      czasie nasze dzieci kilkakrotnie uczestniczyly w wyjazdach do USA i chodzily
      tam do szkoly przez kilka tygodni. Bylismy oczywiscie ogromnie zadowoleni,
      szczegolnie z bardzo rodzinnych i cieplych stosunkow panujacych w szkole,
      troskliwych i kompetentnych nauczycieli, a wyniki nauczania /miejsce w
      rankingach/ mowia same za siebie. 10 godzin angielskiego tygodniowo, czesc
      przedmiotow tez byla wykladana po angielsku, sprawily, ze dzieci zdaly
      Proficiency konczac szkole srednia. Nie wiem jak jest obecnie, ale nie sadze,
      aby dyrektor Marek Jopek przestal troszczyc sie o dzieci i image szkoly.
      • Gość: Yb Re: Świętojerskiej NIE, i dlaczego.......j IP: *.chello.pl 30.01.06, 11:26
        Targani sprzecznościami - krańcowo różne opinie Moniki i Nero ,dziękujemy -
        udaliśmy się na rozmowę do dyrektora szkoły.
        Przyjął nas mężczyzna w średnim wieku. Mimo, że byliśmy umówieni telefonicznie
        i stawiliśmy się w wyznaczonym przez dyrektora terminie, nie mogliśmy spokojnie
        porozmawiać przez pół godziny. Co chwilę ktoś wchodził do gabinetu, dyrektor
        przerywał rozmowę, odpowiadał. Odczuliśmy to jako przykład lekceważenia, no,
        ale próbowaliśmy kontynuować rozmowę.
        Zdziwiło nas, że dyrektora w zasadzie nie interesuje dziecko - nie zapytał ani
        o jego zainteresowania ani o ewentualne problemy. Sporo natomiast mówił, tyle,
        że trudno powiedzieć o czym. Z potoku słów nie bardzo nam się udało wyłowić
        sens, choć z racji wykonywanych zawodów- jesteśmy prawnikami- mamy nijaką
        wprawę w rozmowach z ludźmi nie zawsze potrafiącymi precyzyjnie wyrażać myśli.
        Cierpliwie przeczekaliśmy kilkunastominutowy monolog i rozpoczęliśmy zadawanie
        pytań.
        Na większość z nich odpowiedzi były wymijające lub co najmniej dwuznaczne. Na
        niektóre nie otrzymaliśmy ich wogóle.
        Zainteresowała nas kwestia umowy . Nauczanie jest usługą, w której prawa i
        obowiązki stron powinny zostać szczegółowo i jednoznacznie określone.
        Enigmatyczne stwierdzenie, że - cytuję- "tu wszystko odbywa się na zasadzie
        obustronnego zaufania" nie satysfakcjonuje nas. Być może przemawia przez nas
        skrzywienie zawodowe, ale brak precyzyjnej umowy daje pole do nadużyć - i
        świadczeniobiorcom i świadczeniodawcy!
        Niezniechęceni drążyliśmy język angielski. Ile godzin, od której klasy i jakie
        przedmioty są wykładane po angielsku, kto, kiedy i na jakich zasadach wyjeżdza
        do Stanów.
        Okazało się, że wyjazdów do USA nie ma ( za to dowiedzieliśmy się o wojażach
        rodziny właściciela szkoły), angielskiego jest nieco mniej ( 8 godzin), a żadne
        przedmioty nie są prowadzone po angielsku.
        Dyrektor szkoły wyraźnie się podirytował, gdy poprosiliśmy o pokazanie klas,
        pracowni i świetlicy. Chcieliśmy także zobaczyć jak wygląda ewentualna przyszła
        wychowawczyni naszego dziecka. Mimo usilnych nalegań nie udało nam się uzyskać
        odpowiedzi na te pytania ani zobaczyć tego co nas interesuje.
        Podobno gdzieś można zjeść jakieś obiady ( gdzieś? jakieś?). Podobno jest
        lunch, ale nie udało nam się dowiedzieć co i w jakich warunkach jedzą dzieci.
        Nie wiemy także jak wygląda problem zajęć świetlicowych i pozalekcyjnych oraz
        kółek zainteresowań. Usłyszeliśmy coś o kuźniach olimpijskich(?) w starszych
        klasach, ale żadnych konktertów- N I C!
        Pytanie o nauczycieli i to czego uczy dyrektor zostało przyjęte jako wścibstwo
        i zbędną ingerencję w sprawy wewnętrzne szkoły. Niestety i ono zostało bez
        jednoznacznej odpowiedzi.
        Żegnając się wiedzieliśmy, że nie jest to szkoła, której chcielibyśmy powierzyć
        nasze dziecko.
        Odnieśliśmy wrażenie, że panuje w niej jakiś ogólny chaos, bałagan, brak
        profesjonalizmu a przede wszystkim szacunku. Że wiele rzeczy opartych jest na
        fikcji .
        Może nie jest to najważniejsze, ale posłużę się przykładem mundurków. Pan
        dyrektor przywiązywał do nich w swoim wystąpieniu dużą wagę. Generalnie
        podzielamy jego pogląd- mundurki to wyraz przynależności do jakiejś grupy
        społecznej, zawodowej, szkoły itp. Jednak muszą być to mundurki a nie fragmenty
        umundurowania ( w tym przypadku krawaty ). Cała reszta jest od Sasa do lasa.
        Jeśli szkoła nie może lub nie chce umundurować uczniów niech zrezygnuje z
        namiastki szkolnego stroju i pozwoli uczniom ubierać się dowolnie.
        Po rozmowie z dyrektorem wiem w 100%, że nie jest to szkoła, do której mam
        zaufanie, a dyrektor nie jest osobą, której chcielibyśmy powierzyć nasze
        dziecko.
        Tak więc Świętojerskiej zdecydowane NIE- przynajmniej w naszym odczuciu.
        • Gość: dona Re: Świętojerskiej NIE, i dlaczego.......j IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.02.06, 21:34
          znajoma zachęcona pozytywnymi opiniami umieściła dziecko w tej szkole, ale po
          kilku miesiącach zabrała, ponieważ syn zaczął mieć problemy z nauką a nie było
          to mile widziane w klasie. Nauczycielka wprost i bez ogródek powiedziała, że
          jeśli nie wyrówna się z poziomem z resztą klasy ona nie widzi sensu nauki w tej
          szkole. Znajoma doszła do wniosku, że ważniejsze jest dla niej zdrowie
          psychiczne dziecka niż wyścig szczurów już od pierwszych lat szkoły podstawowej
Pełna wersja