lingwistyka stosowana na uw

IP: *.clubnet.pl 21.03.03, 21:10
czy ktos studiujacy na tym kierunku moze mi udzielic subiektywnych(i nie
tylko:)informacji na temat egzaminow, samych studiow, czy sie wam podobaja,
czy spelnily wasze oczekiwania, jaki jest ich poziom, itp. bede bardzo
wdzieczna za wszelkie informacje!
    • Gość: z Re: lingwistyka stosowana na uw IP: *.acn.pl / 10.71.2.* 22.03.03, 13:05
      Cześć,

      Skończyłam lingwistykę 2 lata temu i uważam, że dała mi b. dużo. Przede
      wszystkim dobrze się przygotuj do egzaminów, bo dostać się jest trudno. W xero
      (chyba pokój 024 w podziemiach na Browarnej) można kupić testy z ubiegłych lat -
      to duża pomoc. Potem dwa lata dość szkolne, z dużą ilością zajęć, trzeci rok
      ciekawszy, choć jeszcze bardziej intensywny, a czwarty i piąty -
      specjalizacyjne i już "luźniejsze". Ogólnie - dobre przygotowanie do zawodu (ja
      poszłam w kierunku tłumaczeń konferencyjnych) i niektóre zajęcia naprawdę
      super. Warto.

      Pozdrawiam,
      Z
      • mad.madeleine Re: lingwistyka stosowana na uw 22.03.03, 16:01
        dzieki wielkie za informacje! testy pisemne juz mam, teraz "walcze" z
        zagadnieniami na ustny. masz moze jakas rade, jak sie do nich dobrze
        przygotowac, na przyklad jak opracowywalas tematy, z czego korzystalas?
        dostalas sie za pierwszym razem? na jakim poziomie byly Twoje jezyki, gdy
        przystepowalas do egzaminow? bede bardzo wdzieczna za informacje, pozdrawiam,
        magda
        • Gość: z Re: lingwistyka stosowana na uw IP: *.acn.pl / 10.71.2.* 22.03.03, 23:51
          Cześć,

          Tematy na egzamin ustny trochę przypominają tematy maturalne :), więc zadanie
          masz ułatwione. Dobrze byłoby, żebyś wzięła kilka konwersacji i przygotowała
          przynajmniej część z tematów z nauczycielem - ot, tak tylko żeby pokazał Ci
          kierunek, reszta należy do Twojej wiedzy ogólnej i umiejętności językowych. No
          i jeszcze, co tutaj też ma jakieś znaczenie, autoprezentacji.

          Ja dostałam się za pierwszym razem, co do poziomu - angielski (I) znałam chyba
          dość dobrze, choć była to znajomość "z Polski rodem" - idiomatyczna i
          przyzwoita, ale bez np. superwymowy. Teraz wydaje mi się oczywiście, że wtedy
          nie umiałam nic ;) Niemieckiego (II) zaś nauczyłam się w zasadzie w liceum (4
          lata i właściwie tylko ostatnich kilka miesięcy przed egzaminem konwersacje 1
          raz w tygodniu)i zdałam go lepiej niż angielski(przy obniżonym progu dla
          drugiego języka , oczywiście). Okropnie wszyscy straszyli, ze tam się w ogóle
          nie można dostac, a jeśli już , to zamęczą już na pierwszym roku. A wcale nie.
          Egzamin stresujący, ale do przejścia, a studia całkiem OK, choć też jest co
          robić. I możesz się na nich nauczyć baardzo przyjemnego fachu (ja uwielbiam)
          albo potraktować je jako odskocznię gdzieindziej.

          Gdybyś miała jeszcze jakieś pytania, chętnie odpowiem.
          Pozdrawiam
          z

          • mad.madeleine Re: lingwistyka stosowana na uw 23.03.03, 21:19
            wielkie dzieki za informacje. niestety chyba sie troche zmienilo od kiedy Ty
            zdawalas wstepne, bo nam na dniach otwartych powiedzieli, ze roznicy miedzy
            poziomem I a II jezyka nie ma, co zreszta widac po pisemnych:(

            pomysl z konwersacjami calkiem niezly, pomysle nad tym, szczegolnie z
            francuskiego by mi sie przydaly.

            myslisz, ze kurs przygotowawczy w czerwcu to dobry pomysl? (mieszkam w
            gliwicach, wiec inne terminy nie wchodza w gre) znasz moze kogos kto z czegos
            takiego korzystal?

            mam tez pytanie troche z innej beczki: czy latwo Ci bylo znalezc prace? jesli
            pracujesz to gdzie?

            i jeszcze jak to wyglada z ta nauka jakiegos jezyka orientalnego w czasie
            studiow i czy trudno jest dostac stypendium?

            i jesli jeszcze Cie nie zabilam ta iloscia pytan i bedziesz czula sie na
            silach:) to napisz cos moze o samych zajeciach, wykladowcach, atmosferze, itp.
            dzieki z gory za cierpliwosc i wytrwalosc, jestem bardzo wdzieczna, pozdrawiam,
            magda
            • Gość: z Re: lingwistyka stosowana na uw IP: *.acn.pl / 10.71.2.* 24.03.03, 09:36
              Cześć,

              > wielkie dzieki za informacje. niestety chyba sie troche zmienilo od kiedy Ty
              > zdawalas wstepne, bo nam na dniach otwartych powiedzieli, ze roznicy miedzy
              > poziomem I a II jezyka nie ma, co zreszta widac po pisemnych:(
              i dobrze Wam powiedzieli, bo różnicy w poziomie testów nie ma i nigdy nie
              było, różni się jedynie (i to niewiele) "próg zdawalności". Tzn. w angielskim
              jako I język na zaliczenie trzeba 88 %, a jako II język - 75 % (wartości z
              kapelusza, ustalane są tak naprawdę stosownie do liczby kandydatów). Test jest
              ten sam.
              >
              > myslisz, ze kurs przygotowawczy w czerwcu to dobry pomysl? (mieszkam w
              > gliwicach, wiec inne terminy nie wchodza w gre) znasz moze kogos kto z czegos
              > takiego korzystal?
              Ja chodziłam na kurs z niemieckiego i uważam, że sporo się nauczyłam, choć z
              całego kursu (z mojej grupy) dostały się 2 osoby, w tym ja. Po kursie i na
              kursie miałam wrażenie, że z moją znajomością języka nie jest dobrze, ale jak
              widac wrazenie moze mylić. Kurs to zawsze dobry pomysł, prowadzą go zazwyczaj
              wykładowcy z ILS, więc sporo można się dowiedzieć. No i zawsze mobilizuje -
              chyba że jesteś supersystematyczna i bez tego (ja chyba nie byłabym ;-)

              > mam tez pytanie troche z innej beczki: czy latwo Ci bylo znalezc prace? jesli
              > pracujesz to gdzie?
              Jestem tłumaczem konferencyjnym i pracuję na własny rachunek. Polecam. Praca b.
              fajna, poznajesz mnóstwo ciekawych ludzi, czasem uczestniczysz w ciekawych
              wydarzeniach i cały czas się uczysz czegoś nowego. No i nie ma monotonii oraz
              szefa! Choć nie jest łatwo zdobyć klientów i zlecenia, zwłaszcza na początku.

              > i jeszcze jak to wyglada z ta nauka jakiegos jezyka orientalnego w czasie
              > studiow i czy trudno jest dostac stypendium?
              języków orientalnych na studiach się nie uczyłam, ale zawsze możesz podejść na
              orientalistykę i dowiedzieć się o kursy/lektoraty. Nie powinno być problemu,
              koleżanka chodziła na szwedzki (choć to nie Orient).
              Stypendium "za moich czasów" dostawało się przy średniej min. 4,25 (chyba). W
              pierwszych dwóch latach można zarobić trochę trój i się nie zmieścić, ale potem
              stypendium jest wręcz regułą, jeżeli jesteś dobra z przedmiotów kierunkowych.

              > i jesli jeszcze Cie nie zabilam ta iloscia pytan i bedziesz czula sie na
              > silach:) to napisz cos moze o samych zajeciach, wykladowcach, atmosferze, itp.

              I could tell You a lot ... ale jeszcze mnie ktoś zidentyfikuje i będzie draka.
              Krótko i tajemniczo: uważaj na TKJ na pierwszym roku oraz staraj się nie
              lekceważyć przedmiotów teoretycznych (TKJ też). Szybko się zorientujesz,
              dlaczego. Co do reszty - ucz się i ciesz się, że masz do czynienia z fajnymi
              często ludźmi, którzy mogą Ci coś często fajnego przekazać. Ale... wiesz, ze
              ludzie są różni.

              Atmosfera różni się w zależności od roku. W końcu tworzą ją ludzie. Ja
              rozpoczęłam i dwa lata postudiowałam w niezłej grupie, a potem poszlam na rok
              na urlop zdrowotny. Po powrocie trafiłam do grupy absolutnie fantastycznej (z
              poprzednią, też OK, nie ma nawet porównania)- nawet wykladowcy mieli do nas
              inny stosunek. Dzięki temu chyba bardziej zainteresowałam się przedmiotem
              studiów i zdecydowałam się zostać w zawodzie.

              I nie daj sobie wmówić, że te studia to 5 lat wyrwanej z życiorysu harówki. Ja
              miałam czas i na życie towarzyskie, i na różne inne zainteresowania - wszystko
              oczywiście w odpowiednich proporcjach. Ludzie robią drugie fakultety, pracują
              (choć na etat nie bardzo się da), a ja np. urodziłam sobie i podchowałam dwójkę
              dzieci. No i teraz na pewno zostanę zdemaskowana, bo jednak stanowiłam jeden z
              nielicznych wyjątków - to nie jest "prorodzinna" pedagogika czy psychologia.

              > dzieki z gory za cierpliwosc i wytrwalosc
              Ależ cała przyjemnosć po mojej stronie, studia wspominam z dużym sentymentem,
              zostało mi sporo fajnych znajomości, a akurat mam chwilę, żeby coś napisać (a
              wyszło nawet za dużo).
              >
              > Pozdrawiam również i jeśli nie będziesz miała więcej pytań, to przynajmniej
              pochwal się kiedyś po egzaminie.

              Z
              • mad.madeleine Re: lingwistyka stosowana na uw 24.03.03, 14:25
                naprawde nie wiem, jak Ci dziekowac, informacje sa bardzo wyczerpujace! na
                razie nie przychodza mi do glowy zadne pytania, ale ze sie jeszcze pojawia to
                pewne:) gdyby natomiast Tobie przyszlo cos ciekawego do glowy, czym chcialabys
                sie podzielic, to mozesz napisac mi maila: mad.madeleine@gazeta.pl bede bardzo
                wdzieczna:)
                na kurs pewnie sie wybiore, bo jednak nie jestem jakos supersystematyczna:)
                wszystko, co mi do tej pory napisalas, tylko mnie utwiedrzilo w wyborze
                studiow, dzieki jeszcze raz,
                pozdrawiam,
                magda
                • mad.madeleine Re: lingwistyka stosowana na uw 25.03.03, 15:54
                  czesc,
                  mam maly problem a propos tego progu zdawalnosci i nie bardzo wiem, co zrobic.
                  na egzaminach bede zdawc angielski i francuski. angielski mam na poziomie cae,
                  ale gorzej z francuskim. zdrowy rozsadek i stategia podpowiadaja, ze jako
                  pierwszy jezyk powinnam wybrac angielski, bo mam wieksze szanse, zeby uzyskac
                  te +/- 90%. sek jednak tkwi w tym, ze ja chce miec francuski jako I jezyk, bo
                  mam do niego bardziej "uczuciowy" stosunek i wolalabym w nim np. pisac prace
                  magisterska. wlasnie sobie te sprzecznosci miedzy moja wiedza a checiami
                  uswiadomilam i nie wim, co mam o tym myslec. moze masz jakos rade?
                  pozdrawiam,
                  magda
                  • Gość: z Re: lingwistyka stosowana na uw IP: *.acn.pl / 10.71.2.* 25.03.03, 18:21
                    CZeść,

                    Piszesz o wątpliwościach dotyczących kolejności języków. Jeżeli ja miałabym
                    wybierać, to na egzaminie wybrałabym ten "lepszy" jako pierwszy, z przyczyn
                    czysto praktycznych. A później, już w trakcie studiów, możesz złożyć podanie o
                    zamianę kolejności języków. I tu jeszcze jedna rada: trzymaj sztamę z paniami w
                    sekretariacie ds. studenckich. To u nich składasz wszystkie podania i
                    załatwiasz wszystkie sprawy związane z tokiem studiów, a przy ich dobrej woli
                    nie ma spraw niemożliwych! Krótko i bluźnierczo, one nie są w ILS pierwsze po
                    Bogu, one są Bogiem ;-)
                    Poza tym, przez pierwsze 3 lata poziom obydwu języków nie różni się i zajęć
                    jest też mniej więcej tyle samo. A może się okazać, że ukochany język poddany
                    obróbce jako pierwszy straci pozycję ukochanego. A "Francuzów" i "Rosjan" w ILS
                    cisną tradycyjnie już najbardziej.

                    Tyle moich przemyśleń. Pozdrawiam,

                    Z
                    • mad.madeleine Re: lingwistyka stosowana na uw 25.03.03, 19:40
                      dzieki!!!Boze, co ja bym bez Ciebie zrobila...:)Twoje rady sa bezcenne!
                      pozdrawiam,
                      magda
                      • Gość: Lingwista LINGWISTYKA STOSOWANA na UMCS IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.02.04, 16:58
                        OPOWIEŚĆ JAK JEST NA LINGWISTYCE
                        Przyjaciele jeśli mam być szczery to radzę:NIE SKŁADAJCIE papierów na
                        lingwistykę! (szczególnie na UMCS)
                        Najważniejsze- te studia nie dają tytułu magistra (wyższego wykształcenia)bo
                        to tylko licencjat.(na UMCS)Na magisterskie trzeba będzie zdać kolejny egzamin
                        wstępny i jeszcze pewnie za nie zapłacić (płatne).Same studia są
                        straaaaaaaaasznie ciężkie. Ludzie nie śpią po nocach, nie jedzą i jak ktoś
                        powiedział na tej stronie: "uczą się nawet w Swięta Bożego Narodzenia".Możecie
                        zapomnieć o wspaniałym tzw. życiu studenckim (a póżniej już nie będzie
                        czasu....oj nie będzie... :-) W porównaniu z tak dobrymi studiami jak np.
                        ekonomia gdzie jest jeden lub nawet dwa dni wolnego w tygodniu i intensywna
                        nauka tylko na sesję to Lingwistyka to piekło.
                        Po Lingwistyce zostaje się głównie nauczycielem, bo nawet na samych studiach
                        gdy ktoś chce wybrać niby translatologię to chociaż jest na dziennych musi
                        płacić uniwersytetowi grubą forsę za taką możliwość (choć to i tak praktycznie
                        nic nie daje).Egzaminy też są strasznie trudne i często nawet dobrze
                        przygotowane osoby odpadają, bo egzaminatorzy postanowili wymyśleć coś nowego.
                        Spotkałem się na tej stronie z opiniami że wykładowcy są fatalni i nic nie
                        umieją (podobno "gorsi od niektórych słabych nauczycieli z gimnazjum")-
                        oczywiście nie chciałbym tego potwierdzać (jeszcze dosięgnie mnie jakaś
                        straszna zemsta).
                        Nie wiem już kto ale ktoś miał certyfikat prohiciency i nie mógł zrobić zadania
                        na teście,ktoś inny miał ZD z niemieckiego i CAE FCE i mówił że nie miał szans.
                        To jest zwyczajnie chore! Ale znając moje doświadczenia i czytając tych ludzi
                        (przecież nie kłamią)mówię:"Męczenniku chcesz wybrać się na wycieczkę do piekła-
                        dołącz do nas razem będziemy rozkoszować się naszą udręką i zmieniać swoje
                        życie w koszmar"!!!
Pełna wersja