Zawodówki walczą o uczniów

IP: *.chello.pl 01.04.07, 23:43
Tak, szkoły stać na reklame a np na farbe już nie, u mnie w szkole (technikum
budowlane im prof. Stefana Bryły) farbe na praktyki kupowały panie od
matematyki, a my w zamian malowaliśmy pomoce dydaktyczne do matematyki ... :/
Nie mówiąc już o tym że praktyki przypominały bardziej przygotowanie do pracy
w punkcie xero niź do pracy na budowie, albo w biurze projektowym...

nie wiem jak w innych szkołach, ale Bryła ma nie wiele wspólnego ze szkołą
budowlana, a tak się tytułuje...
    • Gość: Żydoch [...] IP: *.chello.pl 01.04.07, 23:44
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • corgan1 zawodówki walczą o uczniów 02.04.07, 00:57
      > Nauczyciele chodzą po domach i werbują uczniów.

      Kurczę... to prawie jak w 1943 kiedy werbowano na roboty do Niemiec >:) Może
      tak łapanki na ulicach i legitymowanie gó..arzy którzy nie mają szkoły
      odpowiedniej do wymagań naszej pędzącej turbokapitalistycznej gospodarki.

      > - Wszystkich pomysłów na przyciągnięcie nowych uczniów nie zdradzę, bo
      > konkurencja nie śpi - zastrzega Halina Szczur, dyrektorka Zespołu Szkół
      > Elektronicznych i Licealnych przy Zajączka.

      No strach się bać!!! Strach wypuszczać dzieciaki na podwórko, bo jak kiedyś
      jeżdziła po ulicach czarna wołga i porywała je tak teraz jeżdzi po ulicach
      czarne Kangoo i też porywa dzieci. Tym razem gimnazjalistów do zawodówek.

      > W zeszłym roku nie udało się zrobić naboru Technikum Księgarskiemu przy
      > Żeromskiego. - Mimo że nasi absolwenci są poszukiwani. Teraz wspólnie z
      > branżą księgarską będziemy szukać sposobu, jak zainteresować gimnazjalistów
      > tym zawodem.

      Przez kogo poszukiwani? I ile płacą ci co szukają? Ile mają do zaoferowania
      miejsc pracy? Branża księgarska o ile kojarzę nie jest w rozkwicie w czasach
      malejącego czytelnictwa.

      > Zupełnie nie wiemy, czemu młodzież nie chce się go uczyć.

      Dlatego że wredne media i jeszcze wredniejsza prasa kolorowa rozbudziły wśród
      gó..arzy zupełnie niepotrzebne aspiracje - fura komóra itp. Aspiracje dziś
      wyraża durny serial MagdaM w którym rzeczona Magda jest prawniczką a nie ma
      serialu ZdzisiaG w którym rzeczona Zdzisia byłaby bibliotekarką po zawodówce
      zajmującą się prawidłowym układaniem książek na półkach.

      > Absolwent tego kierunku zna się na literaturze, wie, jak katalogować
      > zbiory, według jakich zasad układać książki na półkach - wylicza Ewa
      > Głuska, kierownik szkolenia praktycznego w Technikum Księgarskim.

      Pani Ewo. Nie mam nic do książek, ale umówmy się - czy do katalogowania
      zbiorów potrzeba kogoś po specjalnym technikum? Nie wystarczy osoba po liceum?

      > Chcemy przekonać uczniów, żeby do nas przyszli. Tych słabszych, którzy nie
      > dostaną się na studia i w liceum tylko zmarnują czas - tłumaczą dyrektorzy.

      Super metoda, naprawdę. Przypominają mi się czasy podstawówki wczesnych lat
      80tych, kiedy to np. pani matematyczna albo pani polonistka ustaliły sobie
      kto rokuje nadzieje na dalszą edukację a kto jest tempy wiec np. tym tempym
      stale wmawiały że są tempi i do liceum na pewno się nie nadają tylko do
      zawodówek. Owe tempaki nie miały specjalnej szansy dostac dobrej oceny, a
      ci "ustawieni" musieli się ostro postarać aby dostać złą ocenę.

      Jeśli dyrektorzy obecnych zawodówek uważają że do zawodówek nadają się
      wyłącznie tempaki które "sobie nie radzą", to znaczy że znowu dają sygnał że
      skończenie zawodówek to stygmat "kiepskiego i gorszego wykształcenia". A
      potem na rozmowie o pracę osobnicy po zawodówkach znowu usłyszą "z tym
      wykształceniem cieszcie się że tyle zarabiacie". Po czym Ci z zawodówek jak
      będą po 40tce zostaną na wskutek kolejnych zawirowań na rynku albo
      restrukturyzacji albo reform wywaleni na bruk bo po co doskonalić i doszkalać
      zużytych 40-latków skoro można sięgnąć po młodych też po zawodówce? A że
      teraz firmom i headhunterom (szkołom też) takie przerzucanie, wypluwanie i
      szukanie nowej paszy do zeżarcia się skończyło podniósł się kwik i skamlenie.

      Mam sugestię taką - braki ludzi w zawodówkach jest konsekwencją wielu lat
      cieżkiej pracy naszych buraczanych "guru" od gospodarki rynkowej po
      stypendiach Fulbrighte'a którzy po 1990 wylansowali zawodówki jako "fabryki
      bezrobocia" i wykształcenie z gruntu gorsze od ludzi po studiach albo liceum.

      btw - Dziś z uporem godnym lepszej sprawy te same środowiska i konfederacje
      lansują "zarządzanie i marketing" jako "fabryki bezrobocia".

      Teraz ta polityka się mści.
      • Gość: zawodówka Re: zawodówki walczą o uczniów IP: *.chello.pl 02.04.07, 06:52
        Warszawska oświata podobnie jak organy prowadzące w innych dużych miastach,
        praktycznie od połowy lat 90tych zajęła się "upowszechnianiem" wykształcenia
        średniego. Po wielu latach udało się, dzięki Bogu, wprowadzić zewnętrzne
        egzaminy maturalne i co za tym idzie można właściwie już, ocenić idee "matury
        dla każdego". Zdawalność w niektórych warszawskich liceach jest na poziomie 25%.
        W chwili obecnej murarz, mechanik samochodowy, kucharz czy fryzjer -
        wykwalifikowany (!) może się w stolicy pochwalić dochodami znacznie
        przekraczającymi średnią warszawską, i co ważniejsze, dla których bezrobocie nie
        istnieje (i już nigdy go nie będzie). Zatem promocja szkół zawodowych i
        techników jest pomysłem bardzo dobrym i oby rodzice mysleli racjonalnie i nie
        wysyłali swoich dzieci z wynikami po 15 na 50 punktów na egzaminach
        gimnazjalnych do szków ogólnokształcących. Najlepsze licea, uczące kilku języków
        obcych, prowadzące oddziały dwujęzyczne, kszatłcące a nie przetrzymujące
        uczniów, oczywiście obronią się, i będą się dalej rozwijały, resztę należy
        zlikwidować a zaoszczędzone pieniądze inwestować w szkoły zawodowe, bo to one
        gwarantują absolwentów którzy od chwili ukończenia szkół będą płacić podatki i
        osiągać przyzwoite dochody.
      • Gość: Zdzisia G Re: zawodówki walczą o uczniów IP: 62.140.211.* 02.04.07, 11:19
        > Dlatego że wredne media i jeszcze wredniejsza prasa kolorowa rozbudziły wśród
        > gó..arzy zupełnie niepotrzebne aspiracje - fura komóra itp. Aspiracje dziś
        > wyraża durny serial MagdaM w którym rzeczona Magda jest prawniczką a nie ma
        > serialu ZdzisiaG w którym rzeczona Zdzisia byłaby bibliotekarką po zawodówce
        > zajmującą się prawidłowym układaniem książek na półkach.

        niestety takze i twoja znajomość pracy w kancelarii prawniczej opiera sie na
        wiedzy zdobytej przy ogladaniu MagdyM. w duzych/"sieciowych" kancelariach
        istnieja biblioteki zatrudniajace po kilka (zagraniczne biura-kilkanascie)osob.
        tak pogardzane przez Ciebie ZdzisieG. to wykwalifikowani specjaliści od
        zarządzania informacja, którzy stanowią ważny element całego systemu. wyższe
        wykształcenie, z reguły znajomość dwoch jezykow, studia podyplomowe, czesto
        skonczone prawo itd. w ich pracy układanie książek na półkach to tylko dodatek.

        > Jeśli dyrektorzy obecnych zawodówek uważają że do zawodówek nadają się
        > wyłącznie tempaki które "sobie nie radzą", to znaczy że znowu dają sygnał że
        > skończenie zawodówek to stygmat "kiepskiego i gorszego wykształcenia". A
        > potem na rozmowie o pracę osobnicy po zawodówkach znowu usłyszą "z tym
        > wykształceniem cieszcie się że tyle zarabiacie"

        niestety to nie stygmat. skonczenie zawodowki JEST rownoważne uzyskaniem
        gorszego wykształcenia. gorsze wykształcenie z reguły oznacza niższe
        wynagrodzenie (nie mowie o ludziach prowadzacych własna działalnośc, nie
        prownuje takze wynagrodzenia lekarza pracujacego w Polsce i hydraulika
        zarabiajacego w Anglii)

        Mam sugestię taką - braki ludzi w zawodówkach jest konsekwencją wielu lat
        > cieżkiej pracy naszych buraczanych "guru" od gospodarki rynkowej po
        > stypendiach Fulbrighte'a którzy po 1990 wylansowali zawodówki jako "fabryki
        > bezrobocia" i wykształcenie z gruntu gorsze od ludzi po studiach albo liceum.

        cały ten zachwyt nad wielkim powrotem zwodowek jest załosny. to przykre ze
        ludzie tego nie dostrzegaja. oczywiscie zawody takie jak hydraulik, glazurnik,
        ciesla itd musza istniec. nie neguje rowniez profesjonalizmu ludzi którzy je
        wykonuja. sa to jednak nisze! na razie jest dobra koniunktura, otworzyły sie
        zagraniczne rynki pracy, ludzie wyjechali za chlebem, dostaja pensje w
        funtach/euro młodzierz garnie sie do zawodowek. niestety "guru" mieli i maja
        racje. zawodowki to przeszlosc - za kilka/kilkanascie lat rynki europejskie (w
        tym Polski) otworza sie na innych pracowników. zawody takie jak murarz,
        piekarz, krawiec bedzie wykonywał np wietnamczyk. dlatego NIE do zawodowki
        tylko do technikum/liceum i na studia. tylko to rokuje przyszłość.




        btw pisze się "tępy"
    • Gość: Autor. Re: Zawodówki walczą o uczniów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.04.07, 09:38

      > Tak, szkoły stać na reklame a np na farbe już nie, u mnie w szkole (technikum
      > budowlane im prof. Stefana Bryły) farbe na praktyki kupowały panie od
      > matematyki, a my w zamian malowaliśmy pomoce dydaktyczne do matematyki ... :/

      A, widzę że to standart. U nas studenci kupują sami potrzebne rzeczy:
      odczynniki, drobne podzespoły elektroniczne itp.
    • shtalman Zawodówki walczą o uczniów 02.04.07, 12:43
      Zawodowki to uniwersytety dla dresiarzy z Pragi.
      • Gość: abc Re: Zawodówki walczą o uczniów IP: 217.11.129.* 02.04.07, 13:30
        Czym różnią się dresiarze z Pragi od dresiarzy z np Żoliborza?
        • rrosemary "jak sie nie bedziesz uczyl to pojdziesz do zawod. 02.04.07, 16:20
          tak straszono nas w podstawowce, opinia ze w technikach, zawodowkach ucza sie
          niemoty, ktore ledwo czytaja i to zrobilo swoje. szkoda tylko, ze teraz ci
          ludzie uznawani za "niemoty" teraz kosza hajs na kladzeniu kafelkow i
          fryzjerstwie.a ludzie na studiach z rozbudzonymi aspiracjami czuja sie oszukani.
          to o tyle bolesne, ze taki czlowiek jest swiadomy swojej przegranej....
    • Gość: shaq-u Idzcie do techników IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.04.07, 17:38
      Po technikum ma się dużo wiedzy nie osiągalnej w liceum. Można zdobyć, także
      maturę. Dlatego jeżeli ktoś chce iść na studia niech już teraz o tym pomyśli.
      Dobre technikum powinno dać podstawy do dalszych studiów w określonej dziedzinie.
    • Gość: technik Re: Technika to nie zawodówki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.04.07, 18:10
      Jak mozna namawiać uczniów do uczenia się w szkole, którą pogardliwie
      redaktorka nazywa "zawodówką"? Ten artykuł z pewnoscia nie przekona uczniów i
      ich rodziców do tych szkół, wręcz przeciwnie. Za taką "reklamę" dziekujemy, a
      nasze szkoły to nie zawodówki!!!
Pełna wersja