Gość: nie trener byznesu
IP: 195.92.39.*
07.07.03, 12:42
Jaka wyuczona bezradność? Z syndromem wyuczonej bezradności mamy
do czynienia wtedy kiedy nasze własne działanie nie wywołuje
efektu pozytownego wzmocnienia - np. nagdrody w postaci
pozytywnie załatwionej sprawy, czy uzyskania lepszego statusu
czy choćby wywołania pozytywnego odbioru ze strony adresatów
działania lub jego obserwatorów (por. "głaski" z teorii analizy
transakcyjnej E.Berne'a). Z czasem zaczynamy tracić wiarę w moc
sprawczą naszych działań, mamy problemy z samooceną - bo po co
coś robić skoro i tak nam sie nie udaje i tylko potem czujemy
się jeszcze gorzej (tu brak działania może służyć jako obrona
przed spodziewanym nieprzyjemnym poczuciem przy kolejnej
porażce).
Nie wiem co ma wspólnego zwykłe molestowanie moralne,
nagabywanie, wykorzystywanie stanowiska itp. z wyuczoną
bezradnością - tym bardziej że nauczycielki z tego artykułu jak
można przeczytać bronią się przed działaniami dyrektora.