Dodaj do ulubionych

Rodzic podważył mój autorytet - twierdzi nauczy...

IP: *.client.attbi.com 25.11.03, 00:16
Calkowicie popieram nauczyciela . Zycze Panu powodzenia na
drodze sadowej . Uwazam ze nalezy pomoc nauczycielom . Szkola
ma pelnic role nauczac jak rowniez wychowywc tych co sa nie
wychowani tak jak ci panstwo powyzej .
Obserwuj wątek
    • i-see Paranoja 25.11.03, 00:37
      Nauczycielowi nie słusznie się oberwało, rodziców poniosło. To
      się zdaża, ale troche dziwi mnie ten mały chłopak. Nie wiem jak
      dla innych, ale dla mnie nauczyciele albo mieli autorytet, a jak
      nie to i tak się ich szanowało.
      "A to Polska właśnie..."
    • Gość: @os Do Pani redaktor IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.11.03, 04:33
      "Maciek pobiegł do domu - mieszka kilka przecznic dalej"

      Gdzie my do cholery jestesmy??? W Ameryce czy w Europie?? U nas
      sa skrzyzowania a nie przecznice. Chyba pomylily sie Pani
      miejsca geograficzne. No chyba ze jest Pani zwolenniczka wuja
      Sama, ale to nie powod ze mam czytac o cholernych
      przecznicach!!!!
      • Gość: . Re: Do Pani redaktor IP: 203.154.145.* 25.11.03, 04:50
        Gość portalu: @os napisał(a):

        > "Maciek pobiegł do domu - mieszka kilka przecznic dalej"
        >
        > Gdzie my do cholery jestesmy??? W Ameryce czy w Europie?? U
        nas
        > sa skrzyzowania a nie przecznice. Chyba pomylily sie Pani
        > miejsca geograficzne. No chyba ze jest Pani zwolenniczka wuja
        > Sama, ale to nie powod ze mam czytac o cholernych
        > przecznicach!!!!

        Slonko skoro jestes takim polonofilem to czemu podpisujesz sie
        uzywajac znakow, ktorych w polskim alfabecie nie znajdziesz?
        Pewnie myslisz, ze jestes oryginalny. Po co uzywasz internetu
        skoro "Amerykanie maczali w nim palce". Odnosnie przecznic -
        poczytaj troche polskiej literatury, zajrzyj do slownikow i nie
        opowiadaj bzdur.

        Pozdrowiena z daleka,

        . (kropka)
      • Gość: hgw Re: Do Pani redaktor IP: *.acn.waw.pl 25.11.03, 11:18
        Gość portalu: @os napisał(a):

        > "Maciek pobiegł do domu - mieszka kilka przecznic dalej"
        >
        > Gdzie my do cholery jestesmy??? W Ameryce czy w Europie?? U nas
        > sa skrzyzowania a nie przecznice./.../

        Mylisz sie. W Polsce sa przecznice. W Ameryce napisaloby sie "a few blocks
        away" - po polsku uzywalo sie podobnego terminu "kwartal". Slowo
        "przecznica" funkcjonuje w jezyku polskim od bardzo dawna.
      • Gość: sfr zgadzam sie IP: 213.25.60.* 25.11.03, 13:38
        tekst nie ma sansu i racji bytu jesli jest w nim blad, w ogole
        trzeba by sie tu skoncentrowac na zlozeniu jakiegos wniosku o
        ukaranie dziennikarza, to karygodne. Co nas bedxzi obchodzic
        czesc merytoryczna....
      • Gość: mizam Re: Do Pani redaktor IP: *.pruszkow.sdi.tpnet.pl 26.11.03, 11:23
        Gość portalu: @os napisał(a):

        > "Maciek pobiegł do domu - mieszka kilka przecznic dalej"
        >
        > Gdzie my do cholery jestesmy??? W Ameryce czy w Europie?? U
        nas
        > sa skrzyzowania a nie przecznice. Chyba pomylily sie Pani
        > miejsca geograficzne. No chyba ze jest Pani zwolenniczka wuja
        > Sama, ale to nie powod ze mam czytac o cholernych
        > przecznicach!!!!

        Sama z lubością wytykam dziennikarsie błędy językowe
        (stylistyczne, frazeologiczne i ortograficzne), że nie wspomnę
        o merytorycznych (te są już plagą). Jednak tym razem Pani
        redaktor błędu nie popełniła - proszę zajrzeć do Słownika
        języka polskiego, choćby tego 3 tomowego wydanego przez PWN w
        1979 roku, który mam przed sobą.
        A tak naprawdę, to to co wypisują sznowni internauci, to
        dopiero jest zgroza.
    • Gość: Meesh Poparcie dla nauczyciela IP: 81.21.202.* 25.11.03, 09:00
      Poparte obserwacjami ze szkoły mojego dziecka (zerówka)...
      Jest tam jeden rozwydrzony bachor, z którym matka w ogóle sobie
      nie radzi. Jak szkoła się skarży na dziecko - to wina jest
      nauczycieli, którzy przecież mają się dzieckiem zająć, a rodzic
      płaci za to (szkoła prywatna) więc nie będzie ich wyręczał. A
      sześciolatka potrafi uderzyć lub kopnąć panią w zerówce. Na
      pytanie czy tak samo robi w domu odpowiada szczerze: - Tak!
      Rozmowy z matką nic nie dają, wręcz prowadzą do podważania
      autorytetu nauczyciela - dziecko nasłuchało sie pewnie w domu bo
      ostatnio pani zapowiedziało: - Jak pani mnie nie będzie słuchać
      to pójdę do dyrektora i panią zwolni...
      • Gość: gosc Re: Poparcie dla nauczyciela IP: 207.44.154.* 25.11.03, 14:09
        Gość portalu: Meesh napisał(a):

        > - Jak pani mnie nie będzie słuchać
        > to pójdę do dyrektora i panią zwolni...

        No tak to nie bedziemy rozmawiac - do kata i kleczec na grochu!!!
        A tak powaznie to co taki bachor sobie wyobraza, ze jak mamuska
        placi to mu wszystko wolno? Bezstresowe wychowanie juz jest
        niemodne, prosze mamusi. A rodzice powinni wiedziec co mozna, a
        czego nie mozna powiedzec przy dziecku.
        I zeby wszystko bylo jasne - jestem przeciwny biciu dzieci, ale
        czasem nic innego niz klaps nie skutkuje.
      • Gość: Sylwia Re: CAŁKOWICIE POPIERAM RODZICÓW IP: *.europe.ppdi.com 25.11.03, 11:25
        I wedlug ciebie kazdy moze bic kazdego w oparciu o czyjas
        opinie? Dzieciak najzwyczajniej w swiecie zemscil sie na
        nauczycielu i nagadal rodzicom glupot, a oni jak kretyni od razu
        przeszli do rekoczynow, zamiast probowac sprawe wyjasnic.
        Gratuluje rodzicom bezstresowego wychowania i chronienia dziecka
        przed kazda przeciwnoscia losu- ciekawe na kogo go wychowaja, a
        sa dwie opcje- albo na gogusia, ktorego wszyscy powinni sluchac
        i mu uslugiwac, albo na kryminaliste. Zreszta sami chyba tez
        powinni sie udac na jakas terapie, skoro sa tak znerwicowani.
        • Gość: Toni Re: CAŁKOWICIE POPIERAM RODZICÓW IP: *.telia.com 25.11.03, 12:02
          Dzieci w tym wieku potrafią świetnie manipulować dorosłymi co w
          tym przypadku jest bardzo wyraźne, tylko zdecydowana współpraca
          wszystkich dorosłych może to zatrzymać i pomóc dziecku
          zrozumieć jego miejsce w społeczeństwie. Ci rodzice do takiej
          współpracy nie dorośli. Brawo dla nauczyciela za spokojne
          zachowanie.
    • Gość: Kaja Jetem absolwentką tej szkoły IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.11.03, 12:29
      Jestem absolwentką tejże szkoły. Muszę przyznać, że jest tam dość duża
      zbieranina róźnych dzieci. Obok dzieci z rodzin patologicznych, gdzie rodzice
      piją, biją i awanturują się, są i dzieci z rodzin, powiedzmy nowobogackich.
      Czyli ze skrajmość w skrajność. Jest to napewno jeden z powodów, dla którego
      nauczycielom zawsze było trudno zapanować nad uczniami. Mimo wszystko, szkoła
      jest naprawdę fajna, jest wielu dobrych pedagogów (takich "z sercem"), nie mam
      właściwie żadnych zastrzeżeń i nie miałabym żadnych wątpliwości, by posłać tam
      swoje dziecko.
      Przy okazji, nie wiecie jak się nazywa ten nauczyciel?
      • Gość: stolarz Re: Popieram nauczyciela IP: *.u.mcnet.pl 25.11.03, 13:39
        całkiem sensownie się zachowali
        oczywiscie jak na niezrównoważonych emocjonalnie, trudno wymagać od dzieciaka
        aby grzecznie i z szacunkiem odnosił się do nauczyciela skoro ma rodziców
        baranów.
        w domu nie używamy przemocy" ha ha ha
        a z drugiej strony myślę że nauczyciel powinien mieć prawo wyprowadzić ucznia
        z sali za rękę jeżeli nie stosuje się do poleceń i go ignoruje.
        "bardzo mnie drażni opinia ludzi którzy mówią: "pochodzi z tzw dobrego domu"

        czy nie powinno być " z bogatego"?
    • Gość: teres Re: Rodzic podważył mój autorytet - twierdzi nauc IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 25.11.03, 14:32
      z cała pewnościa jest tak jak twierdzi nauczyciel - rodzic
      podważyl jego autorytet, napadł na niego, naruszył jego dobra
      osobiste, ale również skrzywdził dzieci, ktore były świadkami
      całego zajścia. jakoś beda musiały sobie z tym wszystkim
      poradzic - lub nie. Rodzice zapomnieli o swoich powinnościach
      wobec chłopca. nie wystarczy dziecka nakarmić, ubrać, trzeba
      jeszcze je nauczyć zyć wśród ludzi. No chyba, ze sami nie
      potrafia, co wydaje sie bardzo prawdopodobne. nauczycielowi
      wspólczuje - on tak łatwo nie zmieni szkoły, a o awanturze
      jeszcze długo w szkole będzie głośno.
      • remislanc Re: Rodzic podważył mój autorytet - twierdzi nauc 25.11.03, 15:59
        "Mama Maćka przyznaje, że zrobili błąd, nie idąc na skargę do dyrekcji. -
        Podeszliśmy może do sprawy zbyt emocjonalnie, ale syn powiedział nam, że
        nauczyciel go pobił. Płakał. Jak mam nie wierzyć własnemu dziecku? Tym bardziej
        że w domu nigdy nie stosowaliśmy przemocy fizycznej - mówi."
        Mam syna i wiem, ze czsami jego wyobraźnia za bardzo pracuje. A więc zawsze
        biorę poprawke na jego szalone opowieści ze szkoły. Staram się zawsze je
        sprawdzić zanim wyskoczę pochopnie z pretensjami do nauczyciela. A już na pewno
        nie przy dziecku, bo po takim manewrze nauczyciel srtraciłby autorytet w oczach
        dziecka. po prostu miałby nauczycieli głęboko w d....
        Nie dali dziecku nigdy klapa i uważają ,ze synek jest aniołkiem. A to pewnie
        rozkapryszony dzieciak, który za parę lat sam strzeli nauczyciela w łeb.
        Nauczyciel na 99% nie zawinił................
    • Gość: Annette Re: Rodzic podważył mój autorytet - twierdzi nauc IP: *.de.ibm.com 25.11.03, 16:12
      "(...)w domu nigdy nie stosowaliśmy przemocy fizycznej." A może
      właśnie trzeba było? Bezstresowe wychowanie, nasze dziecko jest
      zawsze niewinne, to taki dobry chłopiec - a potem takie efekty.
      Zresztą widać po zachowaniu ojca, co to za rodzina - normalny
      człowiek poszedłby na skargę do dyrektora albo na policję, a nie
      dokonywał samosądów i to przy całej klasie, nie wyjaśniwszy
      nawet sprawy. Za to teraz już gówniarz będzie wiedział: jak mu
      ktoś podskoczy, to tatuś przyleci i przyłoży. Oczywiście dopóki
      młody nie podrośnie - wtedy sam będzie brał sprawy w swoje ręce.
    • Gość: anonim Znam obie osoby IP: wfsl:* / 192.168.0.* 25.11.03, 19:31
      Chciałam wyrazić swoje oburzenie!Znam i nauczuciela i rodzica.
      Nauczyciel uczy mnie techniki, jest surowy i wymagający ale nie
      byłby zdolny do pobicia ucznia!!! Ludzie no co wy!!! Gdzie wy
      żyjecie!! Apropo rodzica, to nie ja jestem od oceniania go, ale
      mogę powiedzieć coś o jego synu lecz nie to nie są żeczy które
      można zamieścić w internecie. Po tym co mogłabym napisać, pewnie
      zostałby mu przydzielony KURATOR. Pa, pa! YO, YO!
        • Gość: killer Re: Znam obie osoby IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.11.03, 15:14
          Zgadzam się całkowicie. Może to środek zbyt radyklany, ale często zastanawiam
          się, czy każdy zdolny do rozrodu człowiek, powinien mieć dzieci. W końcu to one
          później cierpią najbardziej, a często - neistyety - mając takie wzorece od
          rodziców, z czasem stają się takie same. A może niektórych sterylizować, aby
          nie unieszczęśliwiali swojego potomstwa??? Sami niech się przą do woli, ale po
          co krzywdzą swoje dzieci?
    • Gość: Rodzic Re: Rodzic podważył mój autorytet - twierdzi nauc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.11.03, 21:57
      Nie wiemy jaki był prawdziwy przebieg wydarzeń jednak jaki
      przykład swojemu i innym dzieciom daje ojciec ponizający
      nauczyciela. Może w ten sposób wyrzadzic dużą krzywdę dzieciom:
      część sie bedzie bała, częśc moze uznać, że nauczyciel jest nikim
      i mozna z nim zrobić co sie chce (w dosłownym tego sformułowania
      znaczeniu). A przeciez nauczyciel ma byc autorytrtrm dla naszych
      dzieci i sami nie możemy tego autorytetu niszczyc.
    • Gość: anonim Jeszcze coś IP: wfsl:* / 192.168.0.* 25.11.03, 21:59
      To znowu ja!! Chcę zamieścić swoje uwagi na temat paru innych
      wypowiedzi. Po pierwsze nie ma żadnej winy nauczyciela! "Maciek"
      wlazł do klasy i zaczął przeklinać. Gdy pan nauczyciel zaczął go
      wyprowadzać z klasy MAciek powiedział do niego "masz
      przejeba..." Życzę nauczycielowi powodzenia na drodze sądowej

      p.s. Myślę że ważne jest że teraz pan nauczyciel ma coś z
      kręgosłupem!
    • Gość: obserwator Re: Rodzic podważył mój autorytet - twierdzi nauc IP: *.acn.waw.pl 25.11.03, 22:47
      Na początek podam, że jestem nauczycielem, więc moja opinia
      może być subiektywna. Kolejne zdarzenie, ale jakże nieliczne z
      tych, które mają miejsce w codziennym zyciu szkoły. Gdy zdarzy
      się coś takiego zaczyna się bardzo płytka dyskusja, w której
      nikt nie próbuje dociec przyczyn tego zjawiska. Zgadzam się
      całkowicie, że zawód nuaczyciela, przynajmniej w dużych
      osrodkach miejskich, to nie jest prestiżowa profesja.
      Nie chce oceniać całej sytuacji w tej konkretnej szkole, bo nie
      znam całej sytuacji. Ale faktem jest, że rodzice bardzo często
      nie pomagają szkole, a często wręcz przeszkadzają. Szczególnie
      w szkołach podstawowych i gimnazjach, poniewaz wiedzą, że sa to
      szkoły obowiązkowe, Mają równiez swiadomośc, że oni zawsze maja
      rację.
      Faktem jest, że siedmiolatki przychodza do szkoły bez
      elementarnych podstaw wychowania. Ale od kogo mają się uczyć?
      Od rodziców, których ciągle nie ma w domu, a jak są to nie
      poświęcają dziecku czasu? Winny jest też cały system prawny,
      który rodzicom daje wyłącznie prawa a nie nakłada na nich
      żadnych obowiązków. A te nieliczne, jeżeli już są (jak chocby
      dopilnowanie aby dziecko spełniało obowiązek szkolny) i tak nie
      są egzekwowane. Nie zna przyczyn, ale odnosze wrażenie, że
      podstawowa przyczyną jest niekompetencja aparatu urzędniczego
      wszelkich szczebli. Ludzie ci "budzą się" tylko wówczas, gdy
      sprawę opiszą media. A i wówczas jest to często działanie,
      które niczego nie wyjaśnia, a co najwyżej zmierza ku
      udowodnieniu, że to zawiniła przede wszystkim szkoła. Prawie
      niegdy nie jest winny uczeń, a właściwie jego rodzice. Ci mogą
      napisać (powiedzieć) wszystko, nawet nie mając żadnych dowodów,
      natomiast to z reguły pracownicy szkoły muszą udowadniać swoją
      niewinnośc.
      Nie ukrywam, że tu bardzo pozytywnie zaskoczyła mnie wypowiedź
      Mazowieckiego Kuratora Oświaty. Szkoda tylko, że tego zdania
      nie podziela wiekszośćjego urzędników, którzy w takich
      sytuacjach z reguły atakują traktując szkołe jako przyczynę
      przerwania błogiego urzędowania - bo to i trzeba wyjść zza
      biurka, a nawet może udac się do konkretnej szkoły,a następnie
      jeszcze pisać mnóstwo raportów, wyjasnie, protokołów etc.
      Totalny horror i niewybaczalna bezcze;lność dyrektora
      (nauczyciela), który dopuścił do takiej sytuacji, że przerwał
      szanownemu urzędnikowi błogostan. Podobnie jest zresztą z
      organami prowadzącymi, które reagują analogicznie. Często
      jeszcze bardziej prymitywnie, bo z reguły są tak
      gorszej "jakości" urzędnicy, czesto ludzie bez jakichkolwiek
      kompetencji, które dla przypodobania się władzy zrobią wszystko.
      Sytuacje różnorakich ataków na nauczycieli ze strony rodziców a
      coraz częściej uczniów (i to coraz młodszych) stają się
      codziennością w polskich szkoółach. Z przerażeniem patrzę, jak
      wraz z pozytywnymie elementami reformy często wkracza do szkół
      negatywny trend. Szkoła dawno już nie wychowuje a obecnie
      przestaje uczyć. Standardem staje się "uczenie pod testy" na
      sprawdzian czy egzamin. Obniża się jakość kształcenia. Ze szkół
      wychodzą młodzi ludzie, którzy nawet jak potrafią rozwiązać
      testy, niewiele soba reprezentują. Jeszcze kilka lat nie do
      pomyślenia by była sytuacja, gdy rodzic po tygodniowych
      wagarach dziecka pisze w dzienniczku - "Prosze usprawiedliwić
      wszystkie nieobecności". A obecnie staje się to standardem. I
      nauczyciel musi usprawiedliwienie przyjąć, ponieważ gdy rodzic
      poskarzy się organom, i tak urzednicy wydadzą takie zalecenie a
      na dodatek każą np. stworzyć program naprawczy, którego
      zadaniem będzie, aby się coś takiego więcej nie powtórzyło.
      Wybór jest więc prosty - po co sobie robić kłopoty - lepiej
      usprawiedliwić.
      Odszedłem trochę od konkretnego wydarzenia, więc będę kończył.
      Czy zawinił nauczyciel, czy uczeń? Trudne pytanie. Ale myślę,
      że nawet jeżeli ten nauczyciel był bez zarzutu to i tak
      zawinił, jak całe nasze środowisko. Potrzebna jest stanowczość.
      Reagujmy na tego rodzaju chamstwo uczniówmiich rodziców
      kierując sprawy do sądu z powództwa cywilnego. Wiem, że chory
      system prawny RP bedzie mielił każdą sprawe bardzo długo. Ale
      może mnogość takich spraw otworzy oczy wszzelkim decydentom i
      pomyślą oni nad takimi zmianami prawa, które zmuszą rodziców do
      odpowiedzialności za właściwe wychowanie ich dzieci. Zgoda, to
      ich sprawa. Ale jak mają dzieci, niech biora za nie pełną
      odpowiedzialność. Jak ich nie wychowali, to niech ponoiszą karę
      za ich przewinienia.
      Jak ma rozmawiać o wychowaniu dziecka nauczyciel z matką czy
      ojcem, którzy albo nie zgłaszają się do szkoły, albo przychodzą
      pijani.
      Jak pomóc dziecku, którego rodzic nie chce wyrazic zgody na
      udział w zajęciach wyrównawczych, relaksacyjnych,
      terapeutycznych etc???
      Jak pomoć dziecku, które ma silną nerwicę, bo tatuś właśnie
      znalazł nową ciocię, która go nienawidzi - więc tatuś zostawia
      to dziecko z nową opikunką i szuka następnej partnerki?
      Takich pytań można zadac jeszcze wiele. Ale po co? Przecież
      decydenci wszelkich szczebli wiedzą i tak lepiej.
      Łatwo jest urzednikom oceniac pracę nauczycieli, jak sami
      pracowali w szkole 20 lat temu, gdy nawet ułamka obecnych
      problemów nie było w polskich szkołach?
      Zróbmy uczciwy przegląd kadr zarządzających polską oświatą -
      przecież to w wiekszości Ci sami od lat ludzie, tylko
      zmieniający stanowiska. Wiem co mówię, ponieważ pracuję już
      blisko 30 lat i duży odsetek decydentów już wówczas było
      pracownikami oragnów zarządzających oświatą.
      Winni sa niestety też nauczyciele. Niestety system kształcenia
      jest niewydolny. Nadal się produkuje ludzi, którzy nigdy nie
      poiwinni zajmowac się nauczaniem i wychowaniem. Kiedyś się
      mówiło o selekcji negatywnej do zawodu nauczycielskiego - teraz
      nie ma żadnej selekcji. To nasza narodowa cecha, że na uczeniu,
      wychowaniu i leczeniu zna się każdy Polak. A efekty są.
      Zdumieniem napawa mnie fakt, że nauczycielem terapetą może
      zostać osoba robiąca podstawowe błedy ortograficzne,
      swepleniąca, niepoprawnie mówiąca po polsku.
      Ale to już inna bajka.
      Pozdrawiam

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka