ewakinio2009
13.09.09, 20:17
Witam,
Mam prawie 39 lat i panicznie bałam się porodu (pierwszego), a
tymczasem urodziłam całkowicie siłami natury i bez żadnego
znieczulenia. Skurcze zaczęły się ok. 7 rano. Trafiłam do szpitala
ok. 15.00 (doszliśmy pieszo), cały czas myśląc, że zostanę odesłana.
Myślałam, że rozwarcie nie przekroczyło 4 cm, tymczasem było już
8cm! Formalności załatwialiśmy dosłownie w biegu, a mnie zawieziono
na wózku bezpośrednio na blok porodowy. Nadal myślałam, że czeka
mnie przynajmniej jeszcze kilka godzin męczarni, a tymczasem w
półtorej godziny córeczka była na świecie! Dodam, że nie miałam
żadnych przyspieszaczy, żadnego nacinania, tylko pęknięcie krocza I
stopnia. Cieszę się, że nie zdecydowałam się wcześniej iść do
szpitala, bo byłam mniej zestresowana i wszystko poszło lepiej, niż
gdybym w szpitalu cierpiała od rana. Dziękuję Pani Katarzynie, która
od początku wierzyła, że metryka nie ma nic do rzeczy przy porodzie
siłami natury.