Dodaj do ulubionych

czy są tu dziewczyny po cc, którym smutno?

13.09.09, 21:01
Jesteście tu Laski? te, które miały cc i nie planują więcej dzieci, a czytając
o mistyce porodu sn żałują, że nie będzie im dane tego przeżyć?
Obserwuj wątek
    • ptysiek9876 Re: czy są tu dziewczyny po cc, którym smutno? 13.09.09, 21:18
      Miałam CC i nie jest mi z tego powodu smutno wręcz przeciwnie!
      Nie było planowane rodziłam naturalnie w 20godz w nieziemskich bólach wrrrr po
      czym zdecydowali na cięcie-jestem przeszczęśliwa, że zrobili mi to CC.
      Mam zamiar mieć więcej dzieci i na pewno nie chcę rodzić SN!!!
      • cota Re: czy są tu dziewczyny po cc, którym smutno? 14.09.09, 09:43
        nie...to jakieś dorabianbie ideologii do dołowania się..mistyką są
        moje dzieci, a nie poród. Szukasz czegoś by się dobić? ciesz się, ze
        masz dzieci! ja akurat jestesm przeszczęśliwa, ze miałam dwa cięcia -
        szybko, prawie bez bólu, zdrowe dzieciaczki! to jest mistyka. Już
        abstrahując, iż nie wiadomo jaki byłby dla Ciebie sn - jak się czyta
        fora - dla jednych jest mistyczny, dla innych traumą z powodu
        ogromnego bólu, tak,z e nie mają odwagi zdecydować się na następne
        dziecko! Po co się dołować z jakiegoś wyimaginowanego powodu?
        oczywiście jak ktoś chce to powód sie zawsze znajdzie - a to że nie
        było sn, że nie było sie na malediwach, czy że lato się kończy. Ale
        lepiej zauważać plusy sytuacji.
    • kropkaa Re: czy są tu dziewczyny po cc, którym smutno? 15.09.09, 22:46
      Akurat to nie jest odp. do Dolotki, tylko do odpowadających.
      Poród naturalny jest czymś wspaniałym, daję siłę i wiarę w siebie.
      Do tej pory jestem niesamowicie szczęśliwa, że SAMA urodziłam swoje
      dziecko. Bez żadnych pseudowspomagaczy, a tak naprawdę utrudniaczy;
      we własnym domu, tak jak chciałam. Do ostatniego momentu praktyznie
      byłam sama, mąż i położna wpadli dosłownie na finał (dwa skurcze
      parte były za mną, powstrzymywałam poród, bo bałam się, że popękam
      tak, że najlepszy francuski krawiec mnie nie zszyje;)), w ich
      obecności po kolejnych trzech było nas o jedną osobą więcej. Nie
      dość, że dałam radę, to za nic w świecie nie oddałabym długich chwil
      po porodzie, kiedy czas się zatrzymał. Nowonarodzony człowiek łypnął
      na nas jednym okiem, drugim okiem, ocenił, gdzie trafił;), to
      rodzice byli pierwszymi osobami, które zobaczył (nie lekarz, położna
      czy lampa dająca mu po oczach). Nikt nas nie poganiał, nie ponaglał,
      nie mierzył, nie ważył 5 minut po urodzeniu (czy po pół godz.
      zmienia się waga i wzrost??? - nie można z tym poczekać?), nie kłuł,
      nie mył, nie szarpał. Po prostu było pięknie. I efekty dobrego
      porodu było naprawdę widać - długie miesiące nie wiedzieliśmy, co to
      jest płacz, mieliśmy ufnego, pogodnego, radosnego noworodka, a potem
      niemowlaczka. Na zdjęciach z trzeciego dnia uśmiecha się od ucha do
      ucha i nikt mi nie powie, że to jakiś grymas.
      Teraz, w drugiej ciąży, po prostu nie wyobrażam sobie jak bym się
      czuła, jeśli nie udałby mi się poród w domu. Szpital jest dla mnie
      koszmarem, który mi się śni po nocach.
      • cota Re: czy są tu dziewczyny po cc, którym smutno? 16.09.09, 09:56
        eee, no wszystko pięknie, świetnie, słodko...tylko dlaczego piszesz,
        ze post jest skierowany do innych dziewczyn? czyli także do
        mnie? ;) ja już pisałam wystarczy przeczytać Ci... ze dla połowy sn
        to super doświadczenie, dla innych męki i trauma. Dla mnie sn to
        żaden cud, oglądając filmy z porodu za nic w świecie nie chciałam
        tego przechodzić, miałam trochę bóli porodowych - także absolutnie
        nie było to piękne dla mnie. Ale rozumiem, że dla kogoś jest to
        super i tyle. Nie wiem tylko dlaczego ten post jest skierowany do
        dziewczyn po cc? ja bym po 1000 nie zamieniła cc na sn, dla mnie to
        super rozwiązanie. I tyle.
        aha - pisanie postu w wątku, gdzie dziewczyna (autorka) pisze, iz
        jest jej smutno, bo miała cc - a Ty piszesz jaki to sn jest cudem
        świata i jakie to było cudowne itd- to takie kopanie leżącego, nie
        uważasz? trochę myślenia. Odrobinę. A przynajmniej było dodać, ze
        najważniejsze,ze ma super dziecko itd. A nie jej dobijąc. Puk,
        puk..w głowie coś jest?
        • kropkaa Re: czy są tu dziewczyny po cc, którym smutno? 16.09.09, 22:40
          Post był odpowiedzią na pełne zachwytu wątki, jak to cudownie, że
          miałam cc. No więc napisałam, że sn też może być cudowny.
          Natomiast nie każdy pieje z zachwytu, że miał cc. I jeśli tak jest,
          to komunały typu "masz super dziecko, ciesz się" czy "nie ważne jak,
          najważniejsze, że zdrowe" nic nie pomogą. Po niesatysfakcjonującym
          porodzie pomoga najbardziej jakaś forma przepracowania tego
          doświadczenia - czy to z sensownymi forumkami rozumiejącymi w czym
          rzecz, czy z dobrą położną, która przygotowuje do porodu, czy
          wreszcie z dobrym psychologiem. Też mi się wydawało, że plecenie
          bzdur typu "było, mienęło, zapomnisz" pomaga, ale nie, nie pomaga. I
          dowiedziałam się tego nie tylko od osób, które mają traumę po cc,
          ale również od dziewczyn, które miały okropny poród "sn" (oczywiście
          siły natury raczej nie przebiły się przez medykamenty i inne
          działania personelu).
          Zresztą forum "poród domowy" powstało na bazie właśnie takiego
          nieciekawego porodu szpitalnego, po którym dziewczyna powiedziała
          sobie "urodzę nawet sama, ale nigdy więcej w szpitalu".
    • mikas73 Re: czy są tu dziewczyny po cc, którym smutno? 16.09.09, 13:05
      Urodziłam dwoje dzieci sn i były to dwa różne doświadczenia.Pierwszy
      poród szybki i zapamiętałam go jako bezbolesny (???).Synek wymagał
      jednak pomocy i zabrano go natychmiast.Zobaczyłam go dopiero na
      drugi dzień.Potem 16-dniowy pobyt w szpitalu. Mistyczne chwile
      szczęścia i uniesienia marcierzyństwem zaczęłam przeżywać dopiero po
      powrocie do domu.Był uśmiechniętym, spokojnym i szczęśliwym
      niemowlakiem (pomimo tego że nie urodził się w domu).Drugi poród był
      koszmarny- super ból,wody zielone, zanikło tętno, przede wszystkim
      strach o dziecko. Właściwe już zdecydowno o cc ale ostatkiem sił
      wyskoczył drugi synuś.Żałowałam że nie zrobiono mi wcześniej cesarki
      bo potem długo drżałam o skutki niedotlenienia.Nie uważam żebyś
      została pozbawiona jakiś szczególnych chwil,które wspominałabyś
      latami. Widok dziecka to jest moim zdaniem ten mistyczny moment a
      świadomość, że jest zdrowe jest bezcenna.
    • icarium2009 Re: czy są tu dziewczyny po cc, którym smutno? 17.09.09, 08:46
      Cóż, ja się nastawiałam na sn a wyszło cc. Ale po dwóch dniach leżenia w
      szpitalu (czytaj: słuchaniu krzyków, jęków i płaczów kobiet rodzących sn)
      skutecznie mi się odechciało sn i jak wieźli mnie na cc to z jednej strony
      drżałam o życie dziecka, a z drugiej - poczułam ulgę, że jednak będzie cc. Po
      wszystkim miałam uczucie, że 'coś mnie ominęło', ale jak wspomniałam sobie te
      krzyki, to szybko sobie wybiłam z głowy takie myśli. A dziecko urodziło się z
      niedotlenieniem, więc jeśli z Twoim jest ok, to naprawdę postaraj się skupić
      właśnie na tym :)
      Pozdrawiam i życzę powodzenia :)
    • gepardzica_z_mlodymi Re: czy są tu dziewczyny po cc, którym smutno? 17.09.09, 09:45
      Gdy czytam odpowiedzi na Twój post, to widzę całkowity brak
      zrozumienia dla Twoich odczuć, wręcz negowanie ich.
      A ja bardzo dobrze rozumiem to poczucie straty, choć moje nadzieje
      zostały zawiedzione w mniejszym stopniu. Pierwszy poród miałam
      niemal całkowicie naturalny ale drugi, choć drogami natury, to
      farmakologiczny, tj. na oxy i zzo. I mnie tez było żal, że nie
      odbyło się to fizjoogicznie, zgodnie z moim i dziecka rytmem.
      Uważam, że każdą stratę należy przeżyć świadomie i się z nią
      pogodzić. I nie przekonuje mnie, gdy ktoś mi mówi:'nie ma co się
      rozczulać, że nie masz butów, bo należy się zadowolić tym, że masz
      nogi'. Świadome przeżycie żalu, podzielenie się z kimś tym, że nie
      spełniło się marzenia dodaje siły i rozwija empatię. Natomiast
      nieprzepracowanie problemów skutkuje negowaniem przeżyć innych:P
      • monicus Re: czy są tu dziewczyny po cc, którym smutno? 18.09.09, 13:09
        dokladnie. ja bylam kiedys na spotkaniu z babkami po cieciach. wszystkie
        usmiechniete i w ogole super. a jak zaczely sie rozmowy to bylo jedno wielkie
        wycie. owszem dzieci cudne i dobrze ze zdrowe ale to jaka byla ich (i moja)
        droga do cc i jakim bylo to dla nich upokorzeniem boli dlugo. najczesciej cc
        bylo wynikiem procedur szpitalnych i wygodnictwa personelu. a lezenie po zabiegu
        gdzies na korytarzu albo w jakims magazynie dla tych co po cc to sama
        przyjemnosc - nic nie wiesz, nic nie mozesz zrobic i ciagle dowoza nowe...
      • ju_ka Re: czy są tu dziewczyny po cc, którym smutno? 13.01.10, 13:31
        Ja rodziłam dwa razy sn,porody dały mi wielką siłę,tym bardziej,że jestem
        drobna,malutka,z wąską miednicą-generalnie nikt nie dawał mi szans że urodzę
        siłami natury,ciotki dobre rady radziły cesarkę 'żebym się nie rozsypała'.Drugą
        córkę urodziłam w 1,5 godz i tym samym zatkałam gęby wszystkim ;)
        Teraz panuje moda na prześcignie się,kto szybciej,kto lepiej,naturalniej,a mnie
        się wydaje,że najważniejsze jest dziecko i to ono samo w sobie jest
        mistyczne.Tak samo jak Wasza więź dziecko-matka.
        Spotkał Cię ten Cud i tylko to się liczy.
        Dobry poród to poród z którego "wyszło" zdrowe dziecko.Nie ważne jak.
    • mamafistaszka Re: czy są tu dziewczyny po cc, którym smutno? 17.09.09, 11:24
      Mi jest smutno, mimo, że zanim doszło do cc rodziłam ok. 13h. Poczułam się tak jakbym się nie sprawdziła, a cały mój wysiłek był bez sensu. Synka widziałam tylko przez chwilę, mężowi też kazali zaraz wyjść z sali pooperacyjnej - zostałam sama z ogromnymi emocjami z którymi nie miałam co zrobić ani z kim się podzielić - bo zostałam matką, zostaliśmy rodzicami i nawet nie mogliśmy wspólnie przeżywać tych chwil.
      Nie zazdroszczę nikomu bólu i cierpienia, po tym co zdążyłam przejść próbując urodzić sn (a wiem że to nie był to wcale największy ból) myśl o porodzie sn mnie przeraża, ale mam poczucie sama nie wiem... straty?
      Myślę, że mam prawo do tych odczuć mimo, że cc uratowała zdrowie mojego dziecka, które jest dla mnie najważniejsze.
    • anetaldz Re: czy są tu dziewczyny po cc, którym smutno? 17.09.09, 11:56
      z góry wiedziałam że będę maiła cc przez położenie miednicowe.
      ćwiczenia nie daly efektu i musiałam się z tym pogodzić. nie mogłam
      się doczekać kiedy zobacze swoje maleństwo.. z jednej strony nie
      namęczyła się ale z drugiej strony przez narkoze ,,nie byłam" przy
      własnym porodzie!!! nie wiem czy to przez to złapał mnie bb.
      urodziłam zdrowe dziecko mimo to nie pofrafiłam się cieszyć.
      walczłyłam z dołem dobre 2 miesiące:(( teraz jestem szczęśliwą mamą
      ale tamte chwile były najgorszymi w moim życiu.
    • amparito Re: czy są tu dziewczyny po cc, którym smutno? 17.09.09, 21:11
      Rozumiem Cię, bo mnie bardzo zależało, żeby urodzić siłami natury. Udało się, ale wiem, że byłoby mi bardzo smutno, gdyby okazało się, że konieczna jest cesarka.
      Z drugiej strony nie wiem, czy nieco nie idealizujesz porodu sn. To nie tylko mistyka, ale i ciężka praca. Co nie znaczy, że chciałabym rodzić inaczej...
      Pozwól sobie na ten smutek.
    • mammakarolina Re: czy są tu dziewczyny po cc, którym smutno?http 18.09.09, 07:46
      ja zaczęłam sn, a skończyło się cc
      przeżyłam ogromny ból w trakcie parcia itd itd
      dziękuję Bogu, że skonczyło się właśnie tak... mam ślićzną jeszcze różowa
      kreseczke i najpiękniejszego syna na świecie !!!

      jak słyszałam od "kolezanek" ze kazda kobieta MUSI przezyc sn... to mnie szlag
      trafiał
      co znaczy MUSI ???
      MUSI- to wychowywać wspaniale i kochać dziecko, a urodzić tak jak Bóg podpowiada
      jedne rodzą sn i czują się wspaniale, inne cc i również nie wyobrażają sobie inaczej
      a jeśli któs boi się bólu i wybiera cc to sparawa rodzącej i lekarza ! a nie
      osób postronnych, które wyrażają swoje racje"
      wkurzam się jak ktoś mi mówi : ojej miałas cesarkę.... szkoda ...
      NO W CZYM SZKODA?
      szkoda mi tak obłudnych ludzi, którzy tak mówią
      • agafudalka Re: czy są tu dziewczyny po cc, którym smutno?htt 18.09.09, 22:04
        otóż to, zgadzam się w 1000...% z przedmówczynią. U mnie skończyło
        się cesarką i to nie z wyboru. Z perspektywy czasu wcale nie żałuję,
        chociaz na początku miałam malego dola, ze cos mnie ominelo, baaa!
        byly nawet mysli, ze nie sprawdziłam sie jako kobieta itp itd A
        bedac jeszcze w szpitalu spedzilam troche czasu na porodowce (proby
        oksytocycy), wiec osluchalam sie, jak kobiety jęczą z bólu... Miałam
        dosyc, wiec jak w koncu po 2 dobach dowiedzialam sie, ze bede miala
        cc (11 dni po terminie szyjka nie skrocila nic a nic i na dodatek
        podejrzewano makrosomie plodu), odetchnełam z ulga i na sale
        operacyjną schodzilam niemal w podskokach! Malutka urodziła się
        zdrowiutka i to jest dla mnie najwazniejsze, a nie moje glupawe
        myslenie....
      • mamciulka-nikulka Re: czy są tu dziewczyny po cc, którym smutno? 20.09.09, 12:20
        Też było mi smutno, nastawiałam się na poród sn, bez znieczulenia i w ogóle, a
        wyszło inaczej. Był to mój pierwszy poród, teraz z perspektywy czasu wiem, że
        miałam szanse na urodzenie sn, ale lekarzom się spieszyło. Nie miałam rozwarcia,
        miednica wąska, a dziecko duże (choć ich wyliczenia były naciągane: położna
        miednicę wyliczyła na 21cm, lekarz na 19cm, a dziecko miało ważyć ponad 4kg, a
        ważyło 3,5kg). Gdyby pozwolili mi chodzić, gdyby położna się zaangażowała,
        podpowiedziała cokolwiek, myślę, że dałabym radę. Ale wg nich nie byłam
        stworzona do rodzenia dzieci, nie dali mi czasu, namawiali na cc. Lekarz przebił
        ręką pęcherz płodowy i nie można już było pozwolić sobie na czekanie godzinami
        na rozwarcie. Po cesarce czułam się fatalnie, zawsze byłam wysportowana, zdrowa,
        a tu nagle jakby ktoś uwięził mnie w ciele jakiejś nieudacznicy. Bardzo mi było
        z tym źle, zaczęłam chorować, dodatkowo mieliśmy bardzo długo dużo problemów z
        małym - czasem przechodziły mi takie myśli przez głowę, że może gdybym urodziła
        naturalnie byłoby inaczej? Zajęło mi sporo czasu żeby znów uwierzyć w siebie,
        stanąć ponad tym wszystkim. Teraz znów jestem w ciąży i zastanawiam się jak to
        wszystko się potoczy. Znowu się upieram na poród sn, ale bardzo się boję, że
        lekarze odbiorą mi wiarę i siły swoimi medycznymi procedurami. Jeśli
        skierowaniem na cc będzie tylko i wyłącznie moja miednica to się nie zgodzę tak
        szybko, natomiast jeśli będzie zagrożenie zdrowia dziecka nie będę się
        zastanawiać co wybrać. Zdrowie dziecka jest najważniejsze.
    • j_hani Re: czy są tu dziewczyny po cc, którym smutno? 08.10.09, 22:50
      Tak.

      Jest mi cholernie smutno.

      Kilka miesięcy czekania, czytania, wizualizacji, przygotowywania się, ćwiczenia
      technik relaksacyjnych, podejście nawet do porodu w domu (niestety, padło bo z
      jednej strony rodzina mnie zaszczuła, a z drugiej było podejrzenie hipotrofii
      maluszka).

      Na porodówce- 12h upiornego bólu, niepostępujące rozwarcie, pomimo masażu szyjki
      co chwila. Tosia nie chciała przygiąć główki. Cała masa strachu, zwłaszcza, jak
      młodej padło tętno i usłyszałam, że jedziemy na cesarkę. Mąż opowiadał (ja tego
      nie pamiętam), że zaczęłam go wtedy przepraszać i powtarzać, że naprawdę się
      starałam...

      Potem strasznie wpadłam w wir zajęć wokół Tosieńki, ale do dzisiaj mnie od czasu
      do czasu napada takie poczucie... nie wiem, straty? Tego, że nie dałam rady?
      Złości na moje ciało, że się na mnie "wypięło" w takim momencie. Chce mi się
      płakać normalnie... Teraz też.

      I mniej mi chodzi o jakąś mistykę- bardziej o to, że przez cc być może moja
      córcia jest taki nerwusek. Być może naraziłam ją na większe ryzyko astmy w
      przyszłości. Albo zapaleń oskrzeli. Do tego nie mogła być ze mną w pierwszej
      dobie (ja przykuta do łóżka, ona na obserwacji- 6pkt apgar)- i tego chyba mi
      najbardziej żal. Że moja ukochana, wyczekana córeńka musiała być obsługiwana
      przez położne noworodkowe, które mają inne rzeczy do roboty niż tulenie jej w
      każdej chwili, kiedy tego potrzebuje...

      No.

      Smutno mi po prostu i się musiałam troszkę wyżalić :(

        • gos85 Re: j_hani 04.01.10, 15:58
          no to ja też może nie smutna ale z niedosytem.. bardzo chciałam urodzić naturalnie ale złożyło się tak że miałam cc.. uratowało to synka więc nie mogę napisać że mi smutno że je miałam.

          ale bardzo chciałabym za drugim razem spróbować urodzić naturalnie..
      • aammsstt Re: czy są tu dziewczyny po cc, którym smutno? 05.01.10, 13:57
        Łączę się w smutku. Podobnie jak ty przygotowywałam się do porodu sn. Lekarz
        mnie wspierał, miałam pomoc przemiłej położnej a życie zdecydowało inaczej. Już
        drugi raz miałam cc więc niestety wiem, że nie czeka mnie już mistyka porodu sn.
        Dodatkowo po 4 dniach bóli i braku rozwarcia wolę całą tą mistykę zwinąć w
        kieszeń i cieszyć się że żyję ja i żyje moja córeczka.
        Wyobrażam sobie smutek i rozczarowanie cc jeśli planowało się sn ale chyba
        najważniejszy jest cel. Czułam smutek po pierwszej cc - teraz czuję ulgę...
    • golden_e_ye Re: czy są tu dziewczyny po cc, którym smutno? 09.01.10, 09:23
      o tak. bardzo smutno.
      mam prawie 8 miesięczne, dwie zdrowe i silne dziewczynki, które urodziłam przez
      cc. nie mogę powiedzieć, że żałuję takiej metody porodu, bo wiem, że w tamtym
      momencie nie było innego wyjścia. zbyt dużo komplikacji się pojawiło. jednak gdy
      dowiedziałam się, że będą mnie kroić byłam bardzo nieszczęśliwa i przerażona. od
      początku do końca leżenia w szpitalu, a leżałam tam 2 miesiące byłam nastawiona
      tylko i wyłącznie na poród naturalny...

      Po cc bardzo długo dochodziłam do siebie, byłam obolała, sama musiałam robić
      sobie zastrzyki, w dodatku położna za wcześnie zdjęła mi szwy i rozeszły się w
      połowie.z tą dziurą w brzuchu chodziłam później jeszcze 3 miesiące w domu.

      chciałabym aby dane mi było czuć przesuwanie się dzieci, abym była świadkiem
      całego procesu... dla mnie zawsze było to odrobinę mistyczne. uważam, że w
      przypadku kiedy poród sn jest możliwy trzeba próbować, bo jakby nie patrzeć
      takimi nas natura stworzyła. powinniśmy dać radę. a ból? grunt to chyba nie
      dzielić włosa na czworo, wiem co mówię bo dziewczyny na świat wybierały się
      przez prawie 2 miesiące pobytu w szpitalu, cudem udało nam się je zatrzymać, ale
      skurcze były. praktycznie non stop i to bolesne. Jeżeli jest zagrożenie to jak
      najbardziej cc, ale nie dajmy się zwariować! cc powinno być ostatecznością a nie
      normą. Ból porodu z założeniem miał być bólem do zniesienia.... i dla dziecka
      też jest ważne przygotowywanie do świata. przez cały czas przeciskania się przez
      szyjkę, maluch ma okazję oswoić się ze zmianami. A przy cc? zielone
      prześcieradło, nagły błysk lamp, zimno, i masa ludzi w maseczkach... gdybym
      mogła chciałabym oszczędzić tego dziewczynkom.

      nie piętnuję tutaj matek, które preferują cc, odpowiadam tylko na post.


      a w nowym roku, przyszłym matkom, które się wahają życzę dużo spokoju, i
      rozwiania wątpliwości. niech wszystko potoczy się po waszych myślach!
      • happymother Re: czy są tu dziewczyny po cc, którym smutno? 11.01.10, 21:40
        Boze ja naprawde nie rozumiem jak piszecie ze po cc wam brakuje
        mistyki sn. To tak jakby ktos napisal wolalabym nie miec wyciętego
        wyrostka tylko umrzec. Czlowiek to jedyny ssak , ktory rodzi w takim
        potwornym bolu. Mysle ze w niektorych srodowiskach wmawia sie nam ze
        trzeba urodzic naturalnie bo inaczej jestes niespelniona kobieta
        itp. Ja chce cc na zyczenie i nawet nie chce poczuc 1/10 zadnego
        skurczu. Dlaczego marzycie o tym zeby cierpiec? To jest chore. Ja
        rozumiem kobiety ktore maja latwe sn. Ale jezeli sie nie dalo? to
        cudowne ze medycyna jest tak rozwinieta ze daje mozliwosc cc. Mysle
        ze nasze wnuczki albo prawnuczki beda w szoku ze kobieta kiedys
        mogla rodzic naturalnie w takich cierpieniach. Boze zyjemy w 21 w i
        nie wszytko co naturalne jest najlepsze. Po co nam bylyby operacje,
        antybiotyki i to wszystko? Marzylam o cc od zawsze i nie wyobrazam
        sobie sn. Ale uwazam ze kazdy ma prawo wyboru. Ale zeby dorabiac
        cala ideologie do cudu sn to naprawde absurd i sredniowiecze. Przez
        takie gadanie glupot pozniej kobiety po cc maja dylematy. Mam
        kolezanke ktora po traumatycznym sn 3 lata jak przejezdzala obok
        szpitala w ktorym przezywala swoj "cud narodzin" plakala. Ja uwazam
        ze cc to cud. Taki cud daje mi spokoj i napelnia szczesciem:)
        • gos85 happymother 11.01.10, 23:13
          cc to nie cud tylko operacja ratująca zdrowie i życie Matki i/lub Dziecka.
          Nie wiem co się wmawia w "różnych środowiskach" ale każda z nas ma swój rozum i mam nadzieję że nasze wnuczki też będą go miały i nie dadzą się namówić na to żeby uniknąć bólu i na życzenie rodzić swoje dzieci przez cc.
          To że pisze że czuje niedosyt po cc nie oznacza że jestem masochistką..po prostu wierzę że poród naturalny to cudowne przeżycie, które daje kobiecie poczucie spełnienia i siły oraz doświadczenie jakiego nie może dać nic innego.
          Traumy o których piszesz(jak u Twojej koleżanki) nie są wynikiem samego porodu, są wynikiem interwencji szpitalnych i tego jak jesteśmy w trakcie porodów traktowane.

          Mam nadzieję że nasze wnuczki będą jednak rodzić naturalnie ze wsparciem położnych i lekarzy, bez pospieszania i niepotrzebnych interwencji medycznych, bez traum, oraz że cc pozostanie wyjściem awaryjnym.

          Pozdrawiam
          • happymother Re: happymother 12.01.10, 21:54
            ja uwazam ,ze człowiek rodzi bardzo ciężko, tak ciężko ,ze jest tu
            jakis błąd ewolucyjny. Te kobiety ktore łatwo rodza to wyjatki albo
            bardzo silne kobiety ktore ogolnie na bol reaguja bardzo dobrze.
            Zdecydowana większosc bardzo cierpi przy porodzie i uwaza ze byl to
            największy bol w ich zyciu. Nie czuję potrzeby ,żeby dorabiać do
            tego potwornego bolu specjalnej filozofi. ale jak ktos ma takowa
            potrzebe i jest mu z tym lepiej to oczywiscie nie mam nic przeciwko.
            Ja jednak mam nadzieję ,że medycyna będzie sie rozwijala i kiedys
            umozliwi kobietom bezbolesne wydawanie na swiat dziecka. niestety
            nie będzie to za moich czasów...
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka