aleksandra1977
16.09.09, 18:01
Spodziewam sie drugiego dziecka.
Pierwszy porod byl dla mnie ogromnym wysilkiem, trwajacym 2 doby, ktore
ciagnely sie w nieskonczonosc. Oksytocyna, raz nasilone, raz stlumione
skurcze, bol i potworne zmeczenie polaczone ze strachem o zycie i
bezpieczenstwo dziecka. Rozerwana szyjka macicy, rozdarte krocze, ktore nie
chcialo sie goic... Potem depresja poporodowa i rezygnacja z jej powodu z
karmienia piersia... Nie bylo lekko...
Teraz, majac niezbyt mile wspomnienia, boje sie drugiego porodu. Boje sie, ale
w inny sposob niz za pierwszym razem, bo wiem, ze roznie moze byc, ze im
wiecej wiem, tym bardziej zdaje sobie sprawe, jak wiele moze byc
nieprzewidywalnych momentow... Zazdroszcze pierworodkom ich nieswiadomosci...
Jednoczesnie zastanawia mnie, dlaczego mowi sie czesto, ze kolejny porod jest
latwiejszy? Latwiejszy, ale pod jakim wzgledem? Czy w wiekszosci przypadkow
rzeczywiscie jest latwiej, czy to takie czcze gadanie, aby uspokoic przyszla
mame, ktora wczesniej juz rodzila? Czesto sami lekarze, czy polozne mowia, ze
drugi (kolejny) porod jest nagroda za pierwszy. Skad to przekonanie? Pani
Kasiu, mozna to jakos sensownie wyjasnic?