Dodaj do ulubionych

Jak widzicie ciaze i porod z takim podejsciem?

22.09.09, 16:18
Jakis czas temu zdecydowalismy ze chemy miec dziecko.
Mozna powiedziec, ze jest to dobrze przemyslana decyzja,
rozwazalismy tysiace za i przeciw i to przez dluzszy czas.
Po slubie jestesmy ladnych pare lat, ja mam 32 lata, maz 33.

Moze to ma swoje zalety (zapewne ma tez wady) ale o ciazy nigdy nie
myslalam emocjonalnie, mysle ze nie mam tak zwanego 'instynktu'.
Naleze do tych osob, co najpierw przemysla, ale czasami... jak juz zacznam
myslec to nie moge skonczyc /z tym mysleniem/.

Nie wiem czego sie spodziewac podczas trwania ciazy, no oprocz wymiotow, czy
innych typowych dolegliwosci; za to wiadomo, nalezy sie spodziewac porodu. Nie
umiem sie w tym znalezc. Moje podejscie jest takie: dziecko musi sie wydostac
z macicy ale najchetniej ze mna w stanie narkozy calkowitej. Ja nie moge, nie
chce w tym uczestniczyc. Wychowanie dziecka nie jest dla mnie zadnym
problemem, wiem ze sobie poradze ze wszystkim, absolutnie mnie to nie
stresuje, nic z tych rzeczy. Najgorsze co moze mnie spotkac to porod. Widze ze
to jest taka reakcja silnie lekowa, nie wiem skad i dlaczgo, bo nigdy nie
rodzilam, nigdy nie bylm w ciazy, nigdy nie poronilam, nikt z rodziny nie mial
jakichs koszmarow porodowych.

I teraz same powiedzcie: co tu ze soba zrobic?

Obserwuj wątek
    • prochottka1 Re: Jak widzicie ciaze i porod z takim podejsciem 22.09.09, 17:59
      porozmawiaj z psychologiem zeby ustalil dlaczego sie boisz.
      tez tak mialam.wydawalo mi sie niemozliwe uczestniczenie w porodzie.
      panicznie boje sie szpitali, igiel,itd
      ale w ciazy mi przeszlo.urodzilam sn w wodzie bez znieczulenia i to
      najpiekniejsze co mnie w zyciu spotkalo. nigdy nie sadzilam ze to mozliwe.
      • bagdo dzieki za odpowiedzi 22.09.09, 23:49
        prochottka1, w wodzie urodzilas i nawet nie chcialas znieczulenia? To moze to
        wcale nie boli tak barzo taki porod, sama nie wiem. Jaki to jest bol, taki jak
        bol zeba? Do czego go mozna porownac?

        orzechowa - wiesz co... a szkoda nawet gadac. Przy okazji prosze ciebie, zebys
        juz nie pisala do mnie w tym topiku, po co mam sie stresowac (niby mozna
        zignorowac, ale to nie takie proste, a wyklocac sie i wykladac tu nie mam
        ochoty). No chyba ze lubisz sie znecac po prostu.

        A propos szkoly rodzenia, czy cos w tym stylu (mam na mysli antenatal care), czy
        to rzeczywsicie cos daje? Jesli chodzi o fizjologie i sam porod, no to nic
        szczegolnego sie wiecej nie dowiem ponad kompedium ksiazkowe. 'Szkola rodzenia'
        juz sama nazwa :-)))))))mnie z deka odrzuca/rozsmiesza :-))))))))
        Kurcze, nauczyc sie rodzic to mozna tylko przez ... rozenie, raz, dwa czy 3 razy.

        Nie to ze sie wysmiewam z tego, nie o to chodzi, jesli komus to pomoglo, to
        niesie jakas wartosc. No ale co to daje tak naprawde? Naprawde z reka na sercu
        powiedzcie co wam to dalo?

        Z drugiej strony, zdaje sobie sprawe, ze i po cc moga byc komplikacje, np. w
        porownaniu z porodem bez zadnych powiklan prawidlowym itp. W sumie chyba nawet
        to cc nie musialo by byc prywtnie, skoro ja sie np. boje, ze wskazan
        psychologicznych tez mozna miec cc.

        A dlaczego ja sie boje? Po prostu sie boje i moim zdaniem nic wiecej sie za tym
        nie kryje. Nie boje sie szpitali, igiel, procedur, dentystow, widoku krwi, czy
        poplodu, sama bym mogla byc chirurgiem miekkim, albo chocby dzis z ulicy wejsc
        na autopsje bez zadnego przygotowania. Tylko na samo umieranie mnie mdli (jak
        ktos obok umiera), potem to juz nic.

        Fakt ze nie zgodzilabym sie na kleszcze i vacuum, bo to jest ryzykowne dla
        dziecka /i nic mnie tu nie przekona, zaparlam sie jak krowa na miedzy, zeby
        nawet poloznik byl gwiazda siedemnastu sezonow/. Mam odpowiedz czemu sie boje -
        mozliwosc interwencji: kleszcze i vacuum.

        Niektore kobiety uwazaja porod za cos wlasnie niesamowitego, czy
        najpiekniejszego co je w zyciu spotkalo, przyznam ze nie rozumiem tego. Jak by
        dziecko nie wyszlo to jest ok!
        • prochottka1 Re: dzieki za odpowiedzi 23.09.09, 00:29
          bagdo napisał:
          > prochottka1, w wodzie urodzilas i nawet nie chcialas znieczulenia? To moze to
          wcale nie boli tak barzo taki porod, sama nie wiem. Jaki to jest bol, taki jak
          bol zeba? Do czego go mozna porownac?

          to zalezy jaki przebieg ma poröd.do porodöw w wodzie nie stosuje sie
          znieczulenia.nie mam poröwnania z porodem "na sucho" wiec nie wiem czy boli
          mniej.niestety nie wiem jak bola zeby. tego sie nie da do niczego poröwnac.
        • joshima Re: dzieki za odpowiedzi 23.09.09, 18:45
          bagdo napisał:


          > Nie to ze sie wysmiewam z tego, nie o to chodzi, jesli komus to pomoglo, to
          > niesie jakas wartosc. No ale co to daje tak naprawde? Naprawde z reka na sercu
          > powiedzcie co wam to dalo?

          No jak Ci to powiedzieć dziewczyno. Nie jesteś jedyna, która się boi. Właśnie
          szkoła rodzenie jest miejscem w którym spotyka się inne kobiety oczekujące
          porodu i łatwo się wtedy przekonać, że każda się boi. Potrafi nad tym bardziej
          lub mniej zapanować, ale to tylko pozory.

          Nie wierzę w to, że jakaś kobieta, szczególnie taka co nigdy nie rodziła idzie
          do porodu i nie ma żadnych obaw. To chyba musiałaby być nienormalna. Każdy
          normalny człowiek obawia się bólu, bez względu na to skąd ten ból się bierze.

          W dobrej szkole rodzenia są różnorakie zajęcia. Gdyby tylko chodziło o to że
          ktoś opowiada jak przebiega poród, to pewnie wystarczyłoby jedno spotkanie a i
          to byłoby bez sensu bo to można sobie przeczytać w internecie. Ja chodziłam do
          takiej szkoły gdzie zajęcia były prowadzone przez położną, rehabilitantkę i
          przede wszystkim (większość zajęć) przez psychologa.

          Co do samego porodu. Dowiedzieć się z ust fachowców jak może przebiegać, co może
          się wydarzyć i jak sobie można próbować radzić (fizycznie i psychicznie) to było
          dla mnie bardzo ważne. Aha. I miałyśmy "zakaz" czytania forów internetowych aż
          do porodu (partnerzy mieli tego pilnować), żeby się nie nakręcać opowieściami co
          tam komy się podczas porodu przydarzyło i jakie to straszne rzeczy podczas
          porodu się dzieją. Jak będziesz chciała to wyjaśnię Ci dlaczego.

          Bezcenne dla mnie było również to, że w mojej grupie przytrafiła się kobieta,
          która już raz rodziła, a do szkoły przyszła ze względy na partnera, który chciał
          uczestniczyć w drugim porodzie i chciał się przygotować. Na wszystkie pytania
          dotyczące newralgicznego okresu porodu odpowiadała z rozbrajającym uśmiechem
          "Naprawdę to nie pamiętam".

          Ja teraz, pół roku po porodzie mam tak samo. Wiem, że poród przyjemny nie jest i
          boli. Wiem, bo nie jestem głupia. Ale gdyby mnie ktoś zapytał co dokładnie mnie
          bolało, gdzie i jak bardzo, to nie jestem w stanie odpowiedzieć. Na szczęście
          mamy wbudowany odpowiedni mechanizm, który nam to gwarantuje. Tak więc pół roku
          po porodzie już się zastanawiam kiedy zacząć starania o drugie dziecko. Co z
          tego, że poród będzie bolał? Skoro ja oraz miliony innych kobiet przeżyłyśmy go
          to nie może być aż takie koszmarne :)
          • bagdo Re: dzieki za odpowiedzi 24.09.09, 00:31
            No tak, jakby jasne, boli bo boli... ale dzieki za posta.

            Piszez tak:
            'Bezcenne dla mnie było również to, że w mojej grupie przytrafiła się kobieta,
            która już raz rodziła, a do szkoły przyszła ze względy na partnera, który chciał
            uczestniczyć w drugim porodzie i chciał się przygotować. Na wszystkie pytania
            dotyczące newralgicznego okresu porodu odpowiadała z rozbrajającym uśmiechem
            "Naprawdę to nie pamiętam". '

            Wczeniej zas napisalas ze nie wolno Ci bylo czytac forow. Az samo sie nasuwa,
            dlczego ta zacytowna wyzej kobieta odpowiadala na pytania 'nie pamietam'. Nie
            rozumiem co takiego bezcenngo ona Ci ofiarowla, no bo widze ze o pewnych
            rzeczach ludzie nie chca mowic, np. o bolu, ty tez nie chcesz o tym mowic nie
            chcesz pmietac. Nie mowi sie o tym, bo to koszmar, ktory zniecheca do rodzenia,
            a takie proste by bylo rozwiazanie, czyli podwanie znieczulen (za co w szpitalch
            zycza sobe zeby placic).

            Prawda jest taka, ze to musi byc koszmarny bol, a ze miliony kobiet to przeszlo,
            no to i nastepne przezyja. Moim zdaniem to jest na serio zwichniete rozumowanie,
            albo sie mowi, tak bol nie do zniesienia, albo kupujesz zzo albo zdychasz prze
            20 godzin, albo sie mowi twoj wybor mozesz zajsc albo nie zajsc w ciaze. No i
            jak na tym tle wyglada szkola rodzenia - jak politura na sprochnialym stoliku
            Ludwik 16 po prababci. Ze szkola czy bez koszmar ten sam. Chyba lepiej
            zaoszczedzic na szkolce i wydac na zzo albo faktycznie prywatny szpital i cc, bo
            rozmowy to sensownej sie w tym temacie nie zyska.

            Zaskakujce jest jak traktowane jest zjawisko bolu - ludzie umierjacy na raka w
            hospicjach - wszyscy rozumieja, no tak, bol niewyobrazalny, dostaja morfine;
            porod - nooooo taaak, cos tam boooli, ale w sumie... nie ma o czym mowic i ten
            bol oraz relacje o nim znikaja gdzies w eterze, porywaja to kosmici i w ogole
            temat jest tabu.

            Doceniam, ze w ogole potaralas sie odpisac, ale jednak nie odpowiadasz na
            konkretne pytania. Skoro tabu to tabu. Sama tez zadawals pytania nt
            newralgicznego okresu porodu i dostalas odp. 'nie pamietam' - satysfakcjonujace
            odpowiedzi jak na szkole? (rodzenia) gdzie albo zdawane pyt. traktuje sie
            powaznie, albo specjalnie na nie nie odpowiada.

            • joshima Re: dzieki za odpowiedzi 24.09.09, 19:09
              bagdo napisał:

              "Wczeniej zas napisalas ze nie wolno Ci bylo czytac forow. Az samo sie nasuwa,
              dlczego ta zacytowna wyzej kobieta odpowiadala na pytania 'nie pamietam'."
              Wiedziałam, że będę musiała to rozwinąć. Opisy przeżyć porodowych pojawiające
              się w internecie na ogól sa drastyczne. Bardzo rzadko pojawiają się opisy w
              których kobieta pisze, że w zasadzie nie ma o czym pisać bo wszystko przebiegło
              bez problemów i komplikacji. Dzieje się tak dlatego, że jak coś przykrego się
              przydarzyło, to kobieta jest po tym wszystkim tak "nakręcona", że musi wszystkim
              na około o tym opowiedzieć. Kobieta, która przeżyła normalny poród bez
              komplikacji i niemiłych przygód, zaraz potem ma ważniejsze rzeczy na głowie niż
              opowiadanie o tym w internecie, bo musi się zająć swoim dzieckiem. Dlatego w
              internecie jest taki brak równowagi i dlatego miałyśmy zalecenie, żeby tego nie
              czytać.

              A już za wielką bzdurę uważam opisy porodów, które trwały po kilkanaście godzin.
              A takich opisów w internecie jest na pęczki. Ja miałam skurcze porodowe od
              dziewiątej rano, urodziłam przed dziesiątą wieczorem. Czy to znaczy, że mój
              poród trwał ponad dwanaście godzin? Nie... Bzdura... Mój poród trwał 20 minut.
              Ale oczywiście, komu to zaimponuje? Nikomu, więc kobitki się nakręcają i
              opowiadają ile to one nie rodziły.


              "Nie rozumiem co takiego bezcenngo ona Ci ofiarowla, no bo widze ze o pewnych
              rzeczach ludzie nie chca mowic, np. o bolu, ty tez nie chcesz o tym mowic nie
              chcesz pmietac."

              Nie rozumiesz. To nie prawda, że ja nie chcę pamiętać, czy że ta dziewczyna nie
              chciała mówić. Ja naprawdę nie pamiętam. A co ona dała mi takiego bezcennego?
              Przekonała mnie, że o tym można naprawdę zapomnieć i to błyskawicznie. Nie
              dlatego, że się chce, tylko dlatego, że nasz organizm jest tak skonstruowany.
              Dlatego, że uwalniają się takie mechanizmy biochemiczne, że najnormalniej w
              świecie się nie pamięta.

              Mogę Ci opisać jak odczuwałam skurcze przepowiadające. Mogę Ci opisać jak
              wyglądały skurcze pierwszej fazy. Mogę Ci opisać jaki ból mi towarzyszył podczas
              połogu i gojenia, bo to pamiętam, choć chciałabym nie pamiętać bo po co. Ale
              porodu Ci nie opiszę bo nie pamiętam. Możesz w to uwierzyć albo dalej się spinać.

              "a takie proste by bylo rozwiazanie, czyli podwanie znieczulen"

              Też chciałam znieczulenie, ale okazało się że w moim szpitalu bez wskazań
              medycznych się nie podaje nawet za pieniądze. Teraz wiem, że znieczulenie nie
              jest mi do niczego potrzebne. Miliony kobiet przez kilkadziesiąt wieków rodziło
              dzieci bez znieczulenia i nie wyginęłyśmy. Nie ma się co nakręcać.

              "Prawda jest taka, ze to musi byc koszmarny bol"
              Prawdopodobnie tak było. Nie pamiętam, ale skoro przeżyłam i nie zwariowałam,
              żnaczy się nie było aż tak źle :)

              "Moim zdaniem to jest na serio zwichniete rozumowanie"
              Serio zwichnięte to jest parcie na cc na życzenie czy na znieczulenie :)

              "albo kupujesz zzo albo zdychasz prze 20 godzin"
              Widzisz już się dałaś nabrać na dwudziestogodzinne porody :) Jednak widzę, że
              jesteś bardzo źle nastawiona do tego i może faktycznie nie zachodź w ciążę.
              Spodziewałaś się usłyszeć coś innego. Trudno. Próbowałam pomóc, ale najwyraźniej
              tego nie potrzebujesz. Trudno.


              "bo rozmowy to sensownej sie w tym temacie nie zyska."
              Wobec tego nie rozumiem po co zaczynałaś temat.



              "Zaskakujce jest jak traktowane jest zjawisko bolu - ludzie umierjacy na raka w
              hospicjach - wszyscy rozumieja, no tak, bol niewyobrazalny, dostaja morfine;"
              Naprawdę uważasz, że to można porównać. Chwilowy ból porodowy u zdrowej kobiety
              do bólu konającego (rozkładającego się od środka) człowieka? Przepraszam, ale
              ręce mi opadły i chyba nie ma już sensu dalej z Tobą rozmawiać. BO jak rozmawiać
              z osobą, która podejrzewa jakiś tajemniczy i bliżej nieokreślony spisek kobiet,
              które już rodziły? Szkoda mojego czasu.

              Nie decyduj się na dziecko, adoptuj albo niemniej wcale, bo skoro kilkadziesiąt
              minut bólu jest dla Ciebie takim problemem to jak sobie poradzisz z wychowaniem
              noworodka?
              • bagdo Re: dzieki za odpowiedzi 24.09.09, 21:08
                > Mogę Ci opisać jak odczuwałam skurcze przepowiadające. Mogę Ci opisać jak
                wyglądały skurcze pierwszej fazy. Mogę Ci opisać jaki ból mi towarzyszył podczas
                połogu i gojenia, bo to pamiętam, choć chciałabym nie pamiętać bo po co. Ale
                porodu Ci nie opiszę bo nie pamiętam. Możesz w to uwierzyć albo dalej się spinać.
                >

                No wiec czemu nie opiszesz tego co pamietasz? Tez nie rozumiem. W koncu to jest
                forum, tak? Czemu bym miala nie uwierzy w to co pamietasz?

                > Widzisz już się dałaś nabrać na dwudziestogodzinne porody :) Jednak widzę, że
                jesteś bardzo źle nastawiona do tego i może faktycznie nie zachodź w ciążę.
                Spodziewałaś się usłyszeć coś innego. Trudno. Próbowałam pomóc, ale najwyraźniej
                tego nie potrzebujesz. Trudno.
                >

                Na nic sie nie dlam nabrac, po prostu takie relacje widac ludzi, skoro mozee byc
                porod 20 minut to moze byc i 20 godzin. Skoro masz swoj poglad na moje
                nastawienie, no trudno :-) moj blad ze spodziewalam sie uslyszec tu cokolwiek
                bez sciemy :-)

                Pisls ze nie pamietasz, potem sie okazalo, ze cos pamietasz, ale dopytujesz sie
                dalej 'tak? to to pamietam; to to ci mam opisac? no jak bardzo chcesz to moge ci
                juz opisac'. Ok, twoja wybora :-)

                PS, o tym spisku , to z kolei mnie rece opadly.

                > Nie decyduj się na dziecko, adoptuj albo niemniej wcale, bo skoro
                kilkadziesiąt minut bólu jest dla Ciebie takim problemem to jak sobie poradzisz
                z wychowaniem noworodka?
                >

                Zmiast dawac tak madre rady (to chyba juz zlosliwosc z Twojej strony) wroc do
                pierwszego postu, gdzie pisze ze wychowwanie dziecka nie jest dla mnie zadnym
                problelmem. Dyskutowany problem dotyczyl tylko samego porodu. Jedni sie boja
                inni nie; dla ciebie jestem zwichnieta bo nie mam nic przeciwko cc i znieczulen,
                ok, jakby brak zdziwienia po tej stronie. Szkoda gadac.
                • joshima Re: dzieki za odpowiedzi 24.09.09, 22:02
                  > No wiec czemu nie opiszesz tego co pamietasz?
                  Bo pytałaś o poród :) To o czym pamiętam to porównać można do bardziej bolesnej
                  miesiączki, jeśli chodzi o nasilenie bóli. Od miesiączki różniło się tym, że
                  musiałam sobie wypracować odpowiednią pozycję i nie było to leżenie.

                  > Czemu bym miala nie uwierzy w to co pamietasz?
                  Bo zarzucasz mi kłamstwo.

                  > skoro mozee byc porod 20 minut to moze byc i 20 godzin
                  Żaden lekarz by na to nie pozwolił i żadne dziecko by tego nie wytrzymało. 20
                  godzin tomo że faza wstępna trwać (której większą cześć z reguły bez problemu
                  można przeczekać w domu) ale nie sam poród.

                  > moj blad ze spodziewalam sie uslyszec tu cokolwiek
                  > bez sciemy :-)
                  Twój błąd, że zarzucasz rozmówcom kłamstaw i ściemy. Do psychologa też nie masz
                  co chodzić. Na pewno będzie Ci ściemniał.


                  >ze wychowwanie dziecka nie jest dla mnie zadnym problelmem.
                  Prawie każdej bezdzietnej kobiecie tak się wydaje i każda kilka dni po porodzie,
                  zmienia zdanie.
      • icarium2009 Re: Jak widzicie ciaze i porod z takim podejsciem 24.09.09, 09:24
        joshima napisała:

        > Może zacznij chodzić na zajęcia do dobrej szkoły rodzenia. Na mnie to działało
        > uspokajająca

        No właśnie, wybierz DOBRĄ szkołę. Niestety ja trafiłam do takiej, po której
        dopiero się przestraszyłam porodu :/ Najpierw sobie poczytałam o rodzeniu po
        ludzku, a kobieta mówiła wszystko na odwrót... Po kilku zajęciach dostałam
        takiego napadu płaczu (w stylu: jak to jest możliwe w cywilizowanym kraju?!), że
        matka mnie zaczęła na cc namawiać.
        • bagdo Icarium 24.09.09, 15:01
          :-)

          Ano widzisz dziewczyno, poszlas do szkoly i sie podlamalas - zstnawiam sie czy
          potem poszlas do drugiej szkoly - ktora byla na tyle obra zeby odkreci to co Ci
          przedawkowano w tej pierwszej.

          Widzicie dziewczyny, stracie sie na tym topiku, odpowiadacie, ale konkretow nie
          ma nt. tych szkol rodzenia, BO wasze indywidualne doswiadczenia sa zupelnie inne
          od bajkowych scenariuszy ktore slyszalyscie /jak na moj gust/.

          Sprawa wyglad tak, ze zadna kobieta Nie Wie jaki bedzie jej porod, lekki, czy
          ciezki prawda? To sie dopiero okaze. Ale historie ktore sie wam wciska w
          szkolach rodzenia, powiedzmy, nie maja wplywu na przyszlosc, bo porod bedzie
          jaki bedzie i kropka.

          Zniewala mnie cos takiego jak 'miod plyncy z naturalngo bolu, ktory kondycjonuje
          dziecko' :-))))))) Kontra na te sensacje: 'No wie pani co? Lekarz jest tu by
          pomoc! Pani dziecko jest wycienczone po ciezkim porodzie i jego stan nie ma nic
          wspolnego z koniecznoscia uzycia kleszczy/prozniociagu.' W cudzyslow powyzej
          mozecie wstawic tez obelgi z ust lekarza/lekarki czy personelu.

          Zaczynasz sie zastanawiac: hm, przeciez bol mial na nie dzialac kondycjonujaco!
          Jak to mozliwe ze oboje czujemy sie jak g? Ale takie mysli nie przyjda ci do
          glowy po ciezkim porodzie, bo nawet nie wiesz jak sie nazywasz, chcesz czym
          predzej zabrac dziecko, znalezc sie w domu i o wszystkim zapomniec (co nie jest
          takie latwe, bo co raz podane jest megatrudno odkreic).

          Wszystkim babkom zycze lekkich pordow i zdrowego rozsadku o ktory trudno w
          momencie kiedy sie boicie i naturalna sprawa - zaczynacie wpadac w panike.
          • icarium2009 Re: Icarium 25.09.09, 21:23
            bagdo napisał:


            > Ano widzisz dziewczyno, poszlas do szkoly i sie podlamalas - zstnawiam sie czy
            > potem poszlas do drugiej szkoly - ktora byla na tyle obra zeby odkreci to co Ci
            > przedawkowano w tej pierwszej.

            Nie zdążyłam ;)
    • orzechowa1 Re: Jak widzicie ciaze i porod z takim podejsciem 22.09.09, 21:12
      1. na pytanie 'co ze sobą zrobić ?' odpowiem 'być dla siebie łagodną
      i wyrozumiałą' :))
      2. to co się dzieje może jest symptomem tego, że jest sposobność aby
      coś uporządkować przed ciążą / porodem, czemuś przyjrzeć się bliżej.
      Można ją zignorować lub potraktować jako prezent od losu. Czasami
      zdarza się że 'siedzą w nas' jakieś lęki lub wspomnienia
      traumatycznych wydarzeń naszych przodków, które teraz wydają się
      totalnie irracjonalne, a jednak swoje robią w naszym życiu... Zatem
      polecam kontakt z mądrym, poleconym profesjonalistą (psycholog,
      osoba pracująca z oddechem, może ktoś kto robi ustawienia systemowe
      met. Berta Hellingera, terapeuta etc.)
      • lunasalvaje Re: Jak widzicie ciaze i porod z takim podejsciem 24.09.09, 12:31
        Jak się już jest w ciąży to też podejście się zmienia. Ja np. myslę
        że dla swojego dziecka w brzuchu jestem już w stanie zrobić wiele
        więcej niż wtedy gdy sobie stan ciąży tylko wyobrażałam.
        Zastanawiałam się dlaczego tak bardzo atakuje się kobiety umawiające
        się na cesarkę na życzenie i szczerze im współczułam, bo to przecież
        ich sprawa. Teraz widzę to inaczej.

        Przeczytałam ostatnio artykuł w Zwierciadle na temat pozytywnego
        aspektu bólu porodu naturalnego. Chodzi o całą machinę, która wraz z
        nim rusza. Zaczynają się wydzielać hormony, które pomagają
        przygotować dziecko do tego co ma nastąpić i dzięki temu dzidziuś
        przechodzi kolejne fazy stopniowo i naturalnie. Inaczej sprawa się
        ma w sytuacji planowanej cesarki gdzie dziecko kompletnie nie
        przygotowane jest wyciągane z ciała matki i pozostawiane w szoku. W
        artykule tym zaznaczono, że casarka na życzenie potrafi zmienić
        strukturę DNA dziecka. Zaznaczono również, że inna sprawa gdy
        cesarka ma ratować dziecko, bo zazwyczaj ono czuje zagrożenie życia
        w przypadku komplikacji i cesarka przynosi mu i matce swoistą ulgę.

        Z taka wiedzą o porodzie naturalnym myslę bardzo pozytywnie. Artykuł
        ten wywarł na mnie duże wrażenie. Jeżeli będę mogła to urodzę
        naturalnie. Zaznaczę również, że należę do osób, które przed ciążą
        zawsze sięgały po leki przeciwbólowe przy byle jakim ćmieniu w
        głowie. Inni wystrzegają sie leków bo mozna ból przespać, rozchodzić
        itd. Ja zawsze wolałam pozbyć się bólu w zarodku a teraz nastawiam
        się na niego od samego początku i myślę że warto :)
        • malwes Re: Jak widzicie ciaze i porod z takim podejsciem 24.09.09, 13:37
          Bagdo,
          A może zacząć słuchać historii o lekkich nie mało bolesnych
          porodach? Bo i są takie...ja np. ciąże miałam koszmarnie trudne ale
          pierwszego synka rodziłam 3,5h i ból mogę porównać do silnego bólu
          żołądka - nie czułam prawie nic w dole brzucha tylko tak wysoko, pod
          żebrami, jak przy stresie. Był nieprzyjemny, falujący - ale nawet
          trudno to nazwać jakimś strasznie bolesnym.

          Drugiego syna rodziłam niecałą godzinę z czego w szpitalu jakieś 6-
          10minut. Ledwo dojechałam do szpitala (fart, że były ferie) bo byłam
          przekonana, że szczypie mnie hemoroid :D. Żadne bóle brzucha - tylko
          takie parcie jak na jelita. Wyrwałam do szpitala jak się
          zorientowałam, że hemoroid nie może szczypać 40sekund co 3 minuty.
          Jak dojechałam to już połowa główki była widoczna. Trochę bolało ale
          z opisu chyba widać jak bardzo ;)

          Dla mnie wielkim uspokojeniem co do porodu była książka "Urodzić
          razem i naturalnie" Ireny Chołuj oraz "nasza" Pani Kasia Oleś i całe
          to forum (plus forum "Poród domowy").

          Prozmawiaj z psychologiem, idż do dobrej szkoły rodzenia, znajdź
          fajną położną której zaufasz. To wszystko. Będzie dobrze.
          • bagdo Re: Jak widzicie ciaze i porod z takim podejsciem 24.09.09, 14:36
            malwes napisała:

            > Bagdo,
            > A może zacząć słuchać historii o lekkich nie mało bolesnych
            > porodach?

            Kochana! Nie mam nic przeciwko takim historiom i bardzo mi jest dobrze ze sie
            nie nacierpialas. Nie mam nic przeciwko jakimkolwiek historiom :-) al jak
            ludziom jest dobrze to i mnie jest dobrze.

            Tyle ze to sa raczej mniejszociowe przypadki niestety. Dlatego net jest pelen
            tych historii zgrozy i cierpienia, bo ludzie wala prawde, nie musza sie obawiac
            ochrzanu w szkole rodzenia od prowadzacej, ze zle nastawia kolezanki
            pierworodki... W necie kazy jest anonimowy i wali prosto z mostu - szkolom
            rodzenia to nie jest w smak, bo psychologia to nie jest czarna magia w dziejszym
            swiecie i te szkoly rodzenia widze ostro kondycjonuja klientki np. przez
            zabranianie szukania informacji po prostu (jesli ktos chce sie dostosowac do
            takiej pordy, ok nie mam pytan).

            Naprawde jestem szczesliwa ze mialas takie lekkie porody, oby kazda kobieta
            mogla miec takie.


            > Prozmawiaj z psychologiem, idż do dobrej szkoły rodzenia, znajdź
            > fajną położną której zaufasz. To wszystko. Będzie dobrze.

            Dzieki; wiem ze Twoje rady plyna prosto z serca!

            Pozdrawiam i wszystkiego dobrego.
        • bagdo Re: Jak widzicie ciaze i porod z takim podejsciem 24.09.09, 14:25
          lunasalvaje napisała:
          > Zastanawiałam się dlaczego tak bardzo atakuje się kobiety umawiające
          > się na cesarkę na życzenie i szczerze im współczułam, bo to przecież
          > ich sprawa. Teraz widzę to inaczej.

          Bo [...]:

          >
          > Przeczytałam ostatnio artykuł w Zwierciadle na temat pozytywnego
          > aspektu bólu porodu naturalnego.

          Goraco polecam leczenie kanalowe zeba bez znieczulenia, jak rowniez powrot do
          zrodel, czyli do przeprowadzania operacji bez znieczulenia ogolnego w ogole -
          jest to bowiem wynalazek mozna by rzec naszych czasow, o ile dobrze pamietam nie
          pozwala sie ludziom odczuwac bolu podczas operacji od jakich stu kilkudziesieciu
          lat. Uwzam to za skandal. takie znieczulenie to musi byc szok dla narzaow
          wewnetrznych.

          > Inaczej sprawa się
          > ma w sytuacji planowanej cesarki gdzie dziecko kompletnie nie
          > przygotowane jest wyciągane z ciała matki i pozostawiane w szoku. W
          > artykule tym zaznaczono, że casarka na życzenie potrafi zmienić
          > strukturę DNA dziecka.

          W takim razie z pewnoscia to nie bdzie dla Ciebie klopot przedstawinie takze
          ktore fragmenty struktury DNA zostaja zmienione (i na co konkretnie oraz w jaki
          sposob ta zmiana DNA manifestuje sie w przyszlosci u takiego dziecka)? Moge
          Ciebie prosic o takie badania porownawcze?


          > Zaznaczono również, że inna sprawa gdy
          > cesarka ma ratować dziecko, bo zazwyczaj ono czuje zagrożenie życia
          > w przypadku komplikacji i cesarka przynosi mu i matce swoistą ulgę.

          Widze ze artykul w Zwieciadle zostal swietnie napisany, mocno podkresla ze gdy:
          1. Matka wybiera cesarke - to jest be i szkoddzi dziecku,
          2. Lekarz wybiera cesarke - to jest miod bo pomaga matce i dziecku!

          > Z taka wiedzą o porodzie naturalnym myslę bardzo pozytywnie.

          Zycze Ci wszystkiego dobrego i Twojemu dziecku w dniu porodu. Mam tez nadzieje
          ze twoja szkola rodzenia spelnila swoja role i przygotowala Cie do pozytywnego
          myslenia nt. porodu :-)


          > Artykuł
          > ten wywarł na mnie duże wrażenie. Jeżeli będę mogła to urodzę
          > naturalnie. Zaznaczę również, że należę do osób, które przed ciążą
          > zawsze sięgały po leki przeciwbólowe przy byle jakim ćmieniu w
          > głowie. Inni wystrzegają sie leków bo mozna ból przespać, rozchodzić

          No widzisz, to jestes kompletnym przeciwienstwem mnie, bo ja zawsze wolalam bol
          glowy przespac, do czasu gdy wreszcie doszlam do wniosku, ze zamiast marnowac
          cale popoludnie, wieczor i noc i czuc sie jak za przeproszeniem g (niestety nie
          obserwuje zaddnych pozytywnych aspektow nturalnego bolu glowy) wybieram tabletke
          aspiryny.

          • lunasalvaje Re: Jak widzicie ciaze i porod z takim podejsciem 24.09.09, 14:51
            No i ja też dopóki w ciaży nie byłam sięgałam od razu po ibupron
            żeby się nie męczyć. Teraz to niemożliwe, bo mogłabym zaszkodzić tym
            dziecku. Zaznaczyłam na poczatku posta że ciaża zmienia myslenie. Po
            przeczytaniu artykułu o którym mowa wyzej zmieniłam podejście także
            co do sposobu w jaki chciałabym urodzić. Nie dlatego ze jestem
            masochistją tylko dlatego, że nie chciałabym zrobić krzywdy dziecku.

            Nabijasz się z tego co napisałam, prosisz mnie o porównania na temat
            zmiany DNA?! Ja nie jestem ekspertem, jeśli Cię to interesuje to
            odszukaj ten artykuł, może znajdziesz go w necie. Dziwi mnie, że z
            góry uważasz że coś takiego to są na 100 % bzdury wyssane z palca.
            Ja sobie tego nie wymyśliłam, a Ty myśl co chcesz skoro uważasz że w
            takich sprawach wiesz wszystko najlepiej.

            Może Ty nie jesteś jeszcze gotowa na ciągłe poświęcanie się dla
            dziecka?
            • bagdo Re: Jak widzicie ciaze i porod z takim podejsciem 24.09.09, 15:07
              lunasalvaje napisała:

              > No i ja też dopóki w ciaży nie byłam sięgałam od razu po ibupron
              > żeby się nie męczyć. Teraz to niemożliwe, bo mogłabym zaszkodzić tym
              > dziecku. Zaznaczyłam na poczatku posta że ciaża zmienia myslenie. Po
              > przeczytaniu artykułu o którym mowa wyzej zmieniłam podejście także
              > co do sposobu w jaki chciałabym urodzić. Nie dlatego ze jestem
              > masochistją tylko dlatego, że nie chciałabym zrobić krzywdy dziecku.
              >
              > Nabijasz się z tego co napisałam, prosisz mnie o porównania na temat
              > zmiany DNA?! Ja nie jestem ekspertem, jeśli Cię to interesuje to
              > odszukaj ten artykuł, może znajdziesz go w necie. Dziwi mnie, że z
              > góry uważasz że coś takiego to są na 100 % bzdury wyssane z palca.
              > Ja sobie tego nie wymyśliłam, a Ty myśl co chcesz skoro uważasz że w
              > takich sprawach wiesz wszystko najlepiej.
              >
              > Może Ty nie jesteś jeszcze gotowa na ciągłe poświęcanie się dla
              > dziecka?

              Lunka, mysle ze nie ma sensu dyskutowac, tzn. ze nie dogadamy sie. Jaki porod
              wybierzesz, mam nadzieje ze bedzie sluzyl i Tobie i dziecku. Ja zaczelam ten
              topik, bo mialam kilka pytan do dziewczyn ktore juz urodzily (tzn. ocywiscie nie
              zostal ograniczony ze innym dziewczynom zakaz wstepu, no moze jednej). Dziekuje
              Tobie za wklad w rozmowe i zycze powodzenia i jak najlepszych wyborow.
            • ochra Re: Jak widzicie ciaze i porod z takim podejsciem 24.09.09, 18:46
              Ja też uważam że to bzdury, to o DNA zwłaszcza i była już na ten
              temat na forum GW ciekawa polemika z udziałem takich co się znają w
              przeciwieństwie do nas. A Zwierciadło to nie periodyk medyczny,
              tylko czytadło dla kobiet i nie należy go traktować z taką powagą.
              • red-truskawa Re: Jak widzicie ciaze i porod z takim podejsciem 24.09.09, 19:33
                Oraju, zminy DNA po cesarce. Nie wiem czy zdajecie sobie sprawe ze wszystko co
                robimy i jak robimy wpływa na zmiany ludzkiego organizmu. To jest właśnie
                ewolucja. To dlatego nie mamy ogona i mamy przeciwstawny kciuk. Cały czas dzieja
                się procesy które przebudowują nasze ciało a zeby tak było zminie musi ulec
                kodownie budowy naszego ciała czyli własnie DNA. Ale bez przesady- do tych zmin
                sa potrzebne lata a właściwie ich setki, tysiace lat aby coś się zmieniło. Czy
                wiecie ze pod wpływem pisania sms najbardziej sprawnym palcem staje się kciuk a
                nie palec wskazujący a czy któras zauwazyła aby jej dziecko mialo inny kciuk niz
                jej dziadek ktory nie miał pojecia co to komórka?
                • joshima Re: Jak widzicie ciaze i porod z takim podejsciem 24.09.09, 19:44
                  Wspomnianego artykułu nie czytałam więc tylko taka uwaga natury ogólnej. Mylisz
                  dwie sprawy. Zmiany w kodzie DNA nie koniecznie muszą pociągać za sobą zmiany
                  fizjonomii. O ile zmiana czegoś takiego jak wygląd (tak zwana ewolucja) to
                  faktycznie proces który musi trwać) to zmiany w DNA wcale nie i współczesna
                  medycyna zna już te mechanizmy i ma na to sposoby :)
                  • bagdo Re: Jak widzicie ciaze i porod z takim podejsciem 24.09.09, 21:15
                    joshima napisała:

                    > Wspomnianego artykułu nie czytałam więc tylko taka uwaga natury ogólnej. Mylisz
                    > dwie sprawy. Zmiany w kodzie DNA nie koniecznie muszą pociągać za sobą zmiany
                    > fizjonomii. O ile zmiana czegoś takiego jak wygląd (tak zwana ewolucja) to
                    > faktycznie proces który musi trwać) to zmiany w DNA wcale nie i współczesna
                    > medycyna zna już te mechanizmy i ma na to sposoby :)
                    >

                    !!! dlatego czekam/y na zaprezntowanie tych badan!!!
                    :-))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))
                • bagdo oczywista ze tak 24.09.09, 21:12
                  red-truskawa napisała:

                  > Oraju, zminy DNA po cesarce. Nie wiem czy zdajecie sobie sprawe ze wszystko co
                  > robimy i jak robimy wpływa na zmiany ludzkiego organizmu. To jest właśnie
                  > ewolucja. To dlatego nie mamy ogona i mamy przeciwstawny kciuk. Cały czas dziej
                  > a
                  > się procesy które przebudowują nasze ciało a zeby tak było zminie musi ulec
                  > kodownie budowy naszego ciała czyli własnie DNA. Ale bez przesady- do tych zmin
                  > sa potrzebne lata a właściwie ich setki, tysiace lat aby coś się zmieniło. Czy
                  > wiecie ze pod wpływem pisania sms najbardziej sprawnym palcem staje się kciuk a
                  > nie palec wskazujący a czy któras zauwazyła aby jej dziecko mialo inny kciuk ni
                  > z
                  > jej dziadek ktory nie miał pojecia co to komórka?
                  >
        • katie3001 Re: Jak widzicie ciaze i porod z takim podejsciem 05.10.09, 07:41
          blablabla tak mozna podsumowac ten post. Dziewczyno wyedukuj się
          trochę. Z Twojego postu mozna wywnioskowac, ze nawet ogólniaka nie
          skonczyłas...bo gdybys uczesczała to w klasie maturalnej miałabys
          genetykę na lekcjach biologii to bys od razu po rzeczytaniu czegos
          takiego wiedziała jaki kit to jest. jezeli ktos orientuje sie co to
          jest DNA to powinnien wiedziec na jakim poziomie jest mozliwa
          ingerencja w jego strukture i na pewno nie na poziomie skalpela
          chirurgicznego przy cc. Ciemnogrod...
    • kai_30 Re: Jak widzicie ciaze i porod z takim podejsciem 24.09.09, 21:27
      Ja Ci powiem tak: skurcze porodowe bolą (w przeważającej większości przypadków).
      Ale na początku bolą trochę, potem trochę bardziej, a na końcu dopiero
      bardzo-bardzo ;). Natomiast samo rodzenie dziecka nie boli.

      Najbardziej bolała u mnie końcówka, łącznie ze słynnym kryzysem 7-go centymetra.
      Ale jak kiedyś miałam powikłania po usunięciu zęba i żarłam ketonal na tony
      przez całą noc, było znacznie gorzej, choć stopień bólu być może był
      porównywalny. Przede wszystkim dlatego, że ból zęba (czy głowy) odczuwa się
      stale, a poród boli w czasie skurczu tylko - 30 sekund bólu i 5 minut ulgi.
      Ponadto masz świadomość, że każdy kolejny skurcz oznacza, że już coraz bliżej (w
      przeciwieństwie do narastającego bólu zęba, który wiadomo, że sam z siebie nie
      minie). I dlatego jest to "do przeżycia".

      Polecam psychologa. Dobrego, rekomendowanego przez PTP. Nawet nie dlatego, żebyś
      koniecznie zdecydowała się na poród sn, bo być może się nie zdecydujesz, ale
      żebyś odkryła, skąd to się u Ciebie wzięło, z czego wynika, i w ogóle - o co w
      tym wszystkim chodzi i co z tym zrobić ;) Blokada psychiczna może być również
      wskazaniem do cc.
      • bagdo ogromne dzieki Kai 24.09.09, 22:36
        > Przede wszystkim dlatego, że ból zęba (czy głowy) odczuwa się
        > stale, a poród boli w czasie skurczu tylko - 30 sekund bólu i 5 minut ulgi.
        Ponadto masz świadomość, że każdy kolejny skurcz oznacza, że już coraz bliżej (w
        przeciwieństwie do narastającego bólu zęba, który wiadomo, że sam z siebie nie
        minie). I dlatego jest to "do przeżycia".
        >

        Czyli z tego co piszesz, dokladnie sobie wyobrazam jak to moze byc, bo czasami
        mam problem z nerwem trojdzielnym (twarzowym), ktory w taki wlasnie sposob boli:
        lekka bolesnosc-niby nic, przerwa; mocniejszy bol od pierwotnego, przerwa; tak
        1-2 dni (gdzie mysle, ze trzeba isc do dentysty), potem rwacy bol nie do
        zniesienia; przerwa (u dentysty rtg itd i w zebie nic zlego); potem taki cykl az
        po lekach przeciwdrgawkowych przechodzi i maksymlnej dawce lekow przeciwbolowych
        na okraglo przez kilka dni.

        Nie wiem nic na temat jakosci bolu porodowego, jesli mniejszy niz nerw 3dzielny,
        to faktycznie da sie zniesc, jesli ten sam typ, nie da sie zniesc (przynajmniej
        u mnie).

        Nawet nie wiesz Kai jak pomocna jestes! Wielkie dzieki.

        Teraz faza 2 - gdzie szukac kobiet ktore i rodzily i mialy problem z 3dzielnym? Ha!
        • kai_30 Re: ogromne dzieki Kai 26.09.09, 10:06
          Nie miałam problemu z trójdzielnym, więc na temat jakości się nie wypowiem :)
          Ale zobacz, co napisałaś:

          > lekka bolesnosc-niby nic, przerwa; mocniejszy bol od pierwotnego, przerwa; tak
          > 1-2 dni (gdzie mysle, ze trzeba isc do dentysty), potem rwacy bol nie do
          > zniesienia; przerwa (u dentysty rtg itd i w zebie nic zlego); potem taki cykl a
          > z
          > po lekach przeciwdrgawkowych przechodzi i maksymlnej dawce lekow przeciwbolowyc
          > h
          > na okraglo przez kilka dni.

          Przez kilka DNI, bagdo! Poród nie boli przez kilka dni, nawet nie przez te dwa,
          kiedy dopiero dojrzewasz do pójścia do dentysty :)

          Mój pierwszy poród trwał najdłużej (nie słuchaj Joshimy - poród to także faza
          rozwierania, nie tylko parcia): w sumie 24 godziny. Z tego cały dzień
          regularnych, lekkich skurczów co 15 minut - w zasadzie "żyłam" normalnie, dużo
          spacerowałam, zatrzymując się i dysząc przez te pół minuty co kwadrans,
          siedziałam w wannie (żeby przyspieszyć akcję), wieczorem przyspieszyło do co 10
          minut, spokojnie sobie przysypiałam między skurczami, i dopiero nad ranem
          pojechałam na porodówkę, jak przerwy zmniejszyły się do pięciu minut. na
          porodówce nadal zasypiałam między skurczami :)

          Taka mega-bolesność (może w stopniu takim, jak przy Twoim nerwie współdzielnym,
          nie wiem) to jest kwestia ostatnich trzech centymetrów rozwarcia. Jak masz
          szczęście - to jest to poniżej godziny. Jak masz mniejsze szczęście, to ze dwie.
          No i teraz spróbuj to sobie przełożyć na "swoje" - wytrzymałabyś godzinę
          półminutowych bóli, z przerwami co 3 minuty, czy nie? Bo piszesz, że
          kilkudniowego bólu nerwa nie da się znieść. A gdyby trwał dwie godziny, i to nei
          non-stop, tylko z przerwami "na oddech"?

          Najlepiej by było zresztą nie dywagować "na sucho", tylko znaleźć szpital, w
          którym będziesz mogła poprosić o znieczulenie, jak poczujesz, że jednak boli
          bardziej niż Twój nerw. Ja takiej możliwości nie miałam - rodziłam trzy razy bez
          znieczulenia, jakoś przeżyłam, chociaż uważam się za osobę mało wytrzymałą na
          ból, i - jak widać - doświadczenie z porodu nie powstrzymało mnie przed zajściem
          w dwie następne ciąże ;)

          Głowa do góry. Jeśli chcesz mieć dziecko, to nie zawracaj sobie głowy dylematami
          porodowymi, bo primo: zawsze możliwa jest cesarka, secundo: możliwe, że strach
          przed porodem Ci przejdzie pod wpływem hormonów (w ostatnim miesiącu ciąży chyba
          wszystkie kobiety się modlą, żeby to było "już", niezależnie od strachu :)),
          tertio: możesz znaleźć szpital oferujący znieczulenie. Albo dobrą, nowoczesną
          położną, która przeprowadzi Cię przez to doświadczenie za rękę ;)
          • katarzynaoles Re: ogromne dzieki Kai 26.09.09, 10:47
            Śledzę dyskusję z zapartym tchem, nie powiem. Czasem aż mnie
            otrzepuje, jak czytam niektóre wypowiedzi. Ale postanowiłam
            poczekać, co będzie. No i pod postem Kai, pod każdym słowem
            podpisuję się obydwoma rękami :). Mogę dodać jedynie, że trudno
            porównywać ból nerwu z bólem porodowym, bo mają (a przynajmniej mogą
            mieć) zupełnie inne odniesienie psychiczne. Nie jest to bez
            znaczenia, bo psychika ma znaczący wpływ na odczuwanie bólu. Ból w
            czasie porodu nie tylko nie trwa stale, ale jeszcze nie sygnalizuje
            jakiegoś nieszczęścia zdrowotnego, a wręcz przeciwnie. Trzeba się
            dobrze przygotować do rozegrania porodu - wiedzieć, co robić w
            przerwach między skurczami, rozumieć dokładnie co się dzieje na
            różnych etapach porodu, mieć zaufaną osobę towarzyszącą poznać w
            miarę możliwości szpital, no i w razie czego zapewnić sobie
            mozliwość zzo. Proszę mi wierzyć, że poród nie jest tlko fizjologią -
            to tak, jakby powiedzieć, że jest nią seks z ukochaną osobą.
            Niewątpliwie jest szansa na przeżycie w czasie rodzenia dziecka
            czegoś niezwykłego i pięknego - ale trzeba w to wierzyć i włożyć w
            to trochę pracy. I nie piszę tego jako zindoktrynowana położna, ale
            jako osoba, która uczestniczyła w wielu szczęśliwych porodch i sama
            jest matką dwóch córek. POzdrawiam serdecznie :)
            • bagdo dziekuje za wypowiedz 26.09.09, 16:38
              katarzynaoles napisał:


              > Mogę dodać jedynie, że trudno
              > porównywać ból nerwu z bólem porodowym, bo mają (a przynajmniej mogą
              > mieć) zupełnie inne odniesienie psychiczne.

              Byc moze porownywnie powyzszyh typow bolu jest trudne, no ale w mojej sytuacji
              (jak i innych kobiet ktore jeszcze nie rodzily), obawiam sie ze o inne
              wyjscie/podejscie raczej trudno ;-) jak tylko:
              1. zapytanie wprost kogos kto juz urodzil
              2. proba zawzenia pola przez oniesienie do bolu w ogole



              > Nie jest to bez
              > znaczenia, bo psychika ma znaczący wpływ na odczuwanie bólu. Ból w
              > czasie porodu nie tylko nie trwa stale, ale jeszcze nie sygnalizuje
              > jakiegoś nieszczęścia zdrowotnego, a wręcz przeciwnie. Trzeba się
              > dobrze przygotować do rozegrania porodu

              I o nic innego mi nie chodzi Pani Katarzyno. Podobno kto pyta, nie bladzi,
              aczkolwiek kto pyta moze dostawac odpowiedzi na podstawie ktorych moze sobie
              wyrobic bledna opinie - co tez nie jest bez znaczenia. Dlatego tez sie podisze
              od Pani wypowiedzia 'Nie jest to bez znaczenia, bo psychika ma znaczący wpływ na
              odczuwanie bólu.'


              > Proszę mi wierzyć, że poród nie jest tlko fizjologią -
              > to tak, jakby powiedzieć, że jest nią seks z ukochaną osobą.

              Stad caly moj topik i seria pytan.

              > Niewątpliwie jest szansa na przeżycie w czasie rodzenia dziecka
              > czegoś niezwykłego i pięknego - ale trzeba w to wierzyć i włożyć w
              > to trochę pracy.

              Myle, ze w moj wklad pracy moge spokojnie wliczyc topik na tym eksperckim forum :-)


              > I nie piszę tego jako zindoktrynowana położna, ale
              > jako osoba, która uczestniczyła w wielu szczęśliwych porodch i sama
              > jest matką dwóch córek. POzdrawiam serdecznie :)

              Mysle sobie, ze ocena Pani umiejetnosci zawodowych nie nalezy do mnie, jak
              rowniez trudno o wrzucanie wszystkich poloznych do jednego worka 'zlych
              poloznych', czy 'zindoktrynowanych' (rozumiem ze chodzilo o jakas negtywna
              indoktrynacje w tylu 'jak zaszkodzic pacjentce'). Jesli zas indoktrynacja
              mialaby byc pozytywna, czyli jak pomoc pacjentkom, to ja jestem za a nawet
              jeszcze bardziej za tego typu indoktrynacja.

              Pozdrawiam i zycze wielu sukcesow w pracy.
    • red-truskawa Re: Joshima 24.09.09, 22:53
      chciałam zauwazyc ze to nie ja mylę pojecia; mnie znane sa pojecia róznych
      mutacji genowych i trankrypcji genów. Mam wyzsze medyczne wykształcenie .
      Wystarczy? Chciałam to napisac bardzo przyziemnie, w miare zrozumiale dla
      laików, a nie walic genetycznymi nazwami mutacji w tripletach genomu. Ale cóż...
      Niektórzy myśla ze to oni maja do czynienia z "zielonym szczypiorkiem"...
      • red-truskawa Re: Joshima 24.09.09, 23:13
        >O ile zmiana czegoś takiego jak wygląd (tak zwana ewolucja) to
        faktycznie proces który musi trwać) <

        Ewolucja to nie zmina wygladu... Tak się składa, ze ewolucja to przede wszystkim
        zmiany w genotypie, ktore mogą a nie musza pociagnać za sobą zmiany w fenotypie.
        Natomiast nie ma zmian w fenotypie którym nie towarzyszy zmina genotypu....
        • joshima Re: Joshima 25.09.09, 01:25
          No ja też trochę przesadziłam ze skrótem myślowym. Chodziło mi o to, że to co
          opisałaś miało być, jak mniemam, w zamyśle przykładem ewolucji (choć pisanie
          SMSów nie jest kluczowe dla przetrwania osobników, więc nie bardzo wiem dlaczego
          ta mutacja miałaby być akurat promowana. Skupiłaś się na tym, że nie widać zmian
          w kolejnych pokoleniach. Fizycznie nie widać genetycznie to nie wiadomo :) Może
          gdyby ta umiejętność była kluczowa i zwiększała szansę przekazania genów to na
          poziomie genetycznym dałoby się po kilku pokoleniach zauważyć zmianę jeszcze nie
          widoczną gołym okiem :)

          > Natomiast nie ma zmian w fenotypie którym nie towarzyszy zmina genotypu....
          Sama wiesz, że te zmiany nie od razu muszą być spektakularne.

          No ale chyba trochę odbiegłyśmy od tematu, prawda?
        • bagdo Re: Joshima 25.09.09, 12:56
          red-truskawa napisała:
          >
          > Ewolucja to nie zmina wygladu... Tak się składa, ze ewolucja to przede wszystki
          > m
          > zmiany w genotypie, ktore mogą a nie musza pociagnać za sobą zmiany w fenotypie
          > .

          Truskawka? I tutaj zeszlas na bardzo ciekawe tory. Jak w tym momencie
          uzywasz/rozumiesz pojecie fenotypu, jako cecha manifestowana 'na zewnatrz',
          czyli dajmy na to inny kolor lewej teczowki od prawej, czy w ogole jako zmiana
          jakosciowa (np. wynik jakiejs translacji ktorej nie mmozemy tak prosto
          zaobserwowac bo nie daje objawow choroby np.? )A jesli jako zmiana jakosciwa, to
          ta zmiana nie musi sie manifestowac od razu (w pierwszym pokoleniu, czy drugim),
          moze pozniej. Z zupelnej ciekawosci mozeszmi napisac w efekcie jakich mutacji (i
          czy to mozliwie, i jesli to mozliwe) nie obserwuje sie zmian jakosciowych wcale?
          Byloby fantastycznie gdybys sie dala skusic na odpowiedz.

          > Natomiast nie ma zmian w fenotypie którym nie towarzyszy zmina genotypu....
          • laura801 Re: Znalazłam w necie dla zainteresowanych. 25.09.09, 17:32
            bagdo racjonalnie podjęłaś decyzję o posiadaniu potomstwa (za i przeciw). Weź po
            uwagę, że jak zajdziesz w ciążę, to może w tym instynkcie macierzyńskim pomogą
            ci hormony i 9 miesięcy oczekiwania na dziecko.
            Ciąża kończy się porodem, sn czy cc, poród jest bardzo bolesny, nie ma się co
            oszukiwać, boli jak cholera.
            Ja akurat rodziłam naturalnie przez 8 h, a później miałam cc. Wolałabym
            zakończyć ciążę sn. Ale cieszę się, że w ogóle ciąża się skończyła, bo ja wcale
            nie lubię być w ciąży, a teraz jestem w drugiej.

            A w skrócie, jak będziesz w ciąży, to w końcu będziesz marzyć, aby się
            skończyła, nie ważne jak. PS. dla nie twoje podejście do ciąży jest normalne.
    • nehema2889762 Re: Jak widzicie ciaze i porod z takim podejsciem 27.09.09, 21:59
      nie chce mi się czytać wszystkich postów, które poprzedzają moją wypowiedź.
      Dodam od siebie że też panicznie bałam się ciąży, PORODU (jawił mi się jako coś
      przy czym trzeba mieć dużo szczęścia żeby nie umrzeć z bólu), opieki nad
      niemowlakiem i co ??
      jakoś tak poszłam na "żywioł" ciąża była wspaniałym okresem, poród bolał
      (rodziłam bez zzo 18h) ale jak widać nadal żyję i uważam że pierwsza chwila gdy
      ma się maleństwo na piersi jest niesamowita !! a wszystkie po niej sprawiają że
      instynkt się pojawił :)
    • zyg_zyg_zyg Re: Jak widzicie ciaze i porod z takim podejsciem 28.09.09, 11:15
      Decyzję o poczęciu dziecka podjęłam (razem z partnerem) nie pod
      wpływem nagłego kopa instynktu macierzyńskiego, tylko po pewnych
      przemyśleniach. Dzieci zawsze chciałam kiedyś mieć, a wtedy nadszedł
      właściwy moment - był przy mnie właśnie ten mężczyzna, miałam
      bezpieczną sytuację zawodową, mieszkaniową itp. Na co tu czekać?
      Dwie kreski na teście wprawiły mnie jednak w lekką panikę :-) Bo już
      nie było odwrotu...

      Do ciąży podchodziłam też bez specjalnej euforii. Nie odczuwałam
      cudu tego, że noszę w sobie nowe życie. Pierwszą nagłą falę
      wzruszenia przeżyłam widząc na ekranie usg małą fasolkę z zapałkami
      rączek i nóżek, z pulsującą plamką serca. Były potem jeszcze podobne
      chwile. Ale np. ruchy dziecka, wspominane przez moją koleżankę jako
      niesamowite, metafizyczne przeżycie, były dla mnie wyjątkowo
      nieprzyjemne. Nie lubiłam, kiedy synek rozpychał się we mnie,
      wiercił, kopał.

      Od samego początku bałam się momentu porodu. Czytałam forum i
      nastawiałam się na najgorsze (ale ja tak mam zawsze - wolę się
      negatywnie nakręcić i przyjemnie zdziwić, niż na odwrót :-)).
      Wiedziałam, że bedę rodzić sn. Najbardziej bałam się nacięcia krocza
      i późniejszego gojenia. Bałam sie potwornego bólu, który- jak sobie
      wyobrażałam - musi nastąpić przy przechodzeniu wielkiego dziecka
      przez ten mały otwór mojego ciała. Chodzenie do szkoły rodzenia
      trochę mnie uspokoiło. Znajomość fizjologi porodu i połogu była
      znacznie przydatniejsza od tych wszystkich wspomnień scen filmowych,
      na których wrzeszczały rodzące w bólu i cierpieniu, w strumieniach
      potu, śluzu i krwi kobiety :-)

      Wydawało mi się, że nie będę potrzebowała znieczulenia, bo ból
      potrafiłam opanować i okiełznać. He he... Kiedy w domu zaczęły się
      regularne skurcze, rzygałam z tego bólu. Ogarnął mnie całą, byłam
      wobec niego bezwolna jak kukła. Znieczulenie było jak zbawienie...
      Choć już w samym szpitalu musiałam na nie czekać chyba ze trzy
      godziny. Czyli całą wieczność :-)

      Bałam się do samego końca. Już nie nacięcia - to całkiem przestało
      mnie zajmować. Bałam się tego, że sama akcja porodowa będzie
      trwała drugą całą wieczność, że nie dam rady tego wytrzymać. Nie
      trwała i dałam.

      To, czego się panicznie bałam, to na co się nastawiałam, nie
      sprawdziło się. Za to całkiem zaskoczyły mnie inne rzeczy.

      Ja też zapomniałam o bólu - w momencie, kiedy odszedł. W tym sensie,
      że nie zostawił po sobie śladu, żadnej traumy. O tym wcześniej też
      słyszałam, choć nie było to dla mnie żadnym pocieszeniem, bo
      wszystkie kobiety, które to mówiły, miały go już ZA sobą :-) Teraz
      już trochę jest, bo chcę mieć kolejne dziecko i urodzić je również
      sn.

      Specjalnie Ci nic nie poradzę - parę sugestii padło już wcześniej.
      Może jeszcze tyle, żebyś zachowała umiar w oswajaniu i kontrolowaniu
      przyszłości, bo często to stracony wysiłek i coś przez to umyka.
      Życzę Ci tylko powodzenia i radości z macierzyństwa :-)

      • bagdo zyg zyg zyg! 28.09.09, 15:16
        Masz talent!!! Wielkie dzieki za tego posta, za Twoj czas i swietny opis. Masz
        dziewczyno talent do pisania! Niesamowite jakie skarby sie znajduje na forum
        wsrod anonimowych uzytkowniczek.

        Ostatnio czytalam najnowszy kryminal Karin Slaughter (no dobra, wiem,
        kryminal... ale lubie), czytuje ja czasem bo jest bardzo dynamiczna i przez 450
        stron brnie sie swietnie (chcac wiecej). Zyg zyg zyg - napisalas posta z taka
        sama fantastyczna dynmika! Super do czytania, dzieki.

        Koncowa Twoja rada - zycze wszystkim kobietom tego samego czego Ty mi zyczysz i
        to by bylo wlasnie to czego zyczylabym sobie sama - zeby zachowac umiar w
        oswajaniu i kontrolowaniu przyszłości, bo często to stracony wysiłek i coś przez
        to umyka.
        • nihiru Re: zyg zyg zyg! 28.09.09, 19:07
          No to i ja spróbuję napisać Ci coś optymistycznego - może pomoże:)

          Urodziłam sześć dni temu. Urodziłam tak łatwo i szybko, że nawet nie zdążono
          mnie znieczulić, bo już się zaczęły bóle parte, a położne wymieniały między sobą
          uwagi, że też chciałyby tak samo:).

          Ale od początku: ja też do ciąży, macierzyństwa jestem nastawiona baardzo
          zdroworozsądkowo i żadnych tam mistycyzmów nie uznaję. Kiedyś (dawno temu, jak
          mi jeszcze ciąża nie groziła) po różnych opowieściach bałam się tego porodu jak
          nie wiem co. Jak już zaszłam, to stwierdziłam, że to jest tak samo jak z wizytą
          u dentysty - trzeba przez to przejść a potem zapomnieć. Dużo bardziej stresował
          mnie problem dobrego wychowania dziecka, bo nie będzie trwał 20 godzin, tylko 20
          lat:).
          Z takim podejściem o porodzie zaczęłam mysleć dopiero jak trzeba było umówić
          położną i przygotować torbę do szpitala.
          Pomyłka - myślałam o porodzie, tylko założyłam sobie taki plan, że urodzę szybko
          łatwo i przyjemnie: 3 godzinki i dzieciak ze mnie wyskoczy jak korek od szampana:).
          Najśmieszniejsze jest to, że plan się ziścił. Nie wiem czy to zasługa mojego
          podejścia do sprawy czy dobrych genów (moja mama też łatwo urodziła).

          Generalny wniosek i rada ode mnie: nie przejmować się tym, na co nie mamy wpływu
          i nie martwić się na zapas:). Będzie co ma być
          Pozdrawiam
          • bagdo gratulacje na te sensacje! 28.09.09, 22:29
            :-))))))))))))))))

            Sluchaj, mysle ze to jest gruba przesada z tym martwieniem sie na zapas, no bo
            ja sie na zapas nie martwie (ani jak na razie niczym nie martwie). Nie wiem skad
            sie bierze u Ciebie czy innych osob taki wniosek. To ze sie szuka odpowiedzi na
            rozne pytania to jest jedno; oczywistoscia jest ze porod wiaze sie z bolem, wiec
            to jest po prostu fakt. Doceniam optymizm, a szczegolnie milo ze komus sie cos
            dobrego przytrafilo, jak Tobie szybki porod, ale na mnie nie dzialaja jakos
            szczegolnie negatywnie wypowiedzi osob ktore mialy pieklo. To sa relacje o
            ktorych nalezy wiedziec bo tez sa prawdziwe.

            Naprawde nie rozumiem dlaczego ktos kto szuka info automatycznie mialby sie
            martwic :-) szczegolnie na zapas. Boje sie tego i owego i to wszystko, a ze wiem
            czym jest porod no to trudno nie liczyc sie z bolem w ogole. No po prostu tak
            jest, z duza glowa u plodu i patamu boli.
            Moze tak: boisz sie wezy? Zalozmy ze tak. Masz na codzien z nimi do czynienia?
            Pewno nie. Ale gdybys miala spotkac weza zwisajacego przed twoim nosem z galezi
            to pewno bys sie cyknela ostro. Ale teraz, dzis czy jutro? Nie zamartwiasz sie
            'bo co to bedzie jak spotkam weza i mnie zje'. Gdybys jednak jechala do tropiku,
            to pewno bys sprawdzila jakie weze tam wystepuja i jak sie zachowac gdy cie taki
            spotka.
            Nooo niejednego czleka waz zjadl (rzadko sie zdarza ale to mozliwe) , inni na
            nie uwazja i te weze ich nie zjadaja jakos; jeszcze inni lapia je do worka i tyle.

              • bagdo :-))))))))))))))))))))))))))))))) ) 29.09.09, 11:27
                nehema2889762 napisała:
                > Przeczytałam i myślę sobie co to są WEZY myślę dopiero po chwili zakumałam że
                chodzi o węża :)))

                Leze i kwicze :-)
                dobre! zrobmy ciag dalszy:

                skoro zakumałaś to znaczy że jesteś żaba!

                Powyzsza linijke skonstruowalam w taki oto sposob:

                1.Znak literowy s z kreseczka na gorze skopiowalam recznie z wyrazu 'myślę'.
                2.Znak literowy l z przekresleniem skosnym skopiowalam recznie z wyrazu
                'zakumałam'.
                3.Znak literowy s z kreseczka na gorze skopiowalam recznie z wyrazu 'zakumałaś'.
                4.Znak literowy z z kropka na gorze skopiowlam recznie z czastki zdaniowej
                (precyzyjniej nie sklasyfikowanej w moim umysle)
                'że'.
                5. Dzialania opisane w podpunkcie 4. wykonalm dwukrotnie.

                Wyniki:
                'myślę'
                'zakumałam'
                'zakumałaś'
                'że'
                'że'

                Po niezbednej permutacji wyrazow:
                'myślę''że''zakumałam''że''zakumałaś'


                Wniosek: rozmawiaja dwie zaby o wezach.


                A powazniej - nie mam zainstalowanych polskich czcionek, co ma bardzo dluga i
                bolesna historie wlacznie z koniecznoscia zezlomowania nowego i niestety
                drogiego laptopa po krotkim jego uztykowaniu. Mysle ze szok zwiazny ze
                smiertelna awaria plyty glownej po 1,5 roku uzytkowania wywarl na mnie takie
                pietno iz nie jestem w stanie zainstalowac czegokolwiek na innym laptopie co by
                potencjalnie moglo doprowadzic do kolejnej awarii i (znowu) strat finansowych
                :-))))))))))






            • nihiru Re: gratulacje na te sensacje! 29.09.09, 11:07
              może to sprzeczność, ale starając się nie myśleć (w sensie: nie obawiać) o
              porodzie, nie zaniedbałam dokształcania się na ten temat.

              Jakby to ująć... Podeszłam do sprawy zadaniowo: czytałam tylko konkretne
              informacje (ochrona krocza, rodzaje i konsekwencje znieczulenia itp) natomiast
              unikałam wszelkich opowieści o 30-godzinnych porodach i pilnowałam się żeby nie
              wizualizowac sobie samego przeżycia.
              • bagdo Re: gratulacje na te sensacje! 29.09.09, 11:39
                nihiru napisała:

                > może to sprzeczność, ale starając się nie myśleć (w sensie: nie obawiać) o
                > porodzie, nie zaniedbałam dokształcania się na ten temat.
                >
                > Jakby to ująć... Podeszłam do sprawy zadaniowo: czytałam tylko konkretne
                > informacje (ochrona krocza, rodzaje i konsekwencje znieczulenia itp) natomiast
                > unikałam wszelkich opowieści o 30-godzinnych porodach i pilnowałam się żeby nie
                > wizualizowac sobie samego przeżycia.

                Otoz, wlasni nasunal mi sie pewien wniosek. Stosuje identyczna metode wzgledem
                drugiego laptopa (zakupionego prze popsuciem sie tego pierwszego). Metode
                nazwalam: wnioskowanie poprzez celowe ograniczanie (informacji)- a wszystko po
                to zeby uniknac bolesnych strat finansowych.

                Pozwole sobie pojsc dalej: podejrzewam iz ginekolodzy unikajacy wykonywania cc
                generalnie (w tym rowniez cc na zyczenie) stosuja rowniez powyzsza metode.
                Reakcje szokowa generuje tutaj roznica ceny wystawionej przez szpital za cc z
                cena wyplacona szpitalowi przez NFZ za ten zabieg, znaczy operacje, znaczy
                zabieg opercyjny.

                A teraz rozbrajajacy usmiech :-)))))))))))))))))))))))))))))))))))
              • nehema2889762 Re: gratulacje na te sensacje! 29.09.09, 11:51
                nihiru napisała:

                > może to sprzeczność, ale starając się nie myśleć (w sensie: nie obawiać) o
                > porodzie, nie zaniedbałam dokształcania się na ten temat.
                >
                > Jakby to ująć... Podeszłam do sprawy zadaniowo: czytałam tylko konkretne
                > informacje (ochrona krocza, rodzaje i konsekwencje znieczulenia itp) natomiast
                > unikałam wszelkich opowieści o 30-godzinnych porodach i pilnowałam się żeby nie
                > wizualizowac sobie samego przeżycia.

                to ja musze dodac ze z moich 18h porodu pierwsze ok 6h spezilam na zakupach dla
                zabicia czasu mimo ze skurcze byly regularne i dawaly w kosc:)
                a co do wezy to teraz mam ssaka na piersi i pisze jedynie lewa reka i produkcja
                polskich znakow jest zbyt czasochlonna :P
    • paul_ina Re: Jak widzicie ciaze i porod z takim podejsciem 29.09.09, 15:58
      Też tak myślałam przez pierwsze dwa - trzy miesiące ciąży, potem się człowiek
      oswaja z myślą o porodzie, a potem to już jest pewien, że cokolwiek by nie
      trzeba było zrobić - zrobię wszystko, żeby bębenek opadł a zwartość znalazła się
      na zewnątrz :)

      daj sobie trochę czasu!
    • joluchna.81 Re: Jak widzicie ciaze i porod z takim podejsciem 29.09.09, 16:05
      Bagdo, mnie takie lęki jak Ty masz przed ciążą, dopadły w ciąży. Też nie wiem skąd, zawsze marzyła mi wielodzietna rodzina, więc i poród przyjmowałam jako coś normalnego wobec chęci posiadania dzieci. A tymczasem w 2 czy 3 miesiącu dopadły mnie schizy porodowe, powróciły wszystkie nieprzyjemne doświadczenia wziązane z pobytami w szpitalach + poczytałam o realiach na porodówkach w Polsce i miałam całą radość oczekiwania na dziecko z głowy. I wbrew temu co piszą niektóre dziewczyny, nie przeszły mi te lęki do samego końca. Nie spałam po nocach, ryczałam na samą myśl że mam pójść urodzić. Z tym, że ja nie obawiałam sie bólu fizycznego, ale "atrakcji" rzutujących na psychikę. Urodziłam w końcu siłami natury, bez żadnej traumy, co więcej, byłam porodem zachwycona. Ale uważam że to nie kwestia przypadku, dobrze sie przygotowałam do porodu, wiedziałam co się dzieje, jak sobie pomóc, do tego starannie wybrałam położną, z którą chciałam rodzić.

      Zarzucasz, że dziewczyny nie piszą o bólu, tak jakbyś tego oczekiwała. Uwierz, że hormony tak działają, dlatego ja spisałam sobie wszystko co pamiętałam jeszcze w szpitalu. I tylko dzięki temu "pamiętam". z tego co mam napisane wynika, że bolało bardzo (bolało po 8 cm dopiero, jakieś 1,5h), ale przede wszystkim nie byłam w stanie przyjąc do wiadomości że ten ból się wkrótce skończy- jakby czas sie zatrzymał i miałoby już mnie zawsze boleć i to było najgorsze. bo gdybym rozumiała, że skoro są parte, to już tylko koło godziny, to przecież bym dała radę, a tak było ciężko. Robiłam instynktownie wszystko co mogłam by urodzić szybciej, by zwalczyć ten ból, ale byłam jakoś nieobecna w tym. Ale jednoczesnie gdy dzidziuś sie urodził cały ból zniknął momentalnie, tak że stał się jakiś nierealny, wróciłam do świata :-)
      teraz szykuję się do drugiego porodu i mąż ma nakazane mi uparcie mówić, że "jeszcze 10 minut" ;-)

      Miałam fantastyczny poród, od początku miałam potrzebę dzielenia sie radością z takiego porodu- po prostu byłam w totalnej euforii! Ale niestety napotkałam na mur- moja opowieść jest nudna, miałam poród naturalny, czym sie eksytować?
      Jedyne osoby które chcą o tym słuchać, to te, które ciążowe plany mają w dalekiej perspektywie. Te które rodziły, "wiedzą lepiej" i wolą się poużalać i słuchać że ktoś miał tak źle jak one albo jeszcze gorzej. A te które sa już w ciąży tez wolą sie nakręcać na masakrę, bo "lepiej sie przygotowac na najgorsze, a ja miałam szczęście".
      • bagdo Re: Jak widzicie ciaze i porod z takim podejsciem 29.09.09, 19:03
        Jola, wszystko fajnie, Twoja opowiesc nie jest nudna :-) istotne jest toze
        mialas pozytywne doswiadczenie w swoim pojeciu i jestes szczesliwa patrzac na
        swoja historie.

        Nie ma sensu sie rozpisywac z mojej strony. Nie mam ochoty na bol ktorego moge
        uniknac - takie mozliwosi daje mi wpolczesna medycyna. Realia = porod boli,
        czyli moj porod odbedzie sie w UK, gdzie znieczulenie jest bezplatne, jak i caly
        porod. Jesli wystapia jakies problemy umowie ciecie cesarskie. Jesli bede miec
        na koniec leki, postaram sie o opinie psychologa i jak tradycja nakazuje dopne
        swego i i tak bede miala to cale ciecie cesarskie.

        Dzieki Wam za posty, historie te krotkie i te dlugie, wklad pracy i wolnego
        czasu spedzonego nad tym topikiem.

        Debata spoleczna nad tym i owym, wiadomo sa zwolennicy roznych rozwiazan i
        przeciwnicy. Uwazam ze skoro taki porod przydarzy mi sie jeden raz w zyciu,
        nalezy sobie przede wszystkim zapewnic maksymalny komfort i dac se spokoj z
        ekscytacja nt. spolecznych za i przeciw. W koncowym efekcie to przeciez moje
        doswiadczenie a nie czyjes inne. Inni niech maja swoje, to ich wybory i na tym
        historia sie konczy.

        :-)
        • malwes Re: Jak widzicie ciaze i porod z takim podejsciem 29.09.09, 19:28
          Bagdo - ja tam gdzieś na samym początku wątku opisałam Ci mój
          błyskawiczny poród i podałam Ci porównanie odczuwania bólu w obu
          porodach - ja akurat pamiętam dokładnie swoje porody.

          Natomiast wrócę jeszcze do książki Ireny Chołuj "Urodzić razem i
          naturalnie). Myślę, że na wiele pytań znajdziesz odpowiedzi
          dokładnie tam - będziesz miała tam też wiele dokładnych relacji z
          porodów, wprawdzie domowych - no ale rozwazamy odczuwanie porodu a
          nie "lokal" (choć to nie jest bez znaczenia dla porodu i bólu
          porodowego również). Gorąco polecam Ci tę książkę - ona mój
          światopogląd porodowy przewróciła do góry nogami, mimo, że czytałam
          ją mając już prawie 5-letnie dziecko. W zasadzie może nie wywróciła
          a ugruntowała..... Tylko tak - pani Irena jest osobą wierzącą choć
          ona NIGDY nie obnosi się ze swoją wiarą - natomiast relacje osób
          piszących w książce o swoich porodach są trochę nasączone różnego
          rodzaju odniesieniami do Boga. To może trochę przeszkadzać w
          odbiorze - ale tylko tych relacji. Cała książka, część
          tzw. "medyczna" jest REWELACYJNA. Nigdy nikt takich informacji o
          porodach nie podawał, nie pisał w ten sposób (poza panią Kasią tu na
          forum).
          Jeśli ją przeczytasz wróc proszę kiedyś do tego wątku już po
          lekturze.
    • comic Re: Jak widzicie ciaze i porod z takim podejsciem 02.10.09, 16:49
      Ja z kolei polecam ks Preeti Agrawal "Odkrywam macierzyństwo". p.Agrawal jest świetną ginekolog, mieszka obecnie we Wrocławiu i tam też prowadzi szkołę rodzenia. W książce nie hołduje żadnej ideologii - opisuje przygotowania do zajścia w ciążę, ciążę, poród, połóg. Jeśli są wskazania do cc to pisze: zrób cc, jeśli nie ma to jak sprawić by poród był pozytywnym przeżyciem - jak zminimalizować ból. Ja książkę musiałam zamówić w empiku, bo wykupują bardzo szybko.
      Pozdrawiam :)
      • an_o Re: Jak widzicie ciaze i porod z takim podejsciem 06.10.09, 23:31
        To jeszcze moze ja kilka slow dopisze od siebie. Urodzilam coreczke
        ponad rok temu, 6 dni po terminie. Byl wywolywany oksytocyna i
        mialam przebijany pecherz. Skurcze, tak co 15 minut zaczelam
        odczuwac prawie zaraz po przebiciu pecherza i podlaczeniu oksy. Na
        poczatku nie bylo zle, z czasem coraz gorzej. Bolalo mnie w pewnym
        momencie tak, ze myslalam, ze po scianach bede chodzic.

        Ucieszylam sie, kiedy mi powiedzieli, ze mam 8cm, bo to przeciez
        blizej niz dalej. A tu dupa blada, 8cm zatrzymalo sie na ponad 4h -
        wtedy skurcze, to juz nie przelewki byly. Przysypialam ze zmeczenia
        miedzy skurczami, ale gdy nadchodzily to bolalo bardzo. Czulam jakby
        mi ktos zelazna obrecz na brzuch zalozyl i sciskal koszmarnie. Bole
        krzyzowe w porownaniu z brzusznymi, to byl u mnie pikus.

        Gdy mialam 10cm okazalo sie, ze glowka nie chce sie wstawic do
        kanalu. Lekarz wlozyl mi reke do srodka i zaczal krecic glowa
        dziecka z prawej na lewa strone, wpychal je do srodka itp. wszystko
        podczas skurczu. Wydostawanie sie dziecka na zewnatrz nie bolalo
        mnie nic, tylko czulam bardzo nieprzyjemne rozpieranie w kroczu.
        Dziecko wydostalo sie w trzech doslownie parciach (co ciekawe, ja
        wogole nie czulam skurczow partych).

        Bylo to dla mnie najbardziej bolesne przezycie w zyciu. Nie mialo
        nic wspolnego z euforia, szalona radoscia i obezwladniajaca
        zalewajaca mnie miloscia do nowonarodzonego dziecka. Za to czulam
        ogromna ulge, ze juz po wszystkim. Nie bylam nacinana, mialam tylko
        3 szewki i nie mam zadnych blizn. Siedzialam zaraz dnia nastepnego
        normalnie - corcia sie urodzila o 2.10 w nocy, po 12h 10min.

        Podsumowujac: bolalo jak cholera, ale jakis czas potem zapomina sie,
        co to dokladnie za bol jest. Chodzilam do szkoly rodzenia, ale w
        zaden sposob nie przygotowala mnie ona na bol porodowy. Przygotowala
        mnie za to do opieki nad dzieckiem juz narodzonym. Do tego cwiczenia
        oddechowe itp. to bylo dla mnie cos pozytywnego i relaksujacego plus
        moglam pogadac z innymi dziewczynami w ciazy. Gadka o tym, ze
        odpoczywa sie miedzy skurczami, to pic na wode, fotomontaz. Nie
        odpoczywa sie i relaksuje, tylko modli, zeby nastepny skurcz nie
        przyszedl tak szybko i tak bardzo nie bolal. Wyobrazanie sobie, ze
        dziecko za chwile sie juz urodzi tez niewiele mi pomoglo. W dodatku
        mialam chamskiego lekarza na dyzurze, ale musialabym tu powiesc
        napisac, gdybym miala wszystkie szczegoly spisac.

        Nadmienie, ze mialam bardzo dobre podejscie do porodu, wlasciwie nie
        moglam sie doczekac, kiedy moja corcia sie urodzi. Dziecko bylo
        zaplanowane i poczete bezproblemowo. Nie balam sie (moze nienormalna
        jestem), wiedzialam, ze bedzie bolalo. Nie wiedzialam tylko jak
        bardzo. Bylam przygotowana psychicznie, obejrzalam miliony porodow w
        tv i internecie i myslalam, ze wiem juz wszystko. Ale nie
        wiedzialam.

        Mam kolezanke, ktora urodzila w 3h, ale nie wspomina tego
        fantastycznie. Do tego byla nacinana. Mam tez inna, ktora urodzila w
        20min (skurczy nie czula??). Co kobieta, to porod. Niektore boli
        bardzo, inne czuja ucisk, a nie bol. Jak bedzie u Ciebie, trudno
        powiedziec. Do tego, co porod, to inaczej wyglada (chodzi mi o
        porody u tej samej kobiety). W Twoim przypadku wydaje mi sie, ze nie
        powinnas demonizowac porodu (ale tez nie oczekiwac, ze bedzie to
        bulka z maslem; moim zdaniem lepiej sie milo rozczarowac niz
        wyobrazac sobie jak to bedzie fantastycznie, a potem miec traume),
        tylko pogadac z dobrym psychologiem, ktory nie bedzie bagatelizowal
        tego, co masz do powiedzenia. Plus przemyslany wybor szpitala z
        personelem, ktory postara sie przeprowadzic Cie przez cale to
        doswiadczenie tak, jak bedziesz chciala. To chyba jedyna gwarancja
        sukcecu. Dodatkowo inne opcje, ktore sobie zazyczysz np. zzo.

        Na pocieszenie dodam, ze mam tak zajefajna coreczke, ze przeszlabym
        przez to jeszcze raz, zeby ja miec. Nie wyobrazam sobie zycia bez
        niej i bardzo mozliwe, ze Ty tez tak bedziesz czula, gdy Twoje
        dziecie sie na tym swiecie juz pojawi. Albo i nie:-) - w koncu kazdy
        jest indywidualnoscia i kazdy inaczej to przezywa, co trzeba
        uszanowac. A moja corcia bedzie miala rodzenstwo gdzies za 1.5-2
        lata i mam nadzieje, ze tym razem nie bedzie juz tak ciezko (czego
        tez zagwarantowac nie mozna). Zycze Ci fajnych przezyc i super
        porodu, gdy juz sie zdecydujesz na malego szkrabka. Pozdrowka.
        • unkaunka Re: Jak widzicie ciaze i porod z takim podejsciem 08.10.09, 01:01
          witam! ja rodziłam w anglii więc bałam się jeszcze bardziej. każdy mi mówił ból
          do przeżycia, będzie dobrze itp... więc kiedy wody odeszły i zaczęły się skurcze
          co 4 minuty, po około 2 godzinach od odejścia wód, pojechałam do szpitala, który
          jest około 30 min od domu, a tam mi mówią, że to dopiero początek i spokojnie
          moge wrócić i czekać w domu.. ja byłam przerażona! dla mnie to już był ból nie
          do wytrzymania.. do tego wody odeszły o 23..więc cały dzień nie spałam, całą noc
          nie spałam i potem do 16, kiedy urodził się mój synek..wróciłam do domu, weszłam
          do wanny, ale było jeszcze gorzej,próbowałam spać, ale ból nie pozwalał..więc
          usiadłam na fotelu i tak wysiedziałam sobie 6 cm rozwarcia.. pojechałam do
          szpitala i już zostałam(w anglii jest troszke inaczej niż w Polsce z przyjęciem
          do szpitala) myślałam, że nie dam rady, chciałam znieczulenie, ale było za późno
          niestety, wdychałam tylko gaz(naprawdę pomaga, również pomaga odpowiednio
          oddychać) bóle parte trwały 2 godziny a mały nie chciał wyjść, byłam już tak
          zmęczona, ze niestety musieli go ze mnie wyciągnąć próżnociągiem... byłam tak
          zmęczona, ze nie umiałam w pełni cieszyć się z mojego synka kiedy leżał u mnie
          na brzuchu. Ale po jakiś 40 minutach troszke odpoczęłam i byłam najszczęśliwsza
          na świecie, gdy miałam skurcze, marzyłam o cesarce, ale nie żałuje, że rodziłam
          naturalnie, to chyba zbudowało jeszcze większą więź z moim synkiem i jeszcze
          bardziej go kocham, bo musiałam tyle wysiłku włożyć w to, żeby był ze mną na
          świecie!zastanów się jeszcze nad tym, ja nie wierzyłam, ze o tym bólu się
          zapomina, bo bolało okropnie, ale teraz kiedy mój synek na 2,5 miesiąca, nie
          myślę o tym w ogóle, kiedy patrzę na jego radosną buźkę to wynagradza wszystkie
          bóle jakie przeżyłam... po za tym, ból piersi to jest dopiero ból!! mogłabym
          rodzić i rodzić tylko, żeby piersi przy karmieniu nie bolały.. pozdrawiam Cię
          serdecznie i życzę Ci abyś zdecydowała się na poród naturalny, bo to naprawdę
          się szybko zapomina, a tak nas natura stworzyła, żeby rodzić naturalnie i to
          chyba jest najlepsze wyjście dla dziecka i dla matki...
    • sylwia_p Re: Jak widzicie ciaze i porod z takim podejsciem 09.10.09, 12:51
      Nie lubię pisać na forach ale szczera wypowiedź bagdo skłoniła mnie do wtrącenia
      swoich pięciu groszy :) ze swojego doświadczenia. Wybaczcie, nie przeczytałam
      wszystkich wypowiedzi, więc może będę coś powtarzać.
      Bardzo bałam się bólu podczas porodu, do tego stopnia, że jak położna
      powiedziała iż później już nie będą mogli dać znieczulenia (co nie było prawdą)
      wzięłam je choć jeszcze nie bolało bardzo. Żałuję tego bo znieczulenie (być może
      źle podane lub w zbyt dużej ilości - 3 razy) przedłużyło poród, zatrzymało
      skurcze i poród zakończył się vacuum :( a bolało mimo znieczulenia bardzo i długo!
      Wiem, że różnie może się zdarzyć, wiele kobiet poleca znieczulenie zewnątrz
      oponowe i szkoły rodzenia.
      U mnie szkoła rodzenia, czytanie czasopism i książek wywołały tylko mętlik w
      głowie. Na prawie każdy temat są dwie różne opinie. Nigdy nie miałam
      doświadczenia z dziećmi a tymczasem i tak nie znalazłam na żaden chyba temat
      dotyczący dzieci jednoznacznej odpowiedzi.
      A wracając do tematu. Teraz (ponad rok po porodzie) wybrałabym poród naturalny,
      najchętniej nie w szpitalu (ewentualnie w szpitalu z wybraną, opłaconą dobrą
      położną) i naturalne metody uśmierzania bólu. Czytałam tylko troszkę o tym przed
      porodem ale zrezygnowałam ze względu na koszty ale dziś wolałabym dać te
      pieniądze! I w tym przypadku polecam gruntowne przygotowanie i to jak
      najwcześniej, żeby przygotować organizm do porodu (ćwiczenia, masaże, itp.) i
      oczywiście szkołę rodzenia przygotowującą do naturalnego porodu (a nie tak jak
      moja szkoła rodzenia, że w razie czego dostanie pani znieczulenie).
      Cesarki też bym nie wzięła ponieważ ból może być po niej bardzo mocny i dużo
      dłuższy niż podczas porodu a jeśli karmi się piersią (a ja karmiłam) nie można
      brać silnych środków przeciwbólowych.
      Pozdrawiam gorąco i życzę bezproblemowej ciąży i dobrego porodu :)
      P.S. Przepraszam za ewentualne błędy w pisowni ale zawsze byłam z tym na bakier :/
      • kluska86 Re: Jak widzicie ciaze i porod z takim podejsciem 24.10.09, 12:40
        Witam dziewczyny:>
        widze,że trafiłam na niezłe forum i chciałabym napisać coś o sobie...jestem w 21 tygodniu ciąży i strasznie mi ciężko...
        najwiedzają mnie takie lęki,że mężowi nawet nie wspominam...
        najgorsze jest to,że lęki te są bezpodstawne i nierealne a jednak siedzą w mojej głowie...Oczywiscie na myśl o porodzie też robi mi się gorąco...
        pomóżcie choć troche....zdesperowana...
        • an_o Kluska 31.10.09, 20:58
          A z czym masz te leki zwiazane? Bo porod to jedno, a lek o dziecko,
          czy inne sprawy, to drugie. A chodzisz do szkoly rodzenia?
          • kluska86 Re: Kluska 01.11.09, 11:52
            Witam:>
            Własciwie to najbardziej mam lęki związane z dzieckiem...
            Teraz na dodatek zmartwiłam się badaniem coombsa...
            Boję się o wszystko co związane z maleństwem,bardzo chciałam uczęszczać do szkoły rodzenia,niestety nie chodzę....
            • an_o Re: Kluska 01.11.09, 19:31
              Rozumiem, ze to Twoje pierwsze dzieciatko? Niepokoje wszelkiego
              rodzaju sa w takim wypadku normalne. Byleby tylko w paranoje nie
              popadac. Skoro nie mozesz do szkoly rodzenia chodzic, to moze
              znajdziesz jakies kolezanki w ciazy i byscie sobie co jakis czas
              pogadaly o ciazy i dzieciach - moze to by Cie troche na duchu
              podnioslo.
              • kluska86 Re: Kluska 02.11.09, 17:11
                Kochana an_o pierwsze dzieciątko:>niepokoje są niesamowite...
                W sumie zaczeło się od tego,że w 14 tyg lekarz zlecił mi test Pappa ponieważ nie widział u dziecka przegrody nosowej...było to na tydzień przed ślubem...przeżyłam horror....test wyszedł świetnie,ale od tamtej pory boje sie wszystkiego a wcześniej byłam szczęśliwa ze swojego stanu...Teraz robie Coombsa mimo tego,że nie mamy konfliktu serologicznego bo mój lekarz do przodu z badaniami jest że hoho...
                Staram się myśleć pozytywnie:>Akurat jak na złość koleżanki w ciąży mam mało ciekawe do dyskusji...Staram się myśleć pozytywnie:>

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka