Jak namówić męża na poród rodzinny?

22.09.09, 22:17
Jestem w 6-tym m-cu ciąży i oboje z mężem oczekujemy narodzin naszego
pierwszego dziecka. M bardzo się o mnie troszczy, codziennie się pyta jak się
czuję, cieszy się kiedy może poczuć kopniaki malucha, rozmawia 'z brzuchem'
itp. Byłoby idealnie gdyby nie to, że nie mogę go namówić na współuczestnictwo
w porodzie.

Po tym czego się naczytałam na ten temat wiem, że to jest duża pomoc dla
rodzącej kobiety nie licząc wpływu na więź z dzieckiem. Ponieważ będę rodziła
w obcym kraju to uczucie wyobcowania na sali porodowej będzie jeszcze
silniejsze, mimo iż z językiem nie mam problemu. Chciałabym po prostu żeby
była tam ze mną bliska osoba, która mnie wesprze a jak będzie trzeba poda
szklankę wody...

M od zawsze ma ogromny wstręt do krwi i wiem, że tego widoku się najbardziej
boi. Myślę, że nie groziłoby mu omdlenie ale jest bardzo podatny na odruchy
wymiotne... Z jednej strony chciałabym żeby był tam ze mną ale kiedyś też
przeczytałam post jednego świeżo upieczonego ojca, który żałował pobytu na
porodówce i rozpaczał nad swoją własną reakcją - że od tamtego czasu nie
potrafił się zbliżyć do żony bo przed oczami miał widok jej zakrwawionej i
umęczonej. Czy taka reakcja jest jedną na milion czy więcej facetów tak silnie
może to przeżyć?

Nie wiem co robić, podobno można użyć jakiegoś parawanu żeby przyszły tata nie
widział dokładnie co się dzieje 'tam na dole' tylko był przy boku swojej
partnerki? Jak mogłabym przekonać M żeby zmienił zdanie i chociaż spróbował ze
mną tam być?

Bardzo proszę o radę.
    • t-com Re: Jak namówić męża na poród rodzinny? 22.09.09, 23:03
      a j powiem Ci tak , przy narodzinach naszej pierwszej corki moj maz
      byl. Przy drugim nawet mi di glowy nie przyszlo zeby go o to prosic,
      choc spisal sie calkiem dzielnie i pozytywnie.
      Nie czarujmy sie, przy porodzie BOL jest zawsze, i glownie od twojej
      psychiki,twojego nastawienia zalezy jak sobie z nim poradzisz, nikt,
      nawet twoj maz nie zdejmie z ciebie dyskomfortu i bolu.
      Pozatym narodziny to cos bardzo mistycznego, i tylko my kobiety
      jestesmy przez nature dopuszczone do dzielenia tej tajemnicy. Wydaje
      mi sie ze najlepiej cie zrozumie i wspomoze druga zaufana kobieta,
      twoja mama, moze siostra, przyjaciolka, ktora sama juz rodzila. Mnie
      strasznie pomogla pielegniarka i fizycznie i psychicznie !
      Nie zawsze sprawdza sie teoria ze nasze cierpienie, pot i krzyki
      utwierdzaja faceta w przekonaniu o naszej wyjatkowosci, sile
      odwadze. Skoro twoj maz nie znosi widoku krwi nie zmuszaj go ! Masz,
      macie jeszcze duzo czasu na przemyslenie , powodzenia
      • red-truskawa Re:w ogóle nie namawiać 22.09.09, 23:28
        Jezeli On tego nie chce, nie czuje, boi się... to po co? A moze nie tylko boi
        sie widoku krwi, jak napisałas, moze jak czesc facetów obawia sie ze potem nie
        będzie widział w tobie seksownej kochanki, pociagającej kobiety tylko rodzaca
        matkę. Mam takich 2 kolegów, którzy tak zareagowali i już nie da sie tego cofnąć
        (mimo iż to przykre). Mój chce byc przy porodzie, ale ja sama nie jestem tego
        pewna, własnie mam takieobawy... Nie namawiaj. Zabierz kolezankę.
    • prochottka1 Re: Jak namówić męża na poród rodzinny? 23.09.09, 00:38
      tygryska-lea napisała:

      > M od zawsze ma ogromny wstręt do krwi i wiem, że tego widoku się najbardziej
      boi. Myślę, że nie groziłoby mu omdlenie ale jest bardzo podatny na odruchy
      wymiotne...

      Nie wiem co robić, podobno można użyć jakiegoś parawanu żeby przyszły tata nie
      > widział dokładnie co się dzieje 'tam na dole' tylko był przy boku swojej
      partnerki? Jak mogłabym przekonać M żeby zmienił zdanie i chociaż spróbował ze
      mną tam być?

      nie przesadzaj facet nie bedzie mial glowy miedzy twoimi udami
      bedzie mögl stac przy glowie i to wszystko
      jesli jest taki wrazliwy to niech wytrzyma ile sie da jak nie da rady to zawsze
      moze wyjsc z sali
      • ell-e78 Re: Jak namówić męża na poród rodzinny? 23.09.09, 09:31
        Absolutnie nie namawiać, to najgorsze co możesz zrobić, nie chce to
        nie. Ja sama bym nie chciała, to nie miejsce dla facetów,
        ewentulanie zaproponuj mu obecność przy pierwszej fazie porodu,
        wtedy nabardziej możesz potrzebowac jego pomocy a krwawych scen się
        nie dopatrzy, na finał niech wyjdzie i tyle.
    • roeta Re: Jak namówić męża na poród rodzinny? 23.09.09, 12:37
      Masz jeszcze dużo czasu by z nim porozmawiać. Nie namawiaj, nie żądaj, tylko
      przedstaw mu swoje powody, dla których chcesz by był przy tobie. Ja ze swoim się
      omówiłam, że on jest tam dla mnie. Ma stać przy mnie i interesować się mną tylko
      od pasa w górę. Żadne zaglądanie między nogi - tym zajmują się położna i lekarz.
      A jak dziecko się już urodzi to ma go "pilnować" - być przy wszystkich
      zabiegach. Mąż jest potrzebny by pomóc w pierwszej fazie porodu, która na ogół
      trwa najdłużej. Dotrzyma towarzystwa, poda wodę,pomoże przy spacerach, pomasuje
      plecy. Jeśli z jakiegoś powodu obawia się drugiej fazy zawsze może wyjść z sali
      i poczekać na potomka nie oglądając "krwawych" scen :).
    • miacasa Re: Jak namówić męża na poród rodzinny? 23.09.09, 15:11
      zamów sobie z Polski książkę "Urodzić razem i naturalnie", być może Twój mąż nie
      bardzo wie jaką rolę mógłby pełnić przy porodzie a w tej książce znajdzie
      odpowiedź na wiele pytań
    • martha-s Re: Jak namówić męża na poród rodzinny? 23.09.09, 15:29
      ja nie chcialam meza przy 1 porodzie i teraz tez nie chce. Juz mowie
      dlaczego. Poniewaz w wielkim bolu nie chce aby ktokolwiek mnie
      dotykal, mowił do mnie, truł mi d... wole byc sama. A zmuszanie meza
      do uczestnictwa w porodzie nie jest w porzadku - jesli on tego nie
      czuje. Faceci mają troche inna wrazliosc niz kobiety i niekoniecznie
      porod bedzie mu sie kojarzyl z czyms mistycznym. Newet mi kobiecie
      sie nie kojarzy. Nie naciskaj.
    • mloda0242 Re: Jak namówić męża na poród rodzinny? 24.09.09, 15:49
      a ja trochę od innej strony: oboje byliśmy zdecydowani na wspólny poród, M nie
      ma problemu z krwią itp, znamy się doskonale, wspólnego rodzenia byliśmy pewni
      jak niczego innego;

      i kiedy skurcze zaczęły być serio bolesne okazało się, że nie urodzimy razem; bo
      on nie potrafi pomóc mi w bólu i ta bezsilność go wykańcza, mnie denerwuje
      dotykanie i trzymanie za rękę bo muszę skupić się na swoim ciele, jednym słowem:
      obecność faceta na sali porodowej stała się zbędna :)

      dzięki temu że zostałam sama w pełni skupiłam się na tym co się dzieje, na
      instrukcjach położnej, moim brzuchu i córeczce, urodziłam szybko i sprawnie i
      myślę sobie, że mogłoby nie pójśc tak gładko gdyby M był obok mnie;

      może spróbuj znaleźć w samotnym porodzie zalety a nie wady?
    • wakacyjna_iguana Re: Jak namówić męża na poród rodzinny? 24.09.09, 19:07
      Nic na siłę. Mój Mąż się uparł że chce być - chociaż ja nie byłam co do tego
      wcale przekonana - ale on chciał, powiedział że ma prawo bo jest ojcem i już! Bł
      przy poczęciu to do końca chce być!:) Nie mogłam mu odmówić przecież. Z tym, że
      przygotowałam go w czasie ciąży psychicznie jak to wygląda po kolei, jakie sa
      etapy porodu że potem rodzi się łóżysko i że będę chyba wrzeszczeć i że inne
      kobiety rodzące też mogą wrzeszczeć:)
      No i był przy porodzie - było super!!! Potem mówił, że to taki wspniały Akt
      Życia, że wogóle nie patrzy na to tak medycznie, nic go nie przerażało, nawet
      łożyska w miskach moje i współrodzącej obok za parawanem, na które akurat
      "wpadł" gdy pielęgniarka wynosiła:)
      • wakacyjna_iguana Re: Jak namówić męża na poród rodzinny? 24.09.09, 19:10
        Aha w momentach skurczy i bóli krzyzowych (poród z OXytocynką - koszmar!) to
        prosiłam by mnie nie dotykał, ale nie krzyczałam na niego czy coś - on rozumiał.
        Poza tym podawał mi wodę, przemywał twarz, było super! Bez niego czułabym się
        tam bardzo samotna, to tak bolesne niestety wydarzenie, że człowiek nie powinien
        być sam, ja bałabym się być sama. Jak mąż nie chce być to zabierz siostrę,
        przyjaciółkę, mamę czy teściową.Nie bądź sama.
    • dolotka Re: Jak namówić męża na poród rodzinny? 24.09.09, 20:44
      Kiedy rodziłam córę chciałam być sama, rozklejałam się kiedy widziałam M w
      "poczekalni", a nawet wtedy jak salowa przyszła obetrzeć mi czoło...Sama lepiej
      się skupiałam żeby przetrwać ;)
      • mloda0242 Re: Jak namówić męża na poród rodzinny? 25.09.09, 10:26
        właśnie, miałam to samo, samej jakoś łatwiej było się skupić... no i tak jak
        dziewczyny piszą - w bólu dotyk wcale nie jest taki kojący, mnie denerwował;
        • justcam Re: Jak namówić męża na poród rodzinny? 25.09.09, 15:28
          hm jak widać może być różnie każdy ma inne potrzeby :-) i inaczej
          reaguje na duży ból
          ja jak byłam małym dzieckiem i dostawałam zaszczyki chciałam aby
          mama trzymała mnie za reke i juz mi to wystarczyło :-) jednak
          potrzbowałam czyjeś obecności. Oczywiście bólu nie da się porównać
          ale jednak w takich trudnych sytuacjach lubie mieć przy sobie bliską
          osobę nawet jeśli stoi zboku i nic nie robi :-)
          Mój mąż chciał być obecny przy porodzie więc nie miałam tego
          problemu co Ty. Może masz inną bliską osobe , która by Ci mogła
          towarzyszyć. Innym rozwiązaniem może być podejście takie że
          pojedziecie razem, a mąż zostanie tak długo jak długo będzie mógł -
          przecież zawsze może wyjść...
    • katarzynaoles Re: Jak namówić męża na poród rodzinny? 25.09.09, 23:20
      Chyba nie namawiałabym jakoś bardzo intensywnie - ale są dwie
      rzeczy, które czasem pomagają w podobnej sytuacji. Po pierwsze
      mężczyzna musi być dobrze przygotowany do porodu, czyli musi
      konkrretnie wiedzieć co ma robić i raczej nie chodzi tu o masaż, bo
      tak, jak piszą koleżanki, spora część kobiet nie daje się dotykać
      podczas porodu. Takie informacje można uzyskać zwykle od położnej.
      Po drugie trzeba mu uświadomić, że sala porodowa to nie więzienie i
      można wyjść w każdej chwili - to jednak wymaga i od Pani pójścia na
      kompromis. Jeśli mąż dlaej nie będzie miał ochoty, to najlepiej
      poszukac innej osoby, która byłaby dla Pani wsparciem na sali
      porodowej, a męża umieścić za drzwiami i zawołać dopiero po
      narodzinach. Pozdrawiam serdecznie :)
    • katarzynkowo83 Re: Jak namówić męża na poród rodzinny? 26.09.09, 09:53
      Jak jak najbardziej polecam, ale oczywiście nic na siłę. Mój mąz nie był pewny czy chce uczestniczyć w porodzie, mówił, że nie bardzo wie na czym miła by jego rola polegać. W decyzji o uczestnictwie upewniła go szkoła rodzenia. Tam położna mówiła o tym do czego potrzebny jest facet przy porodzie :)
      I tak też się stało. Nie wiem jak bym dała radę gdyby go tam nie było. Miałam poród z oksytocyną, jakimiś zastrzykami wzmacniającymi skurcze, a i tak po 8h bardzo bolesnych skurczy było tylko 1,5 cm :( Nie miałam nawet siły sama wgramolić sie na fotel porodowy czy iść pod prysznic. osobiscie bardzo polecam :)
Pełna wersja