Jak być asertywną na porodówce?

16.10.09, 16:52
Witam serdecznie, jestem w 37tc, chce rodzic w wygodnej dla mnie pozycji, wole popękać niż być nacięta(a nuż nie pękne w ogole albo trochę), nie chce wenflonu, nie chce oxy. Ja wiem, że tak chce rodzić, ale jak przemówić do rozsądku położnej, lekarzowi? Jestem osobą dość uległą i wiem, że mogę ulec, szczególnie jeśli mi powiedzą, że to dla dobra dziecka. Będzie ze mną mąż, który będzie mnie wspierał w moich decyzjach ale co jeśli personel dalej się będzie sprzeciwiał. Jestem też dodatkowo nerwowa, wiem, że się zdenerwuje, zwyczajnie wścieknę jeśli moje wymagania spotkają się z dezaprobatą, a jak w takim stanie urodze nie wiem. Już przed porodem czuję złość, że mogą mieć inne zdanie na ważne dla mnie sprawy, nie chce się kłócić, rodzić w atmosferze agresji, przy nafochanych położnych i lekarzach.

Eh, jakbym chciała rodzić z jakąś położną, której bym ufała że jak coś robi to ze względu na mnie i dziecko a nie dla swojej wygody. Eh, dlaczego nie mieszkam w Warszawie i nie mogę zatrudnić np. Jeannette K. Wtedy odbyło by się bez dodatkowego stresu i nerwów, na każdym kroku nie zastanawiałabym się czy mi krzywdy nie robią, eh..
    • karolinacym Re: Jak być asertywną na porodówce? 16.10.09, 20:16
      wejdz na forum POROD DOMOWY,tam dziewczyny tez polecaja cudowne polozne do porodu w szpitalu ;)
    • ph78 Re: Jak być asertywną na porodówce? 16.10.09, 21:26
      Jakbym czytała własne myśli i obawy przed porodem... Między innymi
      dlatego zdecydowałam się urodzić w domu;)
      Niemniej jednak, dobra położna, z którą będziesz mieć odpowiedni
      kontakt i poczujesz się bezpiecznie to - moim zdaniem - klucz do
      sukcesu! Niezależnie od miejsca porodu. Spróbuj taką odnaleźć tam,
      gdzie będziesz rodzić! I trzymam kciuki, żeby wszystko poszło po
      Twojej myśli :)
    • katarzynaoles Re: Jak być asertywną na porodówce? 17.10.09, 23:38
      pewnie tak samo, jak gdzie indziej :). Jedna rzecz, to poszukanie
      dobrej położnej i omówienie oczekiwań jeszcze przed porodem, a druga
      rzecz to praca nad sobą. Bardzo polecam opracowanie listy priorytetów
      porodowych i przećwiczenie ich asertywnego przekazywania.
      Cwiczyłabym najprostsze techniki np. z mężem w symulowanej sytuacji -
      "nie, nie zgadzam się na podanie oksytocyny, mam na ten temat inne
      zdanie" i umiec to zdanie wypowiedzieć. Im więcej razy powtórzy Pani
      magiczną regułkę: "nie, nie zgadzam się" tym łatwiej przyjdzie to
      Pani na porodówce. proszę pamiętać, że asertywność oznacza
      wypowiadanie swojej opinii (ewentualnie sprzeciwu) w sposób, który
      nie umniejsza interlokutora. Bardzo polecam zapoznanie się z
      zasadami asertywnego zachowania się - przyda się nie tylko podczas
      porodu. Pozdrawiam :)
    • martha-s Re: Jak być asertywną na porodówce? 18.10.09, 20:09
      czy to twoj pierwszy porod? mozesz napisac co takiego strasznego
      jest w wenflonie? mialas juz podlaczone oxy i bylas nacinana ze to
      dla ciebie nie do przyjecia?
      • quick-share Re: Jak być asertywną na porodówce? 18.10.09, 21:04
        ja jestem teraz w drugiej ciąży

        pierwszy poród przebiegł bardzo szybko, nie mam traumatycznych przeżyć
        nie miałam oksy bo urodziłam jakies pół godziny po przyjeździe do
        szpitala.. wenflon hmm nie pamiętam czy mi wbili odrazu, jesli tak to
        wcale nie mam o to pretensji
        ale za to zostałam nacięta - bez pytania, bez uprzedzenia, znaczy
        wiedziałam ze położna zaraz to zrobi bo widziałam jak bierze sprzęt
        ale było mi to w tamtej chwili zupełnie obojetne :/ gdyby mnie
        uprzedziła to pewnie bym powiedziała ze nie chce albo chociaż spytała
        dlaczego chce to zrobić, czy nie obejdzie sie bez bo w ciąży zrobiłam
        wiele zeby uniknąć nacięcia..

        podsumowując: ja juz mam jeden poród za sobą a mam identyczne obawy
        jak autorka posta.. tez chciałabym zeby na porodówce uszanowali moje
        zdanie, zebym umiała odmówić np nacięcia..
    • apeplusia Re: Jak być asertywną na porodówce? 18.10.09, 21:34
      hej,

      rodziłam synka 3 miesiące temu, w poznańskim szpitalu. Chciałam w domu, ale się nie udało (ze względu na cukrzycę ciążową).
      Byłam naprawdę świetnie przygotowana - książki, szkoła rodzenia, rozmowy z położną od domowych porodów. Mimo, że narodziny wspominam bardzo dobrze, to wynegocjować udało mi się tak naprawdę tylko brak oxy (choć ze zdaniami typu: uuu, ta pani nie chce szybcej urodzić...). Niby ochrona krocza, ale bez wiary ze strony personelu, że się uda (głośno wyrażane częste wątpliwości odbierają siły do walki)i niestety, pomimo większości czasu podczas skurczów partych na boku (KTG oczywiście podpięte, choć dzidziuś miał się świetnie), zostałam przełożona na plecy w pozycję półsiedzącą. Nacięcie nieuniknione.
      Dzidziusia zabrali dość szybko, do szycia podali dolargan, zanim zdążyłam zareagować, a synka przyniesiono do mnie dopiero po trzech godzinach.

      Do dziś żałuję, że po prostu zabrakło mi sił do negocjacji kiedy trzeba było działać.

      Wiem, że następnym razem, o ile znów będzie szpital, postaram się pojechać tam w bardziej zaawansowanym stadium porodu, by więcej czasu spędzić w domu i odpoczywać póki się da (bo był to poród pierwszy, niby 3cm rozwarcia, ale skurcze jakieś słabe jeszcze, noc przede mną, a spanie nie w głowie. Urodziłam w południe dnia następnego, więc trochę się zmęczyłam).

      Cieszę się jednak, że dzięki bardzo dobremu nastawieniu, całej masie pozytywnej energii i wielkiej chęci dania mojemu synkowi możliwości pięknych narodzin wspominam ten czas jako najcudowniejszy w moim życiu i w duchu już nie mogę doczekać się kolejnej ciąży i narodzin.

      Tak więc takiego dobrego nastawienia życzę wszystkim przyszłym mamusiom! To naprawdę pomaga!
      Jednak dużo zależy też od nastawienia personelu do tego co się im mówi - bo nawet jeśli czasem zgadzają się z pacjentką, to słuchanie tekstów o podtekście zniechęcającym odbiera siły do działania. I myślę, że na to trzeba się przygotować i zdawać sobie z tego sprawę, by w tyle głowy zawsze kołatało - "muszę zapytać czy można inaczej/muszę powiedzieć, że chcę inaczej/muszę dać znać, że inaczej będzie mi wygodniej itd".
      Pozdrawiam.
      • ania60anulka Re: Jak być asertywną na porodówce? 19.10.09, 07:26
        Dziekuję za odpowiedzi:)
        Znaleść dobrą położną.. tu gdzie mieszkam są dwa szpitale w żadnym nigdy nie leżałam, na jaką tarfie położną zależy od tego kiedy trafie na porodówkę, od tego jaka położna będzie wtedy miała dyżur? Jak odnaleść dobrą położną, czy można ją sobie zamówić?
        Pani Kasiu teoretycznie jak być asertywną wiem, na studiach miałam treningi asertywności, ale jak obstawać przy swoim zdaniu gdy jest się tylko pacjentem..:/
        Moim piorytetem jest bym mogła również w drugim etapie porodu mogła wybrać dogodną dla mnie pozycje, w tej chwili tego najbardziej się obawiam. Ale jak mam to wywalczyć jeśli w danym szpitalu wszystkie kobiety II etap porodu spędzają na łóżku porodowym? Czy mogę się zbuntować i odmówić położenia? na siłę mnie nie położą.. Czy mam prawo rodzić w takiej pozycji w jakiej będzie mi wygodniej czy jestem zdana na polecenia położnej? Czy podpisując w izbie przyjęć dokumenty zgadzam się na wszystko co zarządzi położna i lekarz i mogę jedynie coś proponować a osatnią decyzję podejmują oni? Czy słyszałyście żeby ktoś pisał oświadczenie, że chce rodzić w wygodnej dla siebie pozycji, tak jak to się czasami pisze odnośnie nacięcia?

        Marta tak to mój pierwszy proód, nie chce wczesnie oxy (chyba, że długo po odejsciu wód długo poród nie będzie postępował), nacinania, wenflonu mimo iż go nie miałam, jak będzie trzeba to polożna go założy, nie chce go na dzień dobry. Nie chce dyskusji dlaczego tak chce, szkoda miejsca na forum, jestem co do tego przekonana.
      • red-truskawa Re: apeplusia 23.10.09, 19:31
        Czy mozesz mi zdradzic, w którym konkretnie szpitalu rodziłaś. Ja w kazdej chwili "wybieram się" do Sw Rodziny i nie mam umówionej własnej połoznej. Chciałabym zebrac jak najwiecej informacji jak i o co musze "walczyć".
      • aneta.novak Re: Jak być asertywną na porodówce? 07.02.10, 21:36
        Ja jestem z natury asertywna, w sytuacjach stresujących również, ale nic mi po
        mojej asertywności jak nikt mi nawet nie powiedział, że w kroplówce jest oxy a w
        czasie parcia że będzie cięcie (a może już tego nie słyszałam - zapytam męża jak
        wróci i napiszę). Na porodówce byłam sama, choć to CZMP, i po tym jak
        przyprowadzili mi łóżko i sobie chodziłam na spokojnie (tak przecież łatwiej jak
        są skurcze) musiałam leżeć cały czas na tymże łóżku, popięta pod ktg a na moje
        zdanie w tym temacie skierowane do położnej pani odpowiedziała (bardzo ciepłym i
        miłym głosem) - ale dzięki temu wiemy że wszystko jest ok z pani dzieckiem w
        porządku.

        Muszę dodać że przyjechałam o szpitala rano z rozwarciem prawie na 5 cm (
        skurcze od 5 rano - a badanie rozwarca ok 9:30 ) i szybko postępowało. Urodziłam
        o 11:30 po pół godzinie parcia więc ekspresowo podobno.

        Ogólnie nie mam do nikogo żalu bo wszyscy byli naprawdę w porządku, mili,
        starali się, miałam dużo osób dookoła mnie które się mną zajmowały. Ale jednak
        muszę powiedzieć to co teraz powiem : PERSONEL MEDYCZNY SIĘ BOI Boi się i przez
        to tak to wygląda. Poród aktywny to w moim przypadku tylko marzenie senne a
        wszystkie moje do niego przygotowania niepotrzebne. Łóżko a potem fotel porodowy
        i tyle. Wolą mieć wszystko pod kontrolą i stąd ciągły monitoring i niemożliwość
        rodzenia np w pozycji kucznej o czym marzyłam w trakcie, a ponadto ciąża
        bezproblemowa a ja zdrowa jak koń. Na szczęście synuś zdrowy 3800 i 9 Apg
        wszystko wynagradza. Trochę ich rozumiem ale z drugiej strony nie wyobrażam
        sobie rodzić w ten sposób wiele godzin.
    • morelee Re: Jak być asertywną na porodówce? 19.10.09, 13:56
      Ja miałam silne bóle pleców podczas porodu, a położna chciała położyć mnie na
      plecach do ktg. W prostych, budowlanych słowach szybko wyjaśniłam jej ze nie
      będę leżała na plecach ani do ktg ani do niczego innego. Więcej o leżeniu na
      plecach nikt nie wspominał, a położna była bardzo fajna, rodziłam w wybranej
      pozycji, w wodzie. Po moim mocnym wstępie nikt się nie dąsał ani nie robił
      żadnych uwag, a od tego momentu wszystko co chciała położna przekazywała mi w
      formie propozycji lub prośby.
      Słowem, nie bój się wyrazić swojego zdania, może tylko nieco grzeczniej niż ja
      to zrobiłam, ale jakoś nerwy mnie poniosły na samym wstępie.
      • ania60anulka Re: Jak być asertywną na porodówce? 20.10.09, 09:09
        Tylko, że jeśli rodziłaś w szpitalu gdzie jest dostępny poród w wodzie to personel jest przyzwyczajony do innego finału niż na łóżku porodowym. Obawiam się, że w tym szpitalu w którym będę rodzić nikt nie rodzi inaczej w II fazie.

        Ale na siłę mnie nie położą, powiem grzecznie, że nie zamierzam się kłaść. To mój poród i personel powinnien się do mnie dostosowywać, a nie ja do ich wygody. Ciekawe jak mi wyjdzie ten bunt. Mam nadzieje, że opanuję emocję i nie wydrę się na położną..


        • morelee Re: Jak być asertywną na porodówce? 20.10.09, 14:17
          Nie wydrzej się, mnie było później trochę głupio po moim wybuchu.
          powodzenia w buncie.
          • tygryysek1985 Re: Jak być asertywną na porodówce? 22.10.09, 22:21
            a ja dziekuje Bogu za kroplówki,OXY,głupiego Jasia itd...
            mam pieknego zdrowego synka
            naciete krocze które pieknie sie zrosło
            i nie wyobrazam sobie rodzic tak jak tutaj piszesz
            życze powodzenia !!

            mała uwaga
            kolezanka rodzila w wawie, za porod zaplacila ponad 3 tys, oplacony lekarz,polozna,pokoj wszytsko najlepsze tylko ze urodzila synka po odejsciu wod wiecej niz 15 godzin
            dziecko urodzilo sie w zamartwicy bo nie podali jej zadnej kroplowki, rodzila tak jak Wy piszecie i teraz ma powazne problemy z malcem
            dobrze sie zastanówcie, wg mnie lekarze i polozne wiedza co robic i jak porod odbierac zeby dziecku nie zaszkodzic- po co im wchodzic w parade??
            • ania60anulka Re: Jak być asertywną na porodówce? 23.10.09, 07:55
              "nie chce wczesnie oxy (chyba, że długo po odejsciu wód długo poród nie będzie postępował)"- tak pisałam w poście wyżej

              Tygryysku nie buntuję się przeciw oksytocynie w ogóle i w każdym przypadku, po odejściu wód lub gdy przestane odczuwać skurcze w II fazie sama o nią poproszę. Ale fakty są takie, że zbyt często zbyt wcześnie podaje się kobiecie oksytocynę w pierwszym okresie porodu co skutkuję bolesnymi skurczami. Kobieta nie ma możliwości przygotować się do takiego bólu. Natura wymyśliła to tak że początkowo bóle są słabsze i krotkie, stopniowo zwieksza się ich siła co za tym idzie bolesność są też coraz dłuższe i częstsze, ale STOPNIOWO, co daje kobiecie szanse do przygotowania sią do mocnego bólu. Przyspieszenie porodu przez podanie oksytocyny sprawia że ból jest bardzo trudny do zniesienia przez kobietę, zwiększa się u niej stres, częściej wtedy prosi o zzo, często takie przyśpieszenie kończy się też cc. Polecam zapoznanie się z raportem fundacji rodzic po ludzku o opiece okoloporodowej w polsce. Można się dowiedzieć wielu ciekawych rzeczy jak choćby to, że przyśpieszanie porodu bywa częstsze podczas weekendów.. (komu chce się w niedziele zajmować jedną kobietą przez wiele godzin)

              Z całym szacunkiem do położnych i lekarzy wiedząc jak wygląda sytuacja w polsce, znając różne fakty uważam, że nie wszyscy lekarze i położne wiedzą co robić, zbyt często wiedzą co robić by cały poród był łatwiejszy dla nich a nie dla kobiety i dziecka. Lub też robią tak jak robili przez całe życie i jak ich uczono dawno dawno temu. Jest wiele wspaniałych lekarzy i położnych ale ufając bezkrytycznie wszystkim można się bardzo zawieść.

              Tyrgyysku uwierz, że ja również jestem wdzięczna Bogu za kroplówki, OXY itd. to ułatwia wielu kobietom poród, chroni ich i dziecka zdrowie, ale faktem jest, że te zdobycze nauki potrzebne są kilku procentom kobiet, a niestety kilkanaście procent je dostaje co wcale im ani dziecku nie pomaga.

              Ciąża to nie choroba, a poród to nie wyścig.

              • ald77 Re: Jak być asertywną na porodówce? 23.10.09, 09:52
                Aniu, popieram cię w 100%.
                Najważniejsze to wiedzieć, czego się chce i spokojnie o to prosić i tłumaczyć
                dlaczego. Ustal co jest dla Ciebie najważniejsze i walcz o to, ale pamiętaj, ze
                w trakcie porodu może się wydarzyć coś, co spowoduje, że wkroczą lekarze i wtedy
                twoja wizja porodu pójdzie w odstawkę.
                Proponuję metodę "zdartej płyty", czyli po prostu powtarzania, że nie położysz
                się na plecach, bo ból jest wtedy nie do zniesienia.
                Jak personel ustąpi Ci w jednej sprawie, czyli np. wywalczysz robienie ktg na
                początku porodu w pozycji klęczącej to później będzie łatwiej. Poproś położną,
                żeby podłączyła Ci tak ktg na próbę, a jak będzie problem z zapisem to dopiero
                wtedy się położysz. Poproś, żeby Cię zbadała jak klęczysz. Może nie będzie z tym
                problemu.
                Życzę powodzenia i mam nadzieję, że się uda.
            • sroka75 Re: Jak być asertywną na porodówce? 23.10.09, 12:47
              > a ja dziekuje Bogu za kroplówki,OXY,głupiego Jasia itd...
              > mam pieknego zdrowego synka
              > naciete krocze które pieknie sie zrosło
              > i nie wyobrazam sobie rodzic tak jak tutaj piszesz
              > życze powodzenia !!
              > mała uwaga
              > kolezanka rodzila w wawie, za porod zaplacila ponad 3 tys, oplacony lekarz,polo
              > zna,pokoj wszytsko najlepsze tylko ze urodzila synka po odejsciu wod wiecej niz
              > 15 godzin
              > dziecko urodzilo sie w zamartwicy bo nie podali jej zadnej kroplowki, rodzila t
              > ak jak Wy piszecie i teraz ma powazne problemy z malcem
              > dobrze sie zastanówcie, wg mnie lekarze i polozne wiedza co robic i jak porod o
              > dbierac zeby dziecku nie zaszkodzic- po co im wchodzic w parade??
              to mi trochę wygląda na podejście tzw. "psa ogrodnika": sama nie mogłam to innym
              też obrzydzę...i jeszcze postraszę jak to koleżanka, koleżanki mojej matki córki
              sąsiadki z III piętra miała problem przy porodzie...tak jakby przy oxy,
              nacięciach, nieustannym ktg, dolarganach itp "uszczęśliwiaczach porodowych"
              rodziły się bezproblemowo i bez powikłań same zdrowe dzieci a wszystkie mamy też
              wychodziły z tego bez szwanku...i wogóle wszystko cacy...żal
            • kaeira Re: Jak być asertywną na porodówce? 23.10.09, 12:57
              > tylko ze urodzila synka po odejsciu wod wiecej niz 15 godzin
              > dziecko urodzilo sie w zamartwicy bo nie podali jej zadnej kroplowki,

              A moje dziecko urodziło się 48h pod odejściu i wód i 24h po wystąpieniu skurczy - całkowicie zdrowe.
              • red-truskawa Re: apeplusia 23.10.09, 19:33
                Czy mozesz mi zdradzic, w którym konkretnie szpitalu rodziłaś. Ja w kazdej
                chwili "wybieram się" do Sw Rodziny i nie mam umówionej własnej połoznej.
                Chciałabym zebrac jak najwiecej informacji jak i o co musze "walczyć".
                • ania60anulka Re: apeplusia 06.02.10, 19:34
                  Ponad dwa miesiące po porodzie stwierdzam, że bardzo trudno obstawać przy swoim na porodówce. Mimo, iż wychodziłam z założenia, że na siłę mnie nie położą i przyszłam do szpitala z ośiwiadczeniem, że nie chcę nacięcia półleżałam i mnie nacieli..
                  W tym szpitalu wszytskie rodzące leżały lub półleżały a pierwiastki były nacinane. Nie wiem co trzeba by było zrobić w moim przypadku żeby obstawać do końca przy swoim.Rodząc nie masz siły na żadne wymiany argumentów. Jesteś potraktowana tak jak wszytskie, jak wszytskie leżą to ty też. Lekarze, którzy odbierali poród całe życie w jeden sposób mogą wręcz nie umieć inaczej.
                  Nie chcę straszyć tylko radzę ustalać i wiedzieć przed porodem jakie są praktyki w danym szpitalu. Dziewczyny nie zostawiajcie żadnych negocjacji na czas porodu, bo możecie się bardzo rozczarować. O ile oksytocynę, masaż szyjki czy rodzaj parcia można wynegocjować to pozycję i ewentualne nacięcie w moim mniemaniu w większości przypadków podczas porodu wynegocjowac się poprostu nie da.
                  • mamma12 Re: apeplusia 06.02.10, 23:23
                    jakoś do mnie nie trafia to stopniowe przygotowywanie się do bólu
                    to tak jak wziąć młotek i codziennie walić się w palca, choćbyś robila to przez kilka miesięcy, bolało będzie zawsze...

                    a co do pozycji leżącej, ja dziękowałam że jest to łoże bo ustać nie dałabym rady,
                    ze zmęczenia i bólu z łóżka nikt by mnie nie ściągnął
                    nie miałam umówioego lekarza, położnej, a trafiłam na super zespół
                    i słuchając co do mnie mówią urodziam na piątym partym

                    uwierzcie dziewczyny że na porodówkach nie pracują tylko wyzute z uczuć potwory,ale przede wszystkim ludzie którzy chcą wam pomóc
                    jeżeli miałyście inne doświadczenia, przykro mi że tak trafiłyscie :(
                    ale strach i straszenie przed porodem to nie najlepsza droga :(

                    życzę wam szybkich i bezbolesnych rozwiązań :)
                    • sroka75 Re: apeplusia 07.02.10, 17:53
                      > a co do pozycji leżącej, ja dziękowałam że jest to łoże bo ustać
                      nie dałabym ra
                      > dy,
                      > ze zmęczenia i bólu z łóżka nikt by mnie nie ściągnął
                      szkoda, że nie zauwazyłaś, że założycielka wątku, w przeciwieństwie
                      do Ciebie, wcale takiej pozycji nie chciała...i zaostała jej
                      narzucona - to chyba różnica...
                      > uwierzcie dziewczyny że na porodówkach nie pracują tylko wyzute z
                      uczuć potwory
                      > ,ale przede wszystkim ludzie którzy chcą wam pomóc
                      no nie mów, że obowiązkowe nacinanie i zmuszanie do pozycji lezącej
                      to jest "przede wszystkim służenie pomocą" i zrozumieniem...zwykła
                      wygoda,brak dobrej woli a pewnie i umiejętności...nie chodzi o
                      straszenie porodem tylko zwrócenie uwagi, że jak o siebie
                      nie "zawalczysz" to w więlu przypadkach nikt twojej woli nie
                      uszanuje (bo mu się nie bedzie chciało)
                      • fariba Re: apeplusia 08.02.10, 16:05
                        > szkoda, że nie zauwazyłaś, że założycielka wątku, w
                        przeciwieństwie
                        > do Ciebie, wcale takiej pozycji nie chciała...i zaostała jej
                        A Ty nie zauwazylas,ze dziewczyna jeszcze nie urodzila
                        • sroka75 Re: apeplusia 08.02.10, 16:26
                          przeczytaj sobie post założycielki wątku z szóstego lutego...
        • fariba Re: Jak być asertywną na porodówce? 08.02.10, 16:02
          Mowisz,ze na sile Cie nie poloza,a moze sama bedziesz chciala sie
          polozyc,ja np nie mialam sily ani chodzic,ani kucac,najwygodniej
          bylo mi lezec na boku,a potem przec na wznak,do innej pozycji ni
          ebylam wstanie sie ruszyc,wiec moze za wczasu nie panikuj,bo dopiero
          podczas skorczy okze sie jaka pozycja Ci bedzie najwygodniejsza i
          nie sadze,zeby ?Ci zabronili chodzic jezeli tak Ci bedzie
          wygodniej,ja rodzilam sn 11 lat temu w szpitalu wojewodzkim,prawie
          jak w jakims kombinacie,jedna za drugo rodzila, rutyna dla
          personelu,mozna powiedziec przedmiotowe podejscie do pacjentki, ale
          i tak wspominam bardzo dobrze moj porod.Dalam sie naciac,bo
          uwazalam,ze tak bedzie lepiej,dlaczego tak boisz sie naciecia?
          Nie stresuje sie tak porodem to jest cos naturalnego ,nic strasznego
          naprawde,trenuj oddychanie i sie relaksuj,najlepiej nie mysl o
          porodzie.
          • sroka75 do fariba 08.02.10, 16:28
            gratuluje refleksu;)
    • lilabe1 Re: Jak być asertywną na porodówce? 07.02.10, 19:10
      Z tego co wiem to kroplówkę z oxy zleca lekarz . Położna bez jego
      zlecenia nie może jej podłączyć przed urodzeniem dziecka. Podaje się
      ją wtedy gdy skurcze są ciągle za słabe i nie wydłuża się
      fizjologicznie czas ich trwania oraz natężenie. Podaje się ją także
      w celu wywołania porodu gdy ciąża ulega przeterminowaniu. Krocze
      nacina się jak położna widzi taką potrzebę by zapobiec jego
      pęknięciu w gwiazdkę - to widać po kroczu w czasie porodu główki. To
      żebyś nie miała rozszarpanego krocza to właśnie twój interes. Jeśli
      się da to na ogół krocza się nie nacina. Nikt nie robi sobie
      dodatkowej roboty w postaci zszywania. O tym wszystkim można by
      długo ale po co i tak histeria jest w pędzie i w modzie.
      • atram-encik Re: Jak być asertywną na porodówce? 07.02.10, 20:56
        Z tego co wiem to kroplówkę z oxy zleca lekarz . Położna bez jego
        > zlecenia nie może jej podłączyć przed urodzeniem dziecka. Podaje się
        > ją wtedy gdy skurcze są ciągle za słabe i nie wydłuża się
        > fizjologicznie czas ich trwania oraz natężenie. Podaje się ją także
        > w celu wywołania porodu gdy ciąża ulega przeterminowaniu.
        W szpitalu którym rodziłam w wyjątkowych przypadkach nie podawano oxy (jak było
        7cm rozwarcia i akcja na całego)Mnie też podano mimo 5cm rozwarcia i mimo tego
        że nie chciałam rodzić szybko. Prawdopodobnie dostałam skurczu tężcowego po jej
        podaniu i gdyby nie mąż który pobiegł po położną...
        Z nacinaniem jest tak samo. Pierwiastki wszystkie.
        Pozwólmy dac sobie i innym prawo wyboru. To my najlepiej czujemy jaka pozycja w
        danej chwili nam odpowiada i jaki ból odczuwamy. Patrząc na oczyt KTG i reakcję
        kobiet to albo urządzenie się myli albo jesteśmy różni i mamy różne potrzeby i
        stopień wrażliwości.
      • sroka75 Re: Jak być asertywną na porodówce? 08.02.10, 12:14
        >Jeśli
        > się da to na ogół krocza się nie nacina.
        ha, ha:)na ogół nie w Polsce
        >Nikt nie robi sobie
        > dodatkowej roboty w postaci zszywania.
        no popatrz...to dlaczego w wiekszości szpitali w Polsce, aż sie rwą do tej
        "roboty" (nie wierzę, że u 100% pierworódek była taka konieczność a wielu
        szpitalach - zwłaszcza klinicznych takie są właśnie "odwieczne tradycje"
        >O tym wszystkim można by
        > długo ale po co i tak histeria jest w pędzie i w modzie.
        tak, o wszystkim można i było długo, i nadal można się natknąć na takie
        "rzeczowe odkrycia" jak nie przymierzając twoje...
    • ania60anulka Re: Jak być asertywną na porodówce? 09.02.10, 15:49
      W szpitalu, w którym rodziłam nacina się WSZYSTKIE pierwiastki a paniom które rodzą po raz kolejny najczęściej oszczędza się tej przyjemności. Położne nie sprawdzają(pewnie nie potrafią) która pierwiastka może urodzić bez nacięcia a która z, wszystkie jak idzie są nacinane, nawet jeśli poród postepuje bardz szybko i są tylko dwa skurcze parte to i tak zdąrzą naciąć, choćby trochę(przypadek koleżanki z sali). Tak w tym szpitalu było zawsze i pewnie jeszcze długo będzie. I nie wiem jak mogłabym tam coś wywalczyć, moje oświadczenie pisemne nic nie dało, pocieli mnie.
      Nie twierdzę, że na porodówkach pracują potwory. Uważam, że trafiłam na dobry zespół. Nie wspominam źle położnej, która przyjmowała na świat moje dziecko. Ale faktem jest, że praktyki które są w tym szpitalu są brzydko mówiąc zacofane. Winny jest cały system, powielający błędne praktyki. Gdy w danym szpitalu zawsze się tak robi to położna nie może się temu sprzeciwić, bo ma wtedy przeciwko sobie cały zespół lekarzy, ordynatora i inne położne. Jeśli na oddział przychodzi młody lekarz lub położna to zaczyna pracować tak jak reszta doświadczonego zespołu, wprowadzić inne praktyki jest niezwykle trudno.

      To prawda nie miałam siły przyjąć innej pozycji niż leżąca lub półleżąca, co nie zmienia faktu, iż denerwuje mnie bardzo to że nawet gdybym była wstanie to i tak musiałabym leżeć. Jak jeszcze miałam dużo siły i nie wiedziałam, że na finiszu będę zdolna tylko leżeć, musiałam się kłócić z położną która uparcie mi oświadczała, że w tym szpitalu rodzi się tylko i wyłącznie na łóżku.

      Wiec jeszcze raz chce zasygnalizować:
      Dziewczyny przed porodem sprawdzcie jakie są praktyki w danym szpitalu, bo w czasie porodu możecie nie być w stanie niczego przeforsować, szcególnie pozycji i kwestii nacinania! Ja wyprosiłam chodzenie po sali z przypiętym ktg, które przypięte było non stop, bo wody odeszły a nie było długo żadnych skurczy).
Pełna wersja