apeplusia
09.11.09, 20:23
Witam,
Po raz kolejny łapię się na tym, że już jakiś czas od porodu minął (prawie 4 miesiące), a ja sobie przypominam różne sytuacje, przemyślenia z "godziny zero". Tak jakoś nagle mnie nachodzi.
I dziś przypomniałam sobie jaka nieprawdopodobna senność ogarniała mnie pomiędzy skurczami (a póki słabsze były to i podczas). Rodziłam całą noc, do południa dnia następnego, a poprzednia nocka była zarwana z powodu skurczów przepowiadających.
I z jednej strony kołatało w głowie, że muszę się ruszać, najlepiej w pozycji zbliżonej do pionu, a z drugiej strony ciało mówiło co innego i w parę sekund po skurczu zasypiałam i to w pozycji takiej, w jakiej w danym momencie się znajdowałam (a więc na stojąco, opierając się o coś, siedząc na piłce, leżąc pod KTG itd.).
A najbardziej "skołowana" i najszybciej zasypiająca byłam pomiędzy skurczami partymi! Po prostu nie mogłam opanować senności.
Dosyć ciekawe odczucia, tyle czy zdarzają się też innym?
I czy to jest ten inny świat w który zanurza się rodząca kobieta?
No i nie powiem, ale zasypianie skutecznie utrudnia aktywność podczas rodzenia.
Pozdrawiam.