jedzenie podczas porodu - absolutny zakaz?

10.11.09, 23:56
Pani Kasiu,
ze szkoły rodzenia wiem, że jedzenie na sali porodowej jest zakazane
(gdyż każdy poród może skończyć się cc - argument położnej).
czy jeśli poród potrwa długo, kilkanaście godzin, czy mogę zjeść
wtedy kostkę cukru / landrynki / pastylki z cukrem winogronowym? czy
jestem wtedy raczej skazana na glukozę dożylną? czy jeśli
zjem "nielegalnie" bez zgody personelu, to czy może to tak obciążyć
jelita, że przeprowadzenie cc stanie się niemożliwe?
z góry dziękuję za odpowiedź i pozdrawiam.
    • agusia_h Re: jedzenie podczas porodu - absolutny zakaz? 11.11.09, 00:43
      Ja powiem tak.
      Przed porodem leżałam na patologii (cholestaza) a w szpitalu kiedy kolację dają
      i jak ona wygląda (szczególnie na diecie wątrobowej) to wiadomo ;)

      Tak więc baaardzo lekką kolację zjadłam około 18 wieczorem.
      O 5 rano dostałam skurczy. Śniadanie mi już się nie należało. Obiadu i kolacji
      też na porodówkę nie donoszą ;) Córka urodziła się po 21.

      Tak więc bez żarcia byłam jakieś 27 godzin. Piłam tylko wodę mineralną.

      I nawet przez sekundę nie czułam się głodna, w ogóle nie myślałam o jedzeniu,
      jak po porodzie położna dostarczyła mi jakieś kanapeczki to jeszcze mnie musiała
      do jedzenia namawiać - tak hormony mnie nakręciły.

      Dodam, że nie miałam żadnej kroplówki i że nie było mi słabo (ani w trakcie, ani
      po).

    • ochra Re: jedzenie podczas porodu - absolutny zakaz? 11.11.09, 07:45
      A czemu tak się boisz glukozy dożylnej? Działa efektywniej niż
      kostka cukru.
    • oldzinka Re: jedzenie podczas porodu - absolutny zakaz? 11.11.09, 08:42
      Zakaz jedzenia podczas porodu jest tak samo bzdurny jak obowiązkowe
      leżenie. Tutaj wyjaśnione:
      forum.gazeta.pl/forum/w,548,97526238,97591174,Dlaczego_niewskazane_jest_jedzenie_w_trakcie_.html
    • prochottka1 Re: jedzenie podczas porodu - absolutny zakaz? 11.11.09, 09:41
      ja jadlam na na sali porodowej.przyjechalam do szpitala w nocy
      w szpitalu polozna przyniosla mi sniadanie, i sama namawiala zeby
      zjesc do dyspozycji mialam tez talerz z owocami, wypilam 2 litry
      wody mineralnej.
      i gdybym nie jadla to zdechlabym z z glodu i pragnienia.
    • martha-s Re: jedzenie podczas porodu - absolutny zakaz? 11.11.09, 11:27
      nie sadze zeby cukierek mogl ci zaszkodzic. Chodzi raczej o to ze
      jak zjesz kanapke a nie zostanie ona jeszcze strawiona czy bedzie w
      drodze do zoladka to w razie cc mozesz to zwrocic. Tak samo w woda
      pic malymi łykami, a nie cala butelke naraz.
    • kaeira Re: jedzenie podczas porodu - absolutny zakaz? 11.11.09, 11:28
      yuska napisała:
      > Pani Kasiu,
      > ze szkoły rodzenia wiem, że jedzenie na sali porodowej jest zakazane

      Jest to nieprawda. Taka praktyka obowiązuję tylko w niektórych szpitalach, zwykle tych mniej nowoczesnych albo tych bardziej nastawionych na patologię. (Są takie, gdzie nawet picie jest zakazane....)

      > to czy może to tak obciążyć jelita, że przeprowadzenie cc stanie się niemożliwe?

      Oczywiście jest to niemożliwe, dlatego że przecież często bywa tak, że kobieta jest normalnie w domu, je posiłki, poród zaczyna się szybko i nagle występuje potrzeba CC. Oczywiście CC się wtedy przeprowadza.


      Wklejam opinię eksperta forum, p. K. Oleś:

      -----------------------------------------
      Witam. Pytanie może nietypowe, ale na pewno nie głupie - a
      przeciwnie - bardzo sensowne i przypuszczam, że zadała go Pani w
      wyniku doświadczeń z pierwszego porodu. Wiele kobiet jest w czasie
      porodu głodnych i jest to bardzo nieprzyjemne doznanie. A na dodatek
      badania naukowe wskazują jednoznacznie na to, że jeśli w czasie
      porodu, który zużywa bardzo dużo energii (wysiłek jest porównywalny
      z forsowną górską wspinaczką)nie uzupełnia się tych strat, jest duże
      prawdopodobieństwo pojawienia się komplikacji. Najpoważniejsze z
      nich to zaburzenia akcji skurczowej i kwasica metaboliczna u
      dziecka. Mamie grozi też zwiększona wrażliwość na ból. Pojawienie
      się tych komplikacji wskutek dużej utraty energii jest o wiele
      bardziej prawdopodobne, niż nagła konieczność wykonania
      nieplanowanego cc. Więcej - badania wskazują na to, że jeśli mama
      jest głodna, to znacznie zwiększa się procent porodów zabiegowych, a
      dzieci mają niższą punktację apgar. Dlatego w czasie porodu warto
      jeść. Na początku, kiedy jeszcze skurcze nie są zbyt nasilone, można
      zjeść normalny posiłek - to, na co ma się ochotę, a potem, kiedy
      skurcze są już mocne większość rodzących nie ma chęci na nic
      konkretnego. Wtedy dobrze jest mieć pod ręką czekoladę, miód albo
      słodki sok owocowy - czyli produkty, które szybko podnoszą poziom
      glukozy we krwi. Nie obawiałabym się komplikacji przy znieczuleniu,
      bo, po pierwsze, w większości szpitali jest możliwość
      przeprowadzenia koniecznych zabiegów w zzo, a po drugie
      anstezjolodzy na "ostrych" dyżurach (np. na chirurgii) też mają ten
      problem i sobie radzą. Z doświadczenia mogę powiedzieć, że większość
      kobiet rodzących w domu ma apetyt tylko do pewnego momentu porodu, a
      potem starczają im słodkie napoje. Tak więc jestem zdecydowanym
      zwolenniczką jedzenia w czasie porodu, a Pani - zamiast krótkiej
      odpowiedzi na krótkie pytanie - otrzymała wypracowanie na zadany
      temat :-) . Pozdrawiam serdecznie :-)
      -------------------------------------------


      A tu mój dawniejszy post na ten temat:

      -------------------------------------------
      "To są przestarzałe praktyki, których nie powinno sie stosować.
      Najlepszy dowód ze w jednym szpitalu robią tak, w drugim zupełnie inaczej. (Mogę poradzić abyś przed wyborem szpitala (jeśli masz wybór) dowiedziała się, jakie są praktyki w tym szpitalu.)

      Zakaz jedzenie i picia wprowadzono ponad 50 lat temu, ze względu na ewentualne
      problemy przy znieczuleniu ogólnym. Jednak żadne badania przeprowadzone w
      obecnych czasach nie wskazują aby ta praktyka miała sens.
      Po pierwsze, konieczność znieczulenia ogólnego przy porodzie to już absolutna
      rzadkość, po drugie techniki anestezjologiczne i medyczne ogromnie poszły do
      przodu, po trzecie, badani wskazują, ze ewentualne zakrztuszenie się stężonymi
      kwasami żołądkowymi jest o wiele niebezpieczniejsza.

      Na świecie wiekszosc szpitali raczej juz nie zakazuje płynów - przecież to
      absurd, jak moze kobieta wykonać tak ciężki wysiłek, czasami trwający wiele,
      wiele godzin, bez picia. (Poza tym podawanie płynów przez kroplówkę, dla
      uniknięcia odwodnienia, moze samo powodować specyficzne problemy,)
      Natomiast co do jedzenia, praktyki nadal są różne. Wiele szpitali zakazuje,
      szczególnie pacjentkom z grupy ryzyka, które maja większe szanse na ewentualna
      operacje w znieczuleniu ogólnym; wiele innych – z bardziej naturalnym
      podejściem, nie mówiąc juz o domach narodzin czy porodach domowych – wręcz
      zaleca częste niewielkie lekkostrawne przekąski szczególnie węglowodany dla
      energii.

      Poza tym weźcie pod uwagę te kwestię - jakaś kobieta może pojechać do szpitala
      kiedy poczuje pierwszy skurcz. I tam jej zakazują pić, i nieszczęsna nie pije
      nic przez 16 godzin, bo tyle trwa jej poród; inna kobieta jedzie do szpitala po
      kilku godzinach słabych skurczy w domu, gdzie je i pije normalnie; po godzinie w
      szpitalu rodzi. I w tym, i w tym przypadku może wystąpić konieczność CC. Gdyby
      to było takie strasznie istotne, chyba wszyscy lekarze by ostrzegali: nie pij i
      nie jedz nic, od kiedy tylko poczujesz pierwszy skurcz! A oczywiście nic
      takiego nie robią.
      Więc szpitale zakazują jedzenia i picia wiedząc dobrze,że kobieta może mieć
      żołądek przepełniony "domowym" jedzeniem i piciem.

      To po prostu jeszcze jeden przypadek, kiedy szpitale stosują różne swoje
      szpitalne praktyki dlatego, że
      1. są przywiązane do starych, zastałych praktyk, do rutyny, nawet jeżeli nie
      maja one już sensu, albo i nigdy nie miały
      2. dlatego, ze o porodu podchodzą nie jak do naturalnej sprawy, tylko groźnego
      wydarzenie medycznego;
      i 3 dlatego że mogą, bo mają nad "pacjentką" władzę!

      Osobiście, gdyby nie dali mi pic, albo zrobiłabym potworna awanturę albo po
      prostu pila z kranu w łazience. Ja rodziłam w Wołominie przez prawie 48 godz.
      (od odejścia wod do CC) (co prawda z położną z Domu Narodzin i w osobnej salce
      porodowej, wiec moze byłam bardziej liberalnie traktowana). W każdym razie o
      piciu nikt sie nawet nie zająknął, piłam sobie kiedy chciałam z własnych
      butelek; jeść jak sie okazało tez mogłam, pierwszego dnia dostałam nawet zwykły
      szpitalny obiad (z kotlecikiem itp). Pogryzałam tez własne zapasy. Ale apetytu
      zdecydowanie nie miałam, to zresztą podobno raczej norma w czasie porodu.

      Tu więcej o tej sprawie (po ang.):
      pregnancy.about.com/cs/laborbasics/a/eatinginlabor.htm--------------------
    • mamusia79 Re: jedzenie podczas porodu - absolutny zakaz? 11.11.09, 12:13
      dostałam zupę na obiad na porodówce, a po porodzie drugą na kolację :)
    • boo-boo Re: jedzenie podczas porodu - absolutny zakaz? 11.11.09, 16:12
      Tu gdzie mieszkam nie ma takiego zakazu- można sobie spokojnie podjadać. Wręcz
      uprzedzają żeby zabrać ze sobą do szpitala jakieś przekąski bo można osłabnąć
      podczas porodu.
      Tak na chłopski rozum- jesz obiad i po pół godzinie coś się dzieje niedobrego i
      musisz mieć natychmiastową cesarkę i co? No i robią- radzić sobie muszą.
Pełna wersja