cesarskie ciecie

14.11.09, 10:54
Wczorajszy fragment Faktów TVN

www.tvn24.pl/28377,1628574,0,1,kosztowny-blad,fakty_wiadomosc.html
    • anirolak Re: cesarskie ciecie 14.11.09, 12:56
      czy chodzi o źle przeprowadzony poród i zbyt późno wykonane
      cesarskie cięcie?
      dziecko w cięzkim stanie, obecnie 9-letnie i wysokie odszkodowanie

      szkoda, że link nie działa, na tvn24 nie mogę znaleźć ale na onecie
      wczoraj było
    • julka1967a Re: cesarskie ciecie 14.11.09, 16:13
      Rano link jeszcze działał. Znalazłam inny, ale całe fakty tam mozna obejrzeć z 19. 11.2009 godz. 19.00.
      Chodzi o zwlekanie z cesarskim cieciem i na siłę wywoływanie porodów.

      www.tvn24.pl/fakty.html
      • goniam33 Re: cesarskie ciecie 14.11.09, 19:38
        ja mialam cc 2 tyg temu ze wskazan, wczesniej zaplanowana. jestem
        bardzo zadowolona-uwazam,ze cc to zbawienie. 12 godz po normalnie
        chodzilam i wszystko robilam lacznie z opieka nad dzieckiem.
        uwazam,ze cc to super komfortowy porod! gorsze byly dla mnie
        poczatki karmienia piersia. chociaz dzisiaj jest ok. ogolnie w
        szpitalach panuje przekonanie,ze cc to cos strasznego i robi sie ja
        w ostatecznosci, za wszelka cene promujac porod naturalny.
        siedzialam na bloku porodowym-czekajac na swoja cc od godz 8 do
        14.30 i nasluchalam sie nie malo tych rodzacych naturalnie. w zyciu
        bym sie z nimi nie zamienila...
      • julka1967a Re: cesarskie ciecie 14.11.09, 21:31
        I znowu zmienili film na stronie. Ściągnęłam te Fakty. Obrobię film , umieszczę
        fragment o cesarkach w necie i podam link na forum.
    • julka1967a Film: Kosztowny błąd. 15.11.09, 03:32
      Uff, mam nadzieje, że w końcu udało się.
      Link:
      Kosztowny błąd (skutki odmowy cesarskiego cięcia)
      mirabelka100.wrzuta.pl/film/3rJrBpeMDuY/fakty
      • anirolak Re: Film: Kosztowny błąd. 15.11.09, 09:48
        julka - dobra robota; takie rzeczy trzeba nagłaśniać
        • julka1967a Re: Film: Kosztowny błąd. 15.11.09, 14:17
          anirolak napisała:

          > julka - dobra robota; takie rzeczy trzeba nagłaśniać


          Sama urodziłam się SN i miałam zamartwicę. Po urodzeniu byłam reanimowana.
          To było dawno temu, ale jak widać nadal lekarze ryzykują życie dziecka i na siłę wywołują poród.

          Obawiam się strasznie, że pomimo, że nie będę mogła urodzić SN to lekarze nie wykonają cesarskiego cięcia.
          Z filmu wynika, że NFZ ma pieniądze na cc, a jak nie ma przeciwwskazań to można robić cesarkę.

          W ostatnim czasie rodziły moje 3 znajome. Wszystkie rodziły kilkadziesiąt godzin i prosiły w końcu o cc lub chociaż znieczulenie (chciały zapłacić). Tylko jednej zrobiono cc i to po 23 godzinach porodu. Jedna pomimo zanikające tętna u dziecka musiała rodzic naturalnie, bo nie było odpowiedniego anestezjologa. Trzeciej ordynator odmówił, bo powiedział, że jego siostra urodziła przez cc i teraz chłopak całe dnie siedzi przed komputerem.
          Jak nie jesteśmy sławni i bogaci to musimy liczyć na szczęście, że trafimy w tym ważnym dniu we właściwe ręce. Im dłużej jestem w ciąży i spotykam różnych lekarzy tym bardziej jestem przekonana, że nie mam co liczyć na czyjeś dobre serce.





          • julka1967a Re: Film: Kosztowny błąd. 15.11.09, 14:21
            Myślę, że ból jakoś można pokonać, nawet upokorzenie, ale boje się o zdrowie i
            życie dziecka. Potem sam człowiek z tym zostanie i zamiast szczęścia mamy tragedię.
            • anirolak Re: Film: Kosztowny błąd. 15.11.09, 14:54
              Ja doskonale rozumiem Twój strach, ponieważ jestem mamą
              niepełnosprawnego dziecka w wyniku źle przeprowadzonego porodu. To
              wiem teraz! Natomiast nigdy nie miałam tyle determinacji co
              bohaterka materiału.
              Teraz ponownie jestem w ciązy i bede miała CC.
              • sinusoidaa Re: Film: Kosztowny błąd. 18.11.09, 14:18
                Tajemnica poliszynela jest, ze można umówić się z lekarzem na cc, bez wyraźnych
                wskazań do tego zabiegu. Czy słyszałyście moze o tym, ile kosztuje cc na życzenie?
                • julka1967a Re: Film: Kosztowny błąd. 18.11.09, 18:51
                  Nie wiem, czy obejrzałaś ten film (jest w moim poście pt: kosztowny błąd) tam jest wypowiedź, z której wynika, iż na cc są fundusze, tylko lekarze nie wykonują ich. Jest tez podana informacja, że cc może miec kobieta jeśli nie ma przeciwwskazań. Nic nie ma o tym, że tylko ze wskazaniami moga byc robione.

                  Co to za kraj w którym lekarze wolą ryzykować uszkodzeniem dziecka niż zrobić cc jesli kobieta nie może urodzić. Dziecko musi zacząć umierać aby zrobili cesarkę. A tak to do zamęczenia matki by wywoływali poród.
                  • kaeira Re: Film: Kosztowny błąd. 18.11.09, 21:15
                    julka1967a napisała:
                    > tam jest wypowiedź, z której wynika, iż na cc są fundusze, tylko lekarze nie
                    wykonują ich.

                    Taa, tak bardzo ich nie wykonują, że np. w woj. mazowieckim w 2008 31 procent
                    porodów to były CC (w 2000 tylko 19 proc.!) a w (uboższym i mniej
                    zurbanizowanym) podlaskim w 2008 prawie 35 procent!

                    www.mczp.pl/publikacje/opracowanie_dot_porodow_i_noworodkow_2000_2008_woj_mazowieckie.pdf
                    www.bialystok.uw.gov.pl/NR/rdonlyres/21EC395E-6FE9-430F-B448-C95186AB237D/0/ocena.pdf
                    • julka1967a Re: Film: Kosztowny błąd. 19.11.09, 18:29
                      Jakby szpitale musiały zapłacić za każde dziecko, które jest chore z powodu odmówienia czy zrobionej za późno cc to by się 10 razy ordynator zastanowił nim by odmówił pacjentce.
                      Nie jestem za robieniem cc na życzenie, ale jeżeli poród nie postępuje to niech na siłę go nie przedłużają tylko zrobią to co do nich należy.
                      Gdyby taki pan ordynator musiał późneij ponieść odpowiedzialność za swoją odmowę to by może miał w sobie więcej empatii.
                      Wszystkie moje kolezanki, które nie miały planowanej cesarki a nie mogły urodzić były męczone wielogodzinnym wywoływaniem porodu, cc im odmawiano z róznych powodów, niektórym udało sie urodzić SN, niektóre miały cc jak tetno dziecka po raz któryś zanikło.
                      Bawią sie w szpitalach w ruska ruletkę.
                • ell-e78 Re:sinusoidaa 19.11.09, 07:37
                  ja płacę 1500 - Poznań
                  • my_valenciana Re:sinusoidaa 19.11.09, 19:02
                    Pytałam mojego lekarza prowadzącego o cc na życzenie. Powiedział, że
                    jest ogromna nagonka na lekarzy wykonujących cc i wszyscy się teraz
                    boją zawyżać statystyki. Oczywiste jest zatem(to już moje zdanie),
                    że pierwszeństwo mają prywatne pacjentki, żony, rodzina lekarzy a
                    dopiero potem zwykli ludzie.
                    Ja i moje dziecko mieliśmy szczęście, że trafiliśmy na cudowne
                    położne. Zdecydowałam się rodzić siłami natury ale synek nie byl
                    skory do wyjścia i w 41 tygodniu ciąży wywoływano mi poród
                    oxytocyną. Oczywiście o znieczuleniu zewnątrzoponowym mogłam
                    pomarzyć. Mały nie chciał schodzić w dół, po 9 godzinach porodu
                    rozwarcie 6/7 i ustawało jak tylko odłączali kroplówkę. W końcu
                    przestało postępować i to położna poszła do lekarza tłumaczyć, że
                    najlepszym rozwiązaniem będzie cc. Miałam zrobione cc w końcu, dość
                    długo wyszarpywali małego. W międzyczasie słyszałam, "o
                    proszę zobaczyć" i wiele mówiąca cisza. Mały urodził się zdrowy i ma
                    się dobrze. Dopiero w domu, w karcie przeczytałam że synek był
                    okręcony pępowiną wokół szyi.
                    Położna z przychodni stwierdziła, że to mogło go przyblokować i
                    dlatego nie schodził w dół kanału rodnego.
                    Gdyby nie moje szczęście do ludzi nie wiem co by było z moim
                    dzieckiem.
                    • julka1967a Re:sinusoidaa 19.11.09, 21:11
                      I właśnie o to mi tez chodzi, ze lekarze ryzykują życie i zdrowie dziecka dla
                      nie wiadomo czego.
                      Dla statystyk... o losie.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja