przedłużona akcja porodowa.

23.11.09, 23:12
18.11.09 Wołomin ,godz 07.00 moja żona ma już skurcze mimo to położna podaje jej
oksytocynę żeby przyśpieszyć poród, cierpliwie czekamy aż pojawią się skurcze
parte , te przychodzą koło godziny 18.00.
moja żona jest już bardzo zmęczona mimo to bardzo dzielnie znosi wszystko. w
tym czasie zmienia się personel który zna sytuację tylko z notatek poprzedniej
zmiany.Ania dzielnie prze lecz bez skutku ,rozwarcie stoi w miejscu( może ten
doktor by tak łaskawie zapoznał się z badaniami USG i innymi i stwierdził czy
dziecko przeciśnie się czy nie,przecież wymiary główki są odnotowywane a szpital
posiada USG można kilka dni przed planowanym porodem to zbadać.
21.30 Ania już nie urodzi naturalnie, pan doktor postanawia poród operacyjny,
nasze dziecko "rodzi się" w ciężkiej zamartwicy i dostaje 3ptk apgar. Jest
bardzo zmęczone ale mimo to szybko odzyskuje siły, po trzech dniach jej stan
jest już unormowany i dobry ale to nie koniec kłopotów,pediatra oznajmia nam że
to niedotlenienie mogło uszkodzić mózg i że musimy się liczyć z tym że dziecko
może się żle rozwijać.

Czy to nie było z byt długie czekanie na cc ?
Czy lekarz mógł popełnić błąd?
Czy są jakieś instytucje ścigające takich drani i co możemy zrobić w tej sytuacji?
Czy jest szansa że nasze dziecko niema żadnych uszkodzeń w mózgu
Proszę odpowiedzcie.
    • niuta_s Re: przedłużona akcja porodowa. 24.11.09, 12:58
      moje dziecko nie oddychało 3min.
      po pierwsze jeszcze w szpitalu powinniście się domagać usg dziecka (przez
      ciemię) bada się stopień uszkodzenia mózgu, po drugie od razu powinniście zostać
      skierowani z dzieckiem pod opiekę neurologa dziecięcego, jeżeli dziecko będzie
      się rozwijać w porządku to powiniście się cieszyć.

      Co do mojej historii moje dziecko miało wzmożone napięcie i asymetrię, niestety
      napięcie było na tyle niebezpieczne że pod okiem rehabilitanta ćwiczyliśmy 3-4
      razy w tygodniu, w pozostałe dni sami, i tak nasze życie wyglądało przez 1,5
      roku dopóki córka nie zaczęła chodzić. (nie napiszę jaki to koszt bo nie chcę
      straszyć)nie miałam czasu na rehabilitację na nfz a ćwiczyliśmy w domu.
      z zalecenia neurologa córka miała co m-c usg przez ciemię dopóki ono nie
      zarosło. w tej chwili to zdrowa energiczna 3latka, aczkolwiek zauważam pewne
      różnice w rozwoju ruchowym w stosunku do rówieśników, mam nadzieję że z czasem
      to się wyrówna
      podobny wątek był na forum Ciąża i poród
      forum.gazeta.pl/forum/w,585,74162773,74162773,niedotlenienie_przy_porodzie_jakies_doswiadczenia_.html
      • alicja181109 Re: przedłużona akcja porodowa. 24.11.09, 21:38
        Dziękuję za odpowiedz.Alicja właśnie będzie miała jutro to usg a ja idę na
        rozmowę z ordynatorem. jestem jeszcze w szoku poporodowym bo byłem z nią nie
        wiem jak rozmawiać z tymi ludżmi, nie mogę w to uwierzyć jak można było dopuścić
        do takiej sytuacji , może wyczerpały się limity czy coś takiego na cc. wszyscy
        nas pocieszają że będzie dobrze , oboje bardzo chcemy w to wierzyć .zamiast
        radości są łzy i strach.
        Pozdrawiam i życzę zdrowia dla dziecka.
        • magnes1978 Re: przedłużona akcja porodowa. 24.11.09, 22:44
          Nie mozna od razu twierdzic ze dziecko bedzie sie zle rozwijalo -
          mozg takiego maluszka jest bardzo plasyczny i nawet jesli beda
          jakies uszkodzenia w usg dziecko przy duzej Waszej pracy jako
          rodzicow i moze rehabilitaji ma szanse na zupelnie normalne zycie.
          Osobiscie znam obecnie juz doroslego mezczyzne studiujacego
          medycyne, ktory urodzil sie w zamartwicy na 3 pktw skali apgar.
          wiec glowa do gory - bedzie dobrze!
          • alicja181109 Re: przedłużona akcja porodowa. 24.11.09, 22:57
            mimo że jeszcze jestem w szoku to już zaczynam chyba normalnie myśleć. jesteśmy
            z żoną dobrej myśli (ona jest silniejsza odemnie )tylko nam żal że cała ciąża
            była prawidłowa a na końcu przez lekarza taka historia .
            można urodzić i w kapuście ale jeśli ma się lekarza.
          • julka1967a Re: przedłużona akcja porodowa. 24.11.09, 23:03
            Tylko, ze taka sytuacja nie powinna miec miejsce. A w Polsce na porzadku
            dziennym jest wykańcznie kobiet rodzących. Prawie wszystkie kobiety w Warszawie
            pragną rodzic w szpitalu św Zofii, bo ufają, ze tam na prawdę zależy lekarzom na
            zdrowiu dziecka i na tym co czuje matka. A co ma zrobic ktos taki jak ja
            mieszkajacy małej miejscowości skazana na powiatowy szpital. NIE POWINNYSMY SIE
            W CZASIE CIĄZY JESZCZE ZAMARTWAIĆ, ZE LEKARZE NIE BEDA ROBIC WSZYSTKIEGO CO
            NALEZY ABY NASZE DZIECKO URODZIŁO SIE ZDROWE.
            • alicja181109 Re: przedłużona akcja porodowa. 24.11.09, 23:12
              chętnie zapłaciłbym tym becikowym lekarzowi prawdziwemu.
    • julka1967a Re: przedłużona akcja porodowa. 24.11.09, 22:55
      Własnie i mnie to martwi, ze na siłę wywołuje sie porody mimo, ze nie ma
      postępu.Człowiek chucha i dmucha na dziecko w czasie ciąży, nie szczędzi
      pieniędzy a na koniec tak słuzbie zdrowia zalezy na naszym dziecku.
      Z tego co wyczytałam to jakies tam stowarzyszenie ginekologiczne wysunęło
      wytyczne dla lekarzy, zeby nie wykonowywali cc ze wzgledu na... statystyki... za
      duzo sie wykonuje.
      A tu jest link do fragmentu Faktów
      forum.gazeta.pl/forum/w,548,102967420,102999766,Film_Kosztowny_blad_.html
      • alicja181109 Re: przedłużona akcja porodowa. 24.11.09, 23:10
        no to bardzo mądrzy ludzie zapewne urodzili się w zamartwicy...
        faktycznie cc jest dużo, kiedy rodziła moja żona na 6 kobiet 3 miały cc ale jak
        oni sobie to wyobrażają ? to już szkoda pisania.co to znaczy za dużo? wykonuje
        się tyle ile trzeba, trzeba ratować dzieciątka.a dużo cc jest pewnie dlatego że
        kobiety wolą cc niż naturalnie i chcą cc na życzenie.

        jeśli nie wiadomo o co chodzi to chodzi o kasę
        dzięki za odpowiedż
        • julka1967a Re: przedłużona akcja porodowa. 24.11.09, 23:19
          Własnie w Panoramie w TVP2 zastanawiali sie, dlaczego pomimo, ze jest becikowe w Polsce kobiety nie chcą rodzić. Niech poczytają wspomnienia kobiet z przebytych porodów to może zrobi im sie jasniej w głowie.
          Na pociszenie moge powiedzic, ze sama urodziłam sie w zamartwicy bladej i ani na zdrowiu fizycznym ani psychicznym to sie nie odbiło.
          Teraz sama sie zamartwiam co będzie jak nie będę mogła urodzić. Boję sie, że trafię na takich lekarzy jak Twoja zona. A z tego co czytam w necie to większość jest taka.
          • lechmiki Re: przedłużona akcja porodowa. 25.11.09, 10:15
            witam
            ja rodziłam pierwsze dziecko 3 lata temu ,dziecko przenoszone kilka
            dni ,porod wywoływany,dziecko zaklinowało sie przy samym
            wyjściu ,decyzja o vacum ,lekarka trzy razy próbowała sie przyssac
            do głowki dziecka potem kleszcze ktore niechciały sie zmieścic ,więc
            drugie cięcie na zywca ( nie w skurczu)
            corka urodziła sie w zamartwicy i niedotlenione ,dwa 2 ap w
            pierwszej minucie
            koszmar ,poczucie winy moje ,depresja i do dzisiaj nikt nie potrafi
            mi powiedziec gdzie został popełniony błąd
            dlaczego nie zrobiono cesarki
            dlaczego potem niektórzy sie dziwią że kobiety wola zapłącic za
            cesarke niz rodzic naturalnie
            na pocieszenie moja córka jest zdrowa ,co dwa miesiące jezdzilismy
            na kontrole do neurologa ,co miesiąc u pediatry ,okulista itd
            corka jest bystra ,zywa ,cudowna:)
            życze Wam aby Wasz maluszek był zdrowy ,dzieci czesto potrafia nas
            zaskoczyc i mimo kiepskiego startu potem rozwijaja sie prawidłowo:)
    • kaeira Przeklejone przez moderatorkę z inego wątku 25.11.09, 10:36
      Re:przedłużona akcja porodowa
      anirolak
      24.11.09, 13:20 Odpowiedz
      Musicie maleństwo bacznie obserwować. Wydaje mi się, że potrzebna
      też będzie ostrożnośc ze szczepieniami. Poczytaj o tym.
      Co do mozliwych komplikacji - mogą byc a nie muszą. Bądźcie dobrej
      myśli.
      Zadbaj o to abyscie mieli cała dokumentacje medyczną, nie życzę tego
      ale na wszelki wypadek miej wszystko co notowali w karcie żony.

      ----------------------------------------
      Re:przedłużona akcja porodowa
      anirolak
      24.11.09, 13:22
      anirolak napisała:

      > Musicie maleństwo bacznie obserwować. Wydaje mi się, że potrzebna
      > też będzie ostrożnośc ze szczepieniami. Poczytaj o tym.
      > Co do mozliwych komplikacji - mogą byc a nie muszą. Bądźcie dobrej
      > myśli.
      > Zadbaj o to abyscie mieli cała dokumentacje medyczną, nie życzę
      tego
      > ale na wszelki wypadek miej wszystko co notowali w karcie żony.

      jeszcze mi się coś przypomniało wink
      dlaczego tak powiedział pediatra? czy coś widzicie niepokojącego?
      czy dziecko ma dobry odruch ssania? czy jest karmione? czy jest
      spokojne? czy nie ulewa/chlusta na odległośc? wszystko obserwujcie

      ----------------------------------------
      Re:przedłużona akcja porodowa
      alicja181109 24.11.09, 21:53
      powiedziała że jako pediatra musi nam o wszystkim powiedzieć ,była miła ale ja
      juz nie wieżę żadnym lekarzom, z ufnością powieżyłem im moją żone i dziecko a
      potem jak sparaliżowany patrzyłem z nie dowierzaniem że to wszystko w ogule może
      się dziać , koszmar.
      lekarze to nie ludzie a jeśli koś w tym kraju jest znieczulony to lekarze i to
      za darmo.

      ----------------------------------------
      Re:przedłużona akcja porodowa
      alicja181109 24.11.09, 22:05
      tak wszystko jest z Alą w porządku zachowuje się jak zdrowy noworodek ,pije
      mleczko z piersi śpi z łapkami do góry wszystkie odruchy ma prawidłowe ale w
      miarę jak będzie się rozwijać mogą wychodzić różne niespodzianki pierwsze usg
      główki może wykazać że wszystko jest w porządku ale nic nie wykluczy,pozostaje
      stała i uważna obserwacja dziecka,opieka neurologa i ewentualna rehabilitacja..
      pozdrawiam
    • julka1967a Re: przedłużona akcja porodowa. 25.11.09, 23:15
      Dziś w Panoramie wieczornej kolejna informacja o tym, ze hasło "Rodzic po
      ludzku" to w większości szpitali to tylko hasło.
      Była mowa o tym,ze europejskie standardy przewidują bezpłatne znieczulenie na
      życzenie kobiety. Poród ma się odbywać w pozycji jaką życzy sobie kobieta w
      przyjaznej atmosferze.
      Z tego co się orientuję to ze znieczuleniem za pieniądze robią problemy a co tu
      marzyć o bezpłatnym.
      • alicja181109 Re: przedłużona akcja porodowa. 25.11.09, 23:58
        moim zdaniem tu nie chodzi o znieczulenia ani o to żeby kobieta mogła sobie
        wybrać pozycję do rodzenia i nie wiem jeszcze co , rodzić po ludzku to znaczy
        rodzić kimś bliskim np; z mężem i w śród ludzi odpowiedzialnych którym zależy
        na życiu i zdrowiu matki i dziecka.
        • julka1967a Re: przedłużona akcja porodowa. 26.11.09, 00:32
          Czytałam właśnie najróżniejsze artykuły na portalu gazeta.pl o przyczynach
          śmierci płodu po 20 tygodniu ciąży. Jestem przerażona ile śmierci jest wynikiem
          zaniedbań ze strony personelu szpitala. Większość to zwlekanie z cesarskim
          cięciem pomimo, ze tętno dziecka zanika.
          Tak sobie pomyśliłam, że jeżeli Kościół potrafił wymóc na władzach naszego
          panstwa ochrone zycia poczętego to może by teraz zadbał o ochronę dziecka
          nienarodzonego.
          To jakiś paradoks, że walczy sie o donoszenie ciązy a w momencie gdy zbliża się
          czas narodzin szpitale tak lekceważąco podchodzą do samego porodu i ryzykuja
          życie i zdrowie dziecka na rzecz rodzenia SN. Ciągle słyszę o cc dopiero gdy
          dziecko umiera.

          Mnie wkurza to, że nie mam pewności iż jeżeli nie dam rady urodzić SN zamiast
          zrobić cc lekarz będzie mnie zmuszał wywołując poród oksytocyną, czy w ogóle
          czekaniem na nie wiem co.
    • ewio Re: przedłużona akcja porodowa. 26.11.09, 10:37
      Witaj. Bardzo Wam współczuję tego traumatycznego wydarzenia w Waszym życiu a
      przecież dzień narodzin dziecka powinien być najpiękniejszym. Ja również
      przeżyłam traumę podczas porodu. Było u mnie podobnie, na porodówkę z rozwarciem
      na 1 palec pod oksytocyną i brak postępów jeśli chodzi o rozwarcie, które jednak
      w końcu po 24 godzinach nastąpiło. Położne były po prostu chamskie, nie miałam
      szczęścia. Zostawiły nas samych, mnie z mężem, nie wiedziałam jak przeć, kiedy,
      byłam zdana praktycznie na siebie, po prostu nie miałam szczęścia, bo czytam
      ciągle o super położnych w tym szpitalu(Bródnowski). U mnie II faza porodu
      trwała 8 godzin. 8 godzin parcia. Moja córeczka traciła tętno, ja byłam pewna,
      że umrę przy tym porodzie. W końcu jakiś lekarz poprosił ordynatora o cesarkę
      przy nas a ten, że limit na dziś jest przekroczony i pomęczę się jeszcze
      następną noc. Boże jak można być tak okrutnym. Potem przyszedł następny lekarz,
      bo tętno dziecka coraz bardziej słabło i położył mi się na brzuchu i wypchnął
      dziecko. Urodziłam, mała była owinięta pępowiną wokół główki i szyji, ale zdrowa
      dostała 10 pkt Apgar. W tym całym nieszczęsciu miałam ogromne szczęście, chyba
      Bóg nade mną czuwał. Teraz znów jestem w ciąży i strasznie się boję co będzie.
      trzymam za Was kciuki i pozdrawiam.
    • katarzynaoles Re: przedłużona akcja porodowa. 26.11.09, 22:55
      Bardzo współczuję przeżyć. Rozumiem Pana rozżalenie, tym bardziej,
      że boi się Pan o córeczkę. Chciałabym jednak powiedzieć, że być może
      (ale nie wiem tego na pewno, oczywiście) odniósł Pan w niektórych
      momentach mylne wrażenie. Nic Pan nie pisze w jakim momencie porodu
      została podłączona kroplówka z oksytocyną i jaki był tego powód.
      Jeśli rozwarcie było niewielkie (co jest przecież możliwe pomimo
      akcji skurczowej), to czas, który minął do początku II okresu porodu
      spokojnie mieści się w normach. Brak rozwarcia, o którym Pan
      wspomina, nie ma nic wspólnego z badaniem USG i rozmiarami kanału
      rodnego. Wymiary główki da się w USG ocenić mniej więcej, miednicę
      ocenia się jeszcze mniej precyzyjnie, bo zewnętrzne jej rozmiary, a
      nie sam kanał rodny. Jeśli niedopasowanie jest niezbyt wielkie nie
      da się powiedzieć bez próby porodu, czy dziecko będzie mogło się
      urodzić drogami natury czy nie. Nigdzie też nie jest tak, że
      personel zmieniający się na dyżurach w szpitalu zapoznaje się
      wyłącznie z pisemnym raportem - to, że Państwo nie słyszeli jak
      zdają sobie realcję położne nie znaczy, że tego nie zrobiły.
      Mają Państwo prawo być rozgoryczeni, bo przecież poród nie był taki,
      jakiego Państwo oczekiwali. Na pewno personel powinien informować
      Państwa o przebiegu porodu w taki sposób, żeby sytuacja, nawet
      niekorzystna, była dla Państwa jasna. I oczywiste jest dla mnie, że
      tego warunku nie dopełniono. Nie umiem natomiast odnieść się
      merytorycznie do opisu - nie wykluczam, że popełniono błąd w sztuce,
      ale nie da się tego ocenić na podstawie relacji jednej strony.
      Wątpliwości można zgłosić u ordynatora, w dyrekcji szpitala, w izbie
      lekarskiej - mają obowiązek odnieść się do sprawy.
      Córeczka, jak Pan pisze, szybko wróciła do dobrego stanu - jest
      spora szansa, że nie stało się nic nieodwracalnego. Na pewno będą
      Państwo potrzebowali konsultacji neurologa dziecięcego, radziłabym
      jeszcze odwiedzić dobrego fizjoterapeutę. Zdecydowanie dobrze
      szczepić córeczkę według indywidualnego kalendarza szczepień,
      przynajmniej dopóki wszystko się nie wyjaśni. Życzę, żeby wszystko
      skończyło się dobrze, pozdrawiam serdecznie :)







      • alicja181109 Re: przedłużona akcja porodowa. 28.11.09, 00:55
        Witam Panią ,cieszę się że pani do mnie napisała.
        ma pani rację , nie jestem ginekologiem i oboje z żoną bardzo przeżyliśmy ten
        poród więc moje rażenia są subiektywne.
        moja żona w dniu porodu miała już skurcze naturalne ale mimo to dostała jakąś
        strzykawkę z pompą infuzyjną ,to chyba była ta oksytocyna ale ta pielęgniarka
        nie powiedziała nam co to jest , tylko spytała czy żona chce żeby przyśpieszyć
        poród. okej jeśli się da i jest to bezpieczne to czemu nie, w końcu jesteśmy w
        szpitalu i nic nam nie grozi. Żona była bardzo dzielna i bardzo chciała urodzić
        naturalnie ale pani pielęgniarce się spieszyło i powiedziała że miejsce porodowe
        jej zajmuje , to znaczy że poród naturalny jednak trwa długo i jest to jakis
        kłopot dla personelu porodowego.
        Jeśli chodzi o konsultacje personelu nie powinnobyć tak żeby podczas całego
        porodu następowały jakiekolwiek zmiany.przez cały poród żona otrzymała dwie
        strzykawki tej nie znanej substancji , prawdopodobnie oksytocyny, nie wiem co to
        było, pielęgniarki prawie wcale się żoną nie zajmowały i jak pani słusznie
        zauważyła , nie informowały nas o przebiegu porodu i nie dbały o jakieś
        załagodzanie stresu .
        Jeśli chodzi o nasze oczekiwania porodowe to myślę że rodzić po ludzku to znaczy
        trzy tysiące pln lub inna kwota.
        lekarze z którymi rozmawiałem w szpitalu nie komentowali działań tego personelu
        porodowego ale zgodnie twierdzili że dziecko było przyduszone zbyt długim
        zwlekaniem z operacją. Moja żona mocno parła a tętno dziecka bardzo mocno się
        wachało i męczyło się biedactwo , jak długo dziecko może to wytrzymać?
Pełna wersja