Rodziłam na taśmie - czyli wrocławskie realia :/

01.12.09, 19:10
wyborcza.pl/leczyc/1,102641,7315884,Rodzilam_na_tasmie.html
Przerażające! :(
Skandaliczne! :(

Dla kobiety to wydaje się być przekleństwem mieszkać i rodzić we Wrocławiu :(
Czy naprawdę nikt nie może z tym nic zrobić? :((
    • a_andzia28 Re: Rodziłam na taśmie - czyli wrocławskie realia 01.12.09, 19:43
      To nie tylko wrocławskie realia, niestety...
      • kawo-szka Re: Rodziłam na taśmie - czyli wrocławskie realia 01.12.09, 19:50
        Mnie w tym miejscu zastanawia jedno - czy w tym kraju w ogóle istnieje możliwość bycia ludzko i z szacunkiem traktowanym BEZ płacenia kasy z własnej kieszeni, bez powoływania się na znajomości? Wszyscy wskazują na niskie zarobki personelu medycznego, ale na rany julek, czy to zawsze musi być argumentem za brak szacunku i godności??? Czyż ci ludzie nie zostali zobowiązani do pomocy pomimo przeszkód?
    • oldzinka Re: Rodziłam na taśmie - czyli wrocławskie realia 01.12.09, 19:57
      Rety, kawoszka, nie strasz! Ja już myślałam, że to ty rodziłaś na
      taśmie :(
      • kawo-szka Re: Rodziłam na taśmie - czyli wrocławskie realia 01.12.09, 20:54
        oldzinka napisała:

        > Rety, kawoszka, nie strasz! Ja już myślałam, że to ty rodziłaś na
        > taśmie :(

        Oj nie, broń mnie Panie Boże, Oldzinka! (tfu, tfu, przez lewe ramię) Póki co do rozwiązania zostało mi jeszcze 3 miesiące (końcówka lutego). Wybacz.. nie chciałam straszyć. Po prostu patrząc na takie realia to, uwierz mi - kobieta, która pragnie by jej dziecko przyszło na ten świat bez żadnej traumy, łagodnie weszło w to nasze życie - musi poważnie przemyśleć poród, jak choćby tu, we Wrocławiu.. Ja póki co planuję poród w domu, choć wiem też, że mam do przepracowania kilka moich lęków i obaw.. Ale widzisz - gdy przeczytałam ten artykuł (fakt, nie powinnam go czytać, ale ciężko na niego nie trafić :( musiałabym w ogóle odciąć się od sieci, a to jest a-wykonalne), zrobiło mi się słabo.. bo alternatywę porodu w szpitalu w mieście musimy mieć. No i.. no, właśnie :(

        Uważam, że kobietom rodzącym należy się szacunek, godność, intymność.. W końcu te chwile są najważniejsze w życiu matki i dziecka.. Ech..
        • oldzinka Re: Rodziłam na taśmie - czyli wrocławskie realia 01.12.09, 21:42
          Wierzę ci jak najbardziej, bo byłam w podobnej sytuacji. Też
          planowałam poród domowy i z mogę ci z całego serca doradzić abyś
          spróbowała zapewnić sobie możliwość porodu ze swoją położną także w
          szpitalu (jeśli nie tą domową, to inną, szpitalną), bo alternatywa
          domowy albo "taśmowy" nie wróży dobrze. Mam na myśli to, że można
          trafić tak jak kobieta z artykułu i moim zdaniem warto podjąć
          wysiłek, aby taki scenariusz możliwie oddalić.
          Ja będąc w ciąży też dużo czytałam w necie, ale opisów horrorów
          szpitalnych unikałam jak ognia :) Nie chciałam się nakręcać.
      • ph78 Re: Rodziłam na taśmie - czyli wrocławskie realia 01.12.09, 22:12
        No ja też tak pomyślałam, jak zobaczyłam tytuł wątku!
        Trzymam kciuki za domówkę, a artykułu na wszelki wypadek jednak czytać
        nie zamierzam :(
    • dolotka Re: Rodziłam na taśmie - czyli wrocławskie realia 01.12.09, 21:57
      no, a ja brałam udział w tej taśmie :( w dodatku w czerwcu kiedy drugi
      największy wrocławski szpital był w remoncie...
      • alicja_wk Re: Rodziłam na taśmie - czyli wrocławskie realia 04.12.09, 14:48
        Czy tam rzeczywiście jest aż taka znieczulica, czy ten artykuł jest
        nieco przekoloryzowany?
    • eli-mama Re: Rodziłam na taśmie - czyli wrocławskie realia 02.12.09, 10:49
      Ból, strach nie jest najgorszy. O tym można zapomnieć, albo przynajmniej zminimalizować, wytłumaczyć sobie jego sens.
      Natomiast obojętność, znieczulica, czasem nawet okrucieństwo słowne- jaki to ma sens?
      Tak trudno o życzliwość, o kilka dobrych słów, wsparcie?

      Jeżeli potraktuje nas tak urzędnik, możemy się obronić.
      W szpitalu przed/w trakcie/po porodzie jesteśmy siłą rzeczy w gorszej pozycji. I tu chyba jest gdzieś ukryty powód takiego traktowania - może największą satysfakcję daje poczucie władzy nad innym człowiekiem?
    • justcam Re: Rodziłam na taśmie - czyli wrocławskie realia 03.12.09, 14:03
      strasznie smutna ta historia
      • mika-wro Re: Rodziłam na taśmie - czyli wrocławskie realia 03.12.09, 22:36
        Kochane dziewczyny..
        niestety to wlasnie wroclawskiej realia. Ja tam uciekam rodzic do woj.
        opolskiego, najpierw w planie bylo Opole (szpital rewelacja, polozne bardzo
        mile, 3 sale do porodow rodzinnych i to bezplatnie), ale chyba stanie na Brzegu
        Opolskim bo blizej a warunki tez bardzo dobre. Jak urodze (a to juz niedlugo),
        to podziele sie opinia ;)
        Poki co pozdrawiam Was cieplo!!!!
      • anettchen2306 Re: Czas sie zatrzymal ... 04.12.09, 10:08
        Gdy przeczytalam ten artykul zobaczylam sama siebie 10 lat temu.
        Wtedy tez rodzilam swoje pierwsze dziecko, syna. Rodzilam w jednej z
        najnowoczesniejszych poznanskich klinik, z super sprzetem i
        lekarzami z dziesiatkami tytulow przed nazwiskiem. Niestety, tutaj
        konczyly sie zalety tegoz szpitala. Moj porod przypominal w 90% to,
        co opisuje artykul: ignorancja ze strony personelu w trakcie porodu
        i podczas calego pobytu na oddziale poporodowym (w sumie prawie 2
        tygodnie, wiec o pechu zwiazanym ze zmianami poloznych nie moze byc
        mowy), lyzeczkowanie po porodzie "na zywca", przedluzajaca sie
        zoltaczka u syna, nieinformowanie mnie o stanie zdrowia mojego
        dziecka... Choc minelo 10 lat obraz ten pozostawil trwale slady w
        mojej pamieci. Czas zatrzymal sie na 10 lat, porownujac opis
        porodowki z Wroclawia i tej z Poznania - od tej pory nie zmienilo
        sie nic. Na szczescie drugi porod byl zupelnie inny od pierwszego i
        to nie za sprawa "supoer wypasionej kliniki" tylko ludzi, ktorzy tam
        pracuja. Rodzilam w malym prowincjonalnym niemieckim szpitaliku,
        gdzie nie bylo nawet pediatry, lakarza naonatologa nie wspominajac.
        Wyposazeniem nie dorastal ten niemiecki szpitalik polskiej klinice
        nawet do piet. Mimo to wspominam porod bardzo cieplo (choc bez
        znieczulenia) a pobyt na oddziale poporodowym jeszcze lepiej.
        Kultury osobistej i podejscia do rodzacej, jej obaw, strachu,
        potrzeb i bolu nie da sie porownac. Mozna wiec inwestowac w
        szpitale, ich remont, ale co to da, gdy w glowach i mentalnosci
        persosnelu nadal panuje "kamieniolom" :-(
        • pam_71 Re: Czas sie zatrzymal ... 04.12.09, 13:54
          Anettchen2306 ;-) Może gdzieś się wtedy minęłyśmy na szpitalnym korytarzu ...
          ;-) Ja Polną omijam szerokim łukiem ... choć większa część mojej Rodziny tam
          właśnie urodzona.
          Pozdrawiam serdecznie
    • alicja_wk Re: Rodziłam na taśmie - czyli wrocławskie realia 04.12.09, 14:57
      Chyba nie pozostaje mi nic innego, jak tylko się cieszyć, że
      rodziłam swoje dzieci w malych powiatowych szpitalach, gdzie nie ma
      takiej taśmówki i panuje niemalże domowa atmosfera.
      Niby jak się leży tydzien w szpitalu, to wszystko zaczyna wkurzac i
      przeszkadzać, ale jak teraz sobie porównuję podejście personelu,
      począwszy od salowych, a skonczywszy na ordynatorach oddziału gin.-
      poł. i noworodkowego, to na prawdę mialam wielkie szczęście trafić
      na wspaniałych ludzi. Przede wszystkim życzliwych i kompetentnych.
      Mimo kilku wyjątków, które mogłabym policzyć na palcach jednej ręki,
      cała reszta byla na prawdę bardzo pomocna i przejawiała ogromne
      wsparcie i zainteresowanie naszym samopoczuciem, wszelkimi
      problemami i dzieckiem.
      Jesli rzeczywiście ktos ma wybór, to polecam własnie te male
      prowincjonalne szpitaliki, gdzie do pacjentów podchodzi się chyba
      troszkę inaczej i rutyna aż tak nie zabija ludzkich odruchów.
    • forencka Re: Rodziłam na taśmie - czyli wrocławskie realia 09.12.09, 13:42
      Też miałam tę wątpliwą przyjemność rodzić we Wrocławiu. Niby sala jednoosobowa
      (opłacona oczywiście), a ruch jak na dworcu, wchodzą, wychodzą, wszystko robili
      bez słowa wyjaśnienia, oksytocyna, nacięcie, łyżeczkowanie, i to koszmarne
      szycie. Potem było ok, ale sam poród - koszmar!
    • mama_hani07 Re: Rodziłam na taśmie - czyli wrocławskie realia 09.12.09, 14:19
      Rety, a ja mam za miesiąc rodzić..:( pierwszy poród przeżyłam super,
      ale im bliżej drugiego tym zaczynam się coraz bardziej bać:/ jeszcze
      ten cholerny artykuł:(
Inne wątki na temat:
Pełna wersja