lilly811
25.12.09, 19:19
Jestem tydzień po porodzie i zastanawiam się czy była jakaś
możliwość aby mógł wyglądać inaczej...
Dopiero na samym końcu okazało się, że mam za małą miednicę i główka
dziecka nie ma szans się przecisnąć...Na sali porodowej ktoś
zmierzył mi tę miednicę i nic nie powiedział,że coś jest nie tak.
Czy jest możliwe aby to tylko ten otwór w środku był za mały? Czy
tego nie było widać na usg?
W środę 16 grudnia dzień przed terminem poczułam, że coś jest nie
tak, czułam się dziwnie, poszłam na ktg- bardzo silne skurcze-
dziwią się, że nic nie czuję- lekarka po obejrzeniu mnie mówi
jednak, że wszystko wysoko( wszystko cały czas było wysoko i może
tutaj też był problem) i twierdzi, że jeszcze długo pochodzę w ciąży
i to skurcze przepowiadające. No to ok- pojechałam do domu- ale
przez całą noc nie mogłam z bólu spać- o 14 zjawiłam się w szpitalu.
Okazało się, że mam rozwarcie na 2cm i zdecydowali się mnie przyjąć.
4 godziny przechodziłam na korytarzu czekając na moją położną i salę-
bo nie było wolnych.Jedna dziewczyna urodziła na sali obserwacyjnej
prawie na moich oczach. Potem w sali podłączona do ktg sobie
chodziłam dookoła łóżka, wszystko szło wolno więc zdecydowali się
przebić mi pęcherz, bolało bo wyciskali mi jakoś ten brzuch, bo niby
nie chciał pęknąć, potem to już zaczął sie meksyk i niewiele
pamiętam, dostałam chyba oksytocynę, na pewno 3 dolargany, w końcu
wyłam o zzo- dostałam jedno- nic nie pomogło- dostałam drugie już
maksymalne- też niewiele pomogło- no i przy fazie partej okazało
się,że się nie da i w końcu zdecydowali się na cesarkę ze
znieczuleniem ogólnym. Jeszcze robili dziecku gazometrię z główki
między moimi nogami sprawdzając czy wszystko ok. Synek dostał 10 pkt
więc mam nadzieję, że będzie ok ale wciąż się zastanawiam czy nie
można tego było przewidzieć wcześniej...W karcie wypisu mam wpisane,
że poród trwał 15h a faza parta 140 min.Ale też ja już rodziłam
przecież wcześniej bo od zeszłego dnia, a te 15 h to od przyjścia o
szpitala.Urodziłam o 5 rano 18 grudnia... Pani Kasiu proszę mi
napisać co Pani o tym myśli...
Najdziwniejsze w tym wszystkim jest to, że choć od porodu minął
dopiero tydzień to patrząc na mojego synka kompletnie już nie
pamiętam tego cierpienia i bólu, i wiem, że pewnie będę chciała mieć
kolejne dziecko. Ono wynagradza wszystko. No i cały czas był przy
mnie mój mąż- po tym przeżyciu wiem, że nie mogłam trafić lepiej.
Jestem szczęśliwa.:)
Pozdrawiam.