madziarek2985
20.01.10, 22:11
A wiec tak w piatek 15 mialam pojechac na 3 ktg...poniewaz to juz
tydzien po terminie a u mnie ani slychu ani widu zeby cos sie
dzialo....no zapis juz byl wezszy wiec lekarz powiedzial ze
zostajemy,oczywiscie jakas pielegniarka mowi ze z miejscami jest
klopot ale moj lekarz to zalatwil...no wiec wzieli mnie na porodowke
bylo moze przed 12....w myslach ciagle sie zastanawialam ile bede
sie meczyc skoro brak akcji...wprowadzili mnie na porodowke-jak to
wszystko zobaczylam to nogi mi sie ugiely:)-to moj pierwszy porod.No
to oczywiscie wywiad zrobili jak ciaza wygladala a ja lezalam
podlaczona pod ktg..przyszla lekarz zbadala i mowi rozwarcie 1.5 no
do 2.wiec ja oczywiscie sie zalamalam myslac dlugo tu pewnie
pobede...no ale stwierdzili ze beda starac sie abym urodzila
normalnie wiec podali oxy i powiedzieli ze beda patrzec jak dzidzius
reaguje...lezac i rozmyslajac nagle slysze po jakis 15 min ze
maszyna od ktg wydala dziwne odglosy...polozna zaczela wolac lekarke
i szybko przyniesli mi kilka papierow do podpisu mowiac ze dziecko
zle reaguje na oxy i beda mnie cieli....poprostu zagrozenie dla
plodu-myslalam ze spadne z lozka...wiec biegiem zalozyli cewnik i na
sale operacyjna...szybkie wbicie w kregoslup i utrata czucia i
grzebia mi w srodku...nagle czuje jak oblewam sie potem robi mi sie
dziwnie nie mam sily i czuje ze odjezdzam...mowie slabo mi a na to
anestezjolog 15mg czegos tam i nagle jakbym dostala poweru:)drugi
anestezjolog mowi o jest juz malenstwo i po chwili uslyszalam placz
mego slicznego synka....WSPANIALE UCZUCIE:)zaraz mi go przyniesli i
pokazali ucalowalam go i zabrali go na pomiary....doslownie od
wejscia na sale do wyjscia malego trwalo to 15 min potem moze
kolejne 20 i juz po wszystkim....ogolnie ciesze sie ze tak to szybko
poszlo...bo nie wiem ile bym lezala na porodowce czekajac na jakas
akcje...i zapewne w wielkich bolach-nie mowie ze sie nie
wycierpialam poniewaz dochodzenie po cesarce tez nie nalezy do
przyjemnych...ale maluszek to wszystko mi wynagrodzil i juz nie
pamietam jak bylo ciezko wstac lub jak szwy ciagnely i chodzilam
zgieta w pol:)tak wiec zycze Wam wszystkim takiego expresu jak ja
mialam nie zaleznie czy naturalnego czy ciecia cesarskiego...a moj
byl szybki o 12 na porodowce a o 14 lezalam juz na sali
pooperacyjnej:)
ps.zycze powodzenia.....