moje refleksje poporodowe (długie)

23.01.10, 16:21
Ponad dwa tygodnie temu urodziłam moje pierwsze dziecko i, mimo że
poród był bardzo szybki, jedna rzecz wciąż nie daje mi spokoju -
chodzi o zachowanie pielęgniarek szpitalnych w stosunku do
pacjentek.
Ze względu na cukrzycę i obciążony wywiad kilka dni przed porodem
spędziłam na patologii ciąży i to tamtejszemu personelowi zgłosiłam
odejście wód płodowych. Po ok. godzinie podłączono mnie do ktg, a
ponieważ bóle były już bardzo silne, nie bardzo byłam w stanie leżeć
na wznak, czego żądała ode mnie pielęgniarka krzycząca, że nie chcę
współpracować i niech się położna ze mną użera. Twierdziła, że ona
tu nie widzi żadnych skurczy, a ja jeszcze nie wiem co to ból
porodowy. Obrażona odłączyła mnie od ktg i zostawiła samą sobie. Na
moje szczęście, krótko po tym do szpitala dotarła moja (opłacona)
położna, która zbadawszy mnie od razu posadziła mnie na wózek i
zawiozła na salę porodową, ponieważ miałam już pełne rozwarcie.
Córkę urodziłam 20 min później i gdyby nie ta położna, pewnie
urodziłabym ją na korytarzu oddziału patologii ciąży.
Sam poród wspominam bardzo dobrze i pewnie zapomniałabym o "dziwnym"
zachowaniu pielęgniarek z patologii, gdyby nie powtórzyło się ono na
oddziale poporodowym. Muszę tu pokreślić, iż wszyscy lekarze, z
którymi miałam do czynienia byli przemili, odnosili się do pacjentek
z ogromnym szacunkiem i cierpliwie odpowiadali na wszelkie pytania,
natomiast pielęgniarki zajmujące się kobietami po porodzie i
noworodkami były opryskliwe, a wręcz złośliwe. Kiedy poprosiłam
jedną z nich o pomoc w przystawieniu dziecka do piersi (być może są
kobiety, które rodzą się z taką wiedzą, ja niestety do nich nie
należę) wyśmiała mnie w obecności swoich koleżanek mówiąc, że to
moje dziecko i jeśli je naprawdę kocham i chce karmić piersią,
znajdę sposób. Podobnie potraktowane były prośby innych pacjentek z
mojej sali. To personel wyższego szczebla poświęcał nam i naszym
dzieciom, których się przecież dopiero "uczyłyśmy", więcej czasu i
uwagi, okazując przy tym szacunek i zrozumienie.
Nie należę do pacjentów roszczeniowych i jestem świadoma jak ciężka
i słabo opłacana jest praca pielęgniarek, ale mimo upływu czasu, nie
bardzo mogę zrozumieć jak ktoś kto pracuje z niemowlakami i
kobietami w szczególnym momencie życiowym może być tak opryskliwy i
złośliwy; i nie mówię tu o pojedyńczych przypadkach, a jakimś
zbiorowym szaleństwie. Mam też nadzieję, że nie miałam poprostu
szczęścia, a takie sytuacje nie zdarzają się w innych szpitalach.
    • ewio Re: moje refleksje poporodowe (długie) 23.01.10, 19:04
      Jesli o mnie chodzi ja również zetknęłam się z pełnym profesjonalizmem ze strony lekarzy lecz ze strony położnych z podobnym jak Ty traktowaniem. Długo po porodzie nie mogłam się pozbierać"psychicznie". Mimo, że miałam męża przy boku czułam się bardzo wyobcowana, zestresowana. Już na samym "wstępie" na porodówce położna dosłownie wyśmiała moje skurcze... i postraszyła jak to wygląda prawdziwy poród. W efekcie strasznie się zestresowałam i zablokowałam, co było potem... odywki w stylu" to jest całe ufajdane, albo na moje pytanie jak wygląda łożysko otrzymałam sarkastyczne- nie wiem nie próbowałam...długo by opisywać i szkoda naprawde się nakręcać, zwłaszcza, że za jakiś czas czeka mnie drugi poród...
    • icarium2009 Re: moje refleksje poporodowe (długie) 23.01.10, 20:13
      Ja miałam sytuację odwrotną, tzn. pielęgniarki były bardzo miłe, większość
      lekarzy też, za to ordynator oddziału - tragedia. Krzyczał na pacjentki, wyzywał
      je od 'idiotek' itp, jak któraś zadawała pytanie to od razu mogła być pewna, że
      dostanie 'głupią' odpowiedź. Np. dziewczyna, której dziecko było na innym
      oddziale z powodu komplikacji, na pytanie kiedy może się spodziewać wypisu
      usłyszała 'wróżka Ci powie'. Jak zaczęła się dopytywać, to usłyszała, że 'dwa
      dni myślałem co z tobą zrobić, żeby uratować ci życie. uważaj bo zaczynam
      żałować'. To tylko jeden z licznych przykładów, mnie też się nie raz oberwało.
      Najbardziej bulwersuje mnie to, że to właśnie ordynator tak 'świeci przykładem'
      i taki standard tworzy na swoim oddziale.
      Po porodzie przez pięć miesięcy codziennie przeżywałam to, co tam się wydarzyło
      i do dnia dzisiejszego zdarza mi się budzić w nocy - a to już prawie 10 miesięcy :(
      • tosia79 Re: moje refleksje poporodowe (długie) 23.01.10, 21:45
        Ja się rozwiązuje za ok 20 dni:-) i mam nadzieję ,że nie spotkają
        mnie takie historie...Ale uważam dziewczymy, że powinnyśmy wskazywać
        miasto i szpital , w którym są takie "miłe"osóbki, a najlepiej
        nazwiska!!!bo kto jeśli nie MY pomoże innym rodzącym.Może jedna z
        drugą dowiedzą się pocztą "pantoflową" , jak to wygląda z
        zewnątrz...Ja po porodzie i takim traktowaniu, poprosiłabym
        ostentacyjnie o nazwisko!! już to powinno pomóc!
        pozdrawiam i życzę szybkiego zapomnienia tego fatalnego traktowania
        • l.i.s.i.c.z.k.a Re: moje refleksje poporodowe (długie) 24.01.10, 01:47
          tosia79 napisała:

          > Ja się rozwiązuje za ok 20 dni:-) i mam nadzieję ,że nie spotkają
          > mnie takie historie...Ale uważam dziewczymy, że powinnyśmy wskazywać
          > miasto i szpital , w którym są takie "miłe"osóbki, a najlepiej
          > nazwiska!!!bo kto jeśli nie MY pomoże innym rodzącym.Może jedna z
          > drugą dowiedzą się pocztą "pantoflową" , jak to wygląda z
          > zewnątrz...Ja po porodzie i takim traktowaniu, poprosiłabym
          > ostentacyjnie o nazwisko!! już to powinno pomóc!
          > pozdrawiam i życzę szybkiego zapomnienia tego fatalnego traktowania


          Tosia zgadzam się w 100%. (Ja za 16 dni, terminowo mam się rozpakować;))Dopóki
          nie zaczniemy głośno o tym mówić, to na pewno nic w tej "materii" nie zmieni
          się. A dobrym sposobem jest poproszenie o nazwisko konkretnej osoby i
          nagłośnienie sprawy - chociażby w lokalnej gazecie, internecie.

          Na pewno słyszałyście o nagłośnionym ostatnio przypadku lekarza z Białegostoku,
          bodajże - ojciec po porodzie opisał ze szczegółami w jaki sposób odnosił się do
          jego zony jeden z lekarzy, podając nazwisko - sprawa szybko ujrzała światło
          dzienne (w tvn było głośno o tym..) a lekarz ten i wielu innych zastanawią sie
          być może dwa razy zanim podejdą nieprofesjonalnie do pacjenta.

          Chyba problem leży w tym, że nikt tak naprawdę nie sprawuje dobrej kontroli nad
          personelem szpitalnym, stąd wiele pielęgniarek i lekarzy ma poczucie, ze może
          zachowywać sie wobec pacjenta tak jak chce, bo nikt przecież nie potrąci im z
          pensji, nie zwróci uwagi, nie mówiąc o zwolnieniu..zauważcie, ze zupełnie
          inaczej przedstawia się sytuacja w prywatnej firmie, gdzie znamy swoje miejsce,
          uczy się nas jak nalezy dbać o klienta, zaś klient w każdym momencie może zacząc
          ubiegać się o swoje prawa, a my ponosimy konsekwencje za nierzetelne i
          niewłaściwe wykonywanie swojej pracy

          ale życzę nam żebyśmy trafiali na ten personel, który z godnością i szacunkiem
          odnosi się do pacjenta;)
    • ochra Re: moje refleksje poporodowe (długie) 24.01.10, 10:09
      Moniu, przede wszystkim gratulacje!!!
      Po drugie - najważniejsze że urodziłaś szybko i miałaś dobrą opiekę
      lekarską, reszta - trudno, na pewno wszystkie rodzące życzyłyby
      sobie życzliwego podejścia i godnego traktowania. Nie od dziś
      wiadomo że pielegniarki w szpitalach potrafią być różne, myślę że
      wszystkim pacjentom ciężko to znosić, na innych oddziałach bywa
      jeszcze gorzej.
      • oldzinka Re: moje refleksje poporodowe (długie) 24.01.10, 22:22
        Ochra, nie zgadzam się zupełnie z takim podejściem: najważniejsze,
        że dziecko zdrowe, że już po wszystkim, a że odarto cię przy tym z
        godności i potraktowano jak zwierzę, to już trudno. Nie od dziś
        wiadomo, że porodówka to nie kawiarnia i nie ma co liczyć na
        uprzejmości. Jak to trudno??? Czyli najlepiej zapomnieć i mieć
        nadzieję, że następnym razem będzie lepiej??? W ten sposób nigdy nic
        się zmieni. Uważam, że takie zachowanie personelu trzeba piętnować.
        I to nie na forum i nie koleżance opowiadać. Władze szpitala powinny
        się dowiedzieć o tym jak u nich traktowane są pacjentki. Dyrektor
        szpitala, ordynator, itp. Dziewczyny, jeśli nie zaczniemy piętnować
        publicznie takich zachowań i wytykać palcem konkretne osoby to nasze
        córki też będą musiały rodzić wśród chamstwa i znieczulicy!!!
        Myślę, że dobrym pomysłem byłoby wypełnianie ankiety przy wypisie ze
        szpitala. Jak ocenia pani opiekę? itp.
        • anettchen2306 Re: moje refleksje poporodowe (długie) 25.01.10, 10:04
          Tez sie z tym nie zgadzam, bo takie zachowanie prowadzi do nikad, do
          samowoli. Moj pierwszy porod przezywalam podobnie, z komplikacjami u
          mnie (krwotok) i u dziecka (nafaszerowano mnie dolarganem bez
          pytania, bez uprzedzenia). Po porodzie bylam polprzytomna po ogolnej
          narkozie, nie moglam wstac. Przyszly pielegniarki i nakazaly
          wstanie, absolutnie zadna nie pomogla mi w tym. Zemdlalam na
          korytarzu rozbijajac sobie twarz. Nie uslyszalam nawet przepraszam.
          Maz zlozyl pisemna skarge. Po tejze skardze przeproszono mnie.
          Banyjmniej nie zaczeto lepiej sie do mnie badz
          innych "wspoltowarzyszek niedoli" odnosic inaczej. Na 6 kobiet
          lezacych ze mna na sali poskarzylam sie jedynie ja :-( Innym bylo to
          zupelnie obojetne, bo przeciez "maja zdrowe dziecko" a to
          najwazniejsze. U mnie byc moze ta "psychiczna" blokada spowodowala,
          ze na nastepne dziecko przyszlo mi czekac nastepne 8 lat :-( Za
          drugim razem przezylam zupelnie cos odmiennego, ale byc moze przez
          to, ze nie rodzilam w Pl. Czytajac opinie o szpitalu gdzie rodzilam
          syna 10 lat temu odnosze wrazenie, ze te "mile panie" nadal tam
          pracuja, bo opinie sa bardzo zbiezne z moja opinia. Co do tego, ze
          pielegniarki i polozne malo zarabiaja ... No nie wiem, czy az tak
          malo. Pensja porownywalna z nauczycielska (i nie ma dodatkow w
          postaci "koperty za usluge", "wykupienia uslugi", "wynajecia" itp).
          wyobrazmy sobie nauczyciela TAK traktujacego nasze dziecko. Zlozymy
          natychmiast skarge, popedzimy do dyrekcji. A tutaj same siebie
          pozwalamy jednak tak traktowac. Na porodowce w SZCZEGOLNOSCI
          wymagana powinna byc uprzejmosc, bo to sytuacja szczegolnie trudna.
          Nic nie usprawiedliwia chamstwa, uprzejmosc nic nie kosztuje.
          Uprzejmosc to moze nawet slowo na wyrost - zwykla osobista kultura
          zupelnie wystarczy. Z ankieta bylby super pomysl, tylko gdyby
          kobiety tam naprawde zdecydowaly sie prawde pisac a nie banaly :-( z
          obawy, ze jak wroca tu niedaj Panie ponownie, to czeka ich
          porachunek.
          • ochra Re: moje refleksje poporodowe (długie) 25.01.10, 10:19
            Co do tego, ze
            pielegniarki i polozne malo zarabiaja ... No nie wiem, czy az tak
            malo. Pensja porownywalna z nauczycielska (i nie ma dodatkow w
            postaci "koperty za usluge", "wykupienia uslugi", "wynajecia" itp).
            wyobrazmy sobie nauczyciela TAK traktujacego nasze dziecko.

            Akurat nauczyciele zarabiają beznadziejnie!
            A ich niewłaściwy stosunek do pracy wyraża się po prostu w inny
            sposób - kiepskim przygotowaniem do lekcji, nudnymi zajęciami,
            brakiem zaangażowania w sprawy uczniów.
        • ochra Re: moje refleksje poporodowe (długie) 25.01.10, 10:05
          Masz rację, powinno się piętnować i choćby dlatego warto by pisać w
          jakim szpitalu tak się działo, a nawet kto potraktował pacjetkę
          niewłaściwie. Natomiast ja w cuda nie wierzę, takie sytuacje nigdy
          nie mają miejsca w szpitalach prywatnych i raczej nie w tych, które
          pobierają wysokie opłaty za poród, opłacone położne też jakoś mają
          więcej empatii, szkoda ale tak jest. Ankieta to bardzo dobry pomysł,
          tylko dlaczego nikt w szpitalach na to nie wpadł?
          • katarzynaoles Re: moje refleksje poporodowe (długie) 25.01.10, 23:13
            A może jest odwrotnie? To znaczy, że tam, gdzie są fajne położne
            jkobiety dopytuja się o to, czy ta konkretna osoba może jej
            towarzyszyć i szuka się możliwości prawnych (albo niezupełnie) żeby
            móć to zrealizować? To klasyczne wzmocnienie pozytywne - ktoś
            docenia moją pracę, chce mojej opieki - dam z siebie wszytsko. Nikt
            nie będzie się dopominał o towarzystwo paskudnej położnej - ona w
            związku z tym zupełnie nie ma motywacji do zmiany zachowania, a
            paskudna już i tak jest... I też nie lubię argumentu "bo mi mało
            płacą" - jesli nawet, to co z tego? Muszę też jednak zwrócić uwagę
            na to, że niestety mamy coraz częściej doczynienia z okropnymi
            rodzącymi... Jedna taka matka potrafi zdekompensować położną na
            długo - no, ale takie ryzyko zawodowe :)
    • boo-boo Jedno pytanie 24.01.10, 18:30
      Przeczytałam wszystkie wpisy i włos mi się na głowie zjeżył.
      Dlaczego żadna z was na to w żaden sposób nie zareagowała? Dlaczego dałyście się
      tak poniżać? Rozumiem,że poród wyczerpujący jest ale takiego traktowania nie
      należy tolerować- w żadnej sytuacji. Leżałyście na tym samym oddziale,
      sali-przecież często kobiety wymieniają się numerami telefonów lub innymi danymi
      kontaktowymi. Dlaczego nie napisałyście oficjalnej skargi-wspólnej- do dyrekcji
      szpitala, do odpowiedniego oddziału NFZ. Musieliby po oficjalnym liście
      zareagować-może to dałoby do myślenia tak "wspaniałemu i oddanemu" personelowi
      po co tam jest i co robi nie tak.
      Nie widzę usprawiedliwienia w niskiej płacy- nikt nikogo na siłę w pracy nie
      trzyma, jak im się nie podoba to się przekwalifikować i zmienić. Jak na ironię
      losu mają płacone z naszych podatków i zapominają kto ich tak na prawdę
      utrzymuje.... Jest rzesza pielęgniarek,położnych, lekarzy którzy mimo,że
      narzekają na płacę i na pracę to jednak nie zapominają o traktowaniu pacjenta z
      szacunkiem i godnością.
      Nie będę rodzić w Polsce, ale nie daj boże jak mi kiedyś przyjdzie to chyba nic
      innego człowiekowi nie pozostanie jak dyktafon ze sobą zabrać na czas pobytu w
      szpitalu.
      • icarium2009 Re: Jedno pytanie 24.01.10, 20:27
        > Dlaczego żadna z was na to w żaden sposób nie zareagowała? Dlaczego
        > dałyście się tak poniżać?

        Łatwo to powiedzieć. Opisałam, co się ze mną działo, w jednym z wątków
        na forum Ciąża i Poród, ale tak po krótce... byłam po ciężkim stanie
        przedrzucawkowym, bolało mnie wszystko... wątroba, trzustka, poza tym
        cc, dziecko niedotlenione... wierz mi, że byłam w takim stanie
        psychicznym, że i bez głupich odzywek miałam wszystkiego dosyć.
        • boo-boo Re: Jedno pytanie 25.01.10, 13:11
          TYm bardziej powinnaś się zebrać w sobie i napisać skargę- mąż też to mógł
          zrobić. Wygląda na to,że w tym szpitalu im gorzej ktoś się czuje tym gorzej jest
          traktowany.
          Powinno być odwrotnie- im bardziej źle się czujesz tym więcej masz wsparcia w
          personelu który jednak jest personelem szpitala i do jego zakichanych obowiązków
          należy opieka nad pacjentem w celu polepszenia jego kondycji fizycznej,a co za
          tym idzie psychicznej. Nikt nie spodziewa się pisania listu ze skargą leżąc na
          łóżku poporodowym. Taki list ma również sens po porodzie-po opuszczeniu szpitala.
          Personelu nic nie usprawiedliwia i moim zdaniem ciebie też mimo,że swoje przeszłaś.
          Sytuacja analogiczna- jeśli ktoś cię zgwałci to też tego nie zgłosisz na policję
          bo ból i cierpienie?- to jest równoznaczne z dalszą samowolą gwałciciela i
          kolejnymi ofiarami.
          Za grosz solidarności......
          • monia76 Re: Jedno pytanie 25.01.10, 14:03
            Przykro mi czytać, że to, co zaobserwowałam podczas pobytu w
            szpitalu okazuje się dość powszechne. Macie rację, że powinnam była
            złożyć pisemną skargę lub choćby narobić zamieszania. Nie zrobiłam
            tego nie dlatego, że byłam w złym stanie, bo fizycznie czułam się
            bardzo dobrze, ale po próbach dyskusji z "dowcipnymi" paniami
            uznałam, że nie znajdziemy wspólnego języka. Poza tym, nie
            potrzebowałam wymuszonej czy wyżebranej pomocy i nie umiałabym jej
            przyjąć w takiej formie. Ale macie rację, powinnam była się
            poskarżyć choćby po to, by pielęgniarki nie czuły się bezkarne.
            Dziwi mnie również ogromnie brak systemowych rozwiązań dla kobiet po
            porodzie - obowiązkowa wizyta doradcy laktacyjnego, pomoc
            pielęgniarek przy kąpaniu czy przewijaniu dziecka. Byłam pewna, że
            to jest normą, jednym z obowiązków personelu niższego szczebla. Cóż,
            jestem bogatsza o jedno doświadczenie, szkoda, że negatywne.

            Ochro, bardzo Ci dziękuję za gratulacje. Moja długo wyczekiwana
            córeczka jest cudowna i już owinęła mnie wokół swego malutkiego
            palca. Na kiedy Ty masz termin?
            • ochra Re: Jedno pytanie 25.01.10, 19:51
              Termin mam na koniec lutego, ale być może urodzę wcześniej bo mam
              skurcze, szyjka miękka i skrócona. Też córeczka :)
            • oldzinka Re: Jedno pytanie 25.01.10, 20:08
              Moniu, to co się Tobie przytrafiło jest niestety powszechne. Między
              innymi dlatego, że kobiety nikomu się nie skarżą na takie
              traktowanie (albo skarżą się nie tym osobom, które mogłyby jakoś
              wpłynąć na sytuację). Ale TY możesz się poskarżyć! Możesz napisać
              list do dyrekcji szpitala lub do ordynatora położnictwa. Nie jest
              jeszcze za późno, rodziłaś przecież bardzo niedawno.
    • katarzynaoles Re: moje refleksje poporodowe (długie) 25.01.10, 23:18
      Gratuluję narodzin córeczki :).
      Na Pani miejscu napisałabym skargę do szpitala - nikt nie ma prawa
      traktować pacjentów w taki sposób. Pozdrawiam serdecznie :)
Pełna wersja