nurtujace pytanie

07.02.10, 19:01
witam, jestem juz 5 m-c po porodzie.. ale wciaz nurtuje mnie pytanie, na ktore
moj lekarz mi nie odpowiedzial..
otoz urodzilam syna 10 dni przed terminem, dostalam skurczy o 2 w nocy,
godzina porodu to 14:55. wszystko szlo dobrze, rozwarcie mialam pełne,
wszystko szlo dosc szybko. o godzinie 12:30 juz musialam przec, lekarz
powiedzial ze trzeba bedzie mnie naciac. parłam, czulam ze dzidzius sie
przesuwa, ale w pewnym momencie stanal. lekarz mierzyl mnie tymi "szczypcami",
powiedzial ze wszystko jest ok. a jednak mały stanał. w rezultacie parłam 1,5
godz, w koncu wzieli mnie na cc. dlaczego tak sie stalo, skoro rozwarcie bylo
pelne, i moje "wymiary" tez?? jestem po prostu ciekawa, a moj lekarz nie umial
mi odpowiedziec. czy to znaczy ze 2 dziecko tez nie bede w stanie sama urodzic??
    • mala220 Re: nurtujace pytanie 07.02.10, 19:02
      aha, dziecko wazylo 3200 i 57 cm, wiec nie byl to olbrzym :) wymiary glowki tez
      byly w normie.
      • lilabe1 Re: nurtujace pytanie 07.02.10, 19:20
        jeśli skucze były efektywne a twoje rozmiary prawidłowe to być może
        przeszkodą był , mówiąc po laicku , brak odpowiedniego obrotu i
        zwrotu płodu potrzebnego do przejścia przez kanał rodny. Czasami tak
        się dzieje nawet przy dobrych rozmiarach. Mogło być pomocne
        odpowiednie Pani ułożenie bądź ruchy. Na to pytanie szczegółowo mógł
        odpowiedzieć personel obsługujący Pani poród. A może Pani Kasia nam
        jeszcze coś podpowie :)?
    • kawo-szka Re: nurtujace pytanie 07.02.10, 19:32
      No, szczerze mówiąc zaskakująca opowieść. Tak się jednak od kilku
      minut nad tym Twoim przypadkiem zastanawiam - pewnie Pani Kasia
      odpowie dużo bardziej profesjonalnie - ja natomiast mogę podzielić
      się z Tobą informacją, jaką uzyskałam w Szkole Świadomego
      Macierzyństwa (szkoła rodzenia) prowadzonej przez dr Preeti Agrawal.

      Wspominała ona na wykładzie poświęconemu porodom o jednej właśnie
      stale powtarzającej się rzeczy podczas porodu, o której (wg dr
      Agrawal) nie wie aż 95% lekarzy i położnych!

      Mianowicie podczas II fazy porodu, przy pełnym rozwarciu, gdy główka
      jest już położna bardzo nisko (ale jej jeszcze nie widać) następuje
      nagła "cisza", jakby skurcze totalnie ucichły. Ta "cisza" trwa od 10
      min. do nawet 1 h. Nie oznacza to, że poród się zatrzymał, a macica
      zamilkła na dobre - ona nadal się obkurcza (lecz nie jest to
      odczuwane jako ból - głównie w związku ze skalą bólu jaką przed
      chwilą jeszcze kobieta odczuwała), ale w inny sposób. Mianowicie
      macica niczym rękawiczka oplata w tym czasie główkę dziecka ruchami
      perystaltycznymi, by po zakończonej tej akcji, na kilku ostatnich
      już skurczach partych, wyraźnie znowu odczuwalnych przez kobietę,
      wypchnąć dzieciątko na nasz świat :)

      Jeśli ta wiedza dr Agrawal jest prawdziwa (a ja nie mam podstaw do
      tego by jej nie wierzyć), to chyba Twój lekarz właśnie o tym nie
      wiedział i zupełnie niepotrzebnie zadecydował o cesarce.. Ale..
      możliwe też, że po prostu główka utknęła w kanale rodnym, dziecko
      barkami się zakleszczyło.. nie mam pojęcia - ale o tym chyba (?)
      powinna być informacja w karcie wypisu ze szpitala (jaki był powód
      cesarskiego cięcia).
      • mario_em Re: nurtujace pytanie 08.02.10, 08:39
        a czy dziecko moze byc az tak obkręcone w pępowine (tak skrócona),
        ze uniemożliwia mu to "urodzenie sie" naturalnie?
        poprostu pępowina dzidziusia przytrzymuje.
        • mala220 Re: nurtujace pytanie 08.02.10, 08:57
          synek nie byl okrecony pepowina:) i byl dobrze uzolony.
          w karcie wypisu jest napisane ze "brak postepu porodu"
          a skurcze mialam caly czas, coraz czesciej, coraz dluzsze, a w pewnym momencie
          trwaly caly czas, tylko raz mocniej a raz slabiej. nie bylo tej "ciszy". skurcze
          po prostu staly sie inne w momencie kiedy juz musialam przec. i sama czulam ze
          dziecko stanelo, widac bylo glowke, ale przestala sie przesuwac. i kiedy juz
          zupelnie nie mialam sily (1,5 godz parcia to chyba duzo) wzieli mnie na cc, i
          jestem zadowolona, gdyz dziecko bylo juz leciutko niedotlenione- dostalo 9 pkt.
          ze wzgledu na lekko sine nozki i raczki.
          mowie- wszystko bylo idealnie- wymiary, rozwarcie, ulozenie. a dzieciatko sie
          zaklinowalo :)
          napisalam o tym, bo moj lekarz nie odbieral porodu- weekend- nie bylo go w
          miescie wiec nawet nie dzwonilam do niego, odbieral inny lekarz, ale skoro
          wszystko bylo ok to wszyscy mysleli ze szybko pojdzie. przyjechalam na porodowke
          pierwsza (po mnie jeszcze 3 dziewczyny) a wyjechalam ostatnia :)
        • katarzynaoles Re: nurtujace pytanie 08.02.10, 10:32
          Może, rzadko aż tak, ale może. Choć, jak juz pisałam, wtedy
          najczęściej pierwszym sygnałem, że coś jest na rzeczy, są wahania
          tętna. POzdrawiam :)
      • katarzynaoles Re: nurtujace pytanie 08.02.10, 10:30
        Ta cisza, o której Pani pisze, to okres przejściowy (zresztą pisze o
        nim w podręcznikach położnictwa :)) i nie występuje podczas II
        okresu porodu, ale na granicy I i II. To prawda, że ten czas jest
        róznie długi u różnych kobiet, moim zdaniem koreluje ze stanem
        ogólnym rodzącej - jeśli jest ona bardzo zmęczona to jest dłuższy.
        Czasem rodzące zasypiają między skurczami, które w tym czasie są
        zancznie rzadsze i mniej energiczne. W tym czasie dokonuje sie
        przede wszystkim zmiana hormonalna - do wyparcia dziecka potrzeba
        wiele energii i mobilizacji - najłatwiej osiągnąć to przez
        zwiększenie się poziomu adrenaliny, któa na tym etapie porodu jest
        konieczna. Kobiety róznie to odczuwają - niektórym robi się zimno,
        inne zaczynają się bać. Obie te reakcje, różnie nasilone, powodują
        wzrost poziomu adrenaliny. Widać to po zachowaniu się rodzącej,
        która wyraźnie się ożywia - pojawiają się rumieńce, rozszerzają się
        źrenice, przyspiesza akcja serca, rośnie ciśnienie, do krwioobiegu
        dostaje się gukoza zmagazynowana w wątrobie w postaci glikogenu.
        Kobieta wyraźnie "przychodzi do siebie", robi się ożywiona, często
        ma potrzebę zmiany pozycji na wertykalną. Wreszcie pojawia się
        odruch parcia. Prawdą jest też, że nie szanuje się w szpitalach tego
        okresu - traktuje się go jak stratę czasu. Bo po co czekać, jeśli
        rozwarcie jest już pełne i można kobiecie kazać przeć? A jak nie da
        rady, to zawsze można podłączyć oksy albo "uratować" dzieko
        wypychając go. Wielu kłopotów możnaby uniknąć dając rodzącym więcej
        czasu...
    • katarzynaoles Re: nurtujace pytanie 08.02.10, 10:10
      Nie ma takiej możliwości, żeby wszystko było dobrze, tylko nie
      było :). Ja widzę różne prawdopodobne powody takiej sytuacji - a jak
      było naprawdę to nigdy się już nie dowiemy. Po pierwsze: budowa
      miednicy - proszę pamiętać, że nie wszystkie nieprawidłowości da się
      ocenić mierząc zewnętrzne wymiary, w ten sposób jedynie z dużym
      prawdopodobieństwem możemy powiedzieć, że jeśli na zewnątrz jest ok,
      to w środku też. Po drugie: zaburzenia akcji skurczowej różnego
      pochodzenia - ale Pani pisze, że było ok. Po trzecie: cechy budowy
      dziecka - ale też nie wspomina Pani o niczym niezwykłym. Po czwarte:
      zaburzenia mechanizmu porodowego związane ze wstawianiem się dziecka
      do miednicy - też pisze Pani, że wszystko ok, ja jednak mam w tym
      punkcie dość poważne wątpliwości. Sądzę, że leżała Pani na łóżku i
      nie mogła dowolnie zmieniać pozycji (co mogło pomóc dziecku) i
      podejrzewam, że zbyt wczesnie zaczęła Pani przeć, nawet jeśli nie na
      komendę, to z powodu przedwczesnego uczucia parcia. To się zdarza i
      często powoduje zaburzenia w zstępowaniu głowy, bo nie dokonuje się
      przedostatni jej zwrot. Czasem takie utknięcie dziecka powoduje
      pępowina, która przytrzymuje malucha w macicy - ale Pani synek nie
      było okręcony pępowiną, bo gdyby był, to przy takim przebiegu porodu
      pojawiłyby się wahania tętna i to one byłyby przyczyną wykonania cc.
      Poza tym (tu odnoszę się do kolejnego postu) cały przebieg porodu
      jest dla mnie mało zrozumiały. Nie rozumiem na przykład czemu Pani
      musiała przeć? 1,5h to długo ,ale wcale nie bardzo jeśli prze się
      wcześniej, niż głowa znajdzie się na dnie miednicy. Pisze Pani, że
      główkę było widać - dziwi mnie w takim razie rozwiązanie przez cc -
      w takich wypadkach zwykle łatwiej i szybciej użyć kleszczy lub
      vacuum. Skąd lekarz mógł wiedzieć, że będzie trzeba naciąć, jeśli
      główka nie była na wychodzie - a nie mogła być? Poza tym pisze Pani
      o lekkim niedotlenieniu dziecka - ocena Apgar 9 to stan dziecka
      bardzo dobry, wcale nie wskazujący na niedotlenienie, sine stopy i
      dłonie mają prawie wszytkie noworodki - dla mnie stan dziecka
      świadczy, że nie było ono w żaden sposób zagrożone ani zmęczone
      parciem. Reasumując - nie wiem, co się wydarzyło, choć mam
      przypuszczenia, o których juz wspomniałam. Nie mogę tez prognozować,
      czy urodzi Pani sn kolejne dziecko - jeśli kłopoty nie wynikały z
      budowy miednicy (można zrobić RTG, żeby się przekonać)to pewnie tak.
      Pozdrawiam serdecznie :)
      • mala220 Re: nurtujace pytanie 08.02.10, 10:56
        dziekuje za tak wyczerpującą odpowiedz.
        Po przeczytaniu Pani odpowiedzi,mysle o niektorych sprawach.. to znaczy
        faktycznie lezalam na lozku caly czas, ale tylko dlatego ze tak mi bylo
        wygodnie. siedzialam troche na pilce, ale skurcze nasilaly sie mocno wiec
        zrezygnowalam.

        Dlaczego musialam przec? po prostu ojawilo sie uczucie parcia, dlatego. nie
        moglam sie w zaden sposob powstrzymac, samo sie parlo.

        Lekarz wiedzial ze trzeba bedzie naciac stad, iz jestem bardzo "waska" i juz moj
        lekarz w trakcie ciazy mi to mowil, choc ja sie na tym nie znam.

        a o lekkim niedotlenieniu powiedziala mi pielegniarka.

        w kazdym razie dziekuje, duzo mi Pani wyjasnila.
Pełna wersja