zefirek1612
18.02.10, 17:06
jest taka akcja: skurcze, brzuch boli,dzieć się nie rusza to mój drugi poród,
ale jedziemy do szpitala żeby sprawdzić czy wszystko oki bo ja panikara
jestem. W Poznaniu są dwa oddziały położnicze i dwa szpitale
ginekologiczno-położnicze.
Pierwszy szpital: mówię na IP o co chodzi, że skurcze, że nie wydaje mi się
aby to był poród ale dzieć się nie rusza więc mnie to niepokoi. Pani w IP
nawet nie zaproponowała mi KTG tylko od razu wywaliła do innego szpitala bo
nie ma miejsc na porodówce i jeśli to jest poród już to oni nie będą mogli
mnie przyjąć.No nic, jedziemy do drugiego. Ta sama sytuacja, wywalają mnie
dalej. Trzeci i czwarty szpital/oddział to samo. W żadnym szpitalu nawet mnie
nie zbadali. Przy czym nikt nie potrafił mi powiedzie gdzie mam jechać.
Dodam,że nie mam samochodu, a nikt w żadnym szpitalu nie zaproponował
ewentualnego transportu.
Wszystko się uspokoiło, wróciliśmy do domu, na razie jest ok. Ale załóżmy że
zaczęłam naprawdę rodzić. I co teraz? Gdzie mam iść? Rodzić na chodniku?