kavainca
03.03.10, 09:29
Pytanie z pozoru głupie, ale może nie...:)
W sobotę o 23 zgłosiłam się do szpitala z rególarnymi bólami co 5
min oraz obfitym plamieniem. Bóle nasilały się przez dwie doby.
Niestety postępów nie było. Urodziłam dopiero w pn o 23.20. W karcie
wpisano, że poród rozpoczął się w pn o 16. Na jakiej podstawie?
Nie chodzi o to, że mam jakies pretensje, bo cały czas tłumaczono
mi, że to co odczuwam jako duży ból (mam niestety dość niski próg
bólu i koszmatner krzyżowe, które męczą a efektóew nie dają) to
tylko ból przepowiadający. Że widać, że moje dziecko potrzebuje
takiego długiego czasu. Tak naprawdę za początek akcji uznano
godzinę, w której dostałam dwa kieliszki leku na uspokojenie (chyba
BLW, ale pewnosci nie mam ) bo mi głowa ze zmęczenia zaczęła siadać
i trzeba było ją wyłaczyć :) To chyba była baaardzo rozsadna
decyzja, bo potem wszystko trwało już tylko 7h, a dziecko dostało 9
w skali apprar.Nie licząc 20min oksy w trakcie pratych (intuicyjnie
czuję, że to tez dobra decyzja) poród odbył się siłami natury.
Proszę o nformację, do jakiego rozwarcia mówi się o porodzie? Czy
raczej chodzi o rodzaj bólu, jak to oczenić przy niskim progu
bólowym?