chwyt Kristellera

12.03.10, 12:43
Mam pytanie, które nurtuje mnie już ponad rok- tyle minęło od porodu.
Czy chwyt kristellera jest dopuszczalny w celu przyspieszenia porodu? Czytałam
gdzieś, że nie jest już praktykowany a wręcz jest zabroniony! Miałam szczęście
doświadczyć tej "procedury"...... pękniecie krocza 2 stopnia, krwiak na główce
dzieciątka, całe tygodnie potwornego bólu krocza, o powrocie do życia
seksualnego nie wspomnę......
Przestrzegam każdą kobietę- nie pozwólcie robić sobie krzywdy!
    • aneczka.20.0 Re: chwyt Kristellera 12.03.10, 14:48
      Ja tez nestety doswiadczylam tej metody "wypychania" wrecz dziecka z brzucha:( U
      mnie na szczescie krocze nie peklo (bylam nacinana) z dzieckiem tez bylo
      wszystko w porzadku ale moje zebra ucierpialy powaznie:( Jakas godzine po
      porodzie widzialam podwojnie a kiedy kazano mi wstac z lozka to nie moglam
      normalnie oddychac, zatykalo mnie jakbym miala na sobie ze sto kilo! no i rzecz
      jasna od razu odlot, fik i budzilam sie juz na lozku:( To bylo okropne lekarz
      doslownie jakby chcial mnie wcisnac w to wyro porodowe!!! Koszmar.
      Popieram, dziewczyny w zyciu nie pozwalajcie na cos takiego! Nam na szczescie
      sie udalo ale to niesie powazne zagrozenie dla dziecka!
      • ewio Re: chwyt Kristellera 13.03.10, 10:38
        Ja też doświadczyłam tego zabiegu, ale z 1-ei strony po prawie 4 latach mogę
        stwierdzić, że inaczej sama bym już nie urodziła, ale czułam się tak jak Wy,
        jakby ktoś dokonał na mnie przemocy. Lekarz był masywnym, postawnym mężczyzną i
        myślałam, ze się uduszę. Nie chciałabym przeżyć tego po raz drugi dlatego jestem
        zrozpaczona i nie wiem jaki wybrać tym razem szpital w Warszawie. Ciągle
        dochodzą mnie słuchy, że tam gdzie już bym chciała urodzić to komuś przytrafiło
        się coś nieprzyjemnego. I bardzo się boję drugiego porodu, bo mimo, że go
        przeżyłam , ale tak naprawde nic o nim nie wiem.
    • katarzynaoles Re: chwyt Kristellera 13.03.10, 10:44
      Chwyt Kristellera nie jest dopuszczony do stosowania - pisałyśmy o
      tym na forum wiele razy. Na pewno grozi poważnymi konsekwencjami dla
      mamy i dziecka (choć nie sądzę, żeby akurat krwiak na główce do nich
      należał). Mam nadzieję, że nie będzie już Pani miała podobnych
      przeżyć przy porodzie. Pozdrawiam :)
      • szczur.w.sosie Re: chwyt Kristellera 13.03.10, 16:21
        No proszę, to lekarze z Inflanckiej w Warszawie widocznie tego nie
        wiedzą...
        • efunian82 Re: chwyt Kristellera 13.03.10, 17:28
          według chirurga dziecięcego krwiak podokostnowy był rezultatem właśnie wyciskania dziecka. Wkrótce mam wizytę u neurologa bo podejrzewamy z pediatrą opóźnienie motoryki dziecka, jeśli usłyszę, że chwyt kristellera miał na to wpływ to z panią ginekolog spotkamy się w sądzie!!!
          • eliza_dm Re: chwyt Kristellera 13.03.10, 19:34
            ja wlasnie zapowiedzialam mojemu mezowi, ktory ma byc obecny przy
            porodzie,ze jak zobaczy iz pan doktor ma zamiar klsac mi sie na
            brzuchu, ma mu dac prosto w morde.
          • katarzynaoles Re: chwyt Kristellera 14.03.10, 22:56
            Myślałam, że pisze Pani o przedgłowiu (potocznie nazywanym
            krwiakiem), które jest najczęstszym widocznym objawem urazu
            okołoporodowego i powstaje wskutek złego wstawiania się główki do
            kanału rodnego - a to spowalnia lub zatrzymuje postęp porodu i
            często wywołuje reakcję w postaci rękoczynu - w takim wypadku krwiak
            powstaje przed podjęciem działań, a one tylko mogą go pogorszyć.
            Zabieg Kristellera natomiast najczęściej wywołuje wylewy
            śródczaszkowe na skutek zbyt gwałtownych zmian ciśnienia (dziecko
            wyskakuje z kanału rodnego). Krwiak podokostnowy świadczy o dużej
            sile działającej na główkę - najczęściej pojawia się jako powikłanie
            porodów zabiegowych np. kleszczy. Oczywiście taki podział jest mocno
            uproszczony, bo znaczenie mogą tu mieć jeszcze inne czynniki, ale
            żeby o tym móc powiedzieć coś konkretnego, to trzeba dokładnie znać
            przebieg porodu. Dlatego radziłabym już teraz zdobyć z archiwum
            szpitala pełną dokumentację porodową - to może okazać się bardzo
            pomocne. Mam nadzieję, że Pani maluch nie poniesie długofalowych
            konsekwencji brutalnego postępowania przy porodzie, pozdrawiam :)
            • efunian82 Re: chwyt Kristellera 22.03.10, 14:44
              Dziękuje, kolejnego dziecka nie będzie.A czy nie bede miec problemu z wyciągnięciem z archiwum karty przebiegu porodu? Na karcie wypisu ze szpitala jest mnóstwo nieścisłości- np napisano ze wody odeszły godz przed porodem a tymczasem miałam przebijamy pęcherz, napisano o NACIĘCIU krocza a nic nie nacinali tylko popękałam po wyciśnięciu dziecka... Obawiam się że pełnej prawdy to nie napisali nigdzie :(
              • katarzynaoles Re: chwyt Kristellera 22.03.10, 16:06
                No, niestety często tak jest, że dokumentacja nieco mija się z
                prawdą. Nie powinno byc kłopotu z uzyskaniem dokumentacji medycznej -
                ma Pani do tego prawo, choc pewnie będzie trzeba złozyć jakiś
                wniosek w tej sprawie. Pozdrawiam :)
    • dolotka Re: chwyt Kristellera 13.03.10, 20:36
      mi 2 razy lekarz rzucił się na brzuch, za trzecim razem nie dopuściła do tego
      położna (bardzo starsza pani)-pokłócili się przy mnie. wtedy nie wiedziałam, ile
      jej zawdzięczam :-/
    • patoga Re: chwyt Kristellera 14.03.10, 12:14
      Ja urodziłam też dzięki tej "technice". Popękałam, pomimo nacięcia.
      Mała oczywiście krwiak na głowce - przypadek? ale to pikuś.
      Naciągnięcie splotu barkowego - nikt niestety w szpitalu nie
      wiedział co to jest... Szczęście że tylko naciągniety splot a nie
      zerwany. Córka na szczęście rusza dłonią i nawet nią pisze, rysuje,
      jak ktoś nie wie to nie zauważy różnicy między chorą a zdrową rączką.
      A wszystko to bo się panu lekarzowi spieszyło zmianę skończyć!
    • ja27-09 Re: chwyt Kristellera 14.03.10, 17:38
      a mnie na brzuch, celem wyciśnięcia dziecka, rzuciła się SALOWA!! Było to nagle
      i gwałtownie, także zdołałam jej tylko dać po łapach. Na szczęście dziecko było
      już prawie na zewnątrz. To masakra jakaś.
      • kol32 Re: chwyt Kristellera 15.03.10, 11:49
        Czytam to wszystko ze zgrozą. Mój starszy syn też urodził się z taką 'pomocą.' Wolałabym zapomnieć ile cięzkiej pracy przy wielomiesięcznej rehabilitacji jego i nas to kosztowało. Prognozy były kiepskie ale upór i praca doprowadziły do tego, że jakoś z tych problemów neurologicznych wyszliśmy.

        Ten chwyt stosuje się niestety dość powszechnie. Nawet w renomowanych szpitalach stolicy:)
    • eli-mama Re: chwyt Kristellera 15.03.10, 11:45
      No cóż, można się nie zgodzić na różne "zabiegi" pod warunkiem, że jest się o nich powiadomionym.
      Jeżeli lekarz zrobi to nagle, nie informując nikogo o swoich zamiarach, to nie sądzę że można zrobić cokolwiek aby temu zapobiec.

      P. Kasia pisała, że są sytuacje w których ten chwyt ratuje życie dziecka, jest to decyzja lekarza na podstawie aktualnych przesłanek.
      Pisała też że bywa nadużywany i niestety może nieść za sobą groźne konsekwencje.
      • eli-mama moje niedopatrzenie 15.03.10, 11:50
        Właśnie doczytałam, że P. Kasia (cytuję) :
        "Chwyt Kristellera nie jest dopuszczony do stosowania - pisałyśmy o tym na forum wiele razy"
        Przepraszam, że się pośpieszyłam i włożyłam w usta P. Kasi inne słowa, ale wydawało mi się że kiedyś czytałam dyskusję na ten temat.
        • katarzynaoles Re: moje niedopatrzenie 15.03.10, 13:12
          Ale dobrze Pani pamiętała, dobrze! Nie jest dopuszczony, ale w
          niektórych sytuacjach lepiej o tym zapomnieć i ratować życie
          dziecka - to po prostu stan wyższej konieczności i wtedy obowiązują
          całkiem inne reguły, nawet, jeśli przy ich stosowaniu łamie się inne
          zasady. Na przykład nie wolno pacjentom szpitala łamać żeber, ale
          jeśli zachodzi potrzeba resuscytacji, to podejmuje się działania,
          które mogą spowodować taki uraz. Zresztą znam przypadek, kiedy
          wyreanimowany pacjent, kiedy doszedł do siebue oskarżył, o to
          ratujących mu życie...
          • eliza_dm Re: moje niedopatrzenie 15.03.10, 13:45
            moja kolezanka nie przywitala swojego dziecka, gdyz zamdlala jak
            wykonywano jej ten zabieg, a potem przez kilka tygodni chodzila w
            bandazu gdyz miala polamane zebra.......... fajnie
            • robin2510 eliza! 16.03.10, 19:02
              U mnie było identycznie. Mdlałam za każdym razem jak lekarz kładł mi się na
              brzuch i wyciskał córkę. Dziecko rodziło mi się noskiem do góry (nie wiem czy to
              to samo co twarzyczkowo) zero bóli partych, 10cm rozwarcia i akcja stanęła.
              Zamiast zrobić cc (w identycznej sytuacji była moja dalsza znajoma,ale rodziła w
              innym szpitalu w moim mieście i zrobili jej cc bez wyciskania dziecka)to lekarz
              kładł mi się na brzuch. Na szczęście mała urodziła się zdrowa ale robili jej usg
              głowy, na drugi dzień po porodzie. Ja do siebie dochodziłam przez miesiąc. 3 tyg
              chodziłam zgięta w pół tak mnie miednica bolała, nie mogłam sie w ogóle wyprostować.
          • quick-share Re: moje niedopatrzenie 15.03.10, 14:15
            ten chwyt (czyli poprostu wyciskanie dziecka z brzucha?) jest jedną
            z najbardziej przerażających mnie rzeczy które mogą mieć miejsce
            podczas porodu
            Pani Kasiu, jak rozpoznać czy takie zachowanie jest naprawde
            niezbędne? przecież dosć często sie słyszy że lekarze kładą sie na
            brzuchu żeby pomóc wyjsć dziecku na świat? pewnie w większości
            przypadków niepotrzebnie ale jak rodząca ma to rozpoznać żeby
            ewentualnie zaprotestować? a może są różne sposoby "wyciskania
            dziecka z brzucha"? może większość tych przypadków to jakoś łagodne
            naciskanie które nie szkodzi?
            • katarzynaoles Re: moje niedopatrzenie 15.03.10, 14:22
              Nie o "łagodnym naciskaniu" tu piszemy. Ja usprawiedliwiłabym takie
              brutalne, siłowe wyciskanie dziecka tylko sytuacją bezpośredniego
              zagrożenia życia - typu: nie da się wysłuchać tętna, które jeszcze
              przed chwilką było słychać, a dziecko ma jeszcze kawałek drogi do
              pokonania. Na pewno brak postępu porodu nie usprawiedliwia chwytu
              Kristellera - można wtedy zastosować inne techniki. Trudno poznać
              samemu czy jest powód czy go nie ma - w mojej opinii w olbrzymiej
              ilości przypadków nie ma i dałoby się zapobiec kołpotom w inny
              sposób.
          • eli-mama Re: moje niedopatrzenie 16.03.10, 13:59
            Dziękuję Pani Kasiu za doprecyzowanie tematu.
            I chciałam dodać, że są przypadki (zdaje mi się że nieliczne)w Polsce skazanych lekarzy, którym udowodniono związek między zastosowaniem chwytu Kristellera, a ciężkim upośledzeniem lub śmiercią dziecka.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja