chore dzieci, ja po terminie

17.03.10, 13:12
Po terminie jestem 3 dni, młodszy syn zapalenie oskrzeli, od 6 dni kurujemy się, wczoraj starsza córka zachorowała.
Zakładając teoretycznie, ze moje dziecko samo nie przyjdzie na świat, ze poród będę miała wywoływany, mam pytanie. Jak długo powinnam czekać, leczyć dzieci, zeby pozbyć się tego choróbska z domu i z maleństwem przyjechać ze szpitala w miarę spokojna, ze również nie zachoruje?
Wczoraj byłam w szpitalu, od razu chcieli kłaść i rodzić, na szczęście te choroby to dobra wymówka, bo lekarka powiedziała, ze dla malucha u mnie teraz najbezpieczniej, najlepiej żeby urodziła się jak najpóźniej, ale terminów dokładnych nie podała.
Mam nadzieję, że natura rozwiąże za mnie ten problem, że dziecko przyjdzie na świat w najbardziej odpowiednim momencie...ale czy np tydzień od dziś licząc (czyli 10 dni po TP) wystarczy na pozbycie sie choroby?
Jeżeli ktokolwiek rozumie o co mi chodzi, to proszę o radę.
    • miacasa Re: chore dzieci, ja po terminie 17.03.10, 16:37
      tylko spokojnie, Ty już wytwarzasz przeciwciała po zetknięciu się z chorującymi
      dziećmi więc młode dostanie je od Ciebie wraz z siarą
    • katarzynaoles Re: chore dzieci, ja po terminie 17.03.10, 21:08
      Koleżanka dobrze radzi. I myślę, że ten tydzień to wystarczy, żeby
      maluchowi nic nie groziło, bo pewnie starszaki zdążą dojść do
      siebie. Wyobrażam sobie w jakiej stresującej jest Pani sytuacji, ale
      jakims cudem takie sytuacje jednak rzowiązują się pozytywnie, nawet
      jeśli kosztują wiele nerwów. I za to trzymam kciuki!
      • matysiaczek.0 bo to właśnie się zaczęło...:) 18.03.10, 08:16
        tak przynajmniej się domyslam....niteczki krwi mam na wkładce, całą noc kurczyłam się, ale dałam radę spać, a teraz co 6-7 min mam lekko bolesne skurcze. Najgorzej, ze obiad w trakcie gotowania, a pranie sie pierze. Chyba jednak skończę co zaczęłam i pojadę.

        Pani Kasiu, bardzo dziękuję pani za wsparcie i ciepłe słowa. Myślę, ze jak za 3-4 dni wrócę do domu, to już dzieci będą zdrowe.

        A ja myślę, że opatrzność nade mną czuwa i tak jak Pani pisze, wszystko pozytywnie się zakończy. Jestem spokojna i dobrej mysli...eh..tylko szpital, do którego jadę to taka loteria: zależy na jaką zmianę się trafi...
        • dolotka Re: bo to właśnie się zaczęło...:) 18.03.10, 09:07
          daj znać jak wrócisz ;)
          trzymam kciuki i chyba każda z nas mająca więcej niż 1 dziecię Cię rozumie!!!
          i szybka z tym obiadem jesteś ;)
Pełna wersja