olcia_rom
27.04.10, 12:55
No wiec przyszla i kolej na mnie - moja coreczka urodzila sie w nocy
z piatku na sobote 24 kwietnia o 2.10. Pierwsze bole, nieregularne
zaczelam odczuwac w czwartek ok poludnia, poszlam z mama na spacer,
wrocilam, bole staly sie jeszcze silniejsze, ale dalej nieregularne
co ok 10-12 min, w nocy nie spalam w ogole, bo sie nie dalo -
zadzwonilam do szpitala - poradzili wziasc dwa paracetamole i
probowac jak najdluzej wytrzymac w domu. Wytrzymalam do 8 rano i
pojechalismy do szpitala, zbadali mi rozwarcie i mialam dopiero 2
cm, dali silniejszy lek przeciwbolowy cocodamol i do domu czekac na
wieksze rozwarcie. Caly dzien to zajelo, dopiero ok 8 skurcze
zrobily sie regularne i czeste co 5 min. Biegiem do szpitala,
rozwarcie na 5 cm. Od razu poszlismy z polozna na porodowke,
zaprowadzili nas do naszego pokoju, polozna zrobila nam herbate i
tosty, bo wiedziala, ze nic nie jadlam cala dobe. :-) Przebralam sie
w swoja koszule. Do tego czasu juz ledwie stalam na nogach,
polozylam sie na lozko, zaczely sie juz naprawde silne skurcze,
dostalam gaz przeciwbolowy do wdychania - wdychalam tak lapczywie ze
o maly wlos ustnika nie polknelam :-), skurcze praktycznie bez
przerwy, nie mialam kiedy zlapac oddechu, rozwarcie na 8 cm, polozna
podala mi zastrzyk przeciwbolowy w udo pethidine, przebila pecherz.
wtedy juz nie wiedzialam co sie w okolo dzieje, bol byl masakryczny.
Strasznie krzyczalam, nie moglam sie opanowac. Maz robil mi zimne
oklady, wycieral pot z czola. W koncu nadeszly skurcze parte, ale w
ogole ich nie czulam, nie wiedzialam kiedy przec, dziecku do glowki
przyczepiono ktg, polozna mowila kiedy przec, druga trzymala mi
nogi, maz przyciskal glowe do klatki piersiowej. I tak urodzila sie
glowka po ok 20 parciach, polozna kazala przestac przec, chwila
przerwy i znowu przemy, ale powoli i delikatnie. Urodzila sie reszta
cialka. byla dokladnie 2.10, czyli porod trwal 6 godzin.
Dziewczynka, 3900g, zdrowa, zakwilila. Ja szczesliwa, bo nie bylam
nacinana, nie peklam, ani jednego szwu nie trzeba bylo zalozyc.
Dostalam dzieciatko na piersi, poprzytulalysmy sie, malutka poszla
do tatusia, w miedzy czasie urodzilo sie lozysko, mnie opatrzyla
polozna. Nakarmilam malutka troszke. Przyniesli nam do pokoju kawe i
kanapki. Za jakies dwie godzinki polozna pomogla mi wziasc prysznic,
zawiezli nas na sale poporodowa a po 12 godzinach wyszlysmy do
domku. Podczas pobytu na sali porodwej opiekowaly sie mna caly czas
te bsame dwie polozne - nie zostawily mnie samej na wet na 1 minute.
Ani jedna osoba z innego personelu nie weszla do mojej sali przez
caly porod, bylo bardzo intymnie.
Porod wspominam jako straszny bol, ale z drugiej strony - opieka
jaka mnie otoczono od pierwszych chwil wydaje sie byc snem. A byl to
zwykly szpital, w zwyklym angielskim miasteczku, nie zaplacilam ani
funta za nic podczas mojego pobytu tam, no moze oprocz oplaty
parkingowej :-). Zycze kazdej kobiecie takiego porodu, w cudownych,
spokojnych warunkach.