Dodaj do ulubionych

poród z wynajętą "przyjaciółką"

11.05.10, 11:10
Cześć Dziewczyny,
znalazłam ogłoszenie dziewczyny, która chętnie będzie wspomagać rodzące
przyszłe mamy swoją obecnością. Działa na zasadzie douli, jest po to, aby
opiekować się rodzącą kobietą, uspakajać ją, rozmawiać z nią,
informować...sama urodziła 2 dzieci i chce swoim doświadczeniem wspomagać inne
przyszłe mamy, które nie mogą rodzić z mężami czy wykupionymi za dużą kasę
położnymi.
Dodatkowo, jest możliwość pomocy przy noworodku już po powrocie ze szpitala.
ja myślę, że to dobry pomysł,
a Wy co o tym sądzicie?
Obserwuj wątek
    • quick-share Re: poród z wynajętą "przyjaciółką" 11.05.10, 11:55
      a czy Ty przypadkiem nie wymysliłaś sobie sposobu na zarabianie kasy
      i nie próbujesz wybadać rynku? :D

      wydaje mi sie że kazda z nas jeśli chce z kimś rodzić to raczej
      weźmie pod uwage partnera, przyjaciółke czy mamę a nie obcą osobe ;)
      w takiej sytuacji jak poród jak juz ktos decyduje sie na towarzystwo
      to raczej kogoś bliskiego, z kim czuje sie dobrze i bezpiecznie..
      • marcovca Re: poród z wynajętą "przyjaciółką" 12.05.10, 14:14
        Nie zawsze bliska osoba to ta, z którą się czujesz bezpiecznie w takiej akurat sytuacji jak poród. Osoba, która sama doświadczyła porodu może Ci dać większe wsparcie niż zdenerwowany mąż, albo przewrażliwiona mama. Wiadomo, że taka osoba musi mieć odpowiednie... nie wiem... cechy? predyspozycje? Tak, żeby był to ktoś, kto potrafi Cię uspokoić, wytłumaczyć co się dzieje, doradzić jak poradzić sobie z napięciem, czy nawet zrobić, przynoszący ulgę masaż.

        Polecam artykuł na stronach Fundacji "Rodzić po Ludzku": Doula - profesjonalne wsparcie w czasie porodu.
    • mama-008 Re: poród z wynajętą "przyjaciółką" 12.05.10, 09:09
      nie chciałabym rodzić z obca osobą.
      jak nie z mężem to zawsze mozna rodzic z siostrą, mamą,
      przyjaciółką. w najgorszym wypadku uzbierałabym już kasę na położną
      i jej sie "poddała" a nie obcej kobicie która np moze nam nie
      podpasowac, mozemy sie w jej towarzystkie czuć skrempowane,
      zawstydzone itp.
      wg mnie kiepski pomysł...ale moze znajda sie chętne w skrajnych
      przypadkach - tzn samotne matki.
    • katarzynaoles Re: poród z wynajętą "przyjaciółką" 12.05.10, 12:54
      Polecam. Instytucja douli znana jest na świecie od wieków i właśnie
      znów znalazła sobie miejsce w opiece okołoporodowej w wielu krajach
      świata. Najlepiej, jeśli doula jest przygotowana profesjonalnie do
      swojej roli i ma odpowiedni warsztat, ale samo doświadczenie porodu
      (przy założeniu, że był to poród przeżyty świadomie) także jest
      ważne. Doula wspomaga nie tylko samotne mamy, ale także często jest
      obecna jeśli przy porodzie są najbliżsi (to trudne do realizacji w
      naszych szpitalach, bo zwykle z różnych powodów ogranicza się z góry
      ilość osób towarzyszących). Zaletą takiej osoby zwykle jest to, że
      choć empatyczna to jej obciążenie emocjonalne związane z
      towarzyszenem rodzącej jest znacznie mniejsze niż osób bliskich.
      Zaletą jest także ciągłość opieki - od czasu ciąży, przez poród i
      potem. W polskich szpitalach doula może także wypełnić lukę
      spowodowaną małą ilością presonelu etatowego - rzadko się zdarza,
      żeby położna z dyżuru miała pod opieką tylko jedną rodzącą czy
      rodzinę. Pozdrawiam :)
      • oldzinka Re: poród z wynajętą "przyjaciółką" 12.05.10, 14:38
        Jeśli jeszcze kiedyś przyjdzie mi rodzić to bardzo chętnie z doulą.
        Mąż się nie sprawdził, był chyba zbyt przejęty całą sytuacją,
        szpitalem. Mama ze względu na panikarski charakter w ogóle nie
        wchodzi w grę. A taka doula zapewne będzie doskonale przygotowana do
        wspierania rodzącej. Ktoś napisał, że nie chciałby rodzić z obcą
        osobą. Przecież w szpitalu są same obce osoby.
        • mama-008 Re: poród z wynajętą "przyjaciółką" 12.05.10, 15:00
          ja napisałam że to wg mnie obca osoba i nie chciałabym wynajmowac
          takiej osoby do towarzyszenia przy porodzie - jest juz instytucja
          położnej - a opłacona połozna jest cały czas z Tobą. połozna to
          połozna - wiadomo - obca osoba tez, ale to co innego niz celowe
          wybieranie kolejnej obcej osoby do porodu - to juz 2 obce osoby;-)

          ja tak to widze, i mysle ze juz wolałabym rodzic z samą polożna niz
          dodatkowo meczyc sie przy boku obcej kobitki;-)
          • kasic1979 Re: poród z wynajętą "przyjaciółką" 12.05.10, 18:46
            Cześć,

            chyba nie do końca zrozumiałaś ideę...ta "obca" kobitka poświęca swój czas na
            towarzyszenie kobiecie już podczas ostatnich tygodni ciąży, informując i
            udzielając rad, jak je przetrwać i jak przygotować się psychicznie do porodu. Te
            tygodnie sprawiają, że wcale nie jest uważana za obcą osobę ;)
            Moja znajoma nie inkasuje za taką usługę ani złotówki, jest to czysto charytatywnie
            pozdrawiam!
            • quick-share Re: poród z wynajętą "przyjaciółką" 12.05.10, 19:10
              aha czyli reklamujesz nie siebie ale znajomą :D
              to po co kręcić że znalazłaś ogłoszenie? ;)

              jeśli ta obca osoba nie będzie miała odpowiedniej wiedzy tudzież
              wykształcenia/kursu (a samo przejście przez swoje dwa porody są wg
              mnie niewystarczające) to jest tylko obcą osobą, która niewiele może
              zaoferować..
              bliska osoba da swoje wsparcie, czujemy sie przy niej bezpiecznie itp
              z kolei opłacona położna (obca osoba) ma odpowiednią wiedzę i może
              faktycznie pomóc, płacimy za jej ogromne doświadczenie i znajomość
              przeróżnych "trików" które mogą pomóc urodzić dziecko
              a obca osoba (taka Twoja znajoma) raczej nie da wsparcia
              psychicznego ani nie ma za bardzo wiedzy żeby się nią podzielić -
              pewnie nie więcej niż wyczytamy w necie/posłuchamy od
              koleżanek/dowiemy się w szkole rodzenia..
                  • sugarka Re: poród z wynajętą "przyjaciółką" 13.05.10, 08:31
                    Rodzilam z mezem i doula. Tu gdzie mieszkam nie ma
                    mozliwosci ''oplacenia'' poloznej.

                    Doula nie tylko byla mama 3 dzieci, ale miala ukonczony odpowiedni
                    kurs i odpowiednia liczbe asyst przy porodach.

                    Najpierw spotkalismy sie bez zobowiazan, zeby sprawdzic, czy bedzie
                    miedzy nami '''chemia''. Gdy zdecydowalismy sie na towarzystwo
                    Douli spotkalismy sie kilka razy - Doula opowiedziala nam o
                    technikach radzenia sobie z bolem porodowym, pozyczyla rozmaite DVD,
                    pilke, ksiazki, itp.

                    Moj Maz i ja bylismy dobrze teoretycznie przygotowani do porodu
                    (szkola rodzenia i duzo literatury), ale jej wsparcie bylo
                    nieocenione.

                    Po porodzie tez nas odwiedzila kilka razy zeby zobaczyc sie z Mala,
                    zeby pocieszyc mnie ze polog spedzony w pizamie jest zupelnie
                    normalny, itp.

                    Nie mamy tutaj zadnej rodziny wiec takie wsparcie bylo bardzo,
                    bardzo wazne!
              • kasic1979 Re: poród z wynajętą "przyjaciółką" 13.05.10, 07:24
                Nazywam ją znajomą, bo będzie ze mną rodzić za 2 miesiące.
                za medyczną stronę porodu będzie odpowiadać lekarz i położna, nieopłaceni.
                A "przyjaciółka", za mój w miarę dobry nastrój i budowanie pewności we własne siły.
                Poleciła mi ją moja koleżanka, która również z nią rodziła swoją córeńkę i jest
                bardzo zadowolona.
                Więc skoro nie znasz kobiety, to nie oceniaj ile ma do zaoferowania, ok?
                pozdrawiam!

                > aha czyli reklamujesz nie siebie ale znajomą :D
                > to po co kręcić że znalazłaś ogłoszenie? ;)
                >
                > jeśli ta obca osoba nie będzie miała odpowiedniej wiedzy tudzież
                > wykształcenia/kursu (a samo przejście przez swoje dwa porody są wg
                > mnie niewystarczające) to jest tylko obcą osobą, która niewiele może
                > zaoferować..
                > bliska osoba da swoje wsparcie, czujemy sie przy niej bezpiecznie itp
                > z kolei opłacona położna (obca osoba) ma odpowiednią wiedzę i może
                > faktycznie pomóc, płacimy za jej ogromne doświadczenie i znajomość
                > przeróżnych "trików" które mogą pomóc urodzić dziecko
                > a obca osoba (taka Twoja znajoma) raczej nie da wsparcia
                > psychicznego ani nie ma za bardzo wiedzy żeby się nią podzielić -
                > pewnie nie więcej niż wyczytamy w necie/posłuchamy od
                > koleżanek/dowiemy się w szkole rodzenia..
                  • kasic1979 Re: poród z wynajętą "przyjaciółką" 13.05.10, 08:40
                    Bo wydaje mi się, że mężczyzna nie musi (nie powinien) uczestniczyć we
                    wszystkich niezbyt miłych etapach porodu.
                    Tamponów wcześniej mi nie zmieniał, to po co ma być przy mnie, gdy będą mi
                    nacinać krocze lub zakładać nogi za uszy?
                    Ja bardziej się mobilizuję w obecności obcych, moje bliskie osoby sprawiają
                    tylko, że się nad sobą rozczulam.
                    Dodam, że nie jest to moje pierwsze dziecko, i że wiem, o czy mówię :)
                    • sugarka Re: poród z wynajętą "przyjaciółką" 13.05.10, 10:41
                      kasic1979 napisała:

                      > Bo wydaje mi się, że mężczyzna nie musi (nie powinien)
                      uczestniczyć we
                      > wszystkich niezbyt miłych etapach porodu.
                      >> Dodam, że nie jest to moje pierwsze dziecko, i że wiem, o czy
                      mówię :)

                      No, ale to Twoja opinia. Ja przed zajsciem w ciaze mialam
                      podobna :O) im bardziej w las - tym wiecej drzew i stopniowo
                      zmienialam zdanie.

                      Moj Maz byl przy mnie podczas porodu i byl nieoceniony.

                      Doswiadczenie niewatpliwie mocne. Uroslam w Jego oczach i jestem
                      bohaterka :) Kocha mnie nadal (jeszcze mocniej) :) i chce miec
                      wiecej dzieci :)

                      Mysle, ze to b. idywidualna sprawa - nie kazdy mezczyzna chce
                      patrzec na rodzaca kobiete i nie kazda kobieta chce by jej partner
                      ogladal porod...
            • mini-menstruacja kasic1979 Ty przyznaj się od razu, 13.05.10, 11:04
              że znalazłaś sobie taki patent na życie ( a może i zarabianie ) i sprawdzasz
              reakcje innych dziewczyn na forum.
              Niechybnie lepiej byłoby, faktycznie, dać ogłoszenie ( nawet tutaj ) a pewnie
              znalazłoby się kilka chętnych. Chyba, że regulamin tego zabrania, a Ty w taki
              zakamuflowany sposób właśnie to ogłoszenie dałaś...:)

              A co o tym myślę ? Gdybym rodziła przezkroczowo nie zdecydowałabym się na
              towarzystwo douli, ani żadnego podobnego wymysłu.
              No chyba, że byłby to "doul". Mężczyzna.
              Już sama wizja kobiety instruującej mnie, przy mężu, co mam robić działa na mnie
              odstraszająco. Może dlatego, że nie cenię sobie w ogóle towarzystwa kobiet.
              Nawet jeśli bliskie mojemu sercu są ich problemy to kompanię wolę męską. I z
              mężczyznami lepiej mi się dogaduje zawsze i wszędzie.
              Jak słucham tego pieprzenia dot. ciąży i porodu, tych eufemizmów, metafor,
              zdrobnień przeplatanych z niby-rzeczowymi argumentami wypowiadanych ciepłym,
              łagodnym głosem, jak widzę te silące się na "empatyczny" wyraz uśmiechy pełne
              zrozumienia to chce mi się wymiotować.

              Poza tym, żadnemu facetowi nie przyszłoby na myśl krytykować mnie za chęć
              zachowania pochwy i krocza w dobrym stanie albo za niechęć do poświęcania się.
              Dlatego z założenia mężczyzna jest człowiekiem, który lepiej mnie rozumie niż
              większość kobiet.
              Kiedy mówię, że ciąża to nie żadna metafizyka bo przez pierwszą połowę jej
              trwania wisisz nad deską klozetową a drugą połowę wkładasz hemoroidy z powrotem,
              tam skąd wyszły....:) albo, że żałuję, że dzieci jednak nie znajduje się w
              kapuście.... wierzcie mi, oburzone są jedynie kobiety. Mężczyźni wcale.

              Mężczyźni, też, częściej walą prawdę między gały i to jest ich zasadnicza zaleta.
              Tak. Gdybym miała wybierać to zdecydowanie wybrałabym taką męską wersję "douli"
              Może to jest właśnie pomysł na zarabianie !!!

              Może i jestem nietypowa ale z pewnością nie jedyna. A tu, proszę, taka nisza w
              rynku !!! Męża namów, to może myć naprawdę niezły biznes...

              Pozdrawiam
              • adamantia Re: kasic1979 Ty przyznaj się od razu, 13.05.10, 11:37
                mini-menstruacja napisała:
                > Kiedy mówię, że ciąża to nie żadna metafizyka bo przez pierwszą połowę jej
                > trwania wisisz nad deską klozetową a drugą połowę wkładasz hemoroidy z powrotem
                > tam skąd wyszły....:)

                Ale zdajesz sobie sprawę, że absolutnie nie jest to doświadczenie uniwersalne?
                Ja w żadnej ciąży nie wisiałam nad miską, nie miałam hemoroidów (ani innych
                żylaków). Co nie znaczy, że nie miałam innych męczących dolegliwości - tym
                niemniej były przejściowe, do zniesienia, i nijak nie powodowały chęci
                "znajdowania dzieci w kapuście".

                Naprawdę nie każda kobieta przechodzi ciążę jako mękę, tak samo jak nie każda
                odbiera ją jako metafizyczny błogostan. Podejrzewam, że i te i te są w
                zdecydowanej mniejszości, a większość przechodzi ciążę jako miks przyjemności,
                dolegliwości i normalności (i w sensie psychicznym, i fizycznym) - z bilansem in
                plus.

                A co do męskiej douli: choć teoretycznie popieram np istnienie
                mężczyzn-położnych, nawet lekarz-ginekolog (znaczy facet( to dla mnie wielkie
                nieporozumienie. Wolałabym nie mieć kompletnie żadnej styczności z mężczyznami w
                tej branży.
              • kaeira Re: kasic1979 Ty przyznaj się od razu, 13.05.10, 11:43
                A ja czegoś nie rozumiem.

                Mini-menstruacja pisała w innym wątku:
                "Dlatego ciekawa jestem skąd to się bierze.
                Czy dobrze znoszę ciążę fizycznie i dlatego nie czekam na poród ?
                Czy może dlatego, że mimo tych samych ciążowych dolegliwości akceptuję je na
                tyle aby nie chcieć tego kończyć ?
                W każdym razie ciąża to dla mnie bardziej przyjemność niż trauma."

                To dlaczego piszesz w takim tonie o klozecie, hemoroidach i kapuście?
                • mini-menstruacja Re: kasic1979 Ty przyznaj się od razu, 13.05.10, 12:31
                  "To dlaczego piszesz w takim tonie o klozecie, hemoroidach i kapuście?"

                  Celem obśmiania tego metafizycznego podejścia do ciąży. Okrutnie śmieszy mnie ta
                  mistyczna aura...
                  A że taktu mi brak ( wiem, wiem ) i taki ze mnie żeński satyr to pozwalam sobie
                  na te ordynarne prześmiewki.

                  Ciążę znoszę faktycznie rewelacyjnie. Dostrzegam nawet pewne plusy ( zniknęły mi
                  zmarszczki, hurra, to nie mit !!! ) To co inni nazywają dolegliwościami ledwo
                  zauważam. Mimo to wiem jak dużo mam szczęścia. Koleżanki w tym samym tygodniu co
                  ja....no ....eee...nie wyglądają na zbyt zadowolone.

                  Śmieję się ze stereotypowego, archetypicznego podejścia do ciąży. Funkcjonujący
                  w świadomości społeczeństwa obrazek to rozczulona, szczęśliwa mamusia łagodnie
                  uśmiechająca się do brzuszka. Cierpliwa i łagodna. Poświęcająca się z najwyższą
                  rozkoszą. Mistyczna i metafizyczna ( archetyp - Matka Jezusa )

                  To już wolę wersję z kapustą niż wypełnianie społecznego oczekiwania aby zbliżać
                  się do takiego wizerunku.

                  To tak jak z kupą :) Dla mnie, żadna trauma. A nawet przyjemność z wypróżnienia
                  się. Ale nazywajmy rzeczy po imieniu i nie róbmy z prozaicznego wypróżniania się
                  mesjanistycznej misji...hehe :)

                  Pozdrawiam ( mam nadzieję, że nikogo tym razem nie obraziłam, tak na prawdę
                  wiem, że każdy przechodzi to inaczej, ja tylko pozwalam sobie się pośmiać...)
                • rach.ell Re: kasic1979 Ty przyznaj się od razu, 13.05.10, 18:37
                  o ile w ogole w ciele kobiety, bo czy jest w ciazy trudno dociec, w
                  ktoryms watku wspominala, ze nie zamierza sie rozmnarzac:)))
                  Ja sie tutaj zgodze, jednym z zabiegow medycznych, ktory uwazam, ze
                  powinien byc nieco bardziej propagowany jest sterylizacja. Dla
                  wielu kobiet wycinanie czesci organow rozrodczych na zyczenie byloby
                  odpowiedzia na rozterki dotyczace naturalnosci ciazy i porodu.
                  • mini-menstruacja Re: kasic1979 Ty przyznaj się od razu, 19.05.10, 14:11

                    To prawda. Ona nie zamierza się "rozmnarzać" :)
                    Ona "rozmnarzanie" pozostawia ludziom co nie skończyli szkoły.
                    Co najwyżej, ona może się rozmnożyć. A właściwie to się już rozmnożyła.

                    Organy można wyciąć ale znacznie łatwiej zastosować którąś z metod
                    antykoncepcji. Może dlatego sterylizacja nie jest popularna, choć i takie
                    operacje się zdarzają. Nie zamierzam nikomu odmawiać prawa do sterylizacji jeśli
                    sobie tego życzy.
                    Jedno i drugie jest w takim samym stopniu naturalne.
                    Antykoncepcja jest SPRZECZNA Z NATURĄ !!!

                    Ciąża i poród są naturalne. Tu się wszyscy zgadzamy. Demencja starcza, hemoroidy
                    i zepsute zęby też. Nie da się temu zaprzeczyć.
                    Jeden człowiek z uporem maniaka będzie mył zęby i dawał je sobie "naprawiać" u
                    dentysty. Drugi poczeka aż mu same wypadną ( zgodnie z naturalnym procesem,
                    któremu nie należy przeszkadzać )
                    To na prawdę kwestia gustu i każdy powinien mieć prawo do decydowania co robi ze
                    swoim uzębieniem.

                    W każdym razie, ona tak uważa.
                    I pozdrawia.
                    • rach.ell Re: kasic1979 Ty przyznaj się od razu, 21.05.10, 09:40
                      Demencja, zepsute zeby czy hemoroidy to stany chorobowe, ciaza nie.
                      Sterylizacja jest bardzo popularna na zachodzie Europy gdzie wplyw
                      przywodcow duchowych wszelkich religii nie jest znaczacy. Z
                      popularnoscia sterylizacji wiaze sie tez powszechnosc zabiegow in
                      vitro, dla wielu kobiet jest to obecnie jedyna mozliwosc zajscia w
                      ciaze po tym jak w mlodosci sie wysterylizowaly.
                      Naprawde uwazasz, ze sterylizacja jest czyms naturalnym?:))
                      • mini-menstruacja Re: kasic1979 Ty przyznaj się od razu, 21.05.10, 14:57

                        Miesiączka to też nie choroba a ból menstruacyjny leczy się.
                        Starzenie się to też nie choroba tylko stan fizjologiczny a jednak wszystkie
                        negatywne i nieprzyjemne objawy starości leczy się.
                        Człowiek się poci i w konsekwencji tego śmierdzi. To stan naturalny.
                        Mimo to "leczymy" go mydłem i dezodorantem.
                        Itd, itp. Argument stanowił o tym, że słowo "naturalny" nie jest słowem o
                        znaczeniu pozytywnym. A w takim sensie jest używane.
                        Naturalny nie oznacza dobry. To chciałam powiedzieć.

                        "Sterylizacja jest bardzo popularna na zachodzie Europy gdzie wplyw
                        przywodcow duchowych wszelkich religii nie jest znaczacy. Z
                        popularnoscia sterylizacji wiaze sie tez powszechnosc zabiegow in
                        vitro, dla wielu kobiet jest to obecnie jedyna mozliwosc zajscia w
                        ciaze po tym jak w mlodosci sie wysterylizowaly."


                        Co Ty wypisujesz ??? Pierwsze słyszę. To wierutna bajda.
                        Bezpłodność jest trwałą konsekwencją sterylizacji.
                        Nikt kto planuje mieć dzieci nie sterylizuje się. Pozbawione jest to sensu.
                        Wpływ duchownych ??? Sterylizacja jest dla duchownych tak samo zła jak i
                        antykoncepcja. Co to ma do rzeczy ???

                        "Naprawde uwazasz, ze sterylizacja jest czyms naturalnym?"
                        Tak samo naturalnym jak i antykoncepcja.
                        Jeżeli ktoś uważa, że główną zaletą i wartością porodu sn jest jego naturalność
                        to rozumiem, że nie używa antykoncepcji ponieważ ta sprzeczna jest z naturą w
                        takim samym stopniu ( albo i większym ) co cesarskie cięcie.

                        Jesteś Żydówką wierzącą. Możesz pić alkohol ? Pytam z ciekawości, bo nie znam
                        się na wyznaniach...
                        • rach.ell Re: kasic1979 Ty przyznaj się od razu, 22.05.10, 20:56
                          Nie wypisuje bzdur, rozeznaj sie w statystykach np. Holandii. Tam
                          sterylizacja byla bardzo popularna jeszcze jakies 20 lat temu.
                          Obecnie lekarze bija na alarm bowiem okazalo sie, ze zaplodnienie
                          jako takie mozna przeprowadzic ('wszczepic' zaplodnione jajeczko)
                          ale jest to trudne i czesto konczy sie poronieniem. Dla bardzo wielu
                          kobiet jest to teraz dramat. Moja sasiadka np po kilku nieudanych
                          probach in vitro i dlugiej, wyniszczajacej kuracji hormonalnej,
                          stracila dziecko w ostatnim miesiacu ciazy.
                  • lilith_yin Re: kasic1979 Ty przyznaj się od razu, 23.05.10, 12:12
                    rach.ell, bez in vitro też ciążę można stracić... takie życie.

                    mini-menstruacja, zgadzam się z Tobą w pełni - naturalne, nie znaczy dobre. Co
                    do facetów również...
                    Btw jeżeli chodzi o asystę przy porodzie ideałem byłby przeszkolony gej. Kobieta
                    nie czułaby się tak skrępowana, poza tym geje są bardziej empatyczni, a
                    jednocześnie mają ten fantastyczny męski dystans i umiejętność wyśmiania naszych
                    "dużych" problemów, co w efekcie daje możliwość złapania nam zdrowego dystansu.
                    Poród za 4,5 m-ca... muszę to przemyśleć :)
                    • rach.ell Re: kasic1979 Ty przyznaj się od razu, 23.05.10, 20:21
                      Ciaze mozna stracic z wielu powodow, jesli jednak kobieta traci
                      dziecko z powodow scisle zwiazanych z zaplodnieniem in vitro, jest
                      to dla niej dodatkowym obciazeniem psychicznym bowiem kaze jej
                      myslec o tym co ja do in vitro przywiodlo, jesli byla to chec
                      skuteczniejszego zabezpieczenia przed nie chciana ciaza, jest to
                      bardzo przykre.
      • ylunia78 Re: poród z wynajętą "przyjaciółką" 11.06.10, 10:28
        eeee tam
        po zatym cóż może mi pomóc przy porodzie kobieta która"tylko"urodziła dwójkę
        dzieci?!
        To od pomocy i za kasę jest położna,a nie babka,której doświadczeniem jest to,że
        urodziła dwoje dzieci,to nie oznacza,że wie więcej niż ta co urodziła jedno
        dziecko.A w ogóle to wolałabym moją mamę,która urodziła czwórkę dzieci.
        Mnie nie bardzo widzi się ten pomysł....to już nie ma do porodu bliższych?

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka