Pani Kasiu - odszedł mi czop w 33tc.

15.05.10, 19:46
Witam,
Pani Kasiu to moja druga ciąża, pierwsza zakończona cc w 35tc5 dniu - odeszły
mi wody, dziecko było ułożone miednicowo. Czop wtedy nie odszedł - lub go nie
zauważyłam. Dziś rano zauważyłam na bieliźnie sporo galaretowatej wydzieliny,
półprzezroczystej, miejscami z białawym zabarwieniem. W trakcie odchodzenia
tej wydzieliny, czułam lekki skurcz. Wzięłam prysznic i od tamtej pory mam
suchą wkładkę. Czuję się dobrze, nie odczuwam skurczy. Dzwoniłam do lekarza i
też tak mu przedstawiłam tą sprawę. Aktualnie z uwagi na rozchodzenie się
blizny i skurcze głównie leżę i biorę fenoterol. Lekarz kazał mi leżeć i
dopóki nie ma skurczy nie nadwerężać się jadąc na IP. Wizytę u niego mam aż 25
maja. Zaś 23 kazał mi odstawić wszystkie leki.
Boję się trochę, że jeśli to był rzeczywiście czop to nie dostałam leku na
rozwój płucek dziecka i poród zacznie się niedługo, a dziecko będzie
nieprzygotowane. Z drugiej strony ufam bardzo lekarzowi, ale dziś zaczęłam się
trochę bać. Co Pani myśli na ten temat? Czy mam szanse donosić dziecko chociaż
do skończonego 36tc?
    • mama.rozy Re: Pani Kasiu - odszedł mi czop w 33tc. 16.05.10, 06:50
      Pani Kasia pewnie odpowie w poniedziałek,to ja się wpiszę:)
      a nie możesz podjechać na jakąś izbę przyjęć żeby sprawdzić,czy wszystko w
      porządku?ja bym chyba tak zrobiła.dla własnego spokoju.pozdrawiam.d.
    • a_lex Re: Pani Kasiu - odszedł mi czop w 33tc. 16.05.10, 09:29
      hmm, faktycznie może trochę wcześnie... ja taką galaretkę zauważyłam w piątek
      (35t4d). w 33 tc wylądowałam w szpitalu ze skurczami, miałam pompy z
      fenoterolem, sterydy, skończyło się na pessarze... teraz leżę i staramy się
      dotrwać do 38 tc.
      ja też nie mam skurczy i od piątku nawet czuję się jakby lepiej.
      obserwuj się, gdyby pojawiło się plamienie/ krwawienie/ skurcze - jedź do szpitala.
      myślę, że jeszcze Pani Kasia uspokoi nas - odczopowane :)
      • didis Re: Pani Kasiu - odszedł mi czop w 33tc. 16.05.10, 09:56
        Mój lekarz miał wtedy dyżur na IP, poza tym sama już zastanawiam się czy to
        czop, czy wydzielina. On też kazał mi przyjechać jak tylko coś się zacznie
        dziać, ale nie chce mnie niepotrzebnie wzywać, skoro inne dolegliwości ucichły
        po lekach. Ja generalnie należę do osób, które w ciąży bardzo się przejmują
        (wynika to zapewne z historii ciąż przebytych dotychczas) i alarmują w każdej
        wątpliwej sytuacji. Lekarz jak badał mnie ostatnio (7 maja) to mówił, że wg.
        niego spokojnie dotrwam do 36tc, a może nawet dłużej. Szyjka trzyma, a rozwarcie
        jak pisałam na opuszek. Dzidzia rusza się jak wcześniej - teraz zaczęłam
        wszystko jeszcze bardziej kontrolować i liczyć. Między 5 a 7 byłam w szpitalu i
        KTG miałam robione 3 razy dziennie i nie wykazało żadnej czynności skurczowej, a
        do szpitala trafiłam właśnie z uwagi na często stawiający się brzuch.
        Jakaś niepewność jednak pozostaje...
        • a_lex Re: Pani Kasiu - odszedł mi czop w 33tc. 16.05.10, 10:07
          no własnie - u mnie podobnie, staram się nie panikować, ale jak coś mnie
          niepokoi, to reaguję. to moja pierwsza ciąża, więc wszystko dla mnie nowe :) a
          ten czop-nie-czop tym bardziej. pomyślałam, że to TO, bo do tej pory niczego
          takiego nie zauważylam i pasuje do opisu czopa jednak :)
          a ze skurczami też tak miałam - brzuch twardniał, a na ktg w szpitalu ledwo co
          się pokazywało, położne mówiły nawet, że to "płaski" zapis.
          do szpitala pojechałam, bo brzuch twardniał co 3-4 minuty, ale bezboleśnie, więc
          wszyscy w szpitalu się dziwili, że jak mogę mieć skurcze i nic mnie nie boli...

          trzymam kciuki, żeby wszystko było dobrze jak najdłużej!
          • didis Re: Pani Kasiu - odszedł mi czop w 33tc. 16.05.10, 12:34
            Dzięki:)
            A teraz znów się coś pojawiło, taki śluz jasno brązowawy... więcej go trochę...
            no na razie nic nie robię.
    • katarzynaoles Re: Pani Kasiu - odszedł mi czop w 33tc. 16.05.10, 12:55
      Jeśli chodzi o dojrzałość płuc dziecka to dwa dni nie robią wielkiej
      różnicy, a myślę, ze Pani spokojnie poczeka na spotkanie z maluchem
      jeszcze trochę dłużej :). Samo odejście czopa (jeśli był to czop)
      nie jest bardzo naglącym objawem - można spokojnie jeszcze pobyć w
      ciąży. Alarmujące byłyby skurcze, ale pisze Pani, że ich nie ma. No
      ważne, że ufa Pani swojemu lekarzowi - on już Panią zna i sądzę, że
      podejmie dobrą decyzję. Trzymam kciuki za dalszy przebieg ciąży,
      pozdrawiam :)
      • didis Re: Pani Kasiu - odszedł mi czop w 33tc. 16.05.10, 18:10
        Dziękuję i coraz mocniej wierzę, że tak będzie... Myślę, że jednak trochę
        panikuję i staram się teraz przekierować myślenie w pozytywną a nie tragiczną
        stronę:)
        Dziękuję za otuchę i pozdrawiam
        • a_lex Re: urodziłam 16. 05. :) 21.05.10, 17:04
          podczas, gdy Pani Kasia udzielała na forum odpowiedzi, mnie właśnie odeszły
          wody... dwa dni po pierwszych śladach czopa.
          to był 35t6d. nie miałam żadnych skurczy. ale że wód było sporo, więc
          pojechaliśmy do szpitala. tam zdjęto mi pessar - na marginesie okazało się, że
          szyjka całkowicie nieprzygotowana do porodu - twarda, zamknięta...
          ale po chwili zaczęły się skurcze, które wzmogły się po lewatywie. dzidzia
          ładnie się obniżyła, skurcze narastały. podano mi oksytocynę i scopolan, na
          zmiękczenie szyjki. niestety, akcja utknęła w martwym punkcie na rozwarciu na
          dwa palce...
          po prawie 7 godzinach były ledwo trzy palce... a bóle stały się nie do
          zniesienia. najgorsze, że szyjka nadal była twarda i nic nie wskazywało na to,
          że to się zmieni. stan dziecka był dobry, więc postanowiono odłączyć oksytocynę
          i poczekać na wyciszenie skurczy i ewentualny rozwój mojej własnej akcji
          skurczowej. gdyby się jednak nie wyciszyły, to istniała opcja przeprowadzenia
          cesarskiego cięcia. zgodę podpisałam już zaraz na początku akcji, bo położna
          stwierdziła, że jak dla niej, to albo trzeba ciąć zaraz, albo potrwa to do rana
          i i tak trzeba będzie ciąć. nie pomyliła się. po odłączeniu kroplówki skurcze
          narosły, stały się bardzo bolesne, a nie dawały postępów w akcji... podjęto więc
          szybką decyzję o cięciu i o 20.45 zostałam mamą :)
          kruszynka ważyła 2600 g i miała 50 cm, dostała w pierwszej minucie 9, w trzeciej
          10 punktów. nie ma oznak wcześniactwa, jest zdrowa, śliczna, dziś wróciłyśmy do
          domku z wagą 2460 g. ładnie ssie pierś, pokarm mam właściwie od drugiej doby, co
          wszystkich wprawiło w zdziwienie :) poród mimo że nie taki jak sobie wymyśliłam,
          uważam, że był najlepszy z możliwych w tej sytuacji. cały personel bardzo
          życzliwy. a o bólu już nie pamiętam :)

          didis, mam nadzieję, że u Was wszystko dobrze :)
          pozdrawiamy!
          • didis Re: urodziłam 16. 05. :) 22.05.10, 11:46
            Gratuluję. Ja dziś o 12.00 - czyli zaraz - biorę ostatnią dawkę fenoterolu.
            Swoją córeczkę urodziłam 3 dni po w 35,5tc.
            Ciekawe jak teraz będzie..chciałabym min do tego 35,5 doczekać..
            • a_lex Re: urodziłam 16. 05. :) 22.05.10, 14:05
              będzie dobrze, trzymam mocno kciuki!
Pełna wersja