nata75.0
16.05.10, 12:46
No i stalo sie urodzilam i bylo tak jak mialam nadzieje ze
bedzie (i jak "prorokowala" Pani Kasia) lekko latwo
i ....intensywnie. 26 kwietnia tydzien po terminie dostalam
skierowanie na indukcje na srode. Wzielam sie zaparlam i
czwiczylam,chodzilam itd bo nie chcialam wywolywac. Pierwsze
pobolewania (takie mulenie jak po zazyciu srodkow
przeczyszczajacych) poczylam ok 18 ale nie bardzo wierzylam ze
to porod. W ogole ja nie mialam zadnych oznak
przedporodowych,zadnych boli,tylko mi czop odchodzil przez
caly tydzien, czasami zapominalam ze jestem w ciazy...o 19
zadzwonilam do meza ze te smecenia mam co 10 min wiec moze
i urodze. Wykapalam sie i zjedlismy kolacje. (Zaskoczylo
mnie to ze 2dni przed porodem bylam bardzo ospala i ciagle
glodna). Zaczelam zapisywac skorcze i kiedy byly co 5 min
poszlismy na spacer (szpital jest zaraz przy domu).Ze
skorczami co 3 min o 21.30 weszlismy na izbe przyjec.
Wtedy juz czulam lekki bol przy skorczu , ale spokojnie
dalo sie wytrzymac zwlaszcza w ruchu. Polozono mnie na ktg i
juz do konca porodu lezalam z kablami. Takie procedury. 1 cm -
2cm,3 cm przy 3 cm pobrano mi krew do analizy do
znieczulenia . Ja na to ze za chwile bedzie po ptokach bo
jestem szybka.Nikt mi nie uwierzyl. Jak sprawdzili mnie po
20 min to zrobil sie poploch bo szlam jak burza. Przy 6 cm
podano mi epi , ale poprosilam o minimalna dawke zeby
zachowac czucie. Albo dawka byla za mala , albo za pozno (20
min potem urodzilam) albo dziec byl tak nisko ze uciskal
jakis nerw , w kazdym razie nie zadzialalo.Wiec bylo tak jak
sobie po cichu marzylam - porod (prawie)naturalny :)!
Ciekawostka byl fakt ze podczas fazy rozwierania co 20
min przychodzila polozna pytajac czy chce zmienic pozycje a
ja uparcie rozlozona na wznak odpowiadalam gromko:NIE! .
Lezalam colkowicie nieruchoma ze sluchwkami na uszach
skoncentrowana na muzyce i oddychaniu przepona. Nie wiem skod
mi sie to wzielo ale musialam zapomniec wszystko co mowili
na kursach rodzenia. Nie znioslabym ruchu ani dotyku ,
chialam byc sama i poddawac sie bolowi jak fali. Doslownie
czulam jak rozwieram sie na dole i jak plynie ze mnie krew
przy skorczu. Nawet to nie byl bol jako bol, raczej ciezka
fizyczna praca, cos jak bieganie maratonu:). Najlepiej byloby
sie schowac w jakas ciemna nore i urodzic sama:) tak wlasnie
czulam. Po epi bylo troche paniki juz na partych musialam
sie przeniesc na stol porodowy.Zaskoczylo mnie ze parte
jednak bola (bo czytalam ze nie , ale moze to dletego ze
normalnie rozwierajace sa bardziej bolesne niz moje wiec moze
to sie czuje jako ulge?. Jak nadeszly parte to natychmiast
wyrzucilam meza z sali. Nie wiem dlaczego to zrobilam:)
Moze dlatego ze mial troche przestraszona mine , a ja
mialam silna potrzebe bycia sama albo z personalem
medycznym.Parlam 3 razy . Na pierwszym skorczu tylko sie
darlam (z zaskoczenia) i strachu ze mialam wiedziec co robic
a nie wiem!. Na to polozna:"albo sie bedziemy darly,i
bardzo ladnie popekamy, albo zaczniemy pracowac..."To mnie
otrzezwilo . Na drugim partym skupilam sie na glowce(kazali
przec na zatwardzenie a niema nic bardziej znajomego dla
mistrzymi leniwego jelita)i na 3 cim wyparlam ramiona (co bylo
najbardziej meczace). Dziwne uczucie kiedy przeslizguje sie przez
ciebie inne cialo:). Poprosili meza do sali .Dzieciak 7 dni
po terminie i pomarszcony, z dlugimi czarnymi wlosami,i
paznokciami gitarzysty i prawde powiedziawszy popatrzylismy na
siebie smiejac sie ze wszystko mozna o nim powiedziec oprocz
tego ze jest ladny...:)Niezly bysio 49 cm i prawie 4 kg
wagi. Polozna mi powidziala: a nie wierzylam ze tu sie
zmiescil taki dzieciak .W sumie porod od wejcia do szpitala 0
21.30 do 01:30. 4 godzinki i 10 min partych.Nie nacieli mnie ,
mialam 2 plytkie szwy. Bylo ok choc szczerze mowiac gdybym
miala rodzic po 12-18 godzin to pewnie nie bylabym taki
kozak.Podziwiam takie kobiety! Dzis juz ponad 2 tyg po nie mam juz
prawie zadnych oznak pologu i zegnam sie z tym forum.
Bardzo dziekuje za wszystkie rady,wsparcie i konsultacje .
Naprawde tylko czytalac watki zalozone przez innych wiele sie
nauczylam. Serdeczne dzieki!