Wrocław, poród nie w pozycji leżącej

18.06.10, 18:56
Witam,czy ktoś się orientuje czy we Wrocławiu w jakimkolwiek
szpitalu można urodzić inaczej niż na fotelu gin. na plecach???
    • kathreen28 Re: Wrocław, poród nie w pozycji leżącej 18.06.10, 19:49
      Z tego co się orientuję to na Kamieńskiego .Co do innych szpitali to nie mam
      wiedzy...
    • zama-zama Re: Wrocław, poród nie w pozycji leżącej 18.06.10, 19:58
      wszystko zależy od położnej, jak się trafi na fajną to na wiele pozwala
      ja osobiście ostatnie parcia chciałam na plecach- przy czym tułów i tak był
      nieco wyżej
      • zama-zama Re: Wrocław, poród nie w pozycji leżącej 21.06.10, 10:37
        rodzilam na kamienskiego i nie placilam za polozna, te na porodowce sa naprawde ok
    • edytadk Re: Wrocław, poród nie w pozycji leżącej 20.06.10, 20:34
      Według mojego rozeznania, najbardziej "cywilizowanie" jest na Kamieńskiego. Ale
      najwyraźniej też trzeba trafić na położną (a jeszcze lepiej, mieć opłaconą:-( ),
      bo ja jakoś nie miałam tego szczęścia i niecałę trzy lata temu urodziłam tam
      synka na leżąco, z nacięciem i parciem "na rozkaz".
    • kasia_750 Re: Wrocław, poród nie w pozycji leżącej 20.06.10, 21:23
      Ja ostatnio rodziłam na Kamieńskiego.
      Nie wiem czy to zależy od położnej na jaką się trafi (bądź opłaci), ale ja
      mogłam wybierać pozycję (co nie zmienia faktu że ostatecznie urodziłam na
      plecach w pozycji półsiedzącej).
      Znajoma rodziła tam kilka dni wcześniej i urodziła POD PRYSZNICEM :)
      Nie była w stanie wrócić na porodówkę.
      Podobno nie był to odosobniony przypadek.
      • jagodzianka73 może Oława 21 km od Wrocławia? Link podpinam... 21.06.10, 08:47
        www.zozolawa.wroc.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=4:-oddzia-ginekologiczno-pooniczy&catid=1:oddzialy-szpitalne&Itemid=2
        • kantoniewicz Re: może Oława 21 km od Wrocławia? Link podpinam. 24.06.10, 13:09
          Witam
          Ja też polecam Oławę. Rodziłam 1,5 roku temu. Miałam opłaconą położną, (cudowna pani. Lucynka)i poród rodzinny. Mogłam zmieniać pozycje, brać prysznic, ale końcowa faza w pozycji prawie siedzącej ( fotel porodowy bardzo wygodny i nowoczesny). Niestety nie było mi dane dokończyć porodu sn bo zatrzymała się akcja porodowa i szybko zrobiono mi cesarkę. Oławę polecam również ze względu na wspaniałą opiekę nad położnicą i noworodkiem. Miłe i pomocne panie położne i panie od noworodków. Jako doktora polecam Artura Madanowskiego, prowadził moja ciąże i przeprowadził cc, zawsze mogłam liczyć na jego pomoc.
      • ameliadol Re: Wrocław, poród nie w pozycji leżącej 25.07.10, 05:42
        a to to jest takie zaskakujące we Wrocławiu że ktoś może na stojąco rodzić albo
        np. pod prysznicem?
    • mjf.online Re: Wrocław, poród nie w pozycji leżącej 21.06.10, 11:08
      Dzięki za wszelki odzew;) właśnie nad Kamińskiego się zastanawiałam,
      wcześniej rodziłam na Brochowie, było ok, chciałam z mężem rodzić,
      ale nie opłacaliśmy cegielłki, bo nie byliśmy pewnie gdzie nas akcja
      zastanie;) w sumie w piątek jak pojechaliśmy to udało się to
      załatwić, ale wiem, że w wakacje jest sporo rodzących i szanse na
      poród z mężem maleją. na Kamińskiego nie ma tego problemu...
      tylko na Brochowie w ostatatniej fazie leżałam , a wiem, że można
      uniknąć nacięca jak pozycja jest ... bardziej naturalna...;D
      • agiek Re: Wrocław, poród nie w pozycji leżącej 21.06.10, 15:19
        Ja rodziłam na Klinikach. Miałam super położną, miałam rodzić na siedząco, ale
        już nie dawałam rady, mój mąż przy skurczach nie mógł mnie utrzymać i w ulgą
        położyłam się na łóżku :) Wcześniej byłam na piłce, na kanapie, na materacyku -
        kilka razy, w trakcie także pod prysznicem. Sam poród super- urodziłam w 2,5 h,
        ale pobytu w szpitalu nie wspominam najlepiej.
        Dla mnie Kamieńskiego w ogóle odpadało, za długo tam się "czeka" na cesarkę,
        moja znajoma i dziecko ledwo co przeżyli poród, poza tym często dzieci łapią tam
        zapalenie uszu, oskrzeli, płuc etc.
      • boo-boo Re: Wrocław, poród nie w pozycji leżącej 25.07.10, 10:44
        Jakiej cegiełki?
        Czy wiesz,że pobieranie jakiejkolwiek opłaty za poród rodzinny jest nielegalne?-
        nawet w postaci jakiejś cegiełki....
    • asia-fb Re: Wrocław, poród nie w pozycji leżącej 22.06.10, 00:08
      można, na Klinikach (Chałubińskiego) :))
      Owszem, miałam tam 'swoją' położną, panią Lidię, bardzo sympatyczna i
      komunikatywna babka, polecam serdecznie. Pozycji wypróbowałyśmy kilka, włącznie
      z siedzeniem na takim porodowym krzesełku na jakim rodziły nasze praprababcie.
      Ostatecznie okazało się, że najwygodniej jest na stojąco przy łóżku- zero
      nacięć, zero pęknięć, zero szwów, rewelacja :)
      • mjf.online Re: Wrocław, poród nie w pozycji leżącej 22.06.10, 13:56
        jej, ale super, zazroszcze, ja też tak chce;) ale może przy drugim porodzie
        obędzie się bez nacięcia;p pozdrawiam!
      • olcia_rom Re: Wrocław, poród nie w pozycji leżącej 24.06.10, 17:54
        Ja bardzo sie nastawialam na aktywny porod, na stojaco, wiszaco itp itd. A
        co sie okazalo? Ze jak juz mnie przyjeli do szpitala to bylam tak
        zmeczona, ze szok, brzydko mowiac padalam na pysk, i tylko ciagle sie
        pytalam gdzie jest lozko. Jak sie na nie polozylam to juz wstalam dopiero
        po porodzie. A i tak nie peklam, nie bylam nacinana, zadnego szwu.
      • dorota_dorotka Re: Wrocław, poród nie w pozycji leżącej 30.06.10, 22:32
        A jak można zdobyć taką "swoją" położną? Ja bym bardzo chciała
        rodzić z własną położną na Klinikach, ale niestety nie wiem jak to
        załatwić :( Może ktoś pomoże?
        • agiek Re: Wrocław, poród nie w pozycji leżącej 02.07.10, 10:52
          Najlepiej przez Szkołę Rodzenia- Bocianek chyba się nazywa. Jest na miejscu w
          szpitalu. Poproś o namiary na położną, która może być zainteresowana. Nie wiem
          jak to teraz wygląda, ale mój lekarz pracujący na klinikach twierdził, że nie
          wszystkie chcą się "wynajmować". Ja nie miałam swojej położnej i było super :)
    • boo-boo Dziwne to wszytsko co piszecie 25.07.10, 10:59
      Tak czytam te wasze wpisy i dochodzę do wniosku,że jesteście ubezwłasnowolnione.

      Nie chcecie rodzić na leżąco to nie róbcie tego- co was na siłę położą i do
      łóżka przywiążą?
      Jak widać z opłaconą położną rodzenie w pozycji dowolnej jest możliwe i nie
      skomplikowane, ale już z taką z dyżuru nie jest możliwe i grozi nie wiadomo czym.
      Same nakręcacie ten biznes położnych płacąc za coś co powinno być egzekwowane w
      ramach ubezpieczenia.

      Nie rodziłam w Pl i szczerze mówiąc nawet nie potrafię sobie tego wyobrazić-
      podczas porodu jak położne musiały to się kładły na podłodze obok mnie żeby
      sprawdzić postęp- gdyby któraś z was zobaczyła jaką miałam z ich strony opiekę
      to pierwsze pytanie by padło ile im zapłaciłam- zostały nawet dwie godziny
      dłużej w pracy niż ich dyżur przewidywał,żeby mój poród do końca poprowadzić.

      No i żeby urodzić w pozycji nie- leżącej wcale do tego nie trzeba jakiś super
      nowoczesnych wymyślnych urządzeń- wystarczy przed porodem w domu na sucho
      popróbować pozycje.

      Na prawdę nie umiecie się przeciwstawić takim praktykom i egzekwować swoich
      praw? rozumiem zmęczenie porodowe- ale przecież bierzecie partnerów do pomocy.
      Jeśli wy tego nie zrobicie to wasze córki nadal będą rodzić jak za króla ćwieczka.

      www.poradnikzdrowie.pl/ciaza-i-macierzynstwo/porod/prawa-rodzacej_36177.html
      www.edziecko.pl/ciaza_i_porod/1,79332,2965671.html
      • asia-fb Re: Dziwne to wszytsko co piszecie 28.07.10, 00:27
        ehhh. Przejdź się do polskiego szpitala, zalicz tu poród, a potem pogadamy :))
        W PL niestety nadal jest loteria - owszem, są znakomite położne 'z dyżuru', ale
        są też przypadki takie, że na moje oko one ten zawód za karę wykonują. Podejście
        pt. to my jesteśmy tu dla pani/ pacjentki nie trafia się niestety zbyt często.
        • hydrazine Re: Dziwne to wszytsko co piszecie 28.07.10, 07:27
          To prawda, w polskim szpitalu, żeby walczyć o swoje, trzeba mieć naprawdę niezłą siłę przebicia. Ja też byłam pewna, że pojadę na pobliską porodówkę i zrobię tam rewolucję. Zmieniłam zdanie, jak leżałam tam krótko na patologii ciąży - tam się naoglądałam, jak zachowuje się personel w stosunku do kobiet, a nawet poszłam sobie obejrzeć porodówkę (założyłam kiedyś nawet wątek o tym) i wtedy powiedziałam sobie stop. To mój poród i nie zamierzam się stresować jakimiś przepychankami z położniczym betonem w miejscowym szpitalu. Wolałam pojechać 80 km dalej i rodzić komfortowo, w pozycji wygodnej dla mnie, a nie dla położnej (w miejsowym szpitalu na pytanie o pozycje wertykalne usłyszałam słynne "co pani myśli, że ja się będę na podłodze kładła???"). I nie dziwię się, że duża część kobiet tak postępuje.
          ps Ostatnio czytałam w lokalnej prasie, że ordynator oddziału gin-poł w szpitalu w moim mieście "jest zaniepokojony, że tak wiele dzieci z naszego miasta rodzi się w innych placówkach". Kto wie, może wreszcie oczy im się otworzą...
          • boo-boo Re: Dziwne to wszytsko co piszecie 28.07.10, 10:55
            Właśnie takie co próbują zrobić rewolucje potrzebne są w takich "betoniarniach"
            bo nic się nie zmieni za lat 20 i wasze córki też będą tylko przedmiotami na
            porodówkach, anie podmiotami porodu- tego chcecie?

            Ja o nic nie pytałam i nie prosiłam- położna kładła się obok mnie na podłodze
            tak często jak to było konieczne- fakt nie rodziłam w Pl. Czyli jednak położenie
            się obok rodzącej na podłodze jest możliwe- no ale w Pl tylko za ekstra
            opłatą-że też nie zostałam położną w PL- toż to złoty biznes.

            Mam nadzieję,że otworzą im się oczy- choć nigdy w Pl rodzić nie będę- ale
            uważam,że narodziny dziecka to szczególna i trudna chwila i jeśli ktoś chce przy
            niej być(zwłaszcza personel który taką ścieżkę zawodowa wybrał)to nie ważne kto-
            matka na pierwszym miejscu powinna być.
            • hydrazine Re: Dziwne to wszytsko co piszecie 28.07.10, 11:38
              boo-boo napisała:

              > Właśnie takie co próbują zrobić rewolucje potrzebne są w takich "betoniarniach"
              > bo nic się nie zmieni za lat 20 i wasze córki też będą tylko przedmiotami na
              > porodówkach, anie podmiotami porodu- tego chcecie?

              Podpisuje się pod tym obiema rękami - ale, jak już pisałam, w pewnym momencie zdałam sobie sprawę z tego, że skoro mogę pojechać kawałek dalej, do szpitala, gdzie normalne traktowanie jest w standardzie (nie pobiera się żadnych opłat), to nie będę sobie psuć tego wielkiego wydarzenia, jakim są narodziny mojego dziecka głupimi przepychankami z personelem "oddziału ginekologiczno-rzeźniczego", jak się lokalnie nazywa miejscową porodówkę.
        • boo-boo Re: Dziwne to wszytsko co piszecie 28.07.10, 10:49
          Wiesz ja wychodzę z założenia,że traktują mnie tak jak im na to pozwolę. Sorki
          ale to z podatków mają płacone pensje. Nigdy bym sobie nie pozwoliła,żeby mi
          jakaś położna nawet z 20-letnim stażem próbowała na głowę wejść i udowodnić,że
          ona na porodówce nie jest dla mnie- choć nie wiem w jakich bólach bym była i jak
          zmęczona- musiał bym chyba przytomność stracić....

          Przyszła taka jedna na moment do pokoju podczas mojego porodu i próbowała mnie
          ustawiać- bo zobaczyła,że leżę na skraju łóżka i panika,że zaraz spadnę i co
          minutę do mojego męża hasło,żeby mnie popchnął dalej. Mimo,że padałam ze
          zmęczenia i bólu to trzy razy stanowczym głosem jej powiedziałam,że lepiej wiem
          jak mam na łóżku leżeć i to nie jest sprawa, a jak będę spadać to po to mąż koło
          mnie siedzi,żeby mnie łapać.

          Dlaczego ludzie tak łatwo dają sobą pomiatać?
          • asia-fb Re: Dziwne to wszytsko co piszecie 29.07.10, 00:16
            Widzisz, i tu mamy drugi aspekt tej sprawy - Ty jesteś silna babka i dasz sobie
            radę, ale większość lasek trafiających na porodówki jest zestresowanych,
            spanikowanych, a w stresie racjonalne myślenie się wyłącza. I użeranie się z
            porodówkowym 'betonem', o którym wspomniała jedna z dziewczyn, to ostatnie na co
            człowiek ma ochotę.
Pełna wersja