Dodaj do ulubionych

nacięcie krocza

08.07.10, 19:59
witam serdecznie. Jestem w 17 tc, ale już myślę o porodzie i
naturalnie się go obawiam. Chciałabym uniknąć nacięcia krocza,
ponieważ słyszałam różne "makabryczne historie" na ten temat,
związane np z szyciem krocza po nacięciu i okropnego bólu który temu
towarzyszy. Jestem zdania że sam poród dam radę przejść ( to mój
pierwszy poród) ale myśl o nacięciu krocza mnie paraliżuje i napawa
ogromnym strachem. Czy mogę nie wyrazić na to zgody ? I jakie są
medyczne wskazania do nacięcia ? Jakie "warunki" trzeba spełnić ?
Słyszy się przecież dookoła mnóstwo głosów że przy większośći
porodów nacięcie krocza nie jest wcale konieczne, a okalecza się (
bo dla mnie inaczej tego nazwać nie można ) kobiety po prostu żeby
było wygodniej i szybciej.
dziękuję
Obserwuj wątek
    • mama_agula Re: nacięcie krocza 08.07.10, 20:34
      weź pod uwagę to że jak cie nie natną to może zdarzyć się sytuacja
      że popękasz tak, że będziesz bardziej okaleczona niz przy nacięciu.
      Nie ma na to reguły.
      --
      Agatka - 20.09.2007r.
      Marcin - termin porodu: 08.07.2010r.
        • lupikowo Re: nacięcie krocza 08.07.10, 22:34
          Przed pierwszym porodem też jedynej rzeczy jakiej się bałam to
          nacięcia i myśli o późniejszym zszywaniu, co tam poród. Teraz jestem
          przed drugim porodem (40 tydzień) i wiem niestety co mnie czeka,
          więc boję się okrytnie, ale na pewno nie ewentualnego nacięcia,
          uwierz mi że nacięcie i zszywanie to najmniejsze zło biorąc pod
          uwagę sam poród. Nacinają w momencie najsilniejszego skurczu
          zapewniam, że tego nie poczujesz, zszywają w znieczuleniu nie boli
          nic. Wiem, że zdarzają sie różni lekarze i niektórzy po prostu nie
          potrafią dobrze zszyć mnie to akurat nie spotkało koleżanke tak, ale
          dlatego, że popękała okrutnie bo chciała z położną uniknąć nacięcia.
          Powodzenia
          • boo-boo Re: nacięcie krocza 11.07.10, 17:08
            Położna zawaliła sprawę- uniknąć można jak się da. Położna powinna ocenić czy
            trzeba naciąć czy nie.
            Nacięcie owszem tak ale tylko kiedy trzeba.
            --
            Trzymajmy się ramy to się nie posramy ;)
        • boo-boo Re: nacięcie krocza 11.07.10, 16:59
          W Pl rutynowo bo się nie chce personelowi przy porodzie chronić krocze- no i nie
          ukrywajmy- przy nacięciu faza parcia się skraca- szybciej na kawkę można iść
          albo do domu.
          Porównaj sobie wskaźniki nacięć na świecie-o czymś to świadczy- bynajmniej nie o
          małej elastyczności krocza Polek.
          --
          Trzymajmy się ramy to się nie posramy ;)
          • taka_jedna3 Re: nacięcie krocza 11.07.10, 20:45
            dokladnie, bo one są w pracy i dla nich to jest chleb powszedni,
            slyszalam rownież opowieści koleżanek ktore już rodzily, że w
            trakcie porodu polożna przegląda się w lusterku i rozmawia z
            kolezanką o nowym klorze wlosow ktory od jakiegos czasu nosi na
            glowie. Więc nie ma się co dziwić, lepiej pogadać, niż porody
            odbierać wiec natniemy i sobie przyśpieszymy sprawę.
            • boo-boo Re: nacięcie krocza 11.07.10, 20:58
              Powiem ci tylko tak- nie rodziłam w Pl- opowieści znam z ust koleżanek. Rodziłam
              UK i jak zaczynały się bóle parte spytałam położną czy mnie natnie-
              odpowiedziała mi niemalże zbulwersowana,że oni "takich barbarzyńskich rzeczy nie
              praktykują". Synek 4100, pierwsze dziecko, faza parcia na leżąco-nie tak jak
              chciałam ale po ponad 30 godzinnym porodzie nie miałam już siły chociażby
              wyklęczeć jeszcze trochę. Miałam lekkie pęknięcie II stopnia (tylko dlatego je
              do pęknięcia zakwalifikowano bo trzeba było założyć szwy na tkankę która pękła
              powierzchniowo) na 2-3 szwy już nie pamiętam teraz w każdym razie samo krocze
              tam gdzie pękło nic mnie nie bolało. Po niecałej godzinie od porodu jak mnie
              pozbierali do kupy sama wstałam i poszłam do toalety i pod prysznic w asyście
              męża tak na wszelki wypadek.
              Położna powiedziała,że nacięcie wykonują tylko i w przypadku porodu z użyciem
              kleszczy lub próżnociągu lub rozważają je w przypadku podejrzenia dużej masy
              urodzeniowej płodu np. kobiety które mają cukrzycę ciążową i nie mają cc.

              Nie wyobrażam sobie żeby mi ktoś coś miał nacinać.
              --
              Trzymajmy się ramy to się nie posramy ;)
              • betty842 Re: nacięcie krocza 15.07.10, 18:16
                boo-boo napisała:
                Po niecałej godzinie od porodu jak mnie
                > pozbierali do kupy sama wstałam i poszłam do toalety i pod
                prysznic w asyście
                > męża tak na wszelki wypadek

                Niewiarygodne. Ja byłam nacięta (dodatkowo miałam wydobywanie
                łożyska w znieczuleniu ogólnym) i po godzinie od wybudzenia również
                sama wstałam i poszłam pod prysznic (bez asysty).Pielęgniarki
                zalecały mi żebym jeszcze poleżała bo jestem po "narkozie" ale po
                prostu czułam się na tyle dobrze,że chciałam pójść do toalety.Tak
                więc wg mnie jest bez róznicy czy się pęknie czy jest się naciętą.Ja
                byłam nacięta bo mały był dosyć duży i po prostu nie umiałam go
                urodzić a dodatkowo "szedł" z rączką przy głowie.
                Koleżanka chciała uniknąć nacięcia i pękła aż po sam odbyt.Przez
                długi czas miała problemy z wypróżnianiem."Dzięki" pęknięciu na
                razie nie chce słyszeć o drugim dziecku.
                • sroka75 Re: nacięcie krocza 15.07.10, 21:35
                  > Koleżanka chciała uniknąć nacięcia i pękła aż po sam odbyt.Przez
                  > długi czas miała problemy z wypróżnianiem."Dzięki" pęknięciu na
                  > razie nie chce słyszeć o drugim dziecku.
                  tradycyjnie...niemal każda nacinana kobieta ma zawsze koleżankę,
                  siostrę, sąsiadkę (odp. wstawić) - albo i wszystkie naraz;) co to
                  niewiarygodnie popękały, mają uraz, leczą się itp...skąd wy
                  dziewczyny tak szybko wyławiacie te nieszczęśnice...bo naprawdę w
                  Polsce trudno trafić na nie naciętą a tu proszę i nie nacięta i od
                  razu tragedia...jak sobie poczytasz posty na tym forum, to po
                  nacięciu też wiele dziewczyn długo dochodzi do siebie i też dzieci
                  im nie w głowie...nie nacinane dziewczyny na tym forum bardzo sobie
                  chwalą to rozwiazanie...
                  • franczii Re: nacięcie krocza 16.07.10, 14:23
                    > tradycyjnie...niemal każda nacinana kobieta ma zawsze koleżankę,
                    > siostrę, sąsiadkę (odp. wstawić) - albo i wszystkie naraz;)

                    Ha ha, wlasnie tez to zauwazylam. Kazda zwolenniczka rutynowego nacinania ma
                    przynajmniej kilka takich historii w zanadrzu zeby postraszyc :D
                    Ale jakos te ofiary ochrony krocza osobiscie sie nie ujawniaja na forum, ciekawe
                    czemu:D
                    Dla przeciwwagi moge sie podzielic doswiadczeniami swoich znajomych, otoz wsrod
                    kolezanek i znajomych tych kolezanek nie mam ani jednej tragicznie popekanej, sa
                    naciete, nienaciete, proznociagi i cc ale zadnej historii z peknietym odbytem:D
                    • betty842 Re: nacięcie krocza 16.07.10, 14:38
                      franczii napisała:
                      Kazda zwolenniczka rutynowego nacinania


                      Bardzo przepraszam ale już napisałam,że NIE JESTEM zwolenniczką
                      nacinania! Moje zdanie jest takie,aby położnej powiedziec,ze jeśli
                      nie jest konieczne to nie nacinać. A jeśli widzi taką konieczność to
                      niech nacina. TYLE! Ta znajoma z pękniętym odbytem też się naczytała
                      o ochronie krocza i wręcz zabroniła nacięcia krocza. Inna też
                      powiedziała,że absolutnie nie chce być nacinana,że woli pęknąć sama.
                      Temu jestem przeciwna.Bo niestety nie spotkałam się z tym że własnie
                      rodząca powiedziała do położnej tak jak napisałam w drugim
                      zdaniu.Zazwyczaj jest tak,że albo nie powie nic (tak jak ja) albo
                      powie,że NIE CHCE mieć nacinanego krocza-i tyle.
                      • franczii Re: nacięcie krocza 16.07.10, 15:09
                        No ale w pierwszym poscie pisalas, ze ta kolezanka pekla po odbyt bo CHCIALA
                        uniknac naciecia. Nie napisalas ze sie upierala wbrew zdrowemu rozsadkowi przy
                        nienacinaniu bo w samym chceniu nie ma jeszcze nic szkodliwego. Ale tu wyglada
                        na to, ze samo czytanie o ochronie krocza to zlo:D
                        No i poza tym skoro nie rodzilas bez naciecia to nie mozesz wiedziec jakby bylo
                        bez naciecia. A pisalas cos, ze nie widzisz roznicy.
                        A roznica jakas musi byc, bo naciecie obejmuje tez miesnie a pekniecie dotyczy
                        najczesciej samej skory, a jesli sie rodzi w pozycji pionowej to trzeba sie
                        naprawde postarac, zeby nabawic sie obrazen gorszych od naciecia.
                      • sroka75 Re: nacięcie krocza 16.07.10, 15:10
                        > Bardzo przepraszam ale już napisałam,że NIE JESTEM zwolenniczką
                        > nacinania! Moje zdanie jest takie,aby położnej powiedziec,ze jeśli
                        > nie jest konieczne to nie nacinać. A jeśli widzi taką konieczność
                        to
                        > niech nacina. TYLE!
                        hej, tyle to i my wiemy;)) i nikt tutaj nacinania w "awaryjnych "
                        sytuacjach nie kwestionuje...problem jest raczej w tym aby
                        zrozumiało to 3/4 położnych i lekarzy w naszym kraju. Bo to trochę
                        obciach tłumaczyć i instruować "zawodowców" aby stosowali ten zabieg
                        tylko w razie potrzeby a nie mechanicznie i bezmyślnie... oraz, że
                        to rodząca ma o tym pamiętać - zamiast mieć na tyle zaufania, że
                        spotka ją to w ostateczności (a nie na tzw. "dzień dobry"). Trafiłaś
                        na taki szpital, że ochrona krocza jest niepisanym standardem (i
                        bardzo dobrze)ale my tu wciąż wałkujemy o tym by stało się to normą
                        w opiece okołoporodowej a nie nieustanną szarpaniną z "betonem
                        położniczym"...itd, itp,
                        (proponuję powtórzyć znaczenie
                        słów "bezzasadne", "bezpodstawne", "rutynowe";) albo przynajmniej
                        starać się je wyławiać z tekstu...;))obędzie się bez nieporozumień i
                        innych takich..;))...a miałam już nic nie gadać...ech, pozdrawiam
                        wszystkich... gorąco;)) (hehe:))
                • boo-boo Re: nacięcie krocza 16.07.10, 00:39
                  Niewiarygodna to jest twoja głupota,że ktoś ci radzi (osoba która jest
                  fachowcem)zostać w łóżku po narkozie,a ty ryzykujesz zdrowiem własnym i sobie
                  idziesz- szkoda,że sobie głowy nie rozbiłaś może nie wypisywała byś takich
                  głupot o nacięciu.
                  --
                  Trzymajmy się ramy to się nie posramy ;)
                  • betty842 Re: nacięcie krocza 16.07.10, 09:13
                    boo-boo napisała:

                    > Niewiarygodna to jest twoja głupota,że ktoś ci radzi (osoba która
                    jest
                    > fachowcem)zostać w łóżku po narkozie,a ty ryzykujesz zdrowiem
                    własnym i sobie
                    > idziesz- szkoda,że sobie głowy nie rozbiłaś może nie wypisywała
                    byś takich
                    > głupot o nacięciu.

                    Nie obrażaj mnie,ok? Przyszła pielęgniarka i spytałam się jej czy
                    mogę iść do toalety.Powiedziała,że mogę,ale również że mogłabym
                    sobie jeszcze trochę poleżeć. No ale nie miała nic przeciwko temu
                    żebym jednak poszła.Wstałam i poszłam (a ona tylko obserowowała czy
                    wszystko ze mną ok).Jak widziała,że ok poszła sobie a ja weszłam pod
                    prysznic. I jeszcze sobie wyobraź że mnie podawała za przykład innym
                    dziewczym,które nie chciały wstawać z łóżek.
                    • boo-boo Re: nacięcie krocza 16.07.10, 13:03
                      Teraz odwracasz kota ogonem- w poście powyżej napisałaś coś innego i chyba ta
                      wersja jest wiarygodna- tylko chciałaś taką twardzielkę zgrywać co po nacięciu
                      czuła się jak nowonarodzona.
                      --
                      Trzymajmy się ramy to się nie posramy ;)
                      • betty842 Re: nacięcie krocza 16.07.10, 14:21
                        boo-boo napisała:

                        > Teraz odwracasz kota ogonem-w poście powyżej napisałaś coś innego

                        Co mianowicie masz na myśli? To:

                        po godzinie od wybudzenia również
                        sama wstałam i poszłam pod prysznic (bez asysty).Pielęgniarki
                        zalecały mi żebym jeszcze poleżała bo jestem po "narkozie" ale po
                        prostu czułam się na tyle dobrze,że chciałam pójść do toalety.

                        "Sama wstałam" czyli nie potrzebowałam pomocy a nie że "sama
                        wstałam" bez wiedzy pielęgniarki.
                        Pielęgniarka ZALECAŁA a nie KAZAŁA mi jeszcze poleżeć. Co też
                        wyraźnie napisałam. A że ja powiedziałam że chciałabym pójść do
                        toalety (nie uśmiechało mi się dalsze leżenie w zakrwawionej i
                        mokrej koszyli) więc się zgodziła. "Bez asysty" w toalecie.Z tego co
                        wiem przeważnie pielęgniarka pomaga położnicom myć się pod
                        prysznicem lub patrzy czy nic się nie dzieje.W moim wypadku tylko
                        odprowadziła mnie (idąc za mną) do toalety i t sobie poszła jak
                        widziała że sobie radzę.Czego tutaj nie rozumiesz? Ty napisałaś tak:
                        Po niecałej godzinie od porodu jak mnie
                        pozbierali do kupy sama wstałam i poszłam do toalety i pod prysznic

                        "Sama" czyli bez pomocy-przynajmniej ja tak zrozumiałam.No chyba,że
                        miałaś na myśli,że "sama" czyli bez wiedzy pielęgniarki.
                        W każdym bądź razie ja przez napisanie "sama" miałam na myśli "bez
                        pomocy pielęgniarki".Jeśli nie zrozumiałaś to przepraszam,będę
                        pisała bardziej rozlegle żebyś rozumiała.

                        tylko chciałaś taką twardzielkę zgrywać co po nacięciu
                        > czuła się jak nowonarodzona.

                        Czyli myślisz sobie,że po nacięciu nie można czuć się dobrze? No to
                        ja jestem pierwszą osobą,która czuła sie jak nowonarodzona.Pierwsze
                        moja słowa po narkozie to:"Ale fajnie było". Czułam się po prostu
                        bosko! Wyspana,wypoczęta,nic mnie nie bolało. Nie powiem,ze krocze
                        wogóle nie bolało.Bolało ale tylko przy wstawaniu ale ból był
                        znośny.Jak wstawałam z łóżka to fakt-robiłam to powoli,żeby jak
                        najmniej odczuwać ból.Ale jak mały zapłakał w wózeczku to potrafiłam
                        wstać w ciągu 2 sekund. Nie powiem,może ja miałam małe nacięcie,może
                        dobrze mnie poszyli,nic nie spartolili-więc dlatego nie mam żadnej
                        traumy. No i druga rzecz-nie czułam zakładania szwów bo byłam w
                        zniecz.ogólnym,a słyszałam ze zakładnaie szwów jest bolesne.Tak wiec
                        nie mam żadnej traumy. No ale czeka mnie jeszcze drugi poród,tak
                        wiec jakby co to będę miała porównanie.Może będzie gorzej (oby nie)
                        i wtedy dopiero będę miała uraz do nacinania.
                      • vanilia_cz Re: nacięcie krocza 20.07.10, 19:00
                        nie no bez przesady! ja bylam nacinana i tez sama wstałam, poszłam do łóżka,
                        zjadłam, wykompałam sie i jakos mnie to nie bolało i nawet by mi do glowy nie
                        przyszlo ze ktos by mnie mogl oskarzac o probe bycia twardzielka:D co do samego
                        nacinania, sama poprosilam, i powiedzialam (wrecz krzyzałam) ze jak ma byc
                        szybciej to niech tnie;) i ja np z naciecia jestem zadowolona, nie ma sladu,
                        porod byl szybszy, przy nastepnym juz nie dlugo tez chce naciecie.
                        --
                        [url=https://www.suwaczek.pl/][img]https://www.suwaczek.pl/cache/12a17810fd.png[/img][/url]

                        filipeknowakowski.pamietajmy.com.pl/index.php
                        • boo-boo Re: nacięcie krocza 20.07.10, 22:03
                          Ja bym jeszcze na twoim miejscu poprosiła o słownik poprawnej polszczyzny- na
                          pewno się przyda.

                          Dodatkowo przeczytaj sobie jeszcze raz posta betty zanim tak się zbulwersujesz
                          na moją odpowiedź odnośnie głupoty- miałaś narkozę?
                          Nie- a ona wyraźnie pisze,że wstała po narkozie- widzisz różnicę?
                          --
                          Trzymajmy się ramy to się nie posramy ;)
                          • betty842 Re: nacięcie krocza 21.07.10, 09:48
                            boo-boo napisała:
                            > Dodatkowo przeczytaj sobie jeszcze raz posta betty zanim tak się
                            zbulwersujesz
                            > na moją odpowiedź odnośnie głupoty- miałaś narkozę?
                            > Nie- a ona wyraźnie pisze,że wstała po narkozie- widzisz różnicę?

                            A co ma narkoza wspólnego ze wstawaniem? Wg mnie nieważne czy się
                            miało narkozę i się wstało po godzinie czy się jej nie miało i też
                            wstało się po godzienie. Naprawdę nie wiem o jakiej różnicy piszesz.
                            Chyba po prostu do ciebie nie dociera,że można się czuć dobrze po
                            nacięciu.

                                • vanilia_cz Re: nacięcie krocza 21.07.10, 23:54
                                  boo-boo, a czy my jestesmy na forum odnosnie bledw ortograficznych? bo mi sie
                                  wydawao ze to forum o dobrym porodzie:/ a tak w gwoli scislosci to wlasnie
                                  chodzilo ci chyba o slownik ort., a nie o slownik poprawnej polszczyzny:)
                                  oczywiscie bylam po narkozie, nie widze roznicy, wyjasnij mi??

                                  --
                                  [url=https://www.suwaczek.pl/][img]https://www.suwaczek.pl/cache/12a17810fd.png[/img][/url]

                                  filipeknowakowski.pamietajmy.com.pl/index.php
      • boo-boo Re: nacięcie krocza 11.07.10, 16:56
        Weź pod uwagę to,że poród odbiera fachowiec i to do niej/niego należy ochrona
        krocza.
        Pierwsze dziecko urodziłam bez nacięcia- waga 4100- leciuteńko pękłam.
        Rana w ogóle mnie nie bolała-ta po nacięciu.
        Porównaj sobie wskaźnik nacięć w Polsce a np. w UK- wychodzi na to,że polskie
        kobiety w ogóle elastyczne nie są i trzeba ciąć każdą jedną jak popadnie.

        Nacięcie nie gwarantuje,że się dalej nie pęknie- wręcz przeciwnie- pęknięcie po
        nacięciu szybciej poleci bo tkanki są już nacięte.
        To tak jak z materiałem-spróbuj naderwać ten co jest nie nacięty, a taki co
        nadcięto już nożyczkami-zobaczysz jaka różnica.
        --
        Trzymajmy się ramy to się nie posramy ;)
    • agpil nacięcie krocza 08.07.10, 22:47
      a mnie naciecie bolało i to okropnie - do dzis pamietam te nożyczki
      a szyto mnie bez znieczulenia mimo moich próśb - bo podobno wcale
      nie boli; oba te zabiegi, ułatwiające pracę personelowi bolały mnie
      okropnie
      • karj-oka Re: nacięcie krocza 09.07.10, 01:03
        Taka_jedna, masz rację że nacięcia się obawiasz i masz oczywiście prawo
        nie wyrazić na nie zgody. Nacięcie w Polsce wykonuje się rutynowo i najczęściej
        niepotrzebnie (w Polsce 80% kobiet się nacina, np. w Danii 12%). To zbędne i
        krzywdzące okaleczenie. Kobiety są jednak tak do tego przyzwyczajone, że - jak
        widzisz - wiele mówi iż to nic takiego. Poczytaj o tym. Na stronie Fundacji
        Rodzić po Ludzku znajdziesz wiele artykułów na ten temat, które wyłącznie
        utwierdzą Cię w Twoim słusznym przekonaniu o tym, że nie masz ochoty dać sobie
        ciąć krocza. Wrzuć w wyszukiwarkę na stronie FRpL słowo "nacięcie" i znajdzie Ci
        wiele ciekawych artykułów, które dadzą Ci mam nadzieję wsparcie w odpieraniu
        słów znajomych, koleżanek czy innych forumowiczek "to nic takiego".

        Dla porządku tylko dodam, iż owszem, nacięcie czasami jest potrzebne, ale są to
        absolutnie sporadyczne przypadki!

        Rodziłam w ubiegłym roku. Zaznaczyłam, iż nie życzę sobie nacięcia, podpisałam,
        że godzę się z ewentualnymi skutkami (nie omieszkali straszyć w niewyszukany
        sposób, że "zwieracze mi pękną i już nigdy nie będę mogła kału utrzymać") na
        własną odpowiedzialność. Miałam minimalne otarcie. Najzupełniej normalnie
        funkcjonowałam nie czując już po 2 godz. od porodu, że rodziłam dziecko.

        Nie słuchaj kobiet, które godzą się na nacięcie, bo myślą, że tak trzeba. Nie
        trzeba. Poczytaj i nie pozwól się kaleczyć bez potrzeby i tylko dlatego, że
        wiele kobiet tak bezpodstawnie okaleczono.

        Trzymam kciuki i pozdrawiam Cię najserdeczniej!
          • taka_jedna3 Re: nacięcie krocza 09.07.10, 08:58
            dzięki karj-oka za artykuł i dobre słowo, strachu mi napewno nie
            ubyło ale przynajmniej wiem ze nie ja jedna sądzę, że to
            nienormalne, że nie jestem kupą mięsa w rzeźni które można sobie
            nacinać i przecinac jak się chce.
            pozdrawiam serdecznie.
            • mama_agula Re: nacięcie krocza 09.07.10, 09:16
              W takim razie zyczę szybkiego i bezbolesnego porodu bez nacięcia ;-)
              Obyś tylko nie żałowala swojej decyzji, też byłam odważna tak jak ty
              bo nie wiedziałam że poród może być tak bolesny. Powodzenia ;-)
              --
              Agatka - 20.09.2007r.
              Marcin - termin porodu: 08.07.2010r.
              • taka_jedna3 Re: nacięcie krocza 09.07.10, 09:31
                otóż wcale a wcale nie jestem odważna ponieważ na myśl o porodzie
                boję się strasznie a już myśl o nacięciu powoduje u mnie mdłości,
                dlatego chcę uniknąć tego czego można uniknąć, bo dlaczego w innych
                krajach europejskich można stosować takie praktyki tylko u
                nielicznej części rodzących a tu w Polsce robi się to prawie u
                wszystkich? O czym to świadczy ? O tym że bez nacięcia da się
                rodzić. A ja po prostu nie zamierzam dać się pokroić ( kiedy
                oczywiście nie będzie takiej potrzeby) bo personel medyczny ma takie
                widzimisię. I to wcale nie jest kwestia odwagi.
                • dierra Re: nacięcie krocza 09.07.10, 09:53
                  Tez się obawiam nacięcia - i to nie samego cięcia i szycia tylko tego, że potem
                  dłużej będę dochodziła do siebie. Jeśli nie będzie takiego wskazania to po co???
                  Mam tylko nadzieję ze trafie na rozsądną położną, bo to chyba od niej wszystko
                  zależy..
        • ylunia78 Re: nacięcie krocza 09.07.10, 23:56

          >
          > Nie słuchaj kobiet, które godzą się na nacięcie, bo myślą, że tak trzeba. Nie
          > trzeba. Poczytaj i nie pozwól się kaleczyć bez potrzeby i tylko dlatego, że
          > wiele kobiet tak bezpodstawnie okaleczono.
          >
          >

          Tak nie możesz pisać.Przed pierwszym porodem też mialam zdanie'a co to?a po co?z
          jakiej racji,jakim prawem...?Ale po drugim stwierdziłam,że nacinanie krocza(w
          szpitalu klinicznym)stosuje się jednak w przypadkach.Jak przy drugim porodzie
          dziecko nie mogło się przecisnąc przez krocze to podjęli decyzję o nacinaniu krocza.
          I nie wiem co jednak lepsze,żeby cię rozcięli profesjonalnie,czy,żeby cie
          porozrywało.Mnie wystarczyło,że z rodziny i przyjaciółek znam takie 4 ,które
          rozerwało...ból jak cholera,gojenie sie trwa dłuuugo a może się zdarzyć,że
          ilości szwów nie zliczysz.
          Gorsze od nacinania jest włażenie i wyłażenie z pokoju porodowego przez położne
          i lekarzy nie zamykając tych drzwi(bo wyskoczył jeden z drugim tylko na chwilę)
          • sroka75 Re: nacięcie krocza 10.07.10, 09:24
            > Tak nie możesz pisać.Przed pierwszym porodem też mialam zdanie'a
            co to?a po co?
            > z
            > jakiej racji,jakim prawem...?Ale po drugim stwierdziłam,że
            nacinanie krocza(w
            > szpitalu klinicznym)stosuje się jednak w przypadkach.Jak przy
            drugim porodzie
            > dziecko nie mogło się przecisnąc przez krocze to podjęli decyzję o
            nacinaniu kr
            > ocza.
            przecież napisała wyraźnie, żeby się nie pozwoliła kaleczyć BEZ
            POTRZEBY i BEZPODSTAWNIE...potem podajesz swój przykład, gdzie taka
            potrzeba wystapiła i nikt nie ma zamiaru tego kwestionować...trochę
            nieuważnie przeczytałaś;)(w jakich przypadkach stosuje się w
            szpitalach klinicznych?- nie skończyłaś myśli;) - z tego co wiem to
            w właściwie każdych przypadkach...:(..)- pytanie jeszcze czy te
            kobiety które znasz tak strasznie popękały: bez nacięcia czy POMIMO
            nacięcia (te drugie przypadki często się zdarzają...a mówi się tylko
            o samym pęknięciu, nie wspominam już o sposobie prowadzenie
            porodu...temat rzeka)bo czasmi ma się informacje bardzo ogólne i
            niepełne (co nie dziwi)a powtarza się je z całą powagą i
            przekonaniem ...pozdrawiam
            • ylunia78 Re: nacięcie krocza 12.07.10, 22:51
              sroka75 napisała:


              > przecież napisała wyraźnie, żeby się nie pozwoliła kaleczyć BEZ
              > POTRZEBY i BEZPODSTAWNIE...potem podajesz swój przykład, gdzie taka
              > potrzeba wystapiła i nikt nie ma zamiaru tego kwestionować...trochę
              > nieuważnie przeczytałaś;)(w jakich przypadkach stosuje się w
              > szpitalach klinicznych?- nie skończyłaś myśli;) - z tego co wiem to
              > w właściwie każdych przypadkach...:(..)- pytanie jeszcze czy te
              > kobiety które znasz tak strasznie popękały: bez nacięcia czy POMIMO
              > nacięcia (te drugie przypadki często się zdarzają...a mówi się tylko
              > o samym pęknięciu, nie wspominam już o sposobie prowadzenie
              > porodu...temat rzeka)bo czasmi ma się informacje bardzo ogólne i
              > niepełne (co nie dziwi)a powtarza się je z całą powagą i
              > przekonaniem ...pozdrawiam



              no tak...faktycznie coś mi umknęło.Tak więc w przypadkach jak mój ww nacięto mi
              krocze.Napisałam,że w szpitalu klinicznym,bo chodziło mi o ten w którym ja
              rodziłam dwukrotnie.Jak jest w innych nie wiem.Co do rozerwania moich
              znajomych.To jedna rodziła w hiszpanii i tam nie stosuje się(w skrajnych
              przypadkach podobno tak)nacinania.Rozerwało ją tak,że 3 m-ce dochodziła do
              siebie.Więc nie wiem jakie muszą być skrajne przypadki?.Inna rodziła w Polsce,w
              opolskiem,też pierworódka jak i poprzednia i też wyszło nieciekawie i
              poważnie.Dwie inne z kolei nie zgodziły się na nacinanie,gdzie o dziwo
              uszanowano ich decyzję,ale nie wyszło im to na dobre.Tak więc 4 przykłady mi
              wystarczyły,żeby pozwolić się jednak naciąć.
            • betty842 Re: nacięcie krocza 15.07.10, 18:33
              sroka75 napisała:
              > przecież napisała wyraźnie, żeby się nie pozwoliła kaleczyć BEZ
              > POTRZEBY i BEZPODSTAWNIE...

              Wiesz,tylko rzadko która rodząca wie kiedy trzeba a kiedy nie trzeba
              nacinać.Zazwyczaj marzą tylko o jednym:żeby było już po wszystkim!Ja
              dobrze wiedziałam,że będą mnie nacinać bo widziałam jak położna
              rozkłada narzędzia i zakłada sobie maske.Nawet przez myśl mi nie
              przeszło,żeby powiedzieć żeby mnie nie nacinała.Chciałam po prostu
              żeby było już po wszystkim.Być może nie byłabym nacinana ale po
              prosu nie umiałam małego urodzić,dodatkowo "szedł" z rączką przy
              głowce.Wiem że położna zwlekała z nacięciem ale jak widziała że nic
              z tego nie będzie podjęła decyzję żeby naciąć.
              Ja rozumiem,że można nie chcieć być naciętą,ale TYLKO w sytuacji
              kiedy naprawdę tego nie trzeba-a o tym zdecyduje położna.Można
              powiedzieć położnej,żeby nacinała TYLKO WTEDY kiedy jest to naprawdę
              konieczne.Ale żeby nie nacinać pod żadnym pozorem? Nie.Przed
              pierwszym porodem też myślałam,że nie wyrażę zgody na nacięcie ale
              teraz zmieniałam zdanie.Jeśli to konieczne,nacinać-dziękuję bardzo
              za pęknięcie.
              • sroka75 Re: nacięcie krocza 15.07.10, 21:26
                > Ja rozumiem,że można nie chcieć być naciętą,ale TYLKO w sytuacji
                > kiedy naprawdę tego nie trzeba-a o tym zdecyduje położna.Można
                > powiedzieć położnej,żeby nacinała TYLKO WTEDY kiedy jest to
                naprawdę
                > konieczne.Ale żeby nie nacinać pod żadnym pozorem?
                dziewczyno, gdzie ja napisałam czy ktokolwiek inny, że po żadnym
                pozorem? cały czas wałkujemy o tym, by zabieg ten był stosowany w
                wyjątkowych sytuacjach a nie z chorego przyzwyczajenia (co nadal ma
                miejsce w Polsce wbrew temu co próbujesz zasugerować, że położne tak
                się starają). Tak, trzeba, nadal i dobitnie, BARDZO WYRAŹNIE
                powiedzieć połoznej, bo jak się nie powie to natną rutynowo bez
                względu na okoliczności.
    • julkacebulka Re: nacięcie krocza 09.07.10, 10:44
      Dla mnie też jest to problem nr 1, tak duży, że rozważałam możliwość cc - też
      miałabym nacięcie, ale przynajmniej nie cierpiałabym kilku godzin podczas porodu.
      Jestem tuż przed rozwiązaniem i z wszystkich sił (naiwnie?) liczę, że w polskim
      szpitalu uda mi się uniknąć "naznaczenia krocza".
      Pisałam już o swoich obawach na tym forum, sporo osób wówczas uznało, że jestem
      przewrażliwiona i martwię się głupotami - takim myśleniem nigdy nie wyplenimy
      tego typowo polskiego rytuału! :| Rozumiem, że moja mama, jako przedstawicielka
      starszego pokolenia, uważa, że nacinanie było słuszne, ale młode współczesne,
      nowoczesne dziewczyny niestety też przesiąknęły tym poglądem.
      Cóż, pozostaje nam wiara w spotkanie mądrej położnej i nadzieja, że jakkolwiek
      przebiegnie poród to jeszcze kiedyś usiądziemy na rower..
      • marcik.f Re: nacięcie krocza 09.07.10, 11:21
        mnie też perspektywa cięcia w takim miejscu, bez konieczności(tylko po to, żeby
        było szybciej) spędza sen z powiek. I tak jak przedmówczynie, na dzień
        dzisiejszy bardziej boję się tego procederu niz samego porodu. I mam nadzieję,
        że jakimś cudem uda sie tego uniknąć.
      • taka_jedna3 Re: nacięcie krocza 09.07.10, 12:28
        racja, pokolenie naszych mam uważa że to nic nienormalnego, moja
        mama opowiada o nacinaniu krocza bez emocji, na szczęście nie
        wszystkie młode dziewczyny przesiąknęły tym poglądem i mam nadzieję
        że jest nas więcej, a Tobie julkacebulka życzę ( może również
        naiwnie :) żeby udało Ci się tego uniknąć
        • jul-kaa Re: nacięcie krocza 09.07.10, 13:38
          Dziewczyny, koniecznie porozmawiajcie z położną i poproście żeby Was nie
          nacinała. Jeśli będzie z Wami ktoś bliski niech pilnuje, żeby nie nożyce nie
          poszły w ruch.
          Poczytajcie też opinie o szpitalach, bo są takie (np. św. Zofia w Warszawie),
          gdzie nacinają stosunkowo rzadko.
          Oczywiście są sytuacje, kiedy nacięcie jest konieczne, ale to naprawę rzadkość.

          Mnie też ogromnie zależało na tym, żeby nie być naciętą, i nie miałam nacięcia
          (krocze samo pękło), od razu po porodzie mogłam normalnie chodzić, bardzo szybko
          siadać, kilka tygodni po nie było już śladu po pęknięciu.
          Moja paranoja była tak duża, że w ostatniej fazie porodu śledziłam wszystkie
          ruchy położnej i starałam się przyuważyć, czy nożyce się gdzieś nie pojawią. I
          się nie pojawiły :):)
          • karj-oka Re: nacięcie krocza 09.07.10, 17:00
            Mama_agula, nikt tutaj nie kwestionuje faktu, iż poród jest bolesny. Po co jednak rutynowym i, najczęściej, niepotrzebnym nacięciem czynić go jeszcze bardziej bolesnym? Bo i tak boli, więc niech tam? Uważam takie podejście za co najmniej bezzasadne, a nie wiem nawet czy nie można by go uznać (nie chcę Cię dotknąć więc z góry przepraszam jeśli jednakowoż dotknę) za infantylne.

            Poza tym, nie zapominajmy o tym, że bóle porodowe to dość specyficzne bóle. A mianowicie takie, które wraz z urodzeniem dziecka, a po nim łożyska, znikają zupełnie. Ot tak! Jak ręką odjął. Można po porodzie zupełnie normalnie funkcjonować. O ile ten był naturalny, w pełni fizjologiczny, i o ile nie zastosowano żadnych medycznych interwencji, w tym np. nacięcia krocza, które jest bolesne w trakcie wykonywania, bolesne w trakcie naprawiania, i bolesne wiele dni (zdarza się że i tygodni a nawet miesięcy) po jego wykonaniu. Bolesne fizycznie. Inną rzeczą, a jakże istotną, jest fakt, iż nacięcie wiele dni, tygodni czy nawet lat po jego zastosowaniu może sprawiać (i często sprawia) ból psychiczny.

            Szykuję się, jak wiele z Was, do kolejnego porodu i mam nadzieję, że i ten uda się bez nacinania - jak mój pierwszy. Tego sobie i także tym oczekującym rozwiązania życzę!:)

            Pamiętajmy jednak, że wiele zależy od nas samych i od poziomu naszej wiedzy. Czytajmy więc o porodach. Nie na forach internetowych w opowieściach innych internautek (bo te opowieści często wieją grozą i nic poza rosnącym strachem nie wnoszą), ale w fachowych źródłach jak np. w książkach cudownej kobiety i doświadczonej położnej, pani Ireny Chołuj.
            • schwinn1 Re: nacięcie krocza 10.07.10, 09:00
              Kurcze, mi lekarz powiedział, że przy pierwszym porodzie 80% kobiet jest
              nacinanych :( też chcę tego uniknąć, jak i znieczulenia. tylko boję się, że nie
              będę miała na to wpływu :(
              --
              www.ararattrek.pl
            • boo-boo Re: nacięcie krocza 11.07.10, 21:04
              Zgadzam się z tym całkowicie. Mimo,że pękłam lekko, szwy założono mi w
              znieczuleniu-nic nie czułam. Ale zaraz po wstałam normalnie i poszłam do
              toalety-zresztą w trakcie zakładania szwów śmiałam się do lekarza,żeby trochę
              przyspieszył bo nie ręczę za mój pęcherz. Miałam siłę funkcjonować normalnie
              pomimo zmęczenia i wyczerpania ponad trzydziestogodzinnym porodem (mówię
              oczywiście o akcji od pierwszych regularnych skurczy)- przez ten czas ani nie
              jadłam bo nie miałam ochoty ani nie spałam bo przy tak mocnych i bolesnych
              skurczach nie było to możliwe. Nie wyobrażam sobie jakby mnie jeszcze ktoś
              nacinać miał- i to umyślnie.
              --
              Trzymajmy się ramy to się nie posramy ;)
              • betty842 Re: nacięcie krocza 15.07.10, 18:45
                boo-boo napisała:
                . Nie wyobrażam sobie jakby mnie jeszcze ktoś
                > nacinać miał- i to umyślnie.

                Po nacięciu czułabyś się tak samo jak po pęknięciu.I tak byłaś szyta
                i tak. I wierz mi pęknięcie nie zawsze jest lepszym wyjściem niż
                nacięcie.
                • sroka75 Re: nacięcie krocza 15.07.10, 21:39
                  > Po nacięciu czułabyś się tak samo jak po pęknięciu.I tak byłaś
                  szyta
                  > i tak. I wierz mi pęknięcie nie zawsze jest lepszym wyjściem niż
                  > nacięcie.
                  rozumiem, że masz porównanie, że mówisz to z takim przekonaniem...
                  • betty842 Re: nacięcie krocza 16.07.10, 11:21
                    sroka75 napisała:

                    > > Po nacięciu czułabyś się tak samo jak po pęknięciu.I tak byłaś
                    > szyta
                    > > i tak. I wierz mi pęknięcie nie zawsze jest lepszym wyjściem niż
                    > > nacięcie.
                    > rozumiem, że masz porównanie, że mówisz to z takim przekonaniem...

                    Taki wniosek mogę wyciągnąć z tego,że kolezanki,które były nacięte
                    jakoś nic nie mówią "jakie to było okropne,jak ją okaleczyły"itp, a
                    kolezanki,które pękły same (bo NIE CHCIAŁY być nacinane) mówią o tym
                    ciągle i narzekają jak to "bardzo popękały,że nie umią
                    siedzięć,kupki zrobić"itp. Dziwne to trochę,że te nacięte nie
                    narzekają a pęknięte narzekają-przynajmniej wśrod mojego otocznienia.
                    W szpitalu,w którym rodziłam położne są w porządku,więc myślę że
                    gdybym poprosiła żeby nie nacinała to może by nie nacięła.Przy
                    drugim dziecku,jeśli trafię na fajną położną to jej powiem że jesli
                    się da,to wolałabym uniknąć nacięcia.Ale jeśli mnie natnie to nie
                    będę jej robić wyrzutów.
                    Kiedy rodziłam pierwsze dziecko,w drugiej sali rodziła inna
                    dziewczyna (drugie dziecko)-nie nacięli jej (mimo,że nic połoznej
                    nie mówiła na ten temat) ale pęknęła sama.Akurat ona nie narzekała.
                    W tym szpitalu położne sa ok,więc wierzę,że to co robią jest
                    słuszne.A jeśli nacinają to nie z powodu tego,że chcą jak
                    najszybciej skończyć żeby wypić kawę.
                    Inna dziewczyna,która rózniez rodziła w tym szpitalu była nacięta
                    ponieważ nie chciała urodzić dziecka (po iluś tam godzinach
                    powiedziała,ze nie chce dzisiaj rodzić i chce isć do domu),w końcu
                    położna zdecydowała się na vacuum i nacięcie krocza. Tak,że jeszcze
                    raz powtarzam:wierzę że położne z tego szpitala są ok i wiedzą co
                    robią.
                    • boo-boo Re: nacięcie krocza 16.07.10, 13:07
                      Ty kompletnie nie masz pojęcia o czym piszesz- gdzieś dzwonią tylko nie wiesz gdzie.
                      Historii znasz milion na temat jak to nacięte są super sprawne, a te pęknięte
                      masakra jakaś.

                      "Inna dziewczyna,która rózniez rodziła w tym szpitalu była nacięta
                      > ponieważ nie chciała urodzić dziecka (po iluś tam godzinach
                      > powiedziała,ze nie chce dzisiaj rodzić i chce isć do domu),w końcu
                      > położna zdecydowała się na vacuum i nacięcie krocza. "

                      O użycie vacuum to lekarz decyduje, a nie położna- i lekarz go używa. A powiedz
                      mi szyjkę macicy to jej ta położna jak rozwarła?

                      Proszę cię-nie kompromituj się już bardziej niż to zrobiłaś.
                      Trzymajmy się ramy to się nie posramy ;)
                • boo-boo Re: nacięcie krocza 16.07.10, 00:26
                  "Po nacięciu czułabyś się tak samo jak po pęknięciu.I tak byłaś szyta
                  > i tak. I wierz mi pęknięcie nie zawsze jest lepszym wyjściem niż
                  > nacięcie."

                  O wróżka............
                  Nie by,łam szyta- założono mi 3 szwy- na wszelki wypadek.
                  Owszem czułam się lepiej niż czuła bym się po nacięciu- psychicznie na pewno lepiej.
                  Owszem nacięcie jest lepszym wyjściem- ale tylko wtedy gdy jest konieczne-około
                  15 % przypadków ,a nie ponad 90 jak to jest w Pl.
                  --
                  Trzymajmy się ramy to się nie posramy ;)
                  • betty842 Re: nacięcie krocza 16.07.10, 10:26
                    boo-boo napisała:
                    > O wróżka............
                    > Nie by,łam szyta- założono mi 3 szwy- na wszelki wypadek

                    No to wyjaśnij mi czym się różni szycie od założenia szwów? Ja
                    rónież miałam założone 3 szwy-czyli nie byłam szyta?
          • betty842 Re: nacięcie krocza 15.07.10, 18:41
            jul-kaa napisała:
            i nie miałam nacięcia
            > (krocze samo pękło), od razu po porodzie mogłam normalnie chodzić,
            bardzo szybk
            > o
            > siadać, kilka tygodni po nie było już śladu po pęknięciu.


            U mnie było tak samo,a byłam nacięta. Tak więc nie ma reguły.
            • sroka75 Re: nacięcie krocza 15.07.10, 21:47
              betty842 - co chcesz tak wogóle udowodnić tymi swoimi postami? u
              mnie to, u mnie tamto, bo ja, bo mi...co ci tak zależy żeby
              zdeprecjonować to, że niektórym dziewczynom nie jest wszystko jedno
              i nie chcą w intymnym miejscu doświadczać "pamiątkowego nacięcia"...
      • betty842 Re: nacięcie krocza 15.07.10, 18:39
        julkacebulka napisała:

        > Dla mnie też jest to problem nr 1, tak duży, że rozważałam
        możliwość cc - też
        > miałabym nacięcie, ale przynajmniej nie cierpiałabym kilku godzin
        podczas porod
        > u.

        Wydaje mi się że ból po cesarce jest gorszy niż nacięte
        krocze.Rozmawiałam z trzema kolezankami (które rodziły i sn i cc) i
        każda twierdzi że lepiej sn. Każda miała nacięte krocze. Podobno po
        cc nie można stanąć z łóżka (przez ból naciętego brzucha).A nacięte
        krocze nie jest aż tak straszne.Kupiłam sobie później tantum rosę i
        przemywałam nacięcie.Tantum rosa działa znieczulająco i dzięki temu
        dało się normalnie funkcjonować.
    • agpil Re: nacięcie krocza 10.07.10, 22:25
      jestem mamą trzech córek
      pierwszą urodziłam zabiegowo - vacuum - zostałam bardzo mocno
      nacięta; drugą - drogami natury, bo nie siłami; położna nie zwracała
      uwagi na moje potrzeby - miało być szybko, nacięła mnie nożyczkami
      cez skurczu, ból był okropny, nożyczki pamiętam do dziś, a potem
      szycie "na żywca", bo przecież to nic nie boli i na koniec
      łyżeczkowanie - też bez znieczulenia, po wielu latach zaszłam
      ponownie w ciążę - trauma była tak silna, że miałam cc na moją
      prośbę - nie jestem z tego specjalnie dumna, ale bolało dużo mniej,

      nawet jak to teraz piszę to mam gęsią skórkę ze strachu
      • zabcia35 Re: nacięcie krocza 10.07.10, 22:32
        Powiem Ci tylko tyle : urodziłam 3 dzieci, 2 z nacieciem krocza,
        trzecie bez naciecia tylko z tzw ochroną krocza. Ten ostatni-bez
        naciecia był najgorszym porodem własnie z tego powodu. Nigdy wiecej
        nie zdecydowałabym sie na poród bez naciecia, którego wcale sie nie
        czuje, a które ułatwia urodzenie dziecka w sposób niesamowity!
        Zarówni ból rodzenia jak i wysiłek był nieporównywalny !
        Decyzja nalezy do Ciebie. Jednak rozsadnie bedzie zdac sie na
        fachowosc personelu. Jesli nie ma koniecznosci, nikt juz nie
        wykonuje rutynowo naciecia, przynajmniej w klinikach.
        • karj-oka Re: nacięcie krocza 11.07.10, 21:36
          Zabcia35, nacięcie to procedura medyczna wdrażana w samej końcówce porodu, gdy już wyłania się główka. W pewnych przypadkach, gdy budowa anatomiczna kobiety i / lub duże dziecko skłaniają do zastosowania epizjotomii, może ona, w tej ostatniej fazie wyłaniania się dziecka, pomóc. Uważam jednak, że Twoje twierdzenie jakoby "ból rodzenia i wysiłek był nieporównywalny" (rozumiem, że miałaś na myśli iż jedno i drugie, a więc i ból i wysiłek lżejszy) mija się z prawdą. Poród trwa bowiem od kilku do kilkunastu, czasem kilkudziesięciu godzin. Samo nacięcie wykonywane jest w ostatnich jego minutach. Nie może mieć więc wpływu na te kilka, kilkanaście czy kilkadziesiąt godzin porodu, które już minęły.

          Rozumiem więc, że w Twoim odczuciu ostatnie minuty, ostatnia faza porodu, czyli wtedy, gdy wyłania się dziecko, były dla Ciebie łatwiejsze w czasie Twoich dwóch pierwszych porodów, kiedy to zostałaś nacięta. Zaś w czasie ostatniego, Twojego trzeciego porodu, gdy nie zostałaś nacięta, właśnie ta końcówka były dla Ciebie dużo trudniejsza z uwagi na owego nacięcia brak. Czy to właśnie chciałaś przekazać?

          Piszesz także, że "nacięcia wcale się nie czuje". Rozumiem, że Ty nie czułaś nacięcia. To dobrze. Jakkolwiek fakt ten nie powinien kwestionować odczuć wielu innych kobiet, które utrzymują, że nacięcie odczuły bardzo dotkliwie. Ba! Wielokrotnie czytałam tutaj na forum, że chwila nacięcia była najbardziej bolesną chwilą w całym porodzie.

          No i czy racją jest to co piszesz, iż "nacięcie ułatwia urodzenie dziecka w sposób niesamowity"? Hm. W określonych sytuacjach być może ułatwia właśnie te ostatnie minuty porodu, gdy już wyłania się dziecko. Niemniej byłyby to bardzo rzadkie przypadki, gdyby kobiety rodziły w zgodzie z naturą tj. w sobie właściwym czasie, w sobie właściwym rytmie i tempie, w spokoju, bez oksytocyny i w pozycji wertykalnej.

          Ostatnie do czego chciałabym się odnieść to Twoja uwaga o tym że dziś już "nikt nie wykonuje rutynowo nacięcia, przynajmniej w klinikach". Nie wiem skąd masz takie informacje. Statystyczne dane mówią bowiem o niemalże 100% nacięć u pierworódek (zakładam że pierworódki także rodzą w klinikach i zakładam, że te prawie 100% to nie patologiczne przypadki, u których nacięcie jest konieczne) i ponad 80% nacięć u wieloródek. I wiesz? Zastanawiam się czy ten 20% spadek nie wiąże się także i z tym (jeśli nie głównie z tym...), że przy kolejnym porodzie kobiety są bardziej świadome, znają konsekwencje pewnych medycznych procedur i wyraźniej mówią czego sobie nie życzą.

          Uważam także, że zawsze powinnyśmy pamiętać o tym, że w innych krajach nacięć jest dużo, dużo mniej (w Danii np. tylko 10% porodów!). Wysnuwanie zaś na tej podstawie wniosku, że kobiety mają tam jakieś inne niż nasze polskie krocza, byłoby chyba grubym i jakże śmiesznym naciąganiem rzeczywistości, nieprawdaż?;-)
          • zabcia35 karj-oka 12.07.10, 15:04

            To własnie chciałam przekazać.
            Oczywiście miałam na myśli faze rodzenia się dziecka, nie zaś cały
            poród, bo to chyba jasne.
            Absolutnie nie kwestionuje doznan innych kobiet, które dotkliwe
            odczuły naciecie krocza, jestem jednak przekonana, ze takie doznania
            wynikają wylącznie z błedu w sztuce i całą winę za takie
            doswiadczenia bez skrupułów zrzucam na połozne.
            Nie znam tych danych statystycznych, które przedstawiłaś,ale skoro
            tak wyglada sytuacja, nie pozostaje nic innego jak miec nadzieje, ze
            z biegiem czasu w Polsce Kobiety beda miały prawo i swiadomośc, ze
            mogą decydowac o swoim losie nie tylko w szpitalach klinicznych.

            Bezsprzecznym jest jednak faktem ( tak na koniec), ze gojenie sie
            krocza po nacieciu trwało znacznie dłuzej i dawało dolegliwości,
            których nie doswiadczyłam po trudnym rodzeniu z ochroną krocza,
            które mimo pekniecia i szycia wróciło do swojej świetności szybciej
            niz mogłabym sie spodziewać, bez jakichkolwiek powikłan :)
            Pozdrawiam
          • betty842 Re: nacięcie krocza 15.07.10, 18:50
            karj-oka napisała:
            , że w innych krajach nacięć j
            > est dużo, dużo mniej (w Danii np. tylko 10% porodów!). Wysnuwanie
            zaś na tej po
            > dstawie wniosku, że kobiety mają tam jakieś inne niż nasze polskie
            krocza,


            A czy jest odnotowane ile kobiet pęka w czasie porodu (np w Danii)?
            Pęknięcie wcale nie jset lepsze od nacięcia.
            • sroka75 Re: nacięcie krocza 15.07.10, 22:01
              > Pęknięcie wcale nie jset lepsze od nacięcia...
              tak rzekłam...ja betty, dlatego cały międzynarodowy skład lekarzy i
              położnych prowadzący przez kilkadziesiąt lat badania i obserwacje
              porównawcze może się schować...
              > A czy jest odnotowane ile kobiet pęka w czasie porodu (np w
              Danii)? - pewnie by się znalazo (każdy kraj ma raporty medyczne to
              jest obowiązek Min. Zdrowia)- tylko polskie szpitale strzegą
              tajemnie np. odsetka nacięć - zazwyczaj te z największym..;)
              coś się tak uczepiłaś tego,że jak się nie jest nacinanym to od razu
              się pęka wzdłuż i wszerz...akurat Dania jest w czołówce europejskiej
              jeśli chodzi o standardy opieki medycznej...jakby z braku nacięcia
              kobiety masowo zaczęły pękać to już 20parę lat temu zbawienne
              nacięcie wróciłoby do łask (zapewne same kobiety by na to naciskały -
              a tam ,w przeciwieństwie do polskich realiów
              , mają całkiem sporo do powiedzenie na swój temet)
        • franczii Re: nacięcie krocza 16.07.10, 15:20
          No niby masz racje, nietrudno jest mi sobie wyobrazic, ze naciecie moze
          przyniesc chwilowa ulge i ulatwic ten moment kiedy dziecko wychodzi bo
          rzeczywiscie jest to mega nieprzyjemne doznanie. Jednak jesli sie przetrzyma ten
          moment zwlaszcza w jakiejs sprzyjajacej pozycji kiedy nie trzeba samej przec to
          wszystkie nieprzyjemne doznania koncza sie z chwila wyjscia dziecka a jesli jest
          naciecie to trzeba myslec o ranie, plukac, wietrzyc, niejednokrotnie z bolem
          przy siedzeniu czy chodzeniu sie zmagac a czasem wrecz z problemami i
          komplikacjami przy gojeniu. A to wszystko zeby skrocic sobie porod o kilka minut.
    • karla.81 Re: nacięcie krocza 13.07.10, 11:50
      Hej! Przy pierwszym porodzie byłam nacinana.Było to 10 lat temu i wtedy jeszcze nacinali rutynowo wszystkie pierworódki.Nie wiem jak jest teraz,słyszałam że odchodzi się od tej metody ale w większości pierwszych porodów i tak jest to konieczne.Z drugim synem położna mówiła że nie trzeba nacinać ale sama chciałam ponieważ byłam źle zeszyta po pierwszym porodzie i szew często mi dokuczał.Moja pani doktór powiedziała położnej żeby cięła w tym samym miejscu co blizna i wszystko było ok.Zeszyła mnie super, teraz nie czuję żadnego dyskomfortu a rana szybko się zagoiła. Teraz jestem w 24 tygodniu ciąży i tym razem będę nalegać aby nie nacinać mnie bez potrzeby.Wiem,że mam duże szanse na to aby nie być nacinana bo to moje trzecie dziecko ale Tobie radzę zdać się na lekarzy i ewentualnie poprosić aby nie robili tego jeśli faktycznie nie będzie konieczności...
      • karj-oka Re: nacięcie krocza 13.07.10, 12:53
        karla.81 napisała:
        > w większości pierwszych porodów i tak jest to konieczne

        No nie jest. Dziewczyny, bardzo Was proszę, nie powielajcie błędnych informacji. Twierdzenie, iż nacinanie jest konieczne w większości pierwszych porodów jest bzdurą. Medycy tak uważali kiedyś, tak byli uczeni. Obecnie, poza Polską, od co najmniej 20-30 lat (sic!), obowiązuje zasada, żeby nie nacinać rutynowo. Że nawet jeśli dojdzie do pęknięcia goi się ono i szybciej i łatwiej niż cięcie.

        Natomiast należy pamiętać o tym, że takie wyniki w innych krajach Europy (ok. 10% nacięć) osiągnięto zapewne zmianą podejścia do porodu i rodzącej w ogóle tj. przede wszystkim zrezygnowano z pozycji horyzontalnej przy wypieraniu dziecka. Kobiety rodzą z reguły w pozycjach pionowych - zgodnie z logiką i z naturą. U nas w zdecydowanej większości szpitali wymaga się od kobiety by położyła się na łóżku, na takiej wysokości, by to lekarzowi było wygodnie obserwować co się dzieje i przyjąć dziecko. A wtedy kobiety muszą wypierać pod górkę, co powoduje że siła użyta do parcia musi być zdecydowanie większa (porody w pozycji pionowej prowadzi się najczęściej bez parcia w ogóle, dziecko samo powoli i delikatnie się wysuwa), to zaś powoduje że większe siły są kierowane do rozpychania krocza i to siły, które w pozycji horyzontalnej są rozłożone nierównomiernie tj. napierają z największym impetem na tył krocza i odcinek między kroczem a odbytem - bo tam też, wspomagana siłą grawitacji, napiera główka.

        Porody w których kobieta może przyjąć dowolną pozycję, instynktownie, taką jaką dyktuje jej fizjologia, czyli najczęściej wertykalną, z reguły udaje się przeprowadzić bez nacięcia.

        (Urodziłam w ubiegłym roku pierwsze dziecko bez nacięcia. W czasie ostatnich skurczy partych, gdy synek się wyłaniał, klęczałam.)
        • alki_80 Re: nacięcie krocza 13.07.10, 23:26
          witam.
          rodzac mojego pierwszego synka mialam nacinane krocze. i cale to wydazenie bylo
          dla mnie straszne, poniewaz podlaczono mnie do KTG i nie uslyszalam tetna
          dziecka wiec w panice zaczelam przec. polozna myslala, ze mam skurcz i mnie
          naciela (dwa razy). 22 godzinny porod przy tym nacieciu to "pikus". synek
          dolozyl swoje i dodatkowo mnie rozerwal bo wychodzil z raczka przy glowie.
          zakladania szwow tez nie wspominam najmilej. no i ok 2 tyg nie moglam normalnie
          siedziec tylko boczkiem na jednym posladku.
          przy drugim porodzie polozna powiedziala mi, ze chyba nie bedzie trzeba nacinac
          bo wszytsko ladnie idzie. jednak po chwili stwierdzila, ze dziecko jest za duze
          i trzeba bedzie ciac. synek rzeczywiscie urodzil sie wielki a polozna zrobila
          tylko male naciecie i idealnie trafila w skurcz wiec prawie tego nie odczulam.
          rana goila sie bardzo ladnie i szybko wrocilam do formy.
          teraz spodziewamy sie trzeciego dzidziusia lecz tym razem bede rodzic nie w
          Polsce a w UK wiec mam nadzieje, ze jesli tym razem nie bedzie to maly Wielkolud
          to moze uda sie bez ciecia :)
          • boo-boo Re: nacięcie krocza 13.07.10, 23:44
            No to cię pocieszę- w UK nie nacinają przy normalnym fizjologicznym porodzie-
            wyjątkiem są użycie kleszczy, próżnociągu lub wcześniak.
            Ja urodziłam pierwsze dziecko w UK z wagą 4100- bez nacięcia. Owszem spytałam
            położną tak z ciekawości przed czy mnie natnie na co ona odparła lekko
            zbulwersowana,że oni takich "barbarzyńskich praktyk nie stosują bez potrzeby"-
            lekko pękłam-rana w ogóle mnie nie bolała.
            --
            Trzymajmy się ramy to się nie posramy ;)
            • karj-oka Re: nacięcie krocza 14.07.10, 12:31
              Boo-boo, miałaś szczęście że rodziłaś w UK. W Polsce, przy tak dużym
              dziecku zapewne ktoś zechciałby Ci "pomóc" je z brzucha wycisnąć waląc się na
              Ciebie całym ciałem, może nawet wpadliby na pomysł "ratowania dziecka"
              kleszczami no i na 100% zostałabyś nacięta na całej długości między pochwą a
              odbytem. O ile oczywiście przed tymi wszystkim zabiegami nie zaproponowano by Ci
              cc (odpłatnie, a jakże!) uzasadniając "bardzo dużym dzieckiem"... Hm.

              W tym wszystkim najbardziej martwi mnie zawsze, że kobiety po zastosowaniu
              jednej z ww atrakcji porodowych są przekonane, że była ona konieczna a nawet, że
              gdyby nie lekarz w życiu by nie urodziły. Smutne.

              Z drugiej strony, patrząc na wszystkie wpisy w tym wątku, mam wielką nadzieję że
              jednak idzie ku lepszemu. Że coś się wreszcie ruszy. Że jesteśmy coraz bardziej
              świadome i to my będziemy motorem zmian, jasno informując o naszych oczekiwaniach.

              I za to trzymam kciuki! I za nas wszystkie, które oczekują porodu - by nas przy
              okazji nie okaleczono bezpodstawnie. By honorowano nasze prawa. By zapewniono
              nam poczucie bezpieczeństwa i intymność. Hoegh!:)
        • betty842 Re: nacięcie krocza 15.07.10, 18:57
          karj-oka napisała:
          . Że n
          > awet jeśli dojdzie do pęknięcia goi się ono i szybciej i łatwiej
          niż cięcie.

          Nietety nie jest to regułą.Ja po nacięciu czułam się bardzo dobrze a
          niektóre koleżnaki,które same pękły czuły się koszmarnie.Jedna pękła
          aż do odbytu,który równiez jej szyli.Tak więc nie ma reguły.Druga
          rzeczą jest to,że jeśli jest się naciętą (a zawsze nacinają pod
          skosem) i jeśli jeszcze dodatkowo by sie pękło to pęknięcie pójdzie
          po skosie i nie uszkodzi odbytu.A przy samoistnym pęknieciu
          rana "idzie" ku odbytowi.
          • karj-oka Re: nacięcie krocza 15.07.10, 20:59
            Betty842, rana idzie ku odbytowi - owszem - gdy kobieta wypiera dziecko w
            pozycji horyzontalnej, czyli niezgodnej z fizjologią i naturą. Wtedy bowiem, jak
            łatwo sobie wyobrazić cały impet, cała siła napierania i główki dziecka, i
            parcia rodzącej idzie od rozpychanej pochwy w kierunku odbytu.

            Dlatego walcząc o zaniechanie rutynowego nacinania / okaleczania kobiet,
            walczymy także o fizjologiczne pozycje w trakcie porodu, także II okresu, gdy
            rodzi się dziecko.

            Natomiast jeśli chodzi o twierdzenie, iż pęknięcie goi się łatwiej i szybciej od
            nacięcia to jest ono poparte wieloletnimi praktykami i obserwacjami milionów
            kobiet. Nie może więc być to twierdzenie bezzasadne.

            Może więc nacięcie jakie Tobie wykonano wykonane zostało perfekcyjnie, może było
            małe, może zostało perfekcyjnie zaszyte. A może koleżanki, z którymi
            porównywałaś wrażenia miały pęknięcie III a nawet IV stopnia? Ale czy któraś z
            nich rodziła w pozycji wertykalnej tj. np. stojąc, kucając, klęcząc? Czy którąś
            powstrzymywano od parcia w momencie gdy wyłaniała się główka, czy wręcz
            przeciwnie do parcia zachęcano?

            Widzisz, to bardzo złożone i wiele czynników ma wpływ na to czy kobieta w czasie
            porodu pęknie czy nie. Dobrze prowadzony poród może to ryzyko znacznie obniżyć.
            Znacznie.

            Wiecie co? Gdzieś kiedyś przeczytałam taki argument, którym jakaś kobieta
            chciała trafić do sumienia lekarzy tak chętnie (bezmyślnie?) okaleczających
            rodzące. Zaproponowała ona bowiem, by to lekarz, który opowiada się za
            stosowaniem rutynowym nacięcia, przeciął sobie skórę wraz z mięśniami gdzieś tak
            od napletka i pociągnął dalej tnąc skórę między nasadą penisa a odbytem. Niech
            potem każe sobie założyć 12 szwów. I gdy już rana przestanie go boleć, gdy już
            będzie mógł normalnie, bez bólu, strachu i zahamowań oddawać mocz i kał, gdy już
            fizycznie, w ocenie innego lekarza (najlepiej niech zbierze się konsylium, niech
            położą go na stole i niech obejrzy jego penisa i odbyt tak ok. 10 - 15 osób
            równocześnie i niech mówią o nim i jego częściach ciała jakby jego samego tam
            nie było) wszystko będzie w porządku, niech on wtedy zrobi zupełnie szczerą
            notkę w swoim dzienniku na temat tego jak się z tym przeciętym penisem, na
            którym wciąż i widać i czuć bliznę, jak on się z nim czuje psychicznie.

            Jak myślicie? Ilu lekarzy okaleczonych w ten sposób optowałoby za rutynowym
            nacinaniem penisa, bo wszak i tak może pęknąć, bo przecież i tak go boli to czy
            mniej czy bardziej nie ma już znaczenia? No? Ja stawiam na cyfrę "0".

            Piszę tutaj, bo mam nadzieję coś zmienić. Bo nie chcę być obojętna. Bo nie chcę
            czekać aż świat zmieni się sam, aż ktoś coś zrobi za mnie. Jestem już jednak
            zmęczona tą dyskusją. Dlatego ponownie odsyłam do wielu artykułów o nacinaniu,
            jakie można znaleźć na stronie Fundacji Rodzić po Ludzku. Są oparte na
            badaniach, danych statystycznych z wielu krajów, zaleceniach WHO. Zapewne są
            wiarygodne i zapewne bardziej przekonujące niż moje argumenty.

            • sroka75 Re: nacięcie krocza 15.07.10, 22:08
              Jestem już jednak
              > zmęczona tą dyskusją. Dlatego ponownie odsyłam do wielu artykułów
              o nacinaniu,
              > jakie można znaleźć na stronie Fundacji Rodzić po Ludzku. Są
              oparte na
              > badaniach, danych statystycznych z wielu krajów, zaleceniach WHO.
              Zapewne są
              > wiarygodne i zapewne bardziej przekonujące niż moje argumenty.
              Masz rację...ja też dałam się podkręcić i zaczęłam dyskutować...a tu
              można gadać i gadać, temat o nacinaniu przetacza się regularnie po
              tym i podobnych forach...owszem można się zmęczyć...;) pozdrawiam
          • boo-boo Co za brednie 16.07.10, 00:37
            Kobito czy do ciebie cokolwiek dociera- fakty, wyniki badań wieloletnich?
            Poczytaj sobie co na to światowa organizacja zdrowia-jak już taka obcykana
            chcesz być.
            To,że koleżanka pękła do odbytu to tylko i wyłącznie wina osób prowadzących
            poród- że ci tak obrazowo napiszę- mają mieć głowę między nogami rodzącej i
            ocenić czy trzeba naciąć czy nie-żeby takich pęknięć uniknąć, a nie lekkich II
            stopnia- z ulicy ci ludzie się tam nie wzięli więc chyba powinni umieć to ocenić.

            Sądzisz,że gdyby pęknięcia były takie straszne-ich rozmiar- to w cywilizowanych
            krajach jak UK, Dania, Holandia i innych świadomie narażano by kobiety na takie
            działania-w życiu bo szpitale poszły by z torbami. Tam personel medyczny chce
            potraktować rodzącą jak podmiot, a nie przedmiot porodu- moje położne jak trzeba
            było to leżały na podłodze obok mnie żeby postęp porodu sprawdzić co w Pl nadal
            jest nie do przyjęcia właśnie przez personel medyczny który poród prowadzi pod
            siebie, a nie rodzącą.

            Wiesz czemu nacinają w Polsce- bo im się w większości przypadków nie chce
            czekać, bo im się śpieszy, bo koniec zmiany albo kilka porodów jeszcze przed nimi.

            "Druga
            > rzeczą jest to,że jeśli jest się naciętą (a zawsze nacinają pod
            > skosem) i jeśli jeszcze dodatkowo by sie pękło to pęknięcie pójdzie
            > po skosie i nie uszkodzi odbytu.A przy samoistnym pęknięciu
            > rana "idzie" ku odbytowi."

            Przestań bzdury wypisywać.

            --
            Trzymajmy się ramy to się nie posramy ;)
            • betty842 Re: Co za brednie 16.07.10, 10:59
              boo-boo napisała:

              > Kobito czy do ciebie cokolwiek dociera- fakty, wyniki badań
              wieloletnich?

              Ty mozesz znaleźć potwierdzenie swojej tezy a ja znalazłam
              potwierdzenie mojej tezy.Tu masz cytat:
              "Do pęknięcia krocza dochodzi podczas porodu siłami natury. Aby
              uniknąć tego groźnego dla kobiety powikłania od wielu lat podczas
              porodu drogą pochwową u kobiet rodzących po raz pierwszy dokonuje
              się rutynowo nacięcia krocza. Skutki pęknięcia krocza mogą być
              bardzo poważne i mieć znaczący wpływ na dalszy komfort życia
              kobiety."
              www.forumpediatryczne.pl/specjalista/ep,377,pekniecie-krocza-podczas-porodu

              Tylko,że wiedz,że ja nie jestem zwolenniczką nacinania. Moje zdanie
              jest takie,żeby powiedzieć położnej:Proszę nie nacinać jeśli nie
              jest to konieczne.A jeśli jest to konieczne proszę ciąć.
              Wy uważacie że konieczność jest tylko wtedy kiedy życie matki lub
              dziecka jest zagrożone. Ale czasam można zrobić to dla rodzącej,żeby
              szybciej poszło.Niekoniecznie wszystkie położne myślą o sobie,żeby
              było szybciej bo chcą iść na kawę.Niektóre chcą przyspieszyć poród
              własnie z myślą o rodzącej.Wiem,że w moim przypadku tak było.Nie
              miałam bóli partych i wydawało mi się że moje parcie nie przynosi
              żadnych efektów.Traciłam już siły i nadzieję,że wogóle urodzę.Kiedy
              położna mnie nacięła,"pocisnęłam" i się udało.
              Mam cichą nadzieję że przy drugim porodzie mnie jednak nie
              natną.Znam parę osób,które ani nie pękły ani nie zostały nacięte-
              więc jednak tak rutynowo się jednak nie nacina.
              • boo-boo Poczytaj sobie i nie pisz już nic więcej głupot 16.07.10, 13:16
                Te wypociny zaczerpnęłaś z jakieś komercyjnej stronki gdzie autor pisze co mus
                się podoba-co akurat sobie gdzieś wygrzebał.
                "Do pęknięcia krocza dochodzi podczas porodu siłami natury. Aby
                uniknąć tego groźnego dla kobiety powikłania od wielu lat podczas
                porodu drogą pochwową u kobiet rodzących po raz pierwszy dokonuje
                się rutynowo nacięcia krocza. Skutki pęknięcia krocza mogą być
                bardzo poważne i mieć znaczący wpływ na dalszy komfort życia
                kobiety."

                Oczywiście słowa RUTYNOWO nie zauważyłaś. Jak życie pokazuje rutyna nie jest
                dobra- nie tylko w nacinaniu krocza.

                "Według Światowej Organizacji Zdrowia, nie ma żadnego uzasadnienia dla
                rutynowego nacinania krocza. Ale w Polsce nikt kobietom nie mówi, że mogą się
                odpowiednio przygotować do porodu i odmówić tej atrakcji. W dodatku, samoistne
                pęknięcia (przed którymi zabieg ma chronić) zwykle goją się szybciej."

                "Nacinanie krocza w czasie porodu przeważnie nie ma uzasadnienia, a naraża
                kobiety na niepotrzebny ból i urazy psychiczne. Mimo to, w Polsce wykonuje się
                je aż u 80 proc. rodzących. 15 maja w Warszawie Fundacja Rodzić po Ludzku
                zainaugurowała kampanię społeczną pt.: "Nie daj się naciąć". Jak przypomniała
                prezes fundacji Anna Otffinowska, nacinanie krocza upowszechniło się w praktyce
                medycznej na całym świecie pod wpływem prac amerykańskiego położnika Josepha
                DeLee. W 1913 r. napisał on, że każdy poród jest patologiczny, dlatego wymaga
                interwencji chirurgicznej. Na poparcie swojej teorii DeLee przedstawiał
                szokujące dziś argumenty. Twierdził np., że w czasie porodu na główkę dziecka
                działają siły tak duże, jakby ściskać ją drzwiami. Przez wiele lat bezkrytycznie
                uznawano rutynowe nacięcie krocza za nieodłączny element przygotowania kobiety
                do porodu. W Polsce ten mit pokutuje do dziś.

                Jednak już w 1985 r. Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) uznała, że zabieg ten ma
                zdrowotne uzasadnienie, np. gdy zagrożone jest życie dziecka, tylko u 10-20
                proc. rodzących. Badania naukowe dowodzą, że w pozostałych przypadkach nie daje
                on żadnych korzyści, a wręcz jest szkodliwy.

                Na dowód tego, obecna na konferencji Beverley Beech, przewodnicząca brytyjskiej
                Fundacji na rzecz Poprawy Usług Położniczych (AIMS), przytoczyła wyniki analiz,
                którymi objęto ponad 5 tys. kobiet w 6 krajach. Wskazują one, że nacięcie
                powoduje dodatkowe pęknięcia krocza w czasie porodu; nie zapobiega wysiłkowemu
                nietrzymaniu moczu w przyszłości; nie chroni też bardziej główki dziecka przed
                urazami. Zabieg ten raczej spowalnia gojenie ran po porodzie i zwiększa ryzyko
                infekcji; kobiety, które go przeszły mają słabsze dno miednicy i później
                wznawiają współżycie płciowe, niż po naturalnym pęknięciu, co może pogarszać
                relacje z partnerem; są też bardziej narażone na depresję.

                "Jak wynika z badań, bardzo negatywne przeżycia w czasie porodu mogą utrudnić
                kobiecie wejście w rolę matki" - podkreśliła Dąbrowska. Można więc powiedzieć,
                że kampania przeciwko rutynowemu nacinaniu krocza jest też walką o to by jak
                najlepiej chronić związek kobiety i jej dziecko, dodała.

                Jak przyznała dr Dorota Karkowska, specjalistka z zakresu prawa ubezpieczeń
                społecznych na Uniwersytecie Łódzkim, przekraczając próg szpitala wiele kobiet
                czuje się bezradnych wobec narzucanych im świadczeń medycznych. Tymczasem,
                nacięcie krocza bez zgody pacjentki jest naruszeniem jej praw i gdy spowoduje
                szkody na ciele i psychice, kobieta ma podstawę prawną by wystąpić z powództwem
                do sądu cywilnego. Ważne jest też to, że pacjentka podpisując zgodę musi być
                świadoma, czemu ma służyć dana procedura medyczna i dlaczego jest potrzebna.

                "Tymczasem w Polsce aż w 62 proc. przypadków nacięcie krocza wykonywane jest bez
                zgody, a nawet wbrew woli kobiety" - podkreśliła Otffinowska. Statystyki
                wskazują, że wbrew zaleceniom WHO, zabieg ten przeprowadza się aż u 80 proc.
                rodzących kobiet, a w przypadku tzw. pierworódek - nawet u 100 proc.

                W innych krajach odsetek pacjentek, którym nacina się krocze w czasie porodu
                jest znacznie mniejszy i wynosi 14 proc. w Wielkiej Brytanii, 33 proc. w USA, 12
                proc. w Danii i 10 proc. w Szwecji.

                Zdaniem Beverley Beech, obecny niski odsetek tych procedur w Wielkiej Brytanii
                jest efektem mozolnej pracy kobiet, które w pewnym momencie zaczęły się upominać
                o swoje prawa, jak również organizacji zajmujących się zdrowiem, np.
                zrzeszających położne.

                W latach 80. w niektórych brytyjskich szpitalach aż 90 proc. rodzących kobiet
                miało nacinane krocze, podkreśliła Beech. Teraz w szkołach położniczych nie uczy
                się już tej procedury.

                "Najwyższy czas, by również w Polsce położnictwo opierało się na dobrych
                praktykach, a nie na przestarzałych procedurach" - podsumowała Beech. JJJ"


                "Nacięcie krocza podczas pierwszego porodu zwiększa ryzyko powikłań podczas
                kolejnych porodów – wynika z amerykańskich badań, które opublikowało pismo
                „Obstetrics and Gynecology”.

                – W przeszłości nacięcie krocza było uważane za nieszkodliwą procedurę, która
                miała wręcz chronić przed poważnym rozerwaniem tej okolicy w trakcie porodu,
                jednak dziś już wiadomo, że zabieg ten zwiększa ryzyko poważnych obrażeń krocza
                u rodzących kobiet – podkreśla badaczka.
                Aby sprawdzić, jak może on wpływać na następne porody, Marianna Alperin i jej
                współpracownicy z Uniwersytetu w Pittsburgu przeanalizowali dane dotyczące ponad
                6 tys. kobiet, które w ciągu 10 lat przeszły kolejne porody drogą naturalną.
                Niemal u połowy z nich wykonano nacięcie krocza w czasie pierwszego porodu.


                Okazało się, że procedura ta zwiększała ryzyko rozerwania i uszkodzenia krocza
                podczas rodzenia kolejnych dzieci. Umiarkowanych obrażeń tej okolicy w czasie
                drugiego porodu doznała ponad połowa kobiet, u których w przeszłości wykonano
                nacinanie. Jest to niemal dwukrotnie więcej niż w grupie, która nigdy nie
                przeszła tego zabiegu – niecałe 27 proc. Poważne obrażenia krocza stwierdzono
                niemal u 5 proc. kobiet nacinanych przy pierwszym porodzie i blisko u 2 proc. u
                kobiet z drugiej grupy.


                W Polsce w maju 2008 roku Fundacja Rodzić po Ludzku zainaugurowała kampanię
                społeczną przeciwko rutynowemu nacinaniu krocza pt.: „Nie daj się naciąć”. Z
                danych przytaczanych przez organizację wynika, że w Polsce zabieg ten jest
                wykonywany u 80 proc. rodzących, podczas gdy Światowa Organizacja Zdrowia uważa,
                że może on być uzasadniony tylko w 10-20 proc. przypadków, np. gdy zagrożone
                jest życie dziecka.


                Badania prowadzone na całym świecie wskazują, że nacięcie powoduje dodatkowe
                pęknięcia krocza w czasie porodu, a nie chroni bardziej główki dziecka przed
                urazami i nie zapobiega wysiłkowemu nietrzymaniu moczu w przyszłości. Zabieg ten
                raczej spowalnia gojenie ran po porodzie i zwiększa ryzyko infekcji. Kobiety,
                które go przeszły, mają słabsze dno miednicy i później wznawiają współżycie
                płciowe niż po naturalnym pęknięciu, co może pogarszać relacje z partnerem, a
                nawet są bardziej narażone na depresję."

                Następnym razem posłuż się jakimiś źródłami które zawierają/przedstawiają
                najnowsze wyniki niezależnych badań, a nie wywody jakiegoś półgłówkowatego
                redaktorzyny co nie ma pojęcia o czym pisze.

                Jeśli sobie życzysz to wyślę ci linka do strony WHO- uprzedzam,że po angielsku.

                --
                Trzymajmy się ramy to się nie posramy ;)
          • franczii Re: nacięcie krocza 16.07.10, 15:01
            A znasz jakies, ktore sie dobrze po peknieciu czuly? Albo czuly fatalnie po
            nacieciu?
            Taka gadanina o tragicznych peknieciach i ze pekniecie gorzej sie goi niz
            naciecie prezentowala tez moja osobista mama. Do tej pory jest przekonana
            swiecie o tym, ze urodzic bez naciecia to jakis ewenement rzadko w siwcie
            wystepujacy:D To ze ja 2 razy urodzilam bez nacicia i powaznych obrazen to tylko
            to wylacznie kwestia szczescia wedlug niej.
            • madziab83 Re: nacięcie krocza 19.07.10, 12:58
              MOŻNA W POLSCE URODZIĆ BEZ NACIĘCIA.
              Rodziłam w 2 różnych szpitalach.
              Córkę urodziłam 4 lata temu w Wołominie - waga 3350, 58cm, główka 34 cm, 37tc,
              bez nacinania, małe otarcie, poród 4h. Biegałam po szpitalu godzinę po porodzie,
              siadałam bez problemu

              Synka urodziłam 4 miesiące temu w szpitalu MSWiA w Bydgoszczy - poród
              pośladkowy, 3800, 64cm, główka 36, klatka 38cm, poród 2h, 38tc, bez nacinania,
              powierzchniowe pęknięcie, 2 szwy.Biegałam po szpitalu po godzinie, siadałam bez
              problemu.

              Przy pierwszym porodzie poprosiłam o ochronę krocza. Przy drugim zaznaczyłam, że
              nie chcę nacięcia, na ochronę nie było czasu, ze względu na fakt, iż był to
              poród pośladkowy liczył się czas, parłam na maksa, 3 skurcze, faza skurczy
              partych 11 minut, mimo to minimalne pęknięcie. Podczas pierwszego porodu faza
              parcia trwała 30 minut, by ochronić krocze.
              --
              TYMOTEUSZ
              [url=https://www.suwaczek.pl/][img]https://www.suwaczek.pl/cache/ed6fae0d32.png[/img][/url]
              WIKTORIA
              [url=https://www.suwaczek.pl/][img]https://www.suwaczek.pl/cache/c67a699496.png[/img][/url]
              • cytrynowa.lemoniada Re: nacięcie krocza 19.07.10, 14:56
                Zamiast dyskutować czy nacięcie jest dobre, czy nie lepiej wybrać
                sobie szpital, w którym powszechniejsze są pratyki które się
                akceptuje. Nie jest to łatwe, gdyż na cudownej Żelaznej również
                nacina się krocze dość często (nie znam wiarygodnych statystyk, mi
                nacinali, wszystkim moim koleżankom tam rodzącym również) i się nie
                dowiem czy to było konieczne czy nie - w końcowej fazie porodu nie
                będziesz miała siły o tym dyskutować z położną. Traumy na szczęście
                nie mam, gdyz pomimo, że bałam się tego przez całą ciąże bardziej
                niż bólu porodowego, nacięcie i zszycie były bezbolesne, a ja
                normalnie siadałm i funkcjonowałam w godzinę po porodzie, nie
                musiałam też stosować zadnych cudownych preparatów do gojenia
                krocza, nie wiem może była rana była tak dobrze zszyta. Teraz będę
                rodzić gdzie indziej i zobaczymy - nie nastawiam sie na nic, bo
                nikt przed porodem nie powie że tak, tu rutynowo nacinają, a podczas
                porodu zrobią co zechcą - bo wiedzą że w takim momencie nikt nie
                będzie z nimi walczył. A położnej prywatnej nie będę raczej brać.
                --
                [url=http://www.brioko.pl] [img]
                http://www.brioko.pl/components/com_widgets/view.php?sid=3899[/img]
                [/url]
    • mala-wiedzma Re: nacięcie krocza 22.07.10, 21:14
      syna urodzilam 10 miesiecy temu.

      cala ciaze przygotowywalam sie do ochrony krocza, tzn masaz szyjki macicy,
      ostatnie tygodnie popijalam liscie malin i stosowalam olej z wiesolka dowcipnie.

      w czasie porodu okazalo sie w ktoryms momencie, ze tetno malemu spada bardzo
      gwaltownie, w momenie, gdy juz bylo widac glowke. lekarz powiedzial mi, ze mam
      jeden skurcz by go urodzic, inaczej kleszcze bo nie mamy czasu. urodzilam w tym
      jednym skurczu, ale polozna mnie chlasnela - i to mocno, na 7 szwow (mnie nie
      bolalo. czulam moze delikatne mrowienie, ale absolutnie nie moge nazwac tego
      bolem). polozna w trakcie szycia (bolalo, ale nie jakos bardzo mocno, dostalam
      zastrzyk znieczulajacy) powiedziala, ze mam piekna, elastyczna szyjke macicy i
      jakby mi dali czas to bym spokojnie urodzila bez tego naciecia. ale tego czasu,
      niestety, nie bylo.

      polog wspominam strasznie z kolei. do czasu sciagniecia tych 7 szwow z zewnatrz
      nie bylam w stanie usiasc nawet na jednym poldupku, wszelkie dmuchane kolka itp
      nie pomagaly. wstawanie z lozka zajmowalo mi dobre 3 minuty (oczywiscie
      wstawalam na kolana a dopiero potem do pionu, o siadaniu i wstaniu z pozycji
      siedzacej nie moglo byc mowy). bol byl koszmany. po sciagnieciu szwow bylam w
      stanie siasc na jednym poldupku, bodajze minely 3 tygodnie do czasu, bym mogla w
      miare normalnie funkcjonowac.

      10 miesiecy po porodzie na szczescie nie odczuwam blizny w zaden sposob, ale
      przyznam szczerze, ze jakies 7-8 miesiecy po porodzie stosunek bez poteznej
      dawki lubrykantu byl niemozliwy.

      w kazdym razie wierze, ze gdyby nie to, ze syn byl owiniety kilkukrotnie
      pepowina wokol szyi to urodzilabym bez naciecia. no ale u mnie faza parcia
      trwala lacznie jakies 3 minuty, nie bylo czasu na ochrone krtocza.
        • mama-emilki Re: nacięcie krocza 22.07.10, 22:08
          Nie sądzę, żebyś robiła sobie masaż szyjki macicy...
          --
          Emilka (12.05.2007)
          [url=https://www.tickerfactory.com/weight-loss/wG0nqlT/]
          [img]https://tickers.tickerfactory.com/ezt/t/wG0nqlT/weight.png[/img]
          [/url]
      • boo-boo ???? 22.07.10, 22:22
        To teraz nam ładnie wyjaśnij co ma wspólnego ochrona krocza z masażem szyjki
        macicy-który rzekomo sobie wykonywałaś- nie wiem jak samej można sobie masaż
        szyjki macicy robić.

        "powiedziala, ze mam piekna, elastyczna szyjke macicy i
        > jakby mi dali czas to bym spokojnie urodzila bez tego naciecia. ale tego
        czasu, niestety, nie bylo. "

        I co szyjkę macicy ci chlasnęła nożyczkami?

        No proszę weź się zastanów co ty wypisujesz dziewczyno.............
        --
        Trzymajmy się ramy to się nie posramy ;)
        • mala-wiedzma ło matko! 22.07.10, 22:32
          o rany, faktycznie żem trzasnęła. nie było żadnych masaży szyjki, krocze sobie
          olejkiem masowałam by było bardziej elastyczne. i nie chlaśnięto mi szyjki
          macicy tylko krocze.

          tak to jest jak sie pisze na szybkiego, PRZEPRASZAM ZA IDIOTYCZNY BŁĄD!
          • boo-boo Re: ło matko! 23.07.10, 11:54
            Dobrze,że chociaż sprostowałaś bo nie jedna chyba by zawału po przeczytaniu
            dostała ;)
            --
            Trzymajmy się ramy to się nie posramy ;)
        • betty842 no boo-boo 23.07.10, 09:03
          Wczoraj moja najlepsza koleżanka urodziła swoje drugie dziecko.
          Pierwsze ważyło 4250g-była nacięta. Teraz przy drugim ją nie nacięli
          (waga 4150g) tylko pęknęła sama-łącznie z odbytem...Dzisiaj z nią
          smsowałam i pisała mi że ten popękany odbyt boli przeogromnie.Na
          szczęscie ona nie czyta forum więc pewnie nawet nie wiem o czymś
          takim jak ochrona krocza.Gdyby przeczytała twoje wypowiedzi,to
          pewnie by jeszcze to oświadczenie napisała,a potem by sobie w brodę
          pluła że to zrobiła.No ale tak,przy porodzie nic się nie odezwała i
          wyszło jak wyszło....
          Podkreślam jeszcze raz-nie jestem zwolenniczką rytunowego
          nacinania.Chodzi mi tylko o to,że można położną poprosić o ochronie
          krocza ale nie pisać jakieś oświadczenia.Po prostu zdać sie na
          położną i tyle.
          • boo-boo Re: no boo-boo 23.07.10, 11:56
            To za to pęknięcie niech podziękuje tej osobie co jej pierwsze nacięcie zrobiła-
            tak się dzieje-pęka się na bliźnie po nacięciu pierwszym -tkanki są słabe.
            Teraz pewnie napiszesz,że pewnie w innym miejscu pęknięcie poszło....
            --
            Trzymajmy się ramy to się nie posramy ;)
            • betty842 Re: no boo-boo 23.07.10, 12:36
              boo-boo napisała:

              > To za to pęknięcie niech podziękuje tej osobie co jej pierwsze
              nacięcie zrobiła
              > -
              > tak się dzieje-pęka się na bliźnie po nacięciu pierwszym -tkanki
              są słabe.
              > Teraz pewnie napiszesz,że pewnie w innym miejscu pęknięcie
              poszło....


              Nie,nie napiszę bo nie wiem w którym miejscu poszło
              pęknięcie.Wcześniej była nacinana "w bok" więc wątpię że pęknięcie
              poszło w bok i ku odbycie.Wydaje mi się że raczej poszło "po środku"
              i ku odbycie (z tego co wiem,tam tkanka jest najsłabsza i pęknięcie
              idzie ku odbycie)-no ale tego nie wiem bo tak szczegółowo to jeszcze
              nie "rozmawiałyśmy".Jak się z nią spotkam to się doinformuję.A jak
              się okaże że pęknięcie nie poszło po bliźnie to co mi odpiszesz???
              Pierwsze dziecko rodziła w szpitalu x a drugie w szpitalu y (tam
              gdzie ja) i coś mi się zdaje,że lepiej będzie wspominała poród w
              szpitalu x,gdzie ją nacięli.

              > To za to pęknięcie niech podziękuje tej osobie co jej pierwsze
              nacięcie zrobiła
              > -
              > tak się dzieje-pęka się na bliźnie po nacięciu pierwszym -tkanki
              są słabe.

              A skąd masz takie informacje? Czyli jak kobieta PĘKŁA przy pierwszym
              porodzie to przy drugim PĘKNIĘCIE pójdzie po bliźnie?
              • boo-boo Re: no boo-boo 23.07.10, 20:08
                Nic ci nie odpiszę- powód prosty- nudna jesteś do bólu z tymi swoimi historiami
                o porozrywanych odbytach na lewo i prawo tylko,że ktoś się nie dał naciąć.
                --
                Trzymajmy się ramy to się nie posramy ;)
                • betty842 Re: no boo-boo 24.07.10, 10:52
                  boo-boo napisała:

                  > Nic ci nie odpiszę- powód prosty- nudna jesteś do bólu

                  Powód prosty-nie masz żadnej odpowiedzi.
                  Wiesz,czasem ktoś musi uświadomić co niektóre dziewczyny że pęknęcie
                  może być poważne.Ty pękłaś tylko delkatnie więc wszem i wobec
                  rozgłaszasz jak to było wspaniale.I namawiasz inne dziewczy aby
                  pisały wręcz oświadczenia,żeby nie nacinali krocza.A potem jadna z
                  drugą cie posłucha (wystraszona wizją nacinania a przecież jak sie
                  pęknie to tylko delikatnie) a potem sie okaże że pękły i to
                  porządnie.Tak jak już któraś dziewczyna napisała (wyżej,lub w innym
                  wątku),że jak się trafi na fajną położną to uszanuje PROŚBĘ o
                  ochronę krocza.A jak się trafi na zacofaną to albo i tak znajdzie
                  powód żeby naciąć albo postara sie żeby rodząca "pięknie" pękła a
                  potem powie jej:A nie mówiłam że lepiej naciąć. Tak więc wystarczy
                  POPROSIĆ o ochronę krocza i zdać się na położną.
      • green_hill Re: nacięcie krocza 24.07.10, 20:43
        Urodzilam syna 15 miesiecy temu.

        Przygotowalam sie mentalnie na porod bez naciecia. Masowalam krocze olejkiem. Niestety, a moze stety, wyszlo inaczej, niz zaplanowalam.

        Mlody urodzil sie 10 dni po terminie. Byl krotki i pekaty (4020 g, tylko 53 cm, duza glowa, bardzo szeroka klatka piersiowa).

        Przyjechalam do szpitala na codzienne ktg, a tam surprise - polozna sama nie wierzyla, ze mam juz 8 cm rozwarcia. Nic nie czulam :) Myslalam, ze teraz pojdzie lajtowo i najdalej za 2 godziny bedzie po herbacie.

        Niestety syn krzywo wstawil glowe w kanal i nie bylam w stanie go wyprzec. Parlam bezskutecznie jakies 3 godziny w roznych pozycjach (ze tez mi na to pozwolili, zamiast zrobic cc, to inna sprawa). Byla tez oksytocyna i wyciskanie.

        W koncu polozne pobiegly po ordynatora, ktory uzyl kleszczy. Nacieli mnie z "zapasem" az do odbytu. Naciecie bylo wykonane w znieczuleniu, nic nie czulam. Przy porodzie kleszczowym naciecie jest zazwyczaj konieczne, wiec nie mialam tu zbyt wiele do gadania, ale nawet gdyby nie bylo potrzeby uzycia kleszczy, zgodzilabym sie na wszystko, byle tylko ten koszmarny bol sie skonczyl.

        Po porodzie szyli mnie 1,5 godziny, oprocz naciecia strasznie popekalam samoistnie. Szyli na znieczuleniu do ciecia krocza, ktore zaczelo puszczac i niestety zabieg nie nalezal do przyjemnych.

        Szew rozlazl sie tydzien po porodzie. Polozna srodowiskowa kazala lezec w lozku. Nie moglam stac, lezec, chodzic, siedziec moglam tylko na jednym poldupku. Bol minal dopiero po 5(!) tygodniach, a dyskomfort po kilku miesiacach.

        Dodam, ze rodzilam w Niemczech w duzym miescie. To a propos wyciskania dziecka, kleszczy i naciecia.
        • boo-boo Re: nacięcie krocza 24.07.10, 23:55
          No ale o co chodzi- my tu wątek mamy o nie nacinaniu bez uzasadnienia.
          Przy porodzie kleszczowym- ZAWSZE nacinają.

          W kązdym razie mam nadzieję,że wszystko już z tobą ok.

          --
          Trzymajmy się ramy to się nie posramy ;)
              • ognista998 Re: nacięcie krocza 27.07.10, 16:56
                też się bałam...i to całą ciążę;/

                ale okazało się że strach ma wielkie oczy;)

                najgorsze było zszywanie no i wgl ruszanie się przez 1 tydzień po porodzie, ale
                dziś ( 3 tyg., po porodzie) to już właściwie nie czuję dolegliwości poza
                swędzeniem. dobę po porodzie zaczełam ćwiczyć Kegla i teraz ćwieczę codziennie
                ile wlezie. każdemu to polecam bo to łagodzi te dolegliwości mimo, że na
                początku jest nieprzyjemnie
    • katarzynaoles Re: nacięcie krocza 30.07.10, 19:26
      O nacinaniu i ochronie krocza było już wiele dyskusji na forum i
      większość argumentów już chyba padła - proszę odszukać stare wątki.
      Moim zdaniem wzięcie ze sobą do szpitala oświadczenia, że nie chce
      się mieć nacicnaego krocza może mieć sens. Wytrąca to bowiem z ręki
      argument (dość często powtarzany w kręgach położniczych), że w ogóle
      nie ma problemu bo kobiety nie protestują. Po drugie warto najpierw
      iść na poródówkę w celu obejrzenia jej i pogadania z położnymi -
      często udaje się w ten sposób wysądować, jaka jest polityka danego
      szpitala w tej sprawie. Bo dość często okazuje się, że położne
      byłyby chętne, żeby spełniać oczekiwania podopiecznych, ale brak
      przyzwolenia "z góry". W takim wypadku karteczka może zdziałać cuda.
      Ale zanim wyciągnie się tę kartkę warto najpierw zorientować się z
      jaką położną przyszło nam rodzić i spokojnie z nią porozmawiać.
      Pozdrawiam serdecznie :)
      • karj-oka Re: nacięcie krocza 08.08.10, 23:05
        Wracam w tym wątku na chwilę albowiem urodziłam kilka dni temu mojego drugiego
        synka. I tym razem, jak przy pierwszym porodzie, udało się bez nacięcia. Tym
        razem jednak to bardziej spektakularne osiągnięcie albowiem poród był
        pośladkowy, dziecko 3885g. Rodziłam jednak w pozycji wertykalnej, klęcząc bądź
        kucając. Na sam finał - dwa ostatnie parte, gdy rodziło się dziecko - kucałam
        przodem do lekarza na łóżku porodowym, by ten mógł przytrzymać dziecko i pomóc
        urodzić się główce. Nacięcie nie było potrzebne. Nie ma nawet otarcia. A więc da
        się!
        • marcik.f Re: nacięcie krocza 13.08.10, 23:25
          urodziłam 09.08 córeczkę, fakt faktem niedużą, bo 3160 i 52cm. Bez
          nacięcia! Udało się. Ale powiem Wam, że na taka pierdołę, że sie tak
          wyraże, nie zwraca sie uwagi podczas parcia. Mi było wszystko jedno
          w rezultacie, a przeciez sama panicznie bałam sę nacięcia. Jedyne
          co, to mąż w momencie gdy położna wyciągnęła swoj sprzet(nożyczki),
          powiedział, żeby chronić kroczę. Ja się słowem ne odezwałąm.
          Naprawdę było mi wszystko jedno.

          W rezultacie lciutko pekłam przy wardze,założono mi 2 szewki,
          których wogóle nie czułam. bardziej dokuczaja otarcia, bo to piecze
          przy siusianiu.

          Aha. Rodziłam na siedząco :) Miałam ustawiony fotel w pozycji
          takiej, jak siedzi sie na kibelku :)
    • gwen_s Re: nacięcie krocza 21.08.10, 15:03
      nie wiem od kogo nasłuchałaś się, że nacięcie jest straszne...
      W moim przypadku, nacięcie to lżejszy ból jak szczypnięcie, szycia krocza prawie
      nie czułam ciesząc się, że poród mam za sobą. Bez nacięcia możesz popękać do
      odbytu, to chyba nacięcie brzmi bardziej optymistycznie.
      Ja gdybym wiedziała jaki czeka mnie poród nie zgodziłabym się na sn... Zero
      nacięć, zero stresu i zero skurczy partych, które u mnie trwały 4 godziny i
      myślałam, że dzięki nim wykituję, delikatnie mówią...
      Pozdrawiam i życzę powodzenia, ja jestem w 14tc i już z lekarzem mam domówione,
      że rodzę ze znieczuleniem jeżeli będzie z tym problem to wskazanie do cesarki
      będzie :)
    • mami789 Re: nacięcie krocza 30.07.15, 12:55
      Może skorzystaj z aniballa. Ćwiczenia rozpoczyna się 3-4 tygodnie przed terminem porodu wystarczy 15 minut.
      Jest wiele pozytywnych opinii ja ma podobne obawy i coraz bardziej zastanawiam się nad kupnem tego cudeńka www.aniball.pl/

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka