mój poród sn po cc

18.08.10, 19:19
Mój poród zaczął się od delikatnego sączenia wód. Musiałam nałapać do szklanki
żeby upewnić się, że to nie podsikiwanie.

O 21:30 byliśmy z mężem na IP, wywiad, badanie - 3 cm, żadnej wyraźnej akcji
skurczowej i jeszcze USG, wszystko ok, blizna po cc 2 mm czyli rodzę na 100%
sn (nie było mi to w smak ;))), ale dobra, niech się dzieje wola nieba).

Po badaniu ktg na którym zapisały się skurcze, z których położna wywróżyła mi
rozpoczęcie porodu dopiero rankiem, poszłam do sali na oddziale
ginekologicznym, na którym miałam spędzić teoretycznie noc.
Zośka postanowiła jednak inaczej i zaraz zaczęłam odczuwać bardzo regularne
skurcze co 4 min. Siedziałam sobie w ciemnym pokoju, rozmawiałam ze
współspaczką i oddychałam gdy przychodził skurcz cała dumna i blada, że tak
świetnie mi idzie. Skurcze,oczywiście, były regularne, ale jeszcze to nie były
TE skurcze.

Po jakimś czasie z 4 min zrobiły się 3 min, to było około 24:00, więc badanie
przez położną i mamy 4 cm. Wio na porodówkę, a po drodze telefon do męża żeby
z powrotem przyjeżdżał bo rodzimy !

Na porodówce jeszcze raz badanie, lewatywa i jestem w pokoju do porodów
rodzinnych. Toaleta, prysznic, przyjechał mąż, przybył z odsieczą zespół
anestezjologiczny i całe szczęście, bo musiałam się już ostro trzymać mebli.
Skurcze były, oj, były mocne.

Na znieczuleniu przeleżałam podłączona do kroplówki i ktg ok. 2,5 godziny i
rozwarcie 10 cm, ale partych nie czułam. Padła propozycja piłki.
Ponieważ znieczulenie już nie działało, a działały silne skurcze, był to
trudny moment: przestawić się z bezpiecznego niebytu w zzo do prawdziwego
rodzenia. Piłka pomogła o tyle, że zaczęłam czuć parcie więc musiałam się
przenieść na fotel i zacząć ....... przeć.

Z parciem sprawa okazała się dla mnie zrozumiała dopiero po długim czasie:
najpierw bez sensu krzyknęłam - źle, para w gwizdek. Potem zaczęłam wydawać
dźwięki jak zapaśnik sumo - źle, też para w gwizdek. A to chodzi tylko o to,
żeby wziąć głęboki oddech, i tłoczyć powietrze w dół i nie ściskać pośladków
absolutnie. Jak już załapałam o co chodzi i zaczęłam słuchać położnej oraz jej
komentarzy "tak, tak, trzyyyymaj, tak dobrze, nie puszczaj jeszcze, teraz
wypuść powooooli i szybko jeszcze raz nabieraj, dobrze, dobrze, nie puszczaj,
teraz puszczaj, no doooobrze, odpoczywaj", to zaczęłam rzeczywiście czuć, że
rodzę.

Magiczne momenty:

1. położna pyta mnie czyje włoski widzi, ja mówię, że Zosi, po czym ją pytam,
czy sobie nie żartuje ze mnie - nie uwierzyłam jej po prostu,

2. dotknięcie główki Zosi gdy zaczęła się rodzić,

3. Zosia na moim brzuchu w sosie własnym,

4. widok męża przecinającego pępowinę.


Zaskoczyło mnie to, że rzeczywiście można odpocząć między partymi i że nie są
to żadne bajki, że jak się prze na skurczu, to przynosi to ulgę. Tylko warunek
jest taki, żeby rzeczywiście przeć.

Rodziłam sn w 3 i pół roku po cc. Poród trwał 6 godzin 20 min, z czego faza I
5 godzin, faza II 1,20h.

Zosia urodziła się 12 sierpnia o godzinie 6:20 z wagą 3500 i mierząc 52 cm.

To był dobry poród i życzę Wam wszystkim jeszcze lepszych.

Pozdrawiam ciepło Panią Kasię i wszystkie czekające z niecierpliwością na swój
poród mamy.
    • villemo86 Re: mój poród sn po cc 18.08.10, 21:32
      Gratuluję :) A powiedz mi z jakiego powodu było cc? Ja też chciała bym rodzić
      (jeszcze w ciąży nawet nie jestem i nie wiem kiedy i czy będę hehe) siłami natury.
      • fka_kp Re: mój poród sn po cc 19.08.10, 13:11
        villemo86 cc miałam z powodu braku postępu porodu, po prostu nie udało
        się, bo pierwsza córcia była za wysoko (a poród zaczął się od gwałtownego
        odejścia wód, nie tak jak teraz, a potem nie wstawiała się w kanał. Myślę, że
        ponieważ wody odeszły o 5 rano i minęło ok 16 godzin, nie chcieli ryzykować.

        Dziękujęmy za gratulacje.
        okazuje się, że nie taki diabeł straszny i rzeczywiście poszło zupełnie szybko.
    • matylda07_2007 Re: mój poród sn po cc 19.08.10, 10:20
      Błyskawicznie Wam poszło! :-) Najszczersze gratulacje.
      Ja po cc i znowu będzie cc. Córka wielka, nie wypchnęłam, syn też już ogromny urósł, więc próby u mnie skończyłyby się niekoniecznie szczęśliwie.
      Będziesz miała dobre wspomnienia :-)
      • brandy2 matylda 19.08.10, 10:25
        matylda to jaką wagę osiągnęły Twoje dzieci, że drugie też cc ?
        pytam bo też jestem w drugiej ciąży i moja pierwsza córcia ważyła 5090 :) -
        cięcie po paru "wspaniałych" godzinach próby rodzenia (oczywiście nikt nie
        spodziewał się takiej wagi) i mam tak wspaniałe wspomnienia - traumę po
        pierwszym porodzie że teraz LICZĘ na dużą wagę mojego bobasa, żeby nikt nie
        kazał mi znów probować rodzić naturalnie...
        • matylda07_2007 Re: matylda 19.08.10, 11:23
          brandy2, nie, aż takich wyników moje dzieci nie osiągają ;-) Młoda miała 4 kilo i 58 cm, ale wystarczyło ;-)Zrośnięta nie jestem, ale kurdupel też ze mnie nie jest, jednak główka w ogóle się nie obniżała, ni wstawiała w kanał.
          Dodatkowo była ułożona twarzyczkowo. Zatem ułożenie+większa waga+moja fizjologiczna niedyspozycja = cesarka po całym dniu męki przeokrutnej.
          Jeden z lekarzy przebąkiwał coś o tym, że to moja macica ma kształt, który może warunkować takie ułożenie dziecka.
          Synuś szykuje się o podobnych gabarytach, a możliwe bardzo, że nawet większy.
          Sądzę, że w Twojej sytuacji nikt nie będzie Cię molestował o poród naturalny.
          Poza tym po cc masz prawo nie godzić się na sn. A ze swoim lekarzem rozmawiałaś na ten temat?
          • brandy2 Re: matylda 19.08.10, 14:32
            rozmawiałam :) ma dla mnie opcję wcześniejszego wywołania porodu.... tzn. w 38
            tygodniu, żeby dziecko nie zdąrzyło tak bardzo urosnąć.... szczerze mówiąc nie
            podoba mi się ta opcja wcaaaaale, ale narazie nie uświadomiłam mojego lekarza z
            tymi odczuciami.... jestem w 5 miesiącu mam jeszcze troszkę czasu i mam nadzieję
            że moje drugie dziecię "pokaże" co potrafi :)
            • matylda07_2007 Re: matylda 19.08.10, 22:50
              Wywołanie porodu nie wydaje mi się zbyt mądre. Zwłaszcza, że już jedno cc miałaś. Mi mój gin problemu nie robi. Mam nadzieję, że w szpitalu nie dowiem się, że próbujemy sn ;-)
            • patoga Re: matylda 20.08.10, 09:49
              Matko święta wywoływanie wcześniej żeby dzieciak nie urósł za duży?
              Chore. Uświadamiaj lekarza jak najszybciej :) nie ma na co czekać.
              JA rodziłam dziewuche 4kg 59długa, nie było łatwo i nie fajnie dla niej
              się skończyło. Urodziłam sn za pomocą chwytu Kristellera. Teraz czeka
              mnie kolejny poród i też się boje - o zdrowie dziecka. Rozmawiałam o
              tym z lekarzem i żadnego wywoływania wcześniej nie proponował, cc
              zresztą też. Kolejna wizyta niedługo i muszęgo przycisnąć bo takie
              czekanie na to "co ma być to będzie mi" nie wystarcza. Tym bardziej że
              kolejne dziecko też już jest do przodu wg wymiarów usg.
    • katarzynaoles Re: mój poród sn po cc 20.08.10, 09:50
      Serdecznie gratuluję i dziękuję za opis! Pozdrawiam :)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja