haczące spojenie łonowe a poród

22.08.10, 15:08
Mam pytanie do Pani Kasi, które ciągle nie daje mi spokoju. Kiedyś lekarka
przy badaniu stwierdziła, że mam "haczące spojenie" i że będą mnie musieli
ciąć. Nie wiem, czy nie inna nazwa na to to jest spojenie szablowate. Teraz
jestem w ciąży, niedługo poród, bo już 35 tydzień. Wszystko dobrze i na razie
poród planowany siłami natury. U mnie wejście do pochwy rzeczywiście jak gdyby
graniczy z kością, którą się czuje, choćby jak musiałam stosować globulki
dopochwowe, wyczuwa się palcem krawędź. Czyli jak gdyby przeszkoda. Jak to się
ma do przebiegu porodu i czy ma znaczenie ta część anatomiczna?
Wyobrażam sobie, że główka dziecka może dosłownie utknąć przez to ograniczone
przejście. Może moje pytanie jest śmieszne, ale nie znam się specjalnie na
anatomii.
Może powinnam stosować jakieś konkretne pozycje w tym przypadku?

    • katarzynaoles Re: haczące spojenie łonowe a poród 22.08.10, 23:41
      Trudno mi się odnieść do rozpoznania "haczące spojenie łonowe", bo
      pierwszy raz coś takiego słyszę :). Nie wiem, może chodzi o płaski
      kąt podłonowy, bo to jednak dużo częstsze niż szblowate spojenie
      łonowe. Nie jestem w stanie pomóc - musi pani porozmawiać na ten
      temat z kimś, kto może Panią zbadać. Ale tak sobie myślę, że jeśli
      jest Pani już w 35tc i dotąd nikt nic nie wspominała na ten temat,
      to może jednak nie ma się czego obawiać. Pozdrawiam :)
      • lothos Re: haczące spojenie łonowe a poród 23.08.10, 21:36
        Pani Kasiu, przede wszystkim bardzo dziękuję za odpowiedź, doceniam, że
        odpowiada Pani na każde pytanie. A przecież wiele z nas jest przed pierwszym
        porodem, dużo niewiadomych, jak to jest.
        Ja rodzę w Holandii, kiedyś już zadałam tu pytanie o cesarkę, bo mnie namawiali,
        jednak jak Pani też radziła rodzić chcę normalnie i tu na miejscu. Niektóre
        kobiety jadą na poród do PL.
        Z tym spojeniem to nie wiem, chyba na razie teoretycznie mogę zapytać hol.
        lekarza o ile mu prosto i jasno wytłumaczę, o co chodzi. Nie miałam badania tak
        "od środka" tutaj od kiedy jestem w ciąży i nie wiem czy mieć będę do porodu.
        Tylko usg albo na zwykłych wizytach tylko ciśnienie krwi i słuchanie serca
        dziecka. W ok. 32 tygodniu lekarz sprawdził też ułożenie dziecka.
        Mam nadzieję, że jakoś dam radę urodzić. Trzymajcie kciuki.
        • katarzynaoles Re: haczące spojenie łonowe a poród 24.08.10, 11:17
          Miło mi, że docenia Pani moją pracę :). Może zorganizujemy jaieś
          biuro wymiany porodowej - te dziewczyny z Holandii, które jadą
          rodzić do Polski udostępnią swoje miejsce jakieś kobiecie stąd?
          Pewnie to niezły pomysł na biznes :).
          Myslę, że w Pani sytuacji to jednak bym poprosiła o badanie
          wewnętrzne, niekoniecznie lekarza. Doskonale poradzą sobie z tą
          oceną położne, które przyjmują porody i mają naprawdę spore
          doświaczenie w ocenie warunków do porodu. Mam nadzieję, ze wszystko
          będzie dobrze. Trzymam kciuki :)
          • lothos Re: haczące spojenie łonowe a poród 21.09.10, 16:14

            Pani Kasiu.
            Tu ja raz jeszcze. Dzis bylam u lekarza na kontrolnej wizycie i zapytalam o ta kosc blisko pochwy, akurat na scianie byly rysunki, wiec bylo latwo pokazac spojenie lonowe itp.
            Lekarz wiedzial od razu, o czym mowa i powiedzial, ze taki porod moze byc bardziej bolesny. Ale nic nie wspomnial o cesarskim cieciu czy nacinaniu.
            Mieszkam w Holandii, tu wszystko inaczej, jestem objeta opieka lekarza, nie poloznej, wiec to tez inaczej, nie ma potrzeby zeby mnie kierowali jeszcze do poloznej, zas prywatne wizyty tu wlasciwie nie istnieja. Raczej tez ciezko uzyskac ekstra badanie wewnetrzne, ja przez cala ciaze nie mialam ani jednego.
            Mam nadzieje, ze dziecko jakos sie urodzi bez szwanku dla niego, moze wykonaja mi naciecie krocza, ktorego tutaj nie robi sie ot tak kazdej rodzacej? Kolezanka Polka prosila o naciecie, nie zrobili jei, uzyli jednak vacuum.
            Chyba wiec musze sie nastawic na porzadny bol.
            Chcialam wziac (w razie bolu nie do wytrzymania) znieczulenie do kregoslupa, ale mam obawy ze jak je wezme i do tego jeszcze to moje wezsze "wyjscie", to wzrosnie bardzo prawdopodobienstwo uzycia vacuum albo kleszczy.
Pełna wersja