qu_esse
11.09.10, 18:03
Rodziłam dwa razy sn, bez znieczulenia, porody były dosyć sprawne i zbliżone czasowo, tzn. docierałam na porodówkę z rozwarciem 6 cm i do 3 godzin synkowie przychodzili na świat
różnica polegała na tym, że pierwszym razem na dzień dobry, bez pytania przebito mi pęcherz, żeby zintesyfikować skurcze, wiec chodziłam 3 godziny krwawiąc i zwijajac sie z bólu
drugim razem poród dłużej szedł własnym tokiem i pęcherz mi przebito dopiero przy 8 czy 9 cm, po wyraźnej informacji położnej co robi i co to spowoduje, pół godziny później synek był na świecie i nie ocierpiałam sie zbytnio ( o ile można tak napisać o porodzie;))
w obu przypadkach przy badaniu palpacyjnym słyszałam, że skurcze mam słabe, jednak akcja postępowała dosyć szybko
zapisy ktg były prawidłowe, dzieci w terminie, donoszone
ponieważ właśnie zaczynam 9 miesiąc trzeciej ciąży i planuję rodzić sn, mam pytanie:
czy przebijanie pęcherza w takich przypadkach jest konieczne? wiem, że trudno to ocenić, ale czy bez tego zabiegu poród mógłby się bardzo przeciągać, czy następnym razem mogłabym się trochę przed tym bronić:) poprosić położną, żeby zaczekała jeszcze trochę...?
z jednej strony najważniejsze jest dziecko, z drugiej dla mnie to zupełnie inne odczucie skurcze z wodami, a skurcze bez
Bardzo chciałabym usłyszeć Pani opinię, Pani Kasiu i przemyśleć to na trzeźwo, bo wiadomo, że przy porodzie mózg się okresowo wyłącza:) i robi się co każą (przynajmniej ja tak mam)