bigbabs
22.09.10, 18:14
Urodzilam sama,choc tego nie planowalam :)
planowalam porod domowy, jednak akcja porodowa (to byl moj drugi porod) nabrala takiego tempa, ze urodzilam przed przybyciem poloznej oraz karetki. Skurcze z nieregularnych co 10-15 minut, w ciagu 10 minut zrobily sie jak najbardziej regularne - co 3 minuty,a 15 minut pozniej, po dwoch skurczach partych coreczka byla juz ze mna.
Wszyscy gratuluja mi odwagi, a to jakies nieporozumienie - bo po pierwsze : w takim momencie sie nie mysli, po drugie : nie da sie tego zatrzymac zatrzymac i spokojnie czekac na przyjazd karetki. Na szczescie umysl sie wylacza, a dowodzenie przejmuje jakas pierwotna czesc mozgu.
Urodzilam na stojaco - jak wspomnialam, po dwoch skurczach partych. Taka pozycje wybralam instynktownie, a podczas skurczow posilkowalam sie szafkami kuchennymi :) (opieralam sie o nie - idealna wysokosc). Oprocz delikatnego pekniecia sluzowki, nie doznalam zadnych "urazow". W porownaniu z moim pierwszym porodem, ktory odbyl sie w pozycji pollezacej, w tym przypadku na drugi dzien czulam sie jak po pobycie w spa - zadnego bolu miednicy, bolacych szwow (w szpitalu bylam nacieta), ogolnego zmeczenia i polamania.
Po tym doswiadczeniu, chyba nie moglabym juz rodzic z wyboru w szpitalu. Nie spotkalo mnie w zyciu nic piekniejszego niz coreczka lapiaca swoj pierwszy oddech na moich rekach.
Malenka urodzila sie w swietnej kondycji, nawet nie zabrano nas do szpitala tylko moglysmy od razu zaczac cieszyc sie soba.
Oczywiscie refleksja nadeszla pozniej - i wizja wszystkich komplikacji, ktore mogly miec miejsce, ale jak napisalam wczesniej - w takiej sytuacji nie ma odwrotu, po prostu sie rodzi :) i nie potrzeba byc laureatem nagrody Nobla, zeby wiedziec jak oddychac i przec.
Pozdrawiam wszystkie przyszle Mamy i Pania Kasie :)