Dodaj do ulubionych

rok po cc- jak zapomnieć?

24.09.10, 12:12
Czytałam to forum przed porodem, chciałam dobrze urodzić swojego synka, a tymczasem na początku 8 miesiąca trafiłam do szpitala z pobolewaniem brzucha. Wydawało mi się że jestem świadoma, pewna siebie, a tymczasem dałam się pokroić "na wszelki wypadek". Synek urodził sie jako wczesniak, 10 punktów, niby nic mu nie jest, choc jest rozwojowo opóźniony. A ja nie mogę sobie darować, że dla wygody lekarzy zgodziłam sie na cc. Pisze dla wygody, bo była już noc, nie było miejsca na sali by mnie położyć na obserwację. Więc zaczęto mnie straszyć, a ja głupia nie pomyślałam by zabrać się stamtąd i pojechać do innego szpitala.

Marzyła mi sie 4 dzieci, marzyły mi się porody domowe, a teraz na samą myśl że mogłabym zajść w ciążę ściska mnie w żołądku. Czuję że zawiodłam jako matka już na starcie, synka zobaczyłam dopiero po 18 godzinach, bo nie miałam siły iśc do niego, a w czasie porodu "odpłynęłam"- pamiętam do momentu przecięcia powłok i gmeranie mi w brzuchu- pamiętam to jako upokorzenie, czułam się jak worek w którym ktoś czego szuka- moje myśli były dosadniejsze, ale powstrzymam sie od pisania.

Minął rok od porodu a ja ryczę codziennie jak świeżo po porodzie.
Nie potrafię sobie wybaczyć że uległam straszeniu, namowom na cc. Jak mogłam być taka głupia?! Czuję sie z tym koszmarnie. Jak mam zapomnieć? Najgorsze, że po porodzie lekarz mnie pocieszał, że lepiej zrobić cc, niż miałoby być za późno, co oznacza że nic groźnego de facto sie działo. W książecce wpisali CC przed terminem- oznaki zagrożenia płodu. Nie potrafię oglądać zdjęć ze szpitala, nie potrafię rozmawiać z ciężarnymi o radości oczekiwania. Roczek- ta cała radość wyprawiania pierwszych urodzin była koszmarem- szykując sałatki ryczałam, a z imprezy też bym najchętniej uciekła.
Chciałam by synek miał brata lub siostrzyczkę dwa lata młodszego, co oznacza, ze powoli powinniśmy sie starać, a ja nie potrafię nawet myśleć o ciąży- o porodzie. Mąż tego nie rozumie- przecież dziecko żyje, jest zdrowe, rana sie zagoiła więc o co chodzi? A we mnie jest żal z którym sobie nie potrafie poradzić. I strach.
Obserwuj wątek
    • dolotka Re: rok po cc- jak zapomnieć? 24.09.10, 12:26
      kopiuje swój post z czerwca:

      i ja tu czasu pewnego utworzyłam podobny wątek pt czy są tu dziewczyny po cc
      którym przykro...
      spotkałam się różnymi komentarzami ;)
      najbardziej przekonały mnie:
      1. że mój kanał rodny jest przynajmniej jak nówka sztuka nieśmigana ;)
      2. że mogłabym mieć równie dobrze żal do siebie, że nigdy w życiu nie spędzę
      wakacji na Malediwach ;)
      3. i żebym nie był taka zachłanna na sukcesy-zdrowe dzieci, udane ciąże i
      jeszcze mistyczny poród ;)
      i tak poza tym jest mnóstwo dziewczyn, które po sn oddały by wszystko żeby
      jednak mieć cesarkę, bo nie zawsze wszystko idzie zgodnie z marzeniami!
      Macierzyństwo to nie koncert życzeń to często nauka pokory!

      Dwoje dzieci urodziłam cc, czy wg Twojej opinii jestem gorsza niż kobiety
      rodzące sn???
      A co mają powiedzieć kobiety nie mogące zajść w ciąże? :(

      • settimana Re: rok po cc- jak zapomnieć? 24.09.10, 13:38
        :/ po trochu rozumiem Twoj zal. Mysle jednak ze trzeba by sie pozbierac i nie byc az tak surowa dla siebie, co? grunt ze masz zdrowego maluszka. Fakt, kazdej kobiecie marzy sie porod sn, bez komplikacji, dosc szybki, najlepiej bez naciecia i z maluchem od razu po porodzie przystawionym do piersi. Malo ktora z nas ma tyle szczescia. Znam wiele dziewczyn, ktore wolaloby miec cc niz porod kleszczowy ( np ja :)) czy mocno naciete krocze, czy niemila polozna ktora w koszmar tez potrafi obrocic nawet porod spelniajacy ww wymagania. Glowa do gory !jelsi chcesz miec 4 dzieci to masz jeszcze 3 szanse na super porod sn:) a z drugiej strony tak jak napisala dolotka, trzeba moze podejsc do tego z humorem i dac sie przekonac tym argumetom, ktore przekonaly i ja.
        Ja mowiac szczerze, wolalabym cc, niz ciezki porod sn. Dla mnie koszmarem byla wizja naciecia krocza- wolalabym miec naciety brzuch. Stad rozumiem twoj zawod, ze Ci z tym ciezko.
        Glowa do gory, fajnie ze mozemy miec te dzieciaki.
      • aga.1975 Re: rok po cc- jak zapomnieć? 02.10.10, 12:03
        To nie jest zespol stresu pourazowego-bo stresor nie byl wystarczajacy.
        A na terapie ze soba isc powinna. Bo ma trudnosci z adaptacja do zwyklych zyciowych zdazen. sorry, ale wielkie nieszczescie to nie bylo.
        Jasne jakby jej dziecko umarlo, to by skarzyla ze jej cc nie zrobiono. I jak by sobie z tym poradzila.
    • pompi-dompi Re: rok po cc- jak zapomnieć? 24.09.10, 13:43
      jo-a-anna,
      ja nie jestem specjalistką. Ale powiedz mi, czy próbowałaś kontaktować się z psychologiem? Bo może pomoc specjalisty byłaby wskazana? Z tego co piszesz, to Twoje samopoczucie jest bardzo kiepskie, może to depresja?

      Bo z drugiej strony, to naprawdę obiektywnie nie widać, żebyś zawiniła jako matka. Masę porodów (np. w szpitalu, w którym ja mam rodzić i który bardzo wspiera porody naturalne, jest to ok. 20-30%) kończy się cc, a naprawdę zdecydowana większość przebiega całkiem inaczej niż sobie matka wyobrażała. To jest normalne. Takie rzeczy się zdarzają. Poród domowy wcale nie musi być magicznym przeżyciem, może być bardzo bolesny i ciężki. Wiele matek jest też wykończonych przy porodzie, sn czy cc. Kontakt z dzieckiem po porodzie jest ważny, ale to wcale nie muszą być jego pierwsze godziny życia - u gatunku ludzkiego czas jaki matka i dziecko mają na zapoznanie się ze sobą jest duuużo dłuższy niż kilkanaście godzin.

      Poszukaj więc profesjonalnej pomocy. Naprawdę. Bo myślę, że nawet to, że się tak czujesz, to nie jest Twoja wina. I ktoś kto się na tym zna, będzie umiał Ci pomóc (lepiej niż nawet pełne dobrych chęci uczestniczki forum).

      Na koniec życzę szybkiego powrotu radości do Twojego życia, trzymaj się cieplutko! Pozdrawiam bardzo, bardzo serdecznie!

      p-d
      • jo-a-anna Re: rok po cc- jak zapomnieć? 24.09.10, 14:46
        To nie chodzi o to że chciałam mistycznego przeżycia (dom był opcją żeby nie musieć walczyć o prawa swoje i dziecka, a nie dla mistycznych przeżyć) , a dostałam cc. Tylko o to, że moje dziecko zostało wycięte z mojego brzucha, nie wiem, może spał smacznie, a tu ciach i wyszarpywanie go? Do tego zamiast do mnie poszedł do cieplarki. Sam, nikt go nie powitał na świecie. Sama myśl jak zaczął przygodę na świecie wywołuje u mnie łzy. Co innego gdyby pojawiły się komplikacje w trakcie porodu, to trudno, ale rodziłby sie o czasie dla niego najlepszym.
        Nie wiem , może i czas na poznanie sie jest dłuższy, ale jak leżałam na sali to nie czułam sie matką- brzuch znikł, ale czułam sie raczej jakby to dziecko zniknęło. Dosłownie przez pierwszy kwartał życia dziecka czułam sie jakby umarł mi ktoś bliski, miałam taką pustkę w sobie,dosłownie zamiast radości była żałoba, uciekanie od ludzi i wylewanie łez. Nie potrafiłam sie cieszyć z dziecka, opiekowałam sie nim mechanicznie. Teraz na podwórku widzę że ze swoim podejściem odstaję od innych matek- nie mam w sobie tej czułości.

        Z psychologiem sie nie kontaktowałam, jakoś nie wierzę że ktoś z zewnątrz jest mi w stanie pomóc, ze musze sobie sama poradzić, ale nie wiem jak.
        Teksty w stylu, że cc to nic takiego mnie nie przekonują, bo nie chodzi o samo cc, tylko o to że było wykonane w taki sposób- przed terminem, bez mojej świadomości, że dziecka nie było przy mnie. I że może niepotrzebne było, że spanikowałam, że rozum mi odjęło. Że inne matki na sali cieszyły sie gdy usłyszały krzyk, a ja nawet nie cieszyłam sie że mam dziecko. Miałam nawet myśli, że bym wolała by go w ogóle nie było, że jakby umarło to przynajmniej mój stan byłby akceptowany przez otoczenie, a tak to musiałam się kryć, bo "o co ci chodzi" "lekarze nie robią cesarek bo sie nudza" "ciesz sie że dziecko zdrowe" itp.
        • oliwkowa75 Re: rok po cc- jak zapomnieć? 24.09.10, 15:51
          Powiem szczerze, że trudno jest mi Cię zrozumieć i jeśli cokolwiek mogę doradzić, to tylko i wyłącznie wizytę u psychologa. Ty po prostu potrzebujesz takiej pomocy! Tak jam napisała koleżanka powyżej: poród nie zawsze jest taki jak sobie wymarzysz. Ty miałaś cc przed terminem, ale mogłaś mieć przecież bardzo długi i ciężki poród cc po którym miałabyś traumę i bałabyś się kolejnych porodów. Nic nie dzieje się bez przyczyny i może to cc było lepszym rozwiązaniem. A z resztą też trochę nie rozumiem dlaczego zakładasz, że lekarz zlecił cc dla wygody, a nie z konieczności??? Trochę więcej wiary. przypuszczam, że były wskazania. Ogólnie: idź do lekarza jak najszybciej, teraz tkwisz w martwym punkcie. Działaj!
          • oliwkowa75 Re: rok po cc- jak zapomnieć? 24.09.10, 15:53
            Mała korekta, miało być SN, zamiast CC : "... ale mogłaś mieć przecież bardzo długi i ciężki poród SN po którym miałabyś traumę... "

            I jeszcze raz, głowa do góry i idź do psychologa! Musisz sobie pomóc!
        • go-jab Re: rok po cc- jak zapomnieć? 27.09.10, 04:31
          zapytaj sie synka czy ma do ciebie pretensje - zaloze sie ze nawet nie pamieta tych pierwszych dni... ;) a rozzalona i nieszczesliwa matke bedzie pamietal...

          ja mialam trzy cc - pierwsza nieplanowana, po 16h indukowania jak synowi tetno spadalo... urodzil sie w 41t5dc... lekarz powiedzial mi ze ja nie jestem zbudowania do rodzenia... druga cesarka zaplanowana na 39tc a tu dzidzia-bidzia wymyslila sobie ze woli wczesniej - 8h skurczy w domu (maz byl w pracy) i w koncu mama mnie (i starszego) zawiozla do szpitala i tam na progu zostawila (zeby synka z powrotem polozyc spac bo byla 3 w nocy)... corcia urodzila sie przez cc w 38t5dc... maz nie zdazyl... trzecia cesarka pol roku temu - tez zaplanowana na 39tc... a synek tez sie niecierpliwil i po 12h skurczy (z tego 7 w pracy) urwalam sie ze zmiany wczesniej i pojechalam sama do domu ze skurczami co 3 minuty (nie pojade przeciez rodzic bez uprzedniejszego wykapania sie)... z tamtad maz zawiozl mnie do szpitala gdzie lulek sie pojawil w 37t5dc...

          i wiesz co? uwielbiam je ponad zycie... i kazdego dnia, tez i od nich, ucze sie ze zycie robi swoje i zadko kiedy toczy sie wedlug naszych planow... i ze mozna przyjac to co los nam da i sie cieszyc z kazdej, nawet najmniejszej blachostki, a mozna miec zal do wszystkich i wszystkiego i z nieszczesliwa mina obrzydzac zycie najblizszym... zycie to pasmo wyborow... i przypadkow... i nawet z tego trzeba sie umiec cieszyc bo inaczej chyba by bylo zbyt nudno...

          powodzenia i kochaj synka... i dorob mu rodzenstwa :)
    • breili Re: rok po cc- jak zapomnieć? 24.09.10, 17:47
      Nie wydaje mi sie, aby lekarze na poczatku 8 miesiaca robili cc bo nie mieli miejsc do obserwacji albo "im sie nudzilo". Moze faktycznie bylo jakies zagrozenie zycia dziecka?

      Moge sie tylko podpisac pod tym co napisaly inne dziewczyny - poszukaj fachowej pomocy. Twoj sposob odbierania cc i calego maciezynstwa jest troche hmm "nietypowy".
    • keyne Re: rok po cc- jak zapomnieć? 25.09.10, 22:05
      dziewczyno proszę przestań się nad sobą rozczulać bo zrobisz krzywdę dziecku. dzieciak urodził sie cc i dostał 10pkt. i jest zdrowy i dobrze się rozwija - przecież to największy prezent od życia. myślisz, ze teraz mu pomoże widok ryczącej matki? za jakiś czas sam zacznie kontaktować, że inne matki na podwórku są czułe dla swoich dzieci a ty jak sama twierdzisz nie potrafisz choć byś chciala. Walcz żeby następne urodziły się sn jeśli Ci na tym tak zależy... (choć do licha nie za wszelką cenę...) i może to nie zabrzmi najlepiej ale przestań skupiać się na sobie a pomyśl o synku. Powodzenia i uwierz w siebie a będziesz najlepsza matką pod słońcem :)
      • narbada Re: rok po cc- jak zapomnieć? 26.09.10, 13:26
        A ja rozumiem. Też mnie cos takiego spotkało, tylko było już po terminie. Całą ciążę było cudownie i nagle przyszedł ten dzień zapisany na mojej karcie ciąży (przecież orientacyjny) i dla wszystkich stałam się kłopotliwym pacjentem. W szpitalach odmawiano mi ktg albo nakazywano położenie się na obserwacji (nie było jeszcze czego obserwować). Skończyło się nagłym, niespodziewanym i najprawdopodobniej niepotrzebnym cięciem w środku nocy. To było niecały miesiąc temu. Smutek i żal już minęły. Po prostu postanowiłam z pokorą przyjąć to co mnie spotkało i skupić się na patrzeniu przed siebie a nie za siebie. Poczytałam trochę forum Cesarskie cięcie gdzie dziewczyny opowiadały dużo gorsze historie niż moja. Żalu do siebie mieć nie możesz, przecież nie miałaś podstaw by zakwestionować opinię lekarzy o zagrożeniu życia dzidziusia. To że zagrożenia nie było stało sie jasne dopiero po wszystkim. Przyłączam się to stwierdzeń nakazujących szukania pomocy psychologa. Bo gdzieś tam jest tez przecież mała istotka, która może wyrosnąć na cudownego, dobrego człowieka, mieć kochające rodzeństwo, ale do tego potrzeba silnej mamy..Powodzenia
    • mampka Re: rok po cc- jak zapomnieć? 26.09.10, 23:43
      Przykro mi, że tak się czujesz. ale chcialabym głos rozsądku wrzucić. Jeśli by mojemu dziecku coś zagrażało, dałabym się pociąć 15 razy żeby tylko było dobrze. Mam wcześniaka z cc w 35 tc.
      Nie jesteś chyba sobie w stanie wyobrazić jakim wysiłkiem dla dziecka jest urodzenie się. Dla wcześniaka może być to wysiłek ponad jego możliwości i cc jest rozwiązaniem.
      Piszesz, że jest z nim ok i miał 10 pkt. Super, ciesz się, bo nie wiesz co by było, gdyby musiał się urodzić naturalnie, ile czasu trwałby poród, ile sił by go to kosztowało. Wiem, że brzmię pesymistycznie, ale może trochę zaufaj lekarzom, zrobili co w ich wiedzy najlepsze, żeby maluch w jak najlepszej kondycji przyszedł na świat.
      Blizna? Znam kilka gorszych.
      A może Ty bardzo byłaś nastawiona na naturalny? I cc dlatego jest takim szokiem dla Ciebie?
      Nie zawiodłaś jako matka zupelnie nie, zrobiłaś dla swojego malucha to co w danym momencie wydawało się najlepsze -> przeszłaś zabieg operacyjny, żeby on mógł się bezpiecznie urodzić.
      Pamiętaj, że po roku inaczej oceniasz sytuację i nie ma co sobie wyrzucać poddania się amnipulacji a raczej zacznij wierzyć, że zrobiłaś to dla synka. Trudno mi uwierzyć, ze lekarze dla przyjemności zrobili Ci cc, ale pomyśl też o ich ogromnej odpowiedzialności za dwa życia i za jakość tych żyć po porodzie. Być może czujesz się skrzywdzona, ale cc wykonane przed terminem wg mnie jest zabiegiem ratującym życie dziecku. Lekarze po prostu wg mnie nie podjęli zbędnego ryzyka naturalnego porodu w 32/33tc (? tak wyliczyłam z postu).
      Jeśli bardzo źle Ci z tą decyzją o cc to idź na terapię, bo warto mieć kolejne dzieci...
      Pozdrawiam serdecznie i życzę spokoju ducha.
    • hatchalit Re: rok po cc- jak zapomnieć? 27.09.10, 10:33
      joanna,
      doskonale Cię rozumiem. Sama przeszłam przez niechcianą, choć konieczną, cc prawie 16 miesięcy temu. Przez 6 miesięcy borykałam się z depresją, nie karmiłam piersią, choć bardzo chciałam, miałam problemy z nawiązaniem jakiejkolwiek więzi z dzieckiem.
      Tak, czułam się gorszą matką, gorszą kobietą. Zgwałconą i poniżoną na stole operacyjnym, poniżaną wielokrotnie potem przez położne, salowe, lekarzy, inne matki, mimo iż operację poprzedził 17-godzinny poród (początkowo zresztą wyszło szło jak po maśle - miałam urodzić w domu). Miałam wsparcie męża, genialnego doradcy laktacyjnego i położnej, ale jak ktoś mi mówił, że mam się cieszyć, że maluch zdrowy i że żyjemy oboje, to ostatkiem sił się powstrzymywałam, żeby nie odpalić, że naprawdę żałuję, że nie umarłam na tym stole i że dziecku byłoby lepiej bez takiej matki.
      Potem nastąpił przełom, rana jakoś się zagoiła, dziś jestem w drugiej ciąży. Nie wiem, jakie będzie rozwiązanie.
      Ale powiem Ci, że masz prawo do takich uczuć i że wcale mnie one nie dziwią. Wiele kobiet czuje to samo, co Ty, ale, szczególnie w Polsce, to temat tabu... Wystarczy poszukać na amerykańskich stronach: tam, znajdziesz wiele takich historii...
      Niepokojące jest to, że tak długo to u Ciebie trwa. Na pewno druga ciąża nie jest sposobem na wyleczenie się. Wiem też, że bardzo trudno znaleźć psychologa, który zrozumiałby Twój problem. Ale musisz o siebie walczyć. Polecam www.birthcut.com, www.ican.org. Możesz też pisać na mojego gazetowego maila, jeśli chcesz pogadać.
      • jo-a-anna Re: rok po cc- jak zapomnieć? 28.09.10, 09:39
        hatchalit, jakbym czytała o sobie. Napisze do Ciebie, bo chciałabym pogadac z kimś o podobnych odczuciach. Zwłaszcza że dałas radę zostawić to za sobą, a ja w głębi pragne kolejnego- choć jednego dzidziusia.
        Ciesze sie że napisałaś, bo widze że tu też głównie spotkało mnie negowanie tego co czuję i choc zabrzmi to niestosownie, to sie cieszę że nie tylko mnie cesarka rozwaliła jako kobietę.
    • wanioliowa Re: rok po cc- jak zapomnieć? 27.09.10, 21:20
      myślę, ze potrzebujesz psychologa - zrób to dla siebie, dla dziecka i dla męża, bo sądzę że i on długo nie wytrzyma twojego stanu.

      twoja reakcja byłaby moze naturalna, gdybyś stracila dziecko - wtedy można sobie pluć w twarz, myśleć co by było gdyby. Ale urodziłaś zdrowe dziecko i demonizowanie cięcia, dopisywanie do niego ideologii jaką ty dopisujesz jest chore i wymaga opieki specjalisty. ("Wyrwanie ze snu" itd - swoją drogą - wyjęcie dziecka jest dla niego bezpieczniejsze i mniej traumatyczne aniżeli wyciskanie się głową przez wąski kanał rodny, do tego skurcze wielogodzinne. I dodam że podczas porodu SN wychodzenie dziecka może być o wiele gorsze - bo na jego główce moze się znaleźć próznociąg albo kleszcze - to niby jest lepsze?).

      Ja też się nastawiałam na SN, chodziłam do szkoły rodzenia, masowałam krocze, ćwiczyłam codzienne oddychanie. I to wszystko jak psu w d*** bo też mnie wzięli do cc i musiałam się z tym oswoić w 15 minut. Na sali jak mi dali dziecko ryczałam jak bóbr przez cały zabieg - ze szczęścia. A potem po raz drugi dostałam do rąk dziecko i znów płakałam i oszalałam z miłości do niego i szczęścia. I z ręką na sercu to była najpiękniejsza chwila w moim życiu jak zza płachty operacyjnej wyłoniła się najpierw sina nóżka a potem łepek który patrzał na mnie swoimi oczkami.

      I czuję się matką, bo dałam życie mojemu dziecku. Jak ktoś uważa że jest lepszy bo rodził sn to moim zdaniem ma nie po kolei w głowie.

      I twojemu dziecku różne rzeczy się mogą wydarzyć (czego mu nie życzę) i gorsze krzywdy mogą je spotkać aniżeli forma porodu której nie pamięta, a która być może ocaliła mu życie. Proponuję ci iść do psychologa - bo twoje dziecko ma nieszczęśliwą matkę, która rozpamiętuje bezsensownie rzeczy nie mające znaczenia dla dziecka które i tak tego nie pamięta. Za to teraz kształtuje się jego osobowość i charakter i dobrze jakbyś zadbała o to aby jego dzieciństwo było szczęśliwe - a jaka mama, takie dziecko.

      I dodam, że to zdanie:

      "Czytałam to forum przed porodem, chciałam dobrze urodzić swojego synka"

      to świadectwo tego, jak bardzo tutejsze wychwalanie porodu SN potrafi wypaczyć obraz porodu i do czego potrafi doprowadzić. Podobnie dzieje się na forum karmienia piersią, gdzie matki karmiące butelką traktowane są jako gorsze i nie potrafiące dać tego co powinny swojemu dziecku. Więcej luzu, naprawdę. Każda forma porodu jest dobra, bo jeden i drugi to wydanie na świat człowieka - nie ma porodów lepszych i gorszych.
    • k.ant7 Re: rok po cc- jak zapomnieć? 27.09.10, 21:28
      Dziewczyny mają rację, konsultacja z psychologiem jest niezbędna. Zbyt długo trwa u Ciebie ten stan byś mogła sobie sama poradzić. I zrób to nie tylko dla siebie ale przede wszystkim dla swojego dziecka. To ono najbardziej odczuwa Twoje emocje a ich nie rozumie. Chyba nie chcesz by synek pomyślał że z jego winy tak się zachowujesz.
      Masz zdrowe dziecko i tym powinnaś się cieszyć a nie bez końca rozpamiętywać w jaki sposób synek pojawił się na świecie. Twoje obecne zachowanie mam tu a myśli np. brak czułości może wyrządzić mu większą krzywdę niż fakt że go nie przytuliłaś po porodzie.
      Domyślam się że jest Ci trudno, ale czas już wziąść się w garść.
      Córkę urodziłam przez cc mimo że planowałam poród sn. Jednak w trakcie akcji porodowej dziecko przekręciło główkę i się zaklinowało. Lekarka z dyżuru zarządziła kleszcze, jednak mój lekarz prowadzący zdecydował o cc i do końca życia będę mu wdzięczna że Natka urodziła się bez żadnych urazów. W tej chwili w pełni zawierzyłam lekarzowi i dałabym się pokroić w poprzek byle by tylko córka urodziła się zdrowa. Dodatkowo ja też niewiele ucierpiałam bo przy kleszczach byłoby dużo gorzej a być może i tak skończyłoby się cc.
      Jest mi owszem czasami żal że nie udało mi się urodzić sn ale w życiu nie przyszło mi do głowy że jestem z tego powodu złą matką.
      Poza tym nie wydaje mi się że lekarze zrobili Ci cc tylko dlatego że mieli taki kaprys. Zabieg cesarskiego cięcia jest drogim zabiegiem, wymaga obecności anastezjologa i lekarze nie robią go ot tak. Zresztą w wielu przypadkach w których należałoby wykonać cc się go nie robi?
      Pamiętaj że masz wielkie szczęście w postaci zdrowego dziecka i dla niego powinnaś się pozbierać. Trzymam kciuki.
      • jo-a-anna Re: rok po cc- jak zapomnieć? 28.09.10, 10:31
        Dziewczyny!!!
        Dlaczego mam zestawiać to co spotkało mnie i dziecko z sytuacjami gorszymi??? Co to za pocieszenie, ze mogło się skończyć na kleszczach? Równie dobrze, mogło sie okazac ze wstępna ocena rozwoju mojego dziecka była błedna? Dopiero po porodzie poczytałam o wcześniakach. W szpitalu tylko przez usg ocenili czy wazy ponad 2500 i skoro tak to można robić cc. A płuca i inne narządy?! Ja powinnam sie cieszyć że dziecko nie miało i nie ma powikłań po tym cc. I że znalazła sie osoba, która zaangażowała się, by zawalczyć o moje karmienie, bo mały nie umiał ssać a ja wcale nie miałam siły by sie z tym zmagać.

        Dla Was pocieszająca alternatywą sa kleszcze, a dla mnie dołującą jest że mogło być gorzej, a ja nie byłam w stanie pomyślec, ze przeciez: 1. co to za argument że dziecko wazy >2500? a gdyby nie wazyło to co? już by nie wymagało cięcia?A gdyby waga była szacowana była błędna? 2. gdy się okazało że nie ma miejsca na oddziale to nagle zaczęto mówić o cesarce. 3. lekarze jak namawiali na podpisanie zgody to też argumentowali jedynie, że mam pomyśleć o dziecku, że lepiej mieć zdrowe dziecko trochę wcześniej, jednak nie powiedzieli co się dzieje, tylko popędzali by szybciej podpisać. Stworzyli atmosferę jakby moje dziecko już umierało a ja sie waham. Choć na USG wysłali mnie piechotą na drugi koniec oddziału. W ogóle wcześniej nikt do nieczego sie nie spieszył, bo lekarz był przy innych cesarkach, więc pewnie chciał wszelkie możliwe przypadki nocne pociąć przed nocą i mieć nockę spokojną... Jak dziś o tym myślę, to naprawdę zachowałam sie jak idiotka.
        Macie rację, dziecku to bez różnicy, ale jak z takimi emocjami mam szykowac sie do kolejnej ciąży i porodu- zwłaszcza jak sie uda naturalnie, z dzieckiem od razu przy mnie to sobie tego nie wyobrażam.

        Ponadto czy któraś z Was też była nieświadoma momentu narodzin własnego dziecka a zobaczyła je dopiero po wielu godzinach? Bo jak pisałam to nie chodzi o samo cc, tylko o to jak zostałam ja i dziecko potraktowane. Nie mam amoku na poród naturalny ale wiem że cesarka też może być "po ludzku", ale ja takiej nie miałam.
        • katarzynaoles Re: rok po cc- jak zapomnieć? 28.09.10, 11:23
          Pani Joanno, według mnie ma Pani pełne prawo odczuwać to, co Pani czuje - argumenty innych osób po cc, ze u nich było inaczej mają jeden słaby punkt - tamte cc zdarzyły się innym osobom... Rozumiem Pani płacz po stracie - bo mam odczucie, że wałsnie tak traktuje Pani swój poród. I powiem coś jeszcze - sądzę, że wcale nie chodziło o samo cc, ale o sposób jego przeprowadzenia, o to, że nie dano Pani szansy na świadome udzielenie zgody, o kompletny brak informacji, o to, że czuła się Pani zmanipulowana. Nie wiem, czy jeszcze jest szansa na to, żeby dowiedzieć się, jak było naprawdę, bo nawet zdobycie dokumentacji medycznej nie musi wyjaśnić pwodów cc - coś tam na pewno wpisano jako wskazanie, ale nie da się sprawdzić, czy naprawdę o to chodziło. Przychylałabym się jednak do zdania koleżanek, które piszą, że do cc przed terminem trzeba mieć jakiś solidny powód i w związku z tym nie sądzę, żeby został on sfabrykowany od początku do końca. Z tego, co Pani pisze, i co da się wyczytać pomiędzy wierszami podejrzewam nie tylko ZSP (zespół stresu pourazowego) ale widzę pewne elemety depresji - i żeby dobrze zdiagnozować Pani stan i móc jakoś Panią wspomóc potrzebny jest specjalista. Przychylam się do opinii o konieczności odwiedzenia psychologa lub psychiatry (ten może przepisać leki). Nie tak dawno opiekowałam się dziewczyną, która swoją kolejną ciążę przechodziła pod opieką psychiatry właśnie i na lekach - muszę powiedzieć, że zdecydowanie była to najlepsza rzecz, jaką mogła zrobić. Piszę o tym nie dlatego, że sugeruję, że i Pani potrzebuje takiej samej terapii, ale aby trochę odczarować słowo "psychiatra", które budzi w naszym kraju zdecydowanie negatywne konotacje. Myślę, że po jakimś czasie uda się Pani uporać z duchami przeszłości i skupić się na tym, co teraz, a myśli o dobrej przyszłości przyjdą same. Bardzo serdeczenie pozdrawiam :)
          • jo-a-anna Re: rok po cc- jak zapomnieć? 28.09.10, 12:03
            katarzynaoles napisał:

            > Pani Joanno, według mnie ma Pani pełne prawo odczuwać to, co Pani czuje - argum
            > enty innych osób po cc, ze u nich było inaczej mają jeden słaby punkt - tamte c
            > c zdarzyły się innym osobom... Rozumiem Pani płacz po stracie - bo mam odczucie
            > , że wałsnie tak traktuje Pani swój poród. I powiem coś jeszcze - sądzę, że wca
            > le nie chodziło o samo cc, ale o sposób jego przeprowadzenia, o to, że nie dano
            > Pani szansy na świadome udzielenie zgody, o kompletny brak informacji, o to, ż
            > e czuła się Pani zmanipulowana. Nie wiem, czy jeszcze jest szansa na to, żeby d
            > owiedzieć się, jak było naprawdę, bo nawet zdobycie dokumentacji medycznej nie
            > musi wyjaśnić pwodów cc - coś tam na pewno wpisano jako wskazanie, ale nie da s
            > ię sprawdzić, czy naprawdę o to chodziło.

            DZIĘKUJĘ!!!!
            Bardzo dziękuję za te słowa. Tak, słowo strata idealnie pasuje, straciłam jedyną i niepowtarzalną okazję by doświadczyć jak rodzi się mój syn, usłyszeć pierwszy krzyk. Mogę mieć inne dzieci- kiedyś, ale w przypadku pierworodnego to będzie zawsze luka. po porodzie nie umiałam tego nazwać, dziękuję, może teraz łatwiej mi będzie z kimś pogadać, gdy mam słowo, które opisuje moje czucia:-)

            A jeśli chodzi o psychologa, to tak do obojętnie kogo iść? Nikt mi raczej nie poleci, ale czy sa jakieś kryteria wyboru do takiego problemu?

            Wiem, że coś musiało być nie tak- w końcu pojechałam na IP bo byłam zaniepokojona, ale chciałam opieki, a nie szybkiego zakończenia. Jednocześnie sądzę że trochę się pospieszono- bo noc, brak miejsca, bo może personelowi nie chciało się czuwać w nocy nad nami? I w tym miejscu mam żal do siebie, że pomimo czytania, świadomości, przyszło jakieś otępienie i nie zawalczyłam:-(

            Mam jeszcze pytanie- czy jest szansa na uzyskanie ze szpitala czegoś więcej niż to co wpisali we wypisie i książeczce "oznaki zagrożenia płodu"? Jest możliwość dowiedzenia się jakie lekarze widzieli zagrożenie?
            Po porodzie jak się dopytywałam, to usłyszałam, że dziecko było owinięte pępowiną, więc i tak bym naturalnie nie urodziła. może jakbym zobaczyła, że faktycznie było coś realnie groźnego, byłoby mi łatwiej?
            • swinka-morska Re: rok po cc- jak zapomnieć? 28.09.10, 15:08
              > chciałam opieki, a nie szybkiego zakończenia. Jednocześnie sądzę że tro
              > chę się pospieszono- bo noc, brak miejsca, bo może personelowi nie chciało się
              > czuwać w nocy nad nami?

              Myślisz, że zrobiono CC żeby szybko sprawę "odfajkować"?
              Właśnie jakby chcieli mieć Cię "z głowy" w nocy, położyliby Cię bez żadnego działania.
              Na pewno są ciekawsze sposoby spędzania nocnego dyżuru niż cięcie pacjentki, która tylko jest pod ręką.
              Musiał być naprawdę poważny powód do CC przed terminem, nigdzie nie robi się tego ot tak.

              Rozumiem Twoją traumę związaną z wcześniejszym i nagłym zakończeniem ciąży.
              Mnie spotkało to samo - niespodziewany poród przez CC w 34 tygodniu ciąży.
              Trzeba to sobie potem w głowie poukładać, czego i Tobie życzę.
                • pat-i06 Re: rok po cc- jak zapomnieć? 28.09.10, 19:58
                  Wiesz co- wyluzuj wreszcie z tym problemem cesarki. Cesarka to zabieg do którego trzeba zwoływać cały sztab ludzi, mogli cię olać (dziecko okręcone pępowiną) i dopiero byś teraz miała deprechę.
                  Problem to nie cesarka- problem jest w Tobie.
                  Jakich chciałaś dowodów - zapisów że np. tętno dziecka tak spada że już prawie po wszystkim/albo że dziecko ledwo zipie??? To by cię uspokoiło???
                  Cesarka to problem zastępczy.
                  Pani Katarzyna bardzo łagodnie i dyplomatycznie Ci odpisała- ale coś z Tobą jest nie tak.
                  • lulus501 Re: rok po cc- jak zapomnieć? 29.09.10, 01:34
                    Dla mnie jesteś po prostu śmieszna.
                    Ciekawe, czy to samo co tu napisałaś powiesz dziecku za kilkanaście lat.
                    I jakby to miało brzmieć: "Żałuję, że nie urodziłam cię naturalnie, mimo, że lekarze widzieli zagrożenie"?
                    Dobrze, że to jednak lekarze decydują a nie nawiedzone przeszłe mamusie.

                    Przestań się nad sobą użalać, weź się w końcu w garść, jak można być taką egoistką!!!

                    • jo-a-anna Re: rok po cc- jak zapomnieć? 29.09.10, 12:21
                      lulus501 napisała:

                      > Dla mnie jesteś po prostu śmieszna.
                      > Ciekawe, czy to samo co tu napisałaś powiesz dziecku za kilkanaście lat.
                      > I jakby to miało brzmieć: "Żałuję, że nie urodziłam cię naturalnie, mimo, że le
                      > karze widzieli zagrożenie"?

                      Hmm, moja mama nie miała oporów by mi powiedzieć jak wyglądały moje narodziny, choć były dla niej przykre. To w żaden sposób nie wpłynęło na mnie. Ale gadałyśmy jak kobiety. Z nastoletnim synem nie przewiduję takich rozmów.

                      Bardziej boję się pytań: czemu nie mam brata, czemu nie umiem tego czy tamtego co koledzy, śmieją się że jestem inny. Co mu powiem- mamusia jak głupia zaufała lekarzom wbrew obiektywnym faktom i miała depresję po tym taką że się jej odechciało dzieci? A ty ciesz, bo mogłeś nie żyć?

                      Dziś ja widzę różnice i mam nadzieję że z czasem dogoni rówieśników, a jak nie, przyjdzie czas że też to zauważy. Rehabilitant pociesza, ale jednocześnie przy każdej wizycie mówi, że maluch robi minimalne postępy, że powinien więcej, że może jednak coś neurologicznie jest nie tak- konsultowałam go- nie ma nieprawidłowości.

                      A gdybym poszła na konsultację do innego szpitala i może tam lekarze mieliby chęci by zawalczyć, by pobył dłużej w brzuchu, rozwijałby się bez opóźnień?
                      Nie uważam, że dziecko zaczyna zaczyna czuć dopiero po porodzie- dlatego tak mi żal, że dokonano na nim takiego gwałtu.

                      Ps, gdybym była egoistką to bym się cieszyła, że mam krocze nie ruszone, że ominą mnie przykrości nietrzymania moczu itp., że nie miałam skurczów, bólu a mam dziecko. Oj, wiele dla kobiety-egoistki jest plusów cesarki, a dziecko- niech się cieszy żyje.

                      A jeśli chodzi o lekarzy- to spotkałam w życiu ginekologów- z tytułem doktora, którzy nie mieli pojęcia o cyklu kobiety, więc jakoś nie mam ślepego zaufania do kogoś tylko dlatego że skończył studia medyczne. Może Tobie odpowiada oddanie siebie i bliskich w ręce kogoś, o kim nic nie wiesz, ale ja lubię używać mózgu gdy coś mnie dotyczy. Ot, drobna róznica.
                      • swinka-morska Re: rok po cc- jak zapomnieć? 29.09.10, 14:21
                        > że może jednak coś neurologicznie jest nie tak- konsultowałam go- nie ma nieprawid
                        > łowości.

                        Jak chcesz szukać dziury w całym to możesz objechać wszystkich neurologów dziecięcych w kraju.
                        Odczep się od dziecka i daj mu się rozwijać we własnym tempie.

                        Zajmij się sobą, bo to w Tobie jest problem.
                      • aga.1975 Re: rok po cc- jak zapomnieć? 02.10.10, 12:27
                        A nie przyszlo Ci do glowy, ze dziecko ma klopoty, bo zaszkodzilo mu to co dzialo sie w brzuszku. I jakby dluzej pobyl to by mu wiecej zaszkodzilo! I mialabys synka z porazeniem mozgowym.
                        dziecko 2500 to dziecko donoszone, ile sie urodzil za wczesnie 3-4 tygodnie ?
                        Ja takiego malucha rodzilam sn i punktow mial 5. Bardzo naturalne przezycie rodzic dziecko ktoremu zanika praca serca. Tez go nie widzialam, bo go ratowali. Rece opadaja.
                • aga.1975 Re: rok po cc- jak zapomnieć? 02.10.10, 12:15
                  Zapewne sie obawiano, ze dziecko zywe moze do innego szpitala nie dojechac. Nie myslisz chyba ze twoje ciecie bylo ich szczytem marzen. Gdyby ryzyka nie bylo-to by Cie odeslali i mieli z glowy i twoja osobe i twoje ciecie.
                  A to ze nie karmilas, to mozesz sobie wyrzucac. Zarowno kobiety po cc jak i ciezkim sn czuja sie bardzo slabo, to czy karmia zalezy od mobilizacji i motywacji. Jak sie obrazilas na caly swiat i zafiksowalas na negatywnych staronach to nie karmilas.
                  Przeczytaj sobie post dziewczyny ktora starcila dziecko na Madalinskiego.
            • molly_bloom Re: rok po cc- jak zapomnieć? 29.09.10, 14:08
              > A jeśli chodzi o psychologa, to tak do obojętnie kogo iść? Nikt mi raczej nie p
              > oleci, ale czy sa jakieś kryteria wyboru do takiego problemu?

              Napisz może skąd jesteś, to na pewno któraś w dziewczyn poleci Ci kogoś sprawdzonego.
              Ja mam namiary na psychiatrę, który leczy depresje poporodowe ( w Warszawie), pani Kasia też na pewno zna jakichś specjalistów.
              Jeszcze od siebie napiszę, że naprawdę masz prawo czuć to, co czujesz, ale najlepiej dla Ciebie i twojego synka byłoby gdybyś pozwoliła sobie pomóc i to najlepiej specjaliście.
              Trzymaj się!
    • mama_nikodemka Re: rok po cc- jak zapomnieć? 28.09.10, 16:26
      ale o co masz do siebie zal? o to ze nie urodzilas sn tylko przez cc? niewazne jak urodzisz, byle dziecko bylo zdrowe i zeby wszystko skonczylo sie dobrze, ja tez mialam cesarke, mam zdrowego synka, przez 2 dni ogladalam go na zdjeciach bo tez nie mialam sily chodzic po zabiegu, teraz jestem w drugiej ciazy i tez nie wiem czy nie bede miala cesarki ale to jest dla mnie malo istotne jak urodze, najwazniejsze jest to zeby wszystko skonczylo sie dobrze
    • mampka Re: rok po cc- jak zapomnieć? 28.09.10, 22:50
      Z tego co napisałaś do p. Kasi wynika, że miałaś w ogólnym cięcie? Wiesz, ogólne się stosuje, kiedy nie ma czasu na POP. Ja miałam oddzielające się łożysko i spadało tetno małej a mimo to lekarz miał czas na zrobienie mi znieczulenia przewodowego, choć błagałam o ogólne, ze strachu przed majstrowaniem przy kręgosłupie.
      Piszesz, że odebrano Ci świadomy poród i pierwszy krzyk synka, hmm.... ja też tego doświadczyłam dopiero przy drugiej cesarce. Przy pierwszej z winy anestezjologa dostałam zapaści na stole i ocucili mnie jak mała już była na zewnątrz. Zobaczyłam ją dopiero po 36 godzinach, bo wtedy po POP leżało się 24h, a że mijało na wieczór to nie miał kto mi pomóc dojść do noworodków. Efekt był taki, że spionizowali mnie dopiero po 36 h. Przez 2 tyg nie miałam córki przy sobie a sama nie miałam siły siedzieć przy inkubatorze, bo straciłam b. dużo krwi.
      Druga cesarka była planowana, w zupełnie innym szpitalu i innych warunkach. Usłyszałam krzyk, ucałowałam ciepłe ciałko drugiej córki i następnego dnia już byłyśmy razem.
      Wiem, ze pocieszenia nie zadziałają, ale trwając w tym stanie możesz przegapić moment i zrobić krzywdę dziecku. Jesteś po traumatycznym porodzie a to właśnie on się wtedy rodził i chcąc nie chcąc możesz mu przekazać część swojego żalu, może odebrać to, że nie cieszy Cię fakt, że mały się urodził. Dzieci wiele współodczuwają mimo, że nie mówią o tym i czasem tego po nich nie widać.
        • dolotka jo-a-anna 29.09.10, 01:41
          napisałaś do którejś z dziewczyn, że poradziła sobie sama z tym tematem! wrzuć mój nick do wyszukiwarki-i ja jestem żywym dowodem na to, że można sobie z tym żalem poradzić. też płakałam i katowałam się opisami "szczęśliwych" porodów tu na forum.

          bardzo podoba mi się post wanioliowej!!!
      • jo-a-anna Re: rok po cc- jak zapomnieć? 29.09.10, 10:27
        miałam znieczulenie do kręgosłupa, ale jednocześnie straciłam świadomość, więc nie wiem co się stało. Lekarz nie chciał mi wyjaśnić czemu byłam nieprzytomna, a w wypisie nie mam informacji o lekach podanych w czasie porodu.

        byłam jeszcze nieprzegotowana na poród, większośc rzeczy dla dziecka mieliśmy dopiero kupić. gdy byłam w szpitalu mąz sam kompletował wszystko. nie zdążyłam emocjonalnie dojrzeć do tego ze to już teraz, zaraz pojawi sie mój synus, potem nie uczestniczyłam w cesarce, obudziłam sie bez brzucha, bez dziecka. Nie urodziła się we mnie matka ( w moim życiu to nie filozoficzna refleksja ale realne doświadczenie) i łatwo wam mówić że to egoizm, ale to co? nie czuję więzi z dzieckiem, nie potrafię sie nim cieszyć. Opiekuję się nim, szukam specjalistów, ale nie mam problemów gdy wychodze do pracy a z małym zostaje niania- gdy byłam w ciązy zapowiedziałam że odchodze dwa tygodnie przed terminem a po macierzyńskim idę na pełny wychowawczy, bo nie wyobrażam sobie zostawić dziecka pod opieką obcej osoby. A teraz? nie dałabym rady z nim być cały dzień, bawic się, a gdy był mniejszy słuchac niemal ciągłego płaczu. Z jednej strony chcę mu wynagrodzić trudny start, jaki mu zafundowałam, a z drugiej nie wiem jak mam go w pełni pokochać. Bo on jest w moim życiu tak jakbym go znalazła na progu domu- wymaga opieki to mu ją daję, wymaga miłości, to się staram mu ją dac, ale nie umiem, nie wiem jak. A jak pojawi się drugi dzieciaczek i zaskoczę od razu z instynktem macierzyńskim to dopiero będzie słabo, bo wtedy zobaczę jak powinnam zajmowac się starszym, ech.
        • wanioliowa Re: rok po cc- jak zapomnieć? 29.09.10, 14:05
          wiesz ja myślę czytając teraz opis twojego stosunku do dziecka, że to nie poród jest temu winny. Szukasz winy w wielu czynnikach - przebiegu porodu, tym że nie miałaś ciuszków, że nie byłaś gotowa że to już... gdyby te czynniki determinowały fakt stawania się mamą, nie byłoby tyle cudownych mam wcześniaków, mam dzieci upośledzonych lub chorych (też inaczej wyobrażających sobie macierzyństwo) mam adopcyjnych itd. Fakt stawania się mamą nie ma nic wspólnego z porodem - macierzyństwo rodzi się w głowie, dlatego czy z adopcji, czy z in vitro czy poprzez zwykły poród czy cięcie - miłość do dziecka pojawia się niezależnie od tego.

          Szukasz winy w porodzie, lekarzach, a takie rzeczy jak tobie przydarzają się kobietom które mają bajkowe, świadome i niemal bezbolesne porody - bo to skutek nieleczonej przez rok depresji poporodowej, którą jeszcze dodatkowo w sobie podsycasz.

          I dla swojego dziecka idź jak najporędziej do psychologa a nie szukaj tu sojuszników którzy będą ci wmawiać, że twoja reakcja jest normalna.

          Nie jest normalna - zachodząc w ciąże trzeba mieć świadomość że można poronić, można urodzić dziecko chore lub upośledzone, martwe, przedwcześnie urodzone, można mieć poród SN z komplikacjami lub ciężkie cc. Można nawet umrzeć przy porodzie i taką sytuację wród znajomej też znam, gdzie cc skończyło się krwotokiem i zgonem matki. A i przy porodach umierają też dzieci - kolega tak stracił córkę.

          Twoja wyimaginowana forma porodu jest inna niż ta która miała miejsce, ale to tylko etap w drodze do posiadania dziecka. Równie dobrze ja moglabym teraz biadolić, że moja ciąża nie była taka jak sobie wymarzyłam - bo rzygałam jak kot przez 3 miesiące, mam rozstępy i ogólnie w ciąży czułam się fatalnie - a nastawiłam się na lekkie 9 miesięcy, a potem jeszcze rozcięli mi brzuch. Ale czy to ma wpływ na to, że teraz mam ukochane dziecko? Czy ma wpływ na miłość do niego? Bo prawie rok czułam się inaczej niż myślałam że będę się czuć?

          Dopóki nie zrozumiesz, że to nie poród jest twoim problemem - to nie pokochasz w pełni swojego maluszka, a to on na tym ucierpi. Weź się w garść, idź do lekarza i zacznij żyć jutrem, a nie tym co było.
          • love_coffee Re: rok po cc- jak zapomnieć? 29.09.10, 21:23
            Zgadzam się z wanioliową, ze problemem nie jest tu poród, tylko coś innego. i Weź się do cholery w garść, bo już koniec biadolenia nas sobą. Efektem zajścia w ciążę jest dziecko i do tego się dązy, a nie do mistyfikacji porodu. Rzeczywiście, bo rodziłaś przez cięcie a nie dołem..chyba zbyt idealizujesz sn, nie wiem zresztą w jakim celu, nie wiem..chcialas się sprawdzić? krzyczeć z bólu przez wiele godzin żeby potem opisać swoje męki i podpisać się "santo subito"? Nie zawsze też można się od razu zajmować dzieckiem od razu po sn..Moja siostra był tak wymęczona, ze takze się nie zajmowała dzieckiem, co więcej przetaczali jej krew i inne historie. A ty rok po cc rozpaczasz, ze nie rodzilaś dołem i ile Twoje dziecko straciło (?),a równocześnie piszesz w jaki sposób go teraz instrumentalnie traktujesz! Traci więcej teraz niż te - naprawdę trochę - po porodzie.Zamiast płakać tu na forum, naprawdę o pierdołach - to w tym czasie pobaw się z nim, zamiast użalać się nad sobą, ze nie rodziłaś sn..I weź proszę - włóż głowę pod lodowatą wodę i oprzytomnij, a przede wszystkm skup się TERAZ na dziecku, zamiast siedzieć i płakać, ze nie rodziłas dołem, ludzieeee weź sie w gars ćw końcu, co było dla ciebie celem -poród, czy dziecko? dziecko - to idź i się nim zajmuj z miłosćią jak na matkę przystało, a nie płacz, ze nie rodzilaś sn...po prostu czasem słow brak.
          • katarzynaoles Re: rok po cc- jak zapomnieć? 30.09.10, 12:33
            wanioliowa napisała:

            > Szukasz winy w wielu czynnikach - przebiegu porodu, tym że ni
            > e miałaś ciuszków, że nie byłaś gotowa że to już... gdyby te czynniki determino
            > wały fakt stawania się mamą, nie byłoby tyle cudownych mam wcześniaków, mam dzi
            > eci upośledzonych lub chorych (też inaczej wyobrażających sobie macierzyństwo)
            > mam adopcyjnych itd. Fakt stawania się mamą nie ma nic wspólnego z porodem - ma
            > cierzyństwo rodzi się w głowie, dlatego czy z adopcji, czy z in vitro czy poprz
            > ez zwykły poród czy cięcie - miłość do dziecka pojawia się niezależnie od tego.

            Od wczoraj nie umiem uwolnić się od tego zdania... Dla mnie to tak, jakby napisać, że nieważne kiedy i jak się umiera, bo efekt końcowy zawsze jest ten sam.
            Oczywiście, że poród i ciąża nie [b]determinują[b] tego, jak wygląda relacja między matką a dzieckiem - ale są szalenie ważne, na podstawowym zupełnie poziomie. Miłość do dziecka nie pojawia się instynktownie - bardzo skomplikowany, wielopoziomowy proces. Przykład mam adopcyjnych jest bardzo dobry: pokazuje, że nie tylko biologia ma znaczenie w nawiązywaniu więzi, choć niewątpliwie jest ważna i bardzo ułatwia pewne rzeczy przy pomocy gry hormonalnej. Hormony mają duży wpływ na psychikę i odwrotnie psychika na hormony - to dlatego u niektórych adopcyjnych mam pojawia się mleko i mogą karmić swoje dzieci piersią.
            Rzecz w tym, że nie bardzo dotychczas zajmowano się się takimi "głupotami" jak psychika rodzącej i dziecka (w ciąży i w czasie porodu i po nim) nie pojmując, że jeśli ludzie składają się z ciała i ducha to jedno i drugie tworzy całość - nie da się tych rzeczy rozdzielić i traktować osobno, a to, ze szkodą dla nas, robi często nowoczesna medycyna. Szkody psychiczne są równie dotkliwe, jak te fizyczne - to one najczęściej, a nie np. ból podczas choroby, skłaniają ludzi do ostatecznych rozwiązań np. samobójstwa...
            Nie wiem dlaczego wracają Panie do "mistycznego" porodu. Owszem, on taki może być, ale wcale nie musi, żeby mówić o nim, że był "dobry". Dobre może też być cc - pod warunkiem, że jest akceptowane przez matkę i nie czyni szkody dziecku i jej. Autorce wątku zrobiono krzywdę - nie dlatego, że miała cc, tylko dlatego, że nie dano jej możliwości udziału w podejmowaniu decyzji na temat sposobu zakończenia ciąży - z opisu nie widzę jakiegoś szczególnego pośpiechu, który ograniczałby możliwość podjęcia spokojnej, choćby 5-10 minutowej rozmowy albo nawiązania z nią kontaktu po cc. To, że są kobiety, które radzą sobie z podobną sytuacją to słaby argument - nie każdy z nas ma takie same predyspozycje - ja na przykład nie przebiegnę maratonu, bo bym pewnie padła. Na temat tego, jakie znaczenie ma dla dziecka ciąża i poród wypowiada się psychologia prenatalna, a depresja poporodowa (wcale nie sugeruję, że ma ją Joanna, bo tego nie wiem), to jednostka chorobowa. Nawoływania "weź się w garść" mają podobny skutek jak przekonywanie kogoś, kto ma złamaną nogę, żeby zrobił się otzrąsnął i zaczął chodzić...
            • love_coffee Re: rok po cc- jak zapomnieć? 30.09.10, 12:46
              Ale ja mam wrażenie, ze autorce właśnie potzreba troche otrząśniecia sie..i jak pisalam wyżej - obecnie zdecydowanie więcej wyrządząkrzywdy - jak pisze wychodzi do pracy bez zmrużenia okiem, bo nie mogła by znieśc płaczu dziecka niz te parę chwil po porodzie..jelsi będziemy tak płakać razem z nia jak wielka krzywda (?) jej się stała to będzie się w tym tylko pogłebiac i utrwalac. I zgadzam się z wanioliową w 100% procentach, ze niech spojrzy szerszym okiem, niech zacznie doceniac to co ma, to ze przysłowiowa szklanka jest w połwoei pełna, a nie putsa - zdrowe dziecko, ona zdrowa, kurczę..zamiast cieszyć się z tego co ma, płacze nad tym czego nie ma. ja te się zapłaczę, bo nie wygrałam wczoraj w totka. Powinna teraz się skupić nad dzieckim, opiekowac sie nim, dac mu miłosć. poród? krótka chwila. problem tkwi w niej, a obecnie dzicko za to płaci. Ono powinno teraz to odczuwac,ze mama nie miała pordu sn?? Nikt mnie nie przekona, ze to jest w porzadku i ok. Niestety jesli lekarze zarządzają cc to z jakiś przyczyn, nie po to by skrzydzic tą biedną kobietę, ale po to by i ona i dziecko było zdrowe, a obecnie wcale tak bardz nie garną się do cesarek, więc powód byl.
              Tak i wex się w garsć jest dobrym sposobem. Niestety Przykład Pani Kasi jest chybiony. Po wypadku lekarze kiedy sie tak użalałam nad sobą, ze boli i w ogóle powiedzili -wex się dziewczyno w garść bo nigdy nie będziesz chodziła płynnie, tylko się chybocząc. I się wzięłam i chodziłam mimo kontuzji. I przestałam się użalać. Efekt taki, iż dziś nic nie wskazuje na tamtejszy uraz. Kwestia trochę wzięcia się w garsć,a nie płakania i użalania.
            • dolotka Re: rok po cc- jak zapomnieć? 30.09.10, 12:57
              Tak, Pani Kasiu, z pewnością ma Pani rację. Ale te posty piszemy "my" kobiety po cc, niekoniecznie akceptowanym, bo przecież chciałyśmy inaczej, i chcemy wierzyć, że to co nas spotkało nie determinuje w żaden sposób naszego dalszego macierzyństwa. Nie czyni nas gorszymi czy egoistkami w związku z tym, że poszukujemy pozytywnych aspektów tego co się stało, a inne(aspekty) być może niesłusznie bagatelizujemy (bo pewnie tak nam łatwiej się z tym uporać). Mi pomogły teksty o tym, żeby się wziąć w garść i nie użalać się nas sobą tylko działać i próbować zmierzyć się z demonami. (pewnie nie do końca mi się to udało, bo jeszcze takie dyskusje bardzo mnie ruszają, ale myślę, że jestem na dobrej drodze.)

              i myślę, że może by tak założyć specjalne forum dla mam, którym przykro, że miały cc...
              • katarzynaoles Re: rok po cc- jak zapomnieć? 30.09.10, 13:22
                Myślę, ze to jest dobry pomysł, bo widzę coraz więcej kobiet, które mają problem z cc - czasem, bo go miały, a nie chciały, albo nie były przygotowane albo - odwrotnie- chciały i nie miały. Uważam, że nie umiemy przygotować odpowiednio kobiet i ich rodzin do cc czy ewentuialności cc. Do tego stopnia uważam to za palący problem, że niedługo poświęcę temu swoje wystąpienie na konferencji dotyczącej opieki okołoporodowej. Będę jescxze mówić o ciągłości opieki, o nawiązywaniu relacji z kobietami, o wsparciu po porodzie - czyli wąłściwie o tych samych odsłonach tego samego problemu. I to Panie mnie do tego, w dużej mierze, zainspirowały, za co dziękuję :).
                A wracjąc do sprawy - tak własnie myślę, że jakoś z problelme trzeba sobie poradzić i ludzie w podonej na pierwszy rzut oka sytuacji radzą sobie różnie - i nic w tym dziwnego. Pozdrawiam :)
                • dolotka Re: rok po cc- jak zapomnieć? 30.09.10, 13:29
                  P. Kasiu, a ja właśnie miałam wielką chęć poprosić o to, żeby się Pani bardziej "zaopiekowała" nami-kobietami po cc, ale nie miałam śmiałości, bo i tak wiele Pani robi dla kobiet.
                  A tu proszę...
                  dziękuję :)
                  • wanioliowa Re: rok po cc- jak zapomnieć? 30.09.10, 14:07
                    Ja już nie będę odnosić się do tego co napisała autorka, ale podobnie jak dziewczyny wyżej uważam, że współczucie tylko utwierdza autorkę w mniemaniu, że wyrządzono jej ogromną krzywdę. "Weź się w garść" to najlepsza terapia. I też ją przerabiałam jak po wypadku siedziałam w karetce i biadoliłam nad stanem mojej ręki a sanitariusz powiedział mi że mam się cieszyć a nie płakać, bo jak widzieli wrak auta to byli pewni że 4 trupy będą jak nic. I od razu mi przeszło i cieszyłam się że mam głowę na miejscu i wszystkie kończyny sprawne. Jak ktoś woli użalać się nad sobą rok krzywdząc przy tym swoje dziecko - to jego problem (mnie już na tym etapie dyskusji bardziej żal tego dziecka po prostu).

                    Co do słów Pani Kasi - myślę, że najzdrowiej by wszystkim wyszło jakby nie demonizować cesarskiego cięcia, bo to własnie w konsekwencji prowadzi do podziału porodów na lepsze i gorsze.

                    Gdyby kobiety traktowały te porody tak samo i nie dopisywały do porodu jakiejś większej ideologii aniżeli traktowanie go jako koniecznego procesu przyjścia na świat dziecka - to kobiety po cc nie potrzebowałyby dodatkowej opieki, psychologa czy czego tam jeszcze. Jak będzie się robić szum wokół cesarek i traktować je jako medyczną i pozbawioną mistycyzmu drogę do macierzyństwa - to za kilka lat po wypisie z jednego szpitala nadwrażliwe kobiety będą potrzebować skierowania do drugiego - na oddział psychiatryczny.

                    W szpitalu spotkałam się na przykład z rożnymi emocjami co do rodzaju porodu. Niektóre jak mówiłam, że miałam cc patrzały z zazdrością, tak jakby mnie ominął ból i cierpienie przez jakie one przeszły. Najbardziej dało się to odczuć wśród młodszych dziewczyn, które niekoniecznie z sentymentem wspominały skurcze i szycie krocza.

                    Drugi typ kobiet - szczególnie starsze, traktowały kobiety po cc jako gorsze, które wręcz "nie potrafiły" dobrze urodzić. Uważały że cc to łatwizna, dało sie odczuć lekką pogardę - jakby kobieta była za "paniusiowata" żeby normalnie rodzić. A jak jeszcze któraś się dowiedziała że ktoś daje butelke nie cycek - to już nic tylko psy na kobiecie mogły wieszać. Moja babcia do dzis tak twierdzi i uważa że nic nie wiem o porodzie, bo zrobiono to za mnie.

                    Dla mnie każda rodząca kobieta zasługuje na podziw - bo jest to wyczynem wydać na świat dziecko - po cc ból też jest ogromny, więc nie jest to prostsza droga. Natomiast tworzy się chory podział - na te najlepsze - SN, te dobre ale mało silne SN + ZZO i te które nie dorosły do roli matek i np. chcą cięcie na życzenie.

                    Także ta dyskusja i moje obserwacje ze szpitala przekonują mnie jedynie, że myślenie o porodzie zmierza w złym kierunku. A każda kobieta przekraczając IP - musi mieć świadomość, że różnie może być. Dlatego nie dziwię się, że lekarz nie wdawał sie z joanną w dyskusje - bo dla niego oba porody są czymś normalnym. Mnie też nikt nie brał do pokoju i nie gadał do mnie jakby miał mi powiedzieć, że mam raka. Weszli - powiedzieli - "rozwarcie stoi, będzie cc, proszę się szykować" i tyle. Położne uśmiechnięte, lekarze normalni zrobili co mieli zrobić i nikt nie obchodził się ze mną jak z jajkiem. Na ich miejscu też bym nie wpadła na pomysł otaczania szczególną opieka każdej pacjentki przed cc, szczególnie że w niektórych szpitalach 30% porodów odbywa się tą drogą.

                    Tyle :)
                  • katarzynaoles Re: rok po cc- jak zapomnieć? 30.09.10, 19:34
                    No, niestety nie dam rady podjąć się jeszcze nowych zadań, już i tak ledwo nadążam z wypełnianianiem zobowiązań. Ale przyszła mi do głowy kandydatura koleżanki położnej, która być może zgodziłaby się podjąć wyzwanie, sądzę, że byłaby w tym dobra. Spytam. Proszę o maila na prywatny adres, to nie zapomnę :)
              • luliluli Re: rok po cc- jak zapomnieć? 30.09.10, 21:41
                dolotka napisała:

                > i myślę, że może by tak założyć specjalne forum dla mam, którym przykro, że mia
                > ły cc...

                jeszcze wczoraj (ponad 2 miesiące po porodzie) rozmawiałam z mężem o tym, jak bardzo mi przykro, że skończyło się cc. I że tak długo nie miałam synka obok siebie, że płaczącego zabrano go na długie 16 godzin daleko ode mnie:(
                Wcale nie dziwi mnie, że nie wszystkie z nas są w stanie się pogodzić z takim "końcem". I tak byłam w komfortowej sytuacji, bo na cc zdążyłam się przygotować (a nawet nie mogłam się go doczekać po ponad dobie porodu sn). Jednak wciąż mam wrażenie, że COŚ bardzo ważnego mnie ominęło.
                Trudno to wyjaśnić, jeśli się tego nie czuje. Niby nic - po prostu nie położono mi nagiego dziecka na piersi, nie mogłam go nakarmić, mąż nie przecinał pępowiny - niby nic, a strasznie trudno jest się z tym pogodzić.
        • justcam Re: rok po cc- jak zapomnieć? 29.09.10, 18:40
          powodzenia w znalezieniu dobrego rechabilitanta-psychologa tak abyś w pełni mogła się cieszyć swoim macierzyństwem choć trudnym to jednak Twoim własnym :-) zycie zbyt krótkie jest aby trwać w smutku ... jak dojdziesz do siebie po tym kryzysie napewno znajdziesz siłę i drogę do tego aby dac synkowi to co najlepsze od siebie
          • hatchalit Re: rok po cc- jak zapomnieć? 30.09.10, 14:51
            Po prostu przeraża mnie, jak okrutne potrafią być dla siebie nawzajem kobiety. Obyście nigdy nigdy nie musiały stanąć wobec sytuacji, w której Wasza psychika odmówi "wzięcia się w garść".
            JESTEM W TOTALNYM SZOKU.
            Pani Kasiu,
            dziękuję za Pani spokój i mądrość. Oby więcej takich położnych.
            • poznanianka77 Re: rok po cc- jak zapomnieć? 30.09.10, 15:57
              Myślę, że dobrym wyjściem będzie znalezienie sobie lekarza -osoby, która wysłucha, zrozumie i ewentualnie włączy jakieś leki. Rozumiem doskonale Twoją stratę, bo sama też mam to za sobą.Jestem po dwóch cesarkach. Pierwszą miałam 13 lat temu jako 20-latka. Ta cesarka była zrozumiała - na początku 8 miesiąca dowiedziałam się, że mój synek ma mnóstwo wad wrodzonych i "góra" 10% szans na przeżycie (poród z powodu wodogłowia tylko i wyłącznie cesarka) Tak właściwie ginekolog powiedział mojej mamie żeby zaczęła przygotowywać się do pogrzebu. Nawiasem mówiąc syn żyje, rozwija się w miarę normalnie, jeździ na wózku inwalidzkim. Druga cesarka była rok temu. Nie chciałam zachodzić w ciążę, ale kiedy to sie juz stało cieszyłam się, że będę miała okazję przeżyć macierzyństwo takie naturalne"od początku" Niestety po 14 godź od odejścia wód i zerowych skurczach nawet po oksytocynie zdecydowano o cesarce. Nie chciałam no ale cóż. Najgorsze byłą jeszcze przedemną okazało się, że córcia ma problemy z oddychaniem. Zobaczyłam ją tylko przez chwilkę i już ją wywieźli. Nie było bardzo lekarze określili to jako adaptacyjne problemy z oddychaniem, ale przez 6 dni brała antybiotyk i leżała dwa piętra nademną na oddziale wcześniaków (36/37tydzień) Rozpaczałam, płakałam, właściwie wyłam. Wszyscy mnie pocieszali, że to nie jest dla niej groźne, ale ja wiedziałam że straciłam szansę na takie pełne macierzyństwo. Bycie z maluszkiem od samego początku, na pierwsze przystawienie do piersi. Znowu. To niesprawiedliwe -wrzeszczałam do wszystkich. Ja tylko chciałam normalności. Musiałam wziąć się w garść , w domu czekał na mnie 12-latek przerażony faktem że juz nie jest jedynakiem i malutka ślicznotka. Czasami tylko zastanawiam się jak to jest rodzic naturalnie.

              Boże ale sie rozpisałam. Wróciły przykre wspomnienia. Poszukaj dobrego lekarza, a jak będziesz chciała pogadać to pisz poznanianka77małpawp.pl
        • myroad Re: rok po cc- jak zapomnieć? 30.09.10, 22:46
          Moim zdaniem nie byłas gotowa w ogole na dziecko. Rozumiem rozczarowanie porodem , cesarka i tym co cie spotkało jednak to nie zmienia faktu że dziecko ma już rok a ty zamist zyc nim, zyjesz porodem.
          Poród to tylko finał twojego spotkania z dzieckiem.
          Twój finał był szczesliwy bo urodziłas zdrowe dziecko. Jednak jestes niedojrzała bo przewartosciowałas w swojej głowie to co jest ważne.
          Sama miałam cesarke po 24 godzinnyn porodzie. I ja też czasami płacze. Tylko ja płacze dlatego że moje dziecko urodziło się w zamartwicy , druga cesarke miałam ze wzgledu na pierwsza.
          Mam gdzies porod , szkoda mi pierwszego dziecka ze musiał tyle przejsc. Twoje dziecko na szczescie tego nie doswiadzyło i tym się ciesz.
          • pat-i06 Re: rok po cc- jak zapomnieć? 01.10.10, 06:41
            Uważam, że:
            1. wspieranie na zasadzie: "rozumiem cię" w tym wypadku jest nie na miejscu. Dziewczyna żyje nadal porodem cc, podczas którego URATOWANO jej dziecko i robi ŁASKĘ, że je w ogóle wychowuje i że dała je uratować
            2. Rozbuchane ego i chęć "mistycznego porodu" przesłoniły wszystko a skłonności do DEPRESJI musiały być już wcześniej.
            3. Czy ta kobieta nie zdaje sobie sprawy, że nie zrobiła żadnej ŁASKI że lekarze uratowali życie dziecka?
            4. Dalej popierajcie taką głupotę... Do CC musi być zwołany anestezjolog -to jest większe przedsięwzięcie - to co mieli jej przez TRZY godziny pokazywać dowody na to że na przykład dziecku spada tętno i jeszcze robić sesję psychologiczną przy świecach??? I zadać na koniec pytanie: "Czy zgadza się Pani ratować dziecko?"
            5. Czemu w tej przypowieści w ogóle dobro dziecka nie jest brane pod uwagę? Tylko egoizm- bo ja nie mam instynktu...Dziecko skończyło rok a TY nie masz instynktu z powodu CC???? A co to kogo obchodzi??? Do psychiatry i tyle.
            6. Dziecko wożone po neurologach itd.-a jest zdrowe. Nie no typowy przykład, że trzeba to przeciąć -zrobić z tym porządek....
            7. Cesarka - to nie ten problem- to mogło tylko w przekonaniu tej osoby wywołać chorobę psychiczną zwaną depresją poporodową.....
            8. Jestem na 100% przekonana, ze nawet przy najbardziej mistycznym porodzie z mega-wrażeniami w tym wypadku depresja by się pojawiła.
            9. Rozumiem dziewczyny, które piszą że przykro im wspominać że nie miały sn tylko nagle cc. Ale zaraz te same dziewczyny piszą że dziecko rośnie, one się cieszą ze zostało uratowane i w sumie nie ma co histeryzować- po prostu nie mają depresji.
            10. Wspieranie takiej ekstremalnej postawy żalu i histerii - które niby wystąpiły z powodu CC przyniesie więcej szkody i tylko utwierdza dziewczynę w jej racjach. A to jest deprecha do leczenia farmakologicznego.
            • jo-a-anna Re: rok po cc- jak zapomnieć? 01.10.10, 14:53
              pati-06 , umiesz czytac? Bo piszesz jakbyś miała z tym problem, poruszając kwestie, które wyjasniłam wczesniej.

              1.Gdzie napisałam, ze robię łaskę wychowując? Napisałam, że wróciłam do pracy po macierzyńskim, bo ja jedna??? U mnie tylko były inne plany, choć też nie ja jedna zmieniłam zdanie. Czy każda matka pracująca wychowuje z łaską dziecko?

              2. w kółko ten "mistyczny poród"... a co takiego? wmawiasz mi, więc wyjaśnij- czego JA oczekiwałam? normalność jest mistyczna? większość wypowiedzi w sieci przeczy temu, że poród naturalny jest super przeżyciem dla kobiety.

              3. nie nie zdaję sobie sprawy- mój WCZEŚNIAK dostał 10 punktów, po cc lekarze też nie podali dowodu- dziecko zdrowe, przedwcześnie urodzone bo się komuś uwidziało, że lepiej ciąć- w ten sposob to może każde dziecko lepiej "ratować" w 8 miesiącu? i niech wszyscy się cieszą, bo dziecko żyje a nie wiadomo co mogło się wydarzyć do porodu i w trakcie.

              4. anestezjolog był na miejscu- nie zdążył nigdzie odejść. Trzy godziny tłumaczenia? Wystarczyłoby 5 minut. Był czas bym chodziła po oddziale a jak się okazło że waży ponad 2500 to nagle ulyszałam, że dziecko może umrzeć w kazdej chwili i szkoda czasu na tłumaczenie i zastanawianie! To po co było to USG?- od tego zalezała cesarka, a więc powinnam sie cieszyc że młody ważył ponad te 2500, bo inaczej to lekarze pozwolili by mu umrzeć...

              5. Dobro dziecka? Odsyłam do czytania, a jak trudno Ci wychwycić z treści informacje, to napiszę- z powodu wcześniactwa były konsultacje i masa podejrzeń bo co rusz coś sie pojawiało. Na szczęście jest "tylko" opóźniony. Wymaga rehabilitacji. Nie przez jakieś wady wrodzone ale właśnie przez brak mozliwości rozwoju w brzuchu.

              6. odnośnie specjalistów odpowiedziałam wyżej. Neurologa sugerował rehabilitant- o czym tez pisałam,

              7. Jesteś psychiatrą stawiającym diagnozy i leczącym przez inrternet??
              8. jw.

              9. skoro dziecko zostało uratowane to ja też rozumiem że się kobieta cieszy. Ale mojego nie trzeba bylo ratować, a przynajmniej nikt ani przed ani po nie potrafił mi powiedzieć co mu zagrażało, użyto hasła "dziecko może umrzeć" i podawano je jako argument sam w sobie. i z tym jest mi ciężko się pogodzić, bo jako osoba wykształcona, świadoma, poddałam sie takiej manipulacji a nie miałam koło siebie nikogo kto pomyślałby za mnie i na trzeźwo ocenił sytuację.

              10. czyli oprócz diagnozy tez leczysz przez internet....
              • love_coffee Re: rok po cc- jak zapomnieć? 01.10.10, 16:51
                Sorry joanna, ale gadasz jak potluczona, piszesz do pati, ze nie robisz łaski, a pare postów wyżej "
                Opiekuję się nim, szukam specjalistów, ale nie mam problemów gdy wychodze do pracy a z małym zostaje niania- gdy byłam w ciązy zapowiedziałam że odchodze dwa tygodnie przed terminem a po macierzyńskim idę na pełny wychowawczy, bo nie wyobrażam sobie zostawić dziecka pod opieką obcej osoby. A teraz? nie dałabym rady z nim być cały dzień, bawic się, a gdy był mniejszy słuchac niemal ciągłego płaczu"
                I użalasz się na forum jakie dziecko było biedne bo nie czuło Ciebie parę h po urodzeniu, fundując mu równocześnie taki chłód emocjonalny przez następny rok zycia. I jestes cholerną egoistką, zgadzam się ze nie doroslaś emocjnonalnie do roli matki, bo tylko w głowie ci, ze miałaś cc jakby to był jakiś głowny problem tego świata. I tylko dziecka żal..bo bardziej odczuwa to co mu teraz fundujesz niż to ze miało cesarkę..
                Inne dziewczyny też czasem żałują, ze miały cc, ale nie spotkałam się w żadnym poście z taką obojętnością wobec dziecka i skupieniu się tylko wokół swojego "JA".
                • oliwkowa75 Re: rok po cc- jak zapomnieć? 02.10.10, 17:36
                  Problem polega prawdopodobnie na tym, że miałaś pewne wyobrażenie, jak to będzie, i nim żyłaś. A w życiu bywa różnie, nie zawsze tak jak sobie wymarzymy. Ty sobie zaplanowałaś 4 dzieci, porody sn, bo których od razu dostajesz dzieciaczka, i wszystko jest OK. Tylko, że w życiu nie zawsze jest OK. I dojrzała osoba to wie. A dla mnie to wygląda tak, jakbyś pierwszy raz spotkała się w swoim życiu z sytuacją, że coś poszło nie tak jak chciałaś. I jak widzę było i nadal jest to bardzo bolesne zderzenie z rzeczywistością. Pytanie tylko czy potrafisz się z tym zmierzyć, czy nadal będziesz uciekać?
                  • imili86 Re: rok po cc- jak zapomnieć? 03.10.10, 21:11
                    Tez mialam cc nieplanowane myslisz ze mnie zdarzyli do tego przygotowac nie..!!!!!!!!!!
                    Lezalam pod kroplowka wywolywali mi skurcze byly cholernie mocne juz i co nagle zaczelo tak synkowi tetno uciekac ze masakra..a durny ordynator kazal czekac i czekac jeszcze tego bys chciala patrzec jak dziecku ucieka tetno a on kaze czekac no super matka z ciebie..
                    Dobrze ze o 15 konczyl dyzur i przyszla inna lekarka i zaraz zdecydowala o cc i na moje szczescie anestezjolog mieszkala kolo szpitala bo dziwnym trafem nie bylo w szpitalu byla po dyzurze czego nie rozumiem bo wydawalo mi sie ze powinien byc jakis cala dobe tak na zmiane?
                    Tez myslalam ze ur naturalnie ale kobieto otrzasnij sie nie wszystko idzie po naszych myslach ...tez czulam jak grzebia mi w brzuchu tylko ja potrafilam sie dostosowac do sytuacji i nawet podczas cc z lekarzami rozmawialam bo co mialam plakac ze tak sie konczy ze nie czekali dalej az urodze sn?
                    Poo 15 minutach mialam synka na swiecie plakalam ale ze szczescia ze nic mu niema chociaz byl cholernie owiniety pepowina bardzo silnie i byla zagrazajaca zmartwica plodu . porod byl u mnie w 42 tc nawet pierwszym dniu 43 tak ordynator ze mna czekal,
                    Synka kocham jak nikt inny na swiecie i daje mu wiele czulosci bo to ze mialam cc trudno taka koniecznosc ale odbierac uczucie dziecku? i to przez rok czasu KOBIETO OTRZASNIJ SIE DOBRZE CI RADZA..
                    sory ale do tego wszystkiego u mojego syna okazalo sie ze ma wade serca i tego w szpitalu tez nie wykryli pomimo widocznych objawow...Dopiero poszlam prywatnie do pediatry i cale szczescie bo dzien pozniej traccilam dziecko..ono tracilo oddech teraz juz jest po koszmarze po operacji..ale zycie toczy sie dalej a czulosci synkowi nigdy nie odmawiam i planujemy drugie dziecko...bo czemu nie? bo znowu moze na cc sie skonczyc...Jezu mialam nie odpisywac ale nerwowo nie wytrzymalam twoich glupich tekstow ze nie mailas wszystkiego kupionego ze to ze tamto..
                    • mimu-szka Re: rok po cc- jak zapomnieć? 04.10.10, 08:59
                      Też jestem przerażona tym co piszą dziewczyny. Joanna masz absolutne prawo czuć to co czujesz.

                      Ja miałam to szczęście i spotkałam kilka cudownych osób (m.in. moja położna), którzy pozwolili mi czuć to co czułam i przeżyć moją żałobę (choć nie chodziło o cc). Nic tak mi nie pomogło jak przyzwolenie na żal i … zrozumienie. I nic tak mnie nie dołowało i nie pogarszało mojego stanu jak mówienie, że właściwie nic się nie stało.
                      Joanna jak byś miała ochotę pogadać zapraszam na gazetowego.
                      • justcam Re: rok po cc- jak zapomnieć? 04.10.10, 13:48
                        egoistkami są napewno też te panny które swoje doświadczenie starają się przeforsować i uważać za jedynie słuszne prawdziwe i adekwatne do sytuacji, a kazde inne odstepujące jak np Twoje Joanna uważają za niepoprawne to dopiero egoizm i narcyzm w pełni ;-)
                        jeszcze raz współczucia i powodzenia
    • magumagu Re: rok po cc- jak zapomnieć? 05.10.10, 11:49
      Ja też tak miałam jo-a-anna - i właściwie mam nadal, chociaż minęło już 6 lat od tego czasu.
      Też nie mam tego wewnętrznego poczucia spokoju, że cesarka była konieczna, ale to akurat sobie szybko wytłumaczyłam - lepiej tak niż potem do końca życia miałabym sobie wyrzucać (i lekarzom), że coś poszło nie tak podczas porodu sn.

      Gadanie, że nie byłaś gotowa na dziecko, bo poród poszedł nie po Twojej myśli jest jakąś bzdurą, że też ludziom chce się pisać coś takiego. Żadna kobieta chyba nie może wiedzieć co to poród jeśli rodzi pierwsze dziecko. Do tego wiemy, jak poród może wyglądać i w sumie od lat kobiety walczą o to, żeby to była dobra chwila, a nie taka, o której chce się na zawsze zapomnieć - i nie chodzi o ból.
      Ja rodziłam w klinice, godząc się na obecność studentów i z tego akurat się cieszę - były to jedyne osoby, którym chciało się zadbać o moją intymność i jakiś tam komfort, natomiast lekarze chyba bardziej spełnili by się pracując w prosektorium. Nie mogę zapomnieć sposobu traktowania mnie jak mięsa i nie zgodzę się z Panią Kasią - nie chodzi też o to, że straciłam kontrolę nad tym co się ze mną dzieje, że nie miałam wpływu na decyzje lekarzy. Było zupełnie na odwrót.

      Cesarkę miałam w ostatniej chwili, kiedy rozwarcie sięgało już 8 cm - dziecku zaczęło zanikać tętno. Ale do końca nie miałam poczucia, że ktoś kompetenty się mną opiekuje (chociaż obiektywnie to pewnie nieprawda) i chodziło właśnie o to, że nie mogę tej kontroli stracić i jakoś poddać się temu zjawisku... Przy takich skurczach, po przebiciu pęcherza lekarz mi się pytał czy chcę rodzić przypięta do ktg czy mieć cesarkę- no jasne, że w takiej chwili marzyłam tylko o pełnym znieczuleniu!

      Już za bardzo nie chcę się wdawać w szczegóły, ale w moim przypadku mój tak wielki zawód polega na tym, że miałam poczucie, że jednak urodziłabym sn, że lekarze mi po prostu przeszkadzali, że tak właściwie ani przez moment nie miałam poczucia, że wiedzą, co robią, że wykonują jakieś rutynowe czynności, kładą mnie siłą na plecach, kiedy ja się zwijam z bólu. Dużo lepiej bym się czuła, gdyby lekarz powiedział mi (spokojnie): "Proszę Pani. Dziecku zanika tętno. Nie możemy ryzykować niedotlenienia, konsekwencje mogą być na całe życie. Trzeba zrobić cesarkę. Będzie dobrze." Wiadomo, że nie zmieniło by to faktów - ale w mojej głowie - bardzo wiele. A ten wrzeszczał do mnie gdzieś spomiędzy moich nóg i pytał się co chcę... I ta położna (akurat miła) stojąca przy mnie z maszynką do golenia (którą sama sobie oczywiście musiałam przynieść) i pytająca: "No to gdzie mam w koncu golić?" Brrrrr

      Nie chodzi tu o wydelikacenie (chociaż przez całą ciążę do ginekologa chodziłąm prywatnie i, niestety, jest spory kontrast pomiędzy takimi wizytami, a tymi na kasę chorych). W końcu, kurczę, jest to jeden z najważniejszych momentów w życiu kobiety, nieważne, czy rodzi raz, czy pięc, a dla dziecka - najważniejszy. I wiem, że nie jestem odosobniona w swoich wrażeniach i na samą myśl, że miałabym przeżyć jeszcze raz taką traumę, jest mi słabo. Co z tego, że pójdę do psychologa/psychiatry, jeśli potem, np. w innym szpitalu może spotkać mnie to samo? Przecież nie będę jeździła po całej Polsce w poszukiwaniu dobrego szpitala...
    • gochalek82 Re: rok po cc- jak zapomnieć? 06.10.10, 11:06
      Jo-a-anno, tylko TY przeżyłaś TWÓJ poród i tylko TY wiesz co czułaś wtedy i co czujesz teraz.
      Przykre, że nie masz zrozumienia w otoczeniu. Potrzebujesz rozmowy, ale jak rozmawiać szczerze z kimś kto ciągle neguje twoje uczucia? Dlatego nie szukaj wsparcia na forum, bo tu go raczej nie dostaniesz. Wizyta u psychologa to naprawdę nie jest zły pomysł.
      Powodzenia - wierzę, że będziesz potrafiła uporać się z przeszłością i trzymam za to kciuki.
      P.S. Ja swój poród wspominam bardzo dobrze, ale tym bardziej nie mam prawa cię oceniać
      • monika_bud Re: rok po cc- jak zapomnieć? 07.10.10, 11:44
        Joanno, rozumiem Twój żal, bo nie tak sobie to wszystko wyobrażałaś. Jednak to co piszą dziewczyny, że powinnaś się cieszyć, że masz zdrowe dziecko, sama jesteś zdrowa i możesz mieć kolejne dzieci jakkolwiek wydaje Ci się być bezduszne, jest jak najbardziej na miejscu. Mój poród też nijak ma się do moich marzeń i wyobrażeń. Tyle, że ja gdybym upierała się na wykonanie cc (miałam wiele wskazań), miałabym teraz macicę i szanse na kolejne dziecko. Przeżyłam wstrząs hipowolemiczny, Dic, późną gestozę. Walka o moje życie trwała dwie doby, przeszłam 3 operacje, z których ostatnia skończyła się usunięciem macicy. Malutka jest na szczęście zdrowa, ale ja po raz pierwszy mogłam wziąć ją na ręce dwa tygodnie po porodzie. Moje uczucia macierzyńskie musiały poczekać i gdyby nie psycholog, który przekonał mnie, że nie powinnam mieć wyrzutów sumienia, że bardziej martwiłam się o swoje życie niż o dziecko, bo dziecko jest zdrowe i cały czas było pod opieką najbliższych mi osób, nie wiem jak bym sobie poradziła z tym wszystkim. Nie mniej jednak jest mi bardzo ciężko i też ciągle płaczę, chciałabym cofnąć czas. Jestem 3 miesiące po porodzie i wciąż mam mnóstwo problemów zdrowotnych, ale cieszę się, że z tego wyszłam i moje dziecko mam matkę. Życzę Ci (a także sobie), żeby radość z posiadania zdrowego dziecka pozwoliła zapomnieć tamte traumatyczne dla nas zdarzenia.
        • sierpniowa27 Re: rok po cc- jak zapomnieć? 09.10.10, 22:55
          moja rada musisz sie odciac od tego gruba kreska, w ogole o tym juz nie myslec.ja mialam pierwsza cesarke,drugi porod naturalny.Kolezanki nawet mowily pol zartem pol serio, ze kto nie przeszedl porodu naturalnego nie jest w pelni prawdziwa kobieta;-)Cala ciaza byla trudna,porod byl dla mnie traumatycznym przezyciem(wywolywany w 42 tc,dziecko owiniete pepowina,lezenie do gory nogami przez 2 godziny by pepowina sie cofnela, kilku lekarzy i poloznych non stop mnie badajacych i to ciagle sie rozkraczanie ,ciagle straszenie cesarka,mimo wywoalywania i szybkich skurczy zero rozwarcia,bol niedopoisania itd)i potem na okldke zostalam zle zszyta ,pekla mi szyjka macicy w czasie porodu i po 5 dniach (po 1 dobie w domu)znow wyladowalam w szpitalu.Sama,bez dziecka,ktore musialo przejsc w 6 dobie swego zycia na butle.Walczlam o laktacje i udalo sie powrocic do karmienia piersia,ale te kilka dni w oddzieleniu od dziecka z powodu spartaczonej roboty jakiej mlodej lekarki w czasie specjalizacji to bylo dla mnie ogormny dramat.Po 3 miesiacach od porodu zaczelam dopiero normalnie chodzic.Teraz zebralabym o cesarke, a wtedy jeszcze sie tak strasznie upieralam, ze chce sprowac naturalnie.I udalo sie ,ale za jaka cene.Zeby nie zwariowac odcielam sie wlasnie od tego, w ogole o tym nie mysle.Gdyby jednak byl to pierwszy porod to albo nie milabym wiecej dzieci,alebo zaplacila za cesarke.Zycze zebys jak najszybciej o tym wszystkim zapomniala i cieszyla sie dzieciaczkiem:)
          • oliwkowa75 Re: rok po cc- jak zapomnieć? 10.10.10, 10:39
            "Kolezanki nawet mowily pol zartem pol serio, ze kto nie przeszedl porodu naturalnego nie jest w pelni prawdziwa kobieta;-)"
            Trochę odejdę od tematu - straszne rzeczy mówią Twoje koleżanki. I nie powiedziałabym, że to jest 'pół żartem, pół serio' ale jest to tragiczne. Dzielenie kobiet na lepsze i gorsze. Chyba w ten sposób próbują się dowartościować, tak jakby poród naturalny był ich największym życiowym sukcesem. A potem w konsekwencji jest tak wysoka presja porodu naturalnego (albo raczej pseudo-naturalnego), że tylko kobiet czuje, że zawiodło, bo miało cc.
            • mia_siochi Re: rok po cc- jak zapomnieć? 15.10.10, 23:40
              oliwkowa75 napisała:

              > "Kolezanki nawet mowily pol zartem pol serio, ze kto nie przeszedl porodu natur
              > alnego nie jest w pelni prawdziwa kobieta;-)"


              Jak dobrze, że moje koleżanki sukcesów życiowych szukają w czyms więcej, niż w czynności fizjologicznej....
    • agnen Re: rok po cc- jak zapomnieć? 11.10.10, 12:59
      Wiesz pewnie, ale napiszę - poród to trudny moment dla mamy. Stan psychiczny ze względu na hormony bardzo sie zmienia. Po prostu masz ochotę żeby wszyscy dali Ci święty spokój i dla tego świętego spokoju jesteś wstanie zrobić dużo wbrew sobie. Widzę że bardzo trudno Ci się pogodzić z tym co się stało. Twoje ciało reagowało jak powinno a lekarze po prostu zrobili co uważają za słuszne. niestety decyzje które podejmujemy mając już skurcze i bedąc pod presją rzadko są racjonalne...
      Zgadzam sie że psycholog Ci pomoże.
      Życzę Ci jeszcze wielu pięknych domowych porodów
      • ca.melia Re: rok po cc- jak zapomnieć? 13.10.10, 15:00
        Wiesz co, dorośnij, zajmij się dzieckiem i zaprzestań egzaltacji, bo to niemodne. Weź tyłek w garść i przestań się nad sobą rozczulać, bo to prawie żałosne. Zbędnej histerii mówimy NIE

        I uważaj żeby życie Ci bardziej po uszach nie dało.
    • porzeczka_mocna Re: rok po cc- jak zapomnieć? 15.10.10, 10:05
      Jo-a-anno. Wcześniej zastanawiałaś się, czy można dostać ze szpitala coś więcej na temat przebiegu porodu niż to, co jest na wypisie i w książeczce dziecka. Możesz spróbować zgłosić się do szpitala i poprosić o ksero dokumentacji medycznej twojego pobytu w szpitalu - za to trzeba zapłacić, ale jeśli to będzie tylko ksero (bez poświadczania itd.), to nie wychodzi drogo. W takiej dokumentacji jest znacznie więcej informacji (mi udało się podejrzeć ją w szpitalu, dzięki czemu wiem, że moje dziecko miało węzeł prawdziwy, tej informacji nie było ani w książeczce, ani na wypisie).
      Trzymam kciuki, aby udało ci pokonać duchy przeszłości, żebyś mogła znowu z optymizmem patrzeć na życie. Wierzę, że ci się uda - zawalcz o siebie, bo warto.
      • izak31 Re: rok po cc- jak zapomnieć? 18.10.10, 04:04
        Mniesię wydaje,że ten temat to jakas prowokacja i podpucha.....pokazanie,ze po cc tez może się pokręcic w głowie. Jesli autorka ma problem ze sobą to radzę wizytę u endokrynologa bo moze ma poporodowe zapalenia tarczycy i hormony nie teges. a jak nie to wizyta u psychiatry (tak u psychiatry bo lekarz stwierdzi czy potrzebna farmakologia czy psychoterapia)

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka