jo-a-anna
24.09.10, 12:12
Czytałam to forum przed porodem, chciałam dobrze urodzić swojego synka, a tymczasem na początku 8 miesiąca trafiłam do szpitala z pobolewaniem brzucha. Wydawało mi się że jestem świadoma, pewna siebie, a tymczasem dałam się pokroić "na wszelki wypadek". Synek urodził sie jako wczesniak, 10 punktów, niby nic mu nie jest, choc jest rozwojowo opóźniony. A ja nie mogę sobie darować, że dla wygody lekarzy zgodziłam sie na cc. Pisze dla wygody, bo była już noc, nie było miejsca na sali by mnie położyć na obserwację. Więc zaczęto mnie straszyć, a ja głupia nie pomyślałam by zabrać się stamtąd i pojechać do innego szpitala.
Marzyła mi sie 4 dzieci, marzyły mi się porody domowe, a teraz na samą myśl że mogłabym zajść w ciążę ściska mnie w żołądku. Czuję że zawiodłam jako matka już na starcie, synka zobaczyłam dopiero po 18 godzinach, bo nie miałam siły iśc do niego, a w czasie porodu "odpłynęłam"- pamiętam do momentu przecięcia powłok i gmeranie mi w brzuchu- pamiętam to jako upokorzenie, czułam się jak worek w którym ktoś czego szuka- moje myśli były dosadniejsze, ale powstrzymam sie od pisania.
Minął rok od porodu a ja ryczę codziennie jak świeżo po porodzie.
Nie potrafię sobie wybaczyć że uległam straszeniu, namowom na cc. Jak mogłam być taka głupia?! Czuję sie z tym koszmarnie. Jak mam zapomnieć? Najgorsze, że po porodzie lekarz mnie pocieszał, że lepiej zrobić cc, niż miałoby być za późno, co oznacza że nic groźnego de facto sie działo. W książecce wpisali CC przed terminem- oznaki zagrożenia płodu. Nie potrafię oglądać zdjęć ze szpitala, nie potrafię rozmawiać z ciężarnymi o radości oczekiwania. Roczek- ta cała radość wyprawiania pierwszych urodzin była koszmarem- szykując sałatki ryczałam, a z imprezy też bym najchętniej uciekła.
Chciałam by synek miał brata lub siostrzyczkę dwa lata młodszego, co oznacza, ze powoli powinniśmy sie starać, a ja nie potrafię nawet myśleć o ciąży- o porodzie. Mąż tego nie rozumie- przecież dziecko żyje, jest zdrowe, rana sie zagoiła więc o co chodzi? A we mnie jest żal z którym sobie nie potrafie poradzić. I strach.