Dlaczego w szkołach rodzenia gadają głupoty...

28.10.10, 20:27
a ludzie im ślepo wierzą i nie przygotowują się za pomocą innych źródeł (dodatkowo).
Niedawno widziałam się z koleżanką, która ma termin na styczeń. Chodzi do szkoły rodzenia i zdawała mi relację, że powiedzieli:
- że ma jechać do szpitala jak skurcze będą co 5 minut (ok - zrozumiałam, chyba wszędzie tak mówią, choć jak ja rodziłam i miałam nieregularne, ale szybko minut przerwy było coraz mniej i wody mi odchodziły to zadzwoniłam do szpitala spytać czy to już, na co zadano mi pytanie o streptokoki, jak długo będę jechała do szpitala i poinstruowano, żebym przyjechała jak skurcze będą co 3-4 minuty.
- że ma jechać natychmiast po odejściu wód płodowych - wielkie łał

Powiedziałam jej, że gdyby odeszły mi wody nie zielone i nie miałabym skurczy to pewnie bym odczekała w domu z 12 godzin, a i do szpitala bym się nie spieszyła bo po co. Koleżanka patrzyła na mnie jakbym się urwała z choinki.

Czy nawet wg standardów PTG po odejściu wód można poczekać kilkanaście godzin?
    • quick-share Re: Dlaczego w szkołach rodzenia gadają głupoty.. 28.10.10, 22:39
      widocznie zalezy jaka szkoła rodzenia, u nas mówili żeby jechać jak skurcze będą od jakiegoś czasu co 5 minut lub wersja dla odważnych - co 3 minuty :D
      a jesli chodzi o wody to jeśli odejdą czyste to mamy czas - kilka godzin, jesli sie nic nie dzieje ;)
      • bianna Re: Dlaczego w szkołach rodzenia gadają głupoty.. 29.10.10, 03:11
        Nam z kolei mówiono, że skurcze co 5 minut licząc od początku jednego do początku drugiego - to zawsze może być jakaś różnica. No a z wodami - wiadomo, jechać jak już zaczną odchodzić. Z tym, że ja wychodzę z założenia, że wszelkie informacje należy cedzić przez duże sito i im bardziej nam wpajano, że ból łagodzi przyciemniane światło, aromatoterapia i ulubiona muzyka, tym bardziej ja się skłaniałam ku zastosowaniu znieczulenia :) Znam siebie i wiem, że szlag mnie trafi jak mi będzie "pachnieć" uspokajającą lawendą dookoła.
        No i te teorie, że ból jest dobry i wyzwala adreenalinę, która przyspiesza poród, itp...
        Kurs właśnie ukończyłam, dyplom mam, ale i tak zamierzam kierować się zdrowym rozsądkiem. Drugi raz na pewno nie skorzystam. Owszem, wiele aspektów na pewno mi się przyda i przy porodzie i potem, no ale żeby tak wszystkiemu wierzyć i bez rozumu stosować w praktyce...
        • settimana Re: Dlaczego w szkołach rodzenia gadają głupoty.. 29.10.10, 08:27
          coś w tym jest, ze w szkolach rodzenia gadaja co chca. Ja nie korzystalam- do porodu mnie przygotowywala polozna , ktora miala tez odebrac porod. Ale kolezanka chodzila do przyszpitalnej SZR i np polozna prowadzaca nakrzyczala na nia i wyzwala od niepodpowiedzialnej gdy ta zapytala o ochrone krocza. Zarowno kolezanka jak i inne panie dowiedzialy sie ze dziecko sie urodzi chore, niedotlenione a kobieta bedzie robic do woreczka do konca zycia i nacicie musi byc. Po czym skwitowala to stwierdzeniem ze skoro ona byla nacinana to dlaczego inne maja nie byc:/ A najbardziej przygnebiajace jest to ze kobiety temu wierza i nei suzkaja gdzie indziej informacji i nie walcza o swoje:(
          tak sie wyzale przy okazji- jak lezalalm w szpitalu i czekalam na porod, gdzie wszytskie polozne holduja rodzic po ludzku i widac dzialanie fundacji w tym szpitalu, tak 5 na 7 dziewczyn ktore ze man lezaly nie mialy pojecia co to ta fundacja i ze mozna nie miec lewatywy czy nacietego krocza np:/
          zmieniajmy siebie i nasze nastawienie a takze naszych kolezanek co do porodu to wtedy moze uda nam sie wplynac na to co gadaja na szkolach rodzenia i oddzialach szpitalnych:)
          rany, przepraszam za ten wywod troche nie na temat:/
          • madziab83 Re: Dlaczego w szkołach rodzenia gadają głupoty.. 29.10.10, 10:26
            Z tym wyjazdem do szpitala gdy skurcze są co 5 czy 3 minuty, ciężko rozstrzygać, bo u każdego poród przebiega inaczej, u jednych szybko u innych wolno, no i kwestia odległości od szpitala.
            Przykład:
            mój pierwszy poród, pojechałam na KTG do szpitala, bo tak się umówiłam z lekarzem, w szpitalu już zostałam, bo okazał się, że rodzę, na porodówce byłam 3h i córcia na świecie.
            drugi poród, przeprowadziłam się na 3 tygodnie przed porodem do rodziców, by być bliżej szpitala, bo ode mnie z domu czekałaby mnie godzinna podróż, wstałam rano 2 skurcze co 7 minut, niebolesne, dwa co 5 minut, pojechałam do szpitala, nadal miałam skurcze co 5 minut, na porodówkę weszłam ze skurczami nadal co 5 minut - od wyjścia z domu, do wejścia na salę porodową, po wypełnieniu formalności na izbie minęła godzina, na samej porodówce byłam też godzinę i synek, urodzony nota bene pośladkowo już był na świecie.
            Reasumując, gdybym czekała do skurczy co 3 minuty, w najlepszym wypadku urodziłabym na izbie.
            Także nie ma co słuchać teorii innych, bo u nas może się ona nie sprawdzić, ja rodzę dzieci szybko, dlatego przy drugim porodzie nie czekałam na rozwój sytuacji, tylko pojechałam.Przy pierwszym porodzie zadecydował przypadek, że byłam na czas, gdybym czekała do skurczy co 3 minuty, do szpitala bym nie zdążyła, bo miałam jakieś 40 minut i brak wówczas własnego samochodu.
            Natomiast jeżeli chodzi o poruszone tu nacinanie krocza, powiem tyle, urodziłam 2 dzieci bez nacinania, przy córce lekkie otarcia, przy synku pośladkowym lekkie pękniecie na 2 szwy, przy obu porodach po godzinie swobodnie chodziłam.
            • chocco79 Re: Dlaczego w szkołach rodzenia gadają głupoty.. 29.10.10, 11:00
              w Holandii kaza czekac do skurczy co 3 minuty i wtedy dzwonic do poloznej zeby przyjechala i zbadala.
              A jak wody odejda czyste to mozna czekac 24 godziny..a jesli zielone to jechac do szpitala od razu.
              To tyle z teorii holenderskiej.
    • go-jab Re: Dlaczego w szkołach rodzenia gadają głupoty.. 29.10.10, 18:27
      ja w ostatniej (trzeciej) ciazy z pracy wyszlam jak mialam skurcze co 3 minuty i sie zawiozlam sama do dumu... z tamtad maz mnie zawiozl do szpitala i w szpitalu byly juz co 2... a ja rozwarta na 2cm...
      • nutrisse Re: Dlaczego w szkołach rodzenia gadają głupoty.. 29.10.10, 19:32
        Mi na szkole rodzenia mówili, że jak skurcze są co 5 min. to nalezy wybrać się do szpitala..
        a jak wody odejdą to w ciągu 3godz. chyba, że zielone, to wtedy od razu..

        Odeszły mi wody o 1, o jakiejś 3 byłam w szpitalu..a urodziłam dopiero o 14-25.
        Gdybym wiedziała, to bym została dłużej w domu :)

        Co do nacięcia - byłam nacięta, nie popieram tego, jeśli nie ma wskazań.. ogólnie jestem 4 miesiące po porodzie i nie czuję żadnego dyskomfortu z tego powodu. Miałam ciężki poród i nie walczyłam o brak nacięcia - marzyłam żeby jak najszybciej urodzić.

        Co do lewatywy? Gdzie jeszcze do tego zmuszają?
        Swoją drogą to dobre rozwiązanie.. i to przecież nie boli. Nic a nic.
        • ann.k Re: Dlaczego w szkołach rodzenia gadają głupoty.. 29.10.10, 19:49
          No tak, ale problem w tym, że niestety nie wiesz co się dzieje tam w środku w chwili odejścia wód. Jednym odchodzą zanim się pojawi konkretne rozwarcie i skurcze, a innym na chwilę przed wejściem w II fazę. Ja też tak sobie kombinuję, że jak odeją czyste wody to może poczekam jeszcze te kilka godzin w domu (bo do szpitala mam 15 minut spacerkiem), ale z drugiej strony mojej koleżance jak odeszły wody i pojechała na porodówkę to za dwie godziny było już po zawodach.
          • dziub_dziubasek Re: Dlaczego w szkołach rodzenia gadają głupoty.. 29.10.10, 20:19
            Przy pierwszym porodzie od odejścia wód do konca minęło ponad 20 godzin, przy drugim gdybym olała slabe skurcze jakie mialam i gdyby wody odeszły mi w domu to urodziłabym w samochodzie (od odejścia wod do pojawienia się córki minęło około godzinki). Na szczęście pojechałam nieco wczesniej do szpitala.
            • dorro1 Re: Dlaczego w szkołach rodzenia gadają głupoty.. 01.11.10, 18:41
              Decyzję o pojechaniu do szpitala powinna podjać sama kobieta - jesli to piewrsze dziecko to mozna odczekac do tych skurczów co 5 minut, ale jeśli rodzimy już drugi/tzreci raz i wiemy jak wyglądał nasz poprzedni poród (np szybki) to pojechac trzeba jak najszybciej - żeby zdążyć.
              Z tymi wodami to tez tak jest, że jak zielone to natychmiast jechać, jesli czyste to spokojnie się wykapać, zebrać i za parę godzin do szpitala (myślę ze te 12h to za długo).
              Mi odeszły wody i zanikła akcja porodowa. Po odejsciu wód w szpitalu byłam za 3h, po kolejnych 2h zdecydowano o oxy - w sumie dziecko urodziło się po 12h od wód. Myślę, że dobzre zrobiłam z tym wyjazdem, bo po odejsciu wód dziecko powinno urodzić się w ciągu 24h.
              No i często jest tak, że lepszy i szybciej postępujacy jest poród zaczynajacy się skurczami, a te które zaczynaja się odejsciem wód potzrebują wsparcia typu oxy (bo skurcze wygasają).
Pełna wersja