Nietypowe pytanie o 'znieczulenie' ;)

07.11.10, 17:58

Pomijając LEGALNOŚĆ w Polsce, zastanawia mnie możliwość zastosowania przy porodzie Cannabis Indica :>

Podobno wiele kobiet z różnych szczepow indiańskich wspomaga się marijuaną przy porodzie, oglądalam też program w ktorym mowiono że zastosowanie THC jako środka znieczulającego i rozkurczowego przy porodach jest w fazie testow.

Wiem że palenie w ciąży jest niewskazane i dlatego nie palę, zastanawiam się tylko nad medycznymi konsekwencjami, gdybym chciala wspomoc się naturalnie (wypalając w domu jointa przed samym porodem), jakie mogą byc konsekwencje medyczne? Nie wiem czy występują jakies interakcje thc z innymi lekami, ale skoro na swiecie metoda jest testowana, widać jakiś sens ma. Szczerze wole spalić jointa niż mieć grzebane w rdzeniu kręgowym czy wyć z bólu 'na żywca'... Wątpię żeby jednorazowe wypalenie blanta zaszkodzilo jakos specjalnie dziecku, natomiast nie wiem czy nie zaburzy przebiegu porodu... Z drugiej strony indianki sobie świetnie radzą więc coś w tym jest...

Czy ktoraś z Pań probowala może takiego nietypowego znieczulenia? Zdalo egzamin? Zlagodzilo bol, a moze spowodowalo jakies dziwne problemy? Jestem ciekawa...
    • mysza_myszynska Re: Nietypowe pytanie o 'znieczulenie' ;) 07.11.10, 18:29
      nie potrafię odnieść się do potencjalnego efektu, jaki może dać wypalenie jointa, natomiast jestem prawie pewna, że cała Polska mogłaby o Tobie i Twoim porodzie parę dni później przeczytać w gazetach - na tej samej zasadzie jak pisze się o pijanych matkach podczas porodu to napiszą o matce pod wpływem narkotyków...

      poza tym ciekawe jaki efekt marihuana może mieć na dziecko, myślę, że niekoniecznie pozytywny. zdecydowanie lepiej przeżyć swój poród świadomie, jak by nie było do całkiem istotne wydarzenie w Twoim życiu. Nie wiem czy gra warta świeczki..
    • katarzynaoles Re: Nietypowe pytanie o 'znieczulenie' ;) 07.11.10, 21:36
      O matko, nie wiem :). Nigdy się nad tym nie zastanawiałam ani nie spotkałam się z jakimiś poważnymi doniesieniami na ten temat. Ma Pani rację, że w końcu Dolargan to też narkotyk... Ale na pewno popytam. Pozdrawiam serdecznie :)
      • kropkaa Re: Nietypowe pytanie o 'znieczulenie' ;) 07.11.10, 22:46
        Pani Kasiu, czasem człowiek ma taką refleksję, że wszystko już było - po czym - niespodzianka;) Już więcej dzieci nie planuję, ale na forum zaglądam i tak sobie myślałam, że tylko o tych cesarkach, nacięciach non stop i tak w koło Macieju. A tu miła i bardzo oryginalna odmiana:)
        • m00nlight Re: Nietypowe pytanie o 'znieczulenie' ;) 08.11.10, 13:00

          Ha ha, cieszę się że wniosłam powiew świeżości ;)
      • m00nlight Re: Nietypowe pytanie o 'znieczulenie' ;) 08.11.10, 13:11

        Dziękuję za odpowiedź!

        Właśnie ja też się nie spotkalam poza tym programem w TV- już nie pamiętam na jakim kanale w każdym razie dotyczyl nowinek naukowych.

        Swoją drogą dziwi mnie że roślina znana i stosowana (także w medycynie, np wchodniej) od tysięcy lat przez naszą medycynę jest dopiero 'testowana'. I pewnie potrwa ładnych pare lat zanim wejdzie do powszechnego użytku (o ile wejdzie)

        W każdym razie nie sądzę by bylo to bardziej niebezpieczne czy szkodliwe niż wspomniany Dolagran, a jeśli skuteczne... czemu by nie przetestowac ;) Wtedy dla bezpieczenstwa i uniknięcia niepożądanej interakcji, o ile takowe występują musialabym dopilnowac żeby mi nie podano jakiegoś chemicznego świństwa, co w polskich realiach może okazac sie dosc trudne, niestety.

        Zastanawiam się, czemu w 'cywilizowanej' medycynie z tak naturalnej rzeczy jaką jest poród robi się takie szopki... tak wiele słyszy się o przypadkach rutynowego stosowania zupelnie niepotrzebych procedur, odbieranie kobietom możliwości faktycznej decyzji co się dzieje z ich ciałem, wykorzystywanie faktu że cierpiąca, przestraszona kobieta jest gotowa zgodzić się na wszystko, bardzo mi się to nie podoba. Wydaje mi się że dopoki nie ma jednoznacznego zagrożenia dla życia lub zdrowia lekarze nie powinni 'wtrącać się' w przebieg porodu, tymczasem często jest tak że niepotrzebne zstosowanie jakiejs procedury pociąga za soba koniecznosc kolejnych, np oxy-> zwiększa ból, intensyfikuje skurcze nienaturalnie tak że pozniej trzeba nacinać to nieszczęsne krocze ktore nie ma czasu naturalnie się rozciągnąć, zwlaszcza jesli kobieta zmuszana jest do parcia 'pod górkę' obłęd normalnie. O bardziej naturalnych metodach wspomagających porod tyle się slyszy, tymczasem w praktyce w większosci szpitali wciąż stosuje się do skostniałych reguł sprzed kilku dekad.
        • douglas.beauty Re: Nietypowe pytanie o 'znieczulenie' ;) 08.11.10, 14:27

          Hmmm..moja przyjaciolka zastosowala wspomniana przez Ciebie metode;-)) Podobno z duza przyjemnoscia - ale to bylo w UK, gdzie w ogole jest "liberalniej".
        • anna_boleyn Re: Nietypowe pytanie o 'znieczulenie' ;) 08.11.10, 20:39
          moja przyjaciółka ratowała się "maryśką" w ostatnim stadium białaczki,
          joint pomagał jej radzić sobie z bólem, więc myślę że bólem porodowym tym bardziej powinno pomóc.
          niestety jak ktoś wyżej napisał, pewnie wylądowałabyś na pierwszych stronach gazet :))
          • m00nlight Re: Nietypowe pytanie o 'znieczulenie' ;) 09.11.10, 09:59

            Haha, no to jak za pare miesiecy wyczytacie o takim przypadku będziecie wiedzieć o kogo chodzi ;)
        • anettchen2306 Re: Nietypowe pytanie o 'znieczulenie' ;) 09.11.10, 12:49
          ... taaaaa ... doswiadczylam dzialania dolerganu na sobie przy pierwszym porodzie: nie polecam! W dodatku u syna spowodowal zaburzenia adaptacji oddychania i pobyt na intensywnej przez 5 dni :-(
          Moze maryska i "uspi" bol porodowy ale moze tez cie otepic, nie bedziesz w stanie efektywnie przec, wspolpracowac z poloznymi - tego nie wiesz :-( No i wplyw na dziecko tez nie jest poznany. Wiadomo natomiast jak na dzieci dziala dolargan, w wielu krajach odchodzi sie od jego stosowania a te szpitale, w ktorych go jeszcze stosuja poleca sie omijac szerokim lukiem.
          No i nie wiem, jakie kontrreakcje wywoluje maryska z innymi lekami, gdyby nagle zaszla koniecznosc cc (nagla narkoza, podanie jakis lekow matce lub dziecku).
          W kazdym badz razie "oryginalne" to znieczulenie :-)
          A po/przy porodzie jak cos zauwaza, to zglosza do sadu rodzinnego, ze matka "na haju" rodzila ...
    • wyluzowana.mama Haha, piątka dziewczyno też tak rodzilam :P 10.11.10, 11:17
      Tak w dużym skrócie było tak: Podpierając się doświadczeniem koleżanki ktora rodzila w UK (i tez sie wspomagała) razem z torbą do porodu naszykowalam sobie 'emergency case' z blantami. Mialam kilka poupychanych w róznych miejscach, tak na wszelki wypadek. Wiedzial o tym tylko mój mąż, nie byl zachwycony ale mialam na niego jeden argument nie do zbicia: 'To nie ty bedziesz rodzil wiec morda w kubeł' ;)

      Gdzies kolo 23 poczulam pierwszy skurcz, ktory nie wyglądał mi na 'przepowiadający', a bylo 2 dni przed wyznaczonym terminem. Pełen luz, naszykowalam sobie ciuchy, poszlam się wykąpać, najeść (na wypadek gdyby w szpitalu chcieli mnie zagłodzić) i czekam. Mysle sobie pozno, nie bede na razie zawracac gitary lekarzowi, moze juz spi ^^. No ale kolejne skurcze, czekam na te magiczne 'co 5 minut', slubny mierzy stoperem a ja slucham sobie ipoda. Ha! i odeszły mi wody. Nie byly zielone, w każdym razie nie bardziej niż moj mąż ;) wiec luz, pomyslalam, jeszcze z godzinke i jedziemy, szpital blisko, o tej porze korkow nie ma, spoko. Wypaliłam sobie pół blanta tak na rozluźnienie, i na wypadek gdyby w szpitalu juz nie bylo czasu. Zadzwonilam do lekarza, poloznej z którą bylam umowiona i jedziemy. Bez niespodzianek, aż nudno ;)
      W szpitalu wiadomo, papiery, glupie pytania itp, jakos to przezylam, ta biurokracja to gorsza jest od porodu mowie wam. Przebralam sie w swoj 'megaseksowny' ciuch, skarpety- biedronki, skurcze coraz częściej, rozwarcie coraz szersze, no czekam. Łażę, gibam sie na tej piłce i w sumie mnie to bawi ;) Skurcze troche bolą no ale da sie żyć, wysylam ślubnego do chalupy po ipoda bo zapomnialam z tego wrażenia a bez muzy to nie da rady. Rozwarcie 7, no juz niedlugo, zastanawiam sie czy chłop zdąży mi dowieźć ipoda. Przydalby mi się Jimmi Hendrix, albo cos. 2 tygodnie szykowalam porodową playlistę. Sobie mysle, poprawie, na wszelki wypadek, w kibelku dopalam blanta do końca, wesoło mi ;) Wrocil slubny, mam muze, gra gitara (doslownie i w przenosni). No, zaczelo sie, jedziemy na porodową, jeszcze raz instruuję ślubnego żeby pilnowal ze mają mnie nie ciąć i nie dawać żadnych świnstw. Chce mi sie batona. To akurat pamietam doskonale. No, bedziem rodzic, mowie polożnej że mi sie chce kupe ^^ i że może jeszcze skocze do wc, a ta sie puka w czolo że to żadna kupa tylko parte ;) Sobie mysle pięknie, zamiast kupy bedzie dziecko, czad. Wymyslilam sobie że będę rodzic jak indianki -w kucki. No to kucam. Boli, ale kolana mnie bolą bardziej od tego kucania. Dlugo tak nie wytrzymuję, nie chce mi się. No to sie klade, niech tam mają. Czuje sie jak roboty, slysze tylko : 'Przeć- nie przec- nie przyj twarzą bedzisz miala sine oczy!' przerazają mnie sine oczy więc się nie napinam. 'polozna: o, jest główka! a Pan nie zagląda!!!' śmiac mi sie chce ^^ polozna do męża: 'Co sie pan tak gapi, brać długie kolano i ciągnąć!' śmiac mi sie chce jeszcze bardziej, jak widze jego mine. A nagle poczulam coś smiesznego, znacie to uczcie jak sie wyciska syfa i potem następuje taka ulga? ^^ no to bylo coś podobnego tylko bardziej ;) pare sekund ciszy grobowej i Młoda zaczela sie drzeć! ;) A raczej dziwnie skrzeczeć. Myślę sobie, no masz, piosenkarka to z ciebie nie bedzie. Chłop mi sie poryczal jak baba, a ja ciesze miche. Cos mi tam trochę peklo, ale bylo mi juz wtedy wszystko jedno. W zasadzie najgorsze z tego wszystkiego bylo łożysko. Niby nie bolalo ale uczucie takie dziwne jakby sie wszystkie flaki wywracaly, myslalam że zwymiotuję. Młoda dostala 9 potem 10. A potem poszlam spac. A potem jedyne co pamiętam to że konia kopytami bym zjadla! No i ja tak to pamiętam wlasnie, wiec chyba nienajgorzej.

      No i tak ;) A teraz mam w domu małego Stalina, ale też daję na luz.

      Tak że moge polecic metode. Fakt że trafila mi sie wyluzowana polozna, no i chlop stanął na wysokosci zadania, boleć bolało ale mnie nie sparaliżowala panika! Nie umarlam, dziecko tez nie wiec pewnie moge polecic. A-ha- u mnie nikt sie nie zorientowal ze bylam 'na haju. Serio, rodzące kobity zachowują się czasem bardziej dziwacznie bez tego!! a na glupim jasiu to już calkiem. Wiec artykulow w gazetach sie nie boj, zapewne nikt nic nie zauwazy. No i trzymam kciuki.
      • m00nlight Re: Haha, piątka dziewczyno też tak rodzilam :P 10.11.10, 14:57
        Dzięki!

        Dobrze wiedzieć że nie będę pionierką i że ktos to zastosowal z powodzeniem.

        Swoją drogą poszukam jeszcze po necie jakiś naukowych opracowan, moze cos bedzie :)
        • oldzinka Re: Haha, piątka dziewczyno też tak rodzilam :P 11.11.10, 16:02
          Osobiście obawiałabym się wpływu na dziecko, no i szkodliwych substancji potem w pokarmie. W kilku książkach spotkałam się z opisami łagodzenia bólu porodowego marihuaną. Ale jeśli miałabym do wyboru jointa lub dolargan to wybór jest prosty. Sama zaklinałam się, że nie wezmę dolarganu za żadne skarby, bo wiem co to za świństwo, ale w praktyce po kilkunastu godzinach leżenia plackiem przy bólach krzyżowych, było mi już wszystko jedno.
          Ciekawam jaka by była jatka w szpitalu gdyby ktoś przyłapał rodzącą na paleniu blanta w kiblu. Pojechałaby pewnie rodzić do więzienia ;) W każdym razie na pewno byśmy o tym usłyszeli.
    • pcoska Re: Nietypowe pytanie o 'znieczulenie' ;) 10.11.10, 16:41
      hej dziewczyny, mi jeszcze daleko do porodu, bo nawet nie jestem w ciazy, ale Wasze posty mnie rozbily na lopatki, usmialam sie niezle :)))

      pomysl wydaje mi sie nieglupi, ale dla pewnosci spytam lubego, w jego kraju trawa jest tansza niz woda, a kobietki indianki czesto rodza w domach, pewnie cos bedzie wiedzial na ten temat :)

      dam znac
    • katarzynaoles Re: Nietypowe pytanie o 'znieczulenie' ;) 11.11.10, 23:17
      Jeszcze nie znalazłam żadnych poważnych opracowań na zadany temat, ale z mieszanymi uczuciami przeczytałam dyskusję, która się wywiązała. Bo tak sobie myślę, że z jednej strony większość z nas ma świadomość, że Dolargan to wcale nie jest dobre wyjście, a z drugiej - jak widać- pomysł z marychą ma całkiem sporo zwolenniczek... Ja miałbym jednak obawy co do wpływu na dziecko (upośledzenie ośrodka oddechowego bardzo możliwe), co do interakcji z innymi lekami (a przecież nikt się nie przyzna, że jest na haju), co do wpływu na przebieg samego porodu. Nie sądzę też, żebym miała ochotę się wprowadzać sztucznie w inny stan świadomości - tym bardziej, że w porodzie bez ingerencji jest duża szansa na sporą dawkę endogennych opiatów, które bez skutków ubocznych działają podobnie jak narkotyki - zmniejszają odczuwanie bólu i euforyzują. No i na pewno należy brać pod uwagę, że ktoś w szpitalu się zorientuje co spowodowało wyluzowanie się mamy, szczególnie jeśli popala ona w toalecie. Nie liczyłabym specjalnie na naiwność wszystkich pracowników służby zdrowia, a jak wiadomo narkotyki są w Polsce nielegelne i konsekwencje mogą być bardzo poważne. Proszę, weźcie to Panie pod uwagę, zanim uzancie, że ts marycha to super pomysł.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja