jombusiowa
08.12.10, 13:37
W czasie ciąży regularnie czytałam to forum, chodziłam do szkoły rodzenia itd...wiedziałam jak przebiega poród, co chcę a czego kategorycznie nie chcę-na to szczególnie uczuliłam męża-żeby wiedział na trzeźwo co i jak w razie, gdyby mi się wyłączyło myślenie:)
Ale teraz-6 mies. po porodzie tak sobie myślę,że chyba psychicznie byłoby mi ciut łatwiej, gdybym nie wiedziała paru rzeczy.A tak (nie jestem z tego dumna) mówiłam,że chcę cesarkę, chcę próżnociągu -choć moja położna oczywiście mówiła,że teraz tego się nie stosuje, że na cesarkę za późno itd..-a ja, z wiedza wszelaką się z nią kłóciłam,że owszem:) Ona chciała oczywiście dobrze-pewnie bała sie,że się poddam-choć akurat fizycznie to chyba nie da się zatrzymać rozwierania szyjki... i nawet nie chodziło tu o brak zaufania do położnej-bo była to moja wybrana położna i miałam do niej zaufanie,ale raczej czułam złość,że mi kit wciska.
Suma sumarum-fajnie,że można wiedzieć wiele rzeczy,wiele przeczytać,ale chyba co za dużo, to niezdrowo:) Ot takie moje przemyślenia.
Pozdrawiam.