Czy zrobiłam wszystko co mogłam?

14.12.10, 13:24
Zaczne od tego, ze 6 tygodni temu urodzilam synka przez cc. Wszystko poszlo ok, ale ja tej cc nie chcialam i myslac o kolejnym dziecku zastanawiam sie czy zrobilam wszystko aby jej uniknac, poniewaz kolejne dziecko juz chcialabym urodzic naturalnie.
Pierwsze skurcze, ktore odczulam byly co ok. 20 minut i trwaly moze ze 20 sekund. Bylam wtedy jeszcze w domu, byla noc. Do rana staly sie regularniejsze, ale nie dluzsze. Kiedy byly co 3 minuty, pojechalam do szpitala. Tam sie okazalo, ze szyjka jest zgladzona i rozwarta na 3 cm i bardzo podatna - pod palcami dala sie rozciagnac na jeszcze cm. Byla godzina 8 rano kiedy mnie przyjeto do szpitala i powiedziano, ze do 15 najpozniej bede tulic moje malenstwo, bo tak ladnie wszystko wyglada. Poszlam na porodowke pelna radosci i optymizmu (w ogole musze przyznac, ze mialam bardzo pozytywne nastawienie do porodu sn i prawie w ogole nie odczuwalam bolu). Po 2 godzinach sprawdzono rozwarcie, bylo 5 cm. Po kolejnych 2 godzinach nadal tylko 5. Ja caly czas tak samo odczuwalam te skurcze - nie bardzo bolesne, na KTG 40-60, i nadal dosc krotkie, gora 20 sekund. Pomiedzy badaniami KTG korzystalam z pilki, drabinek i chodzilam po korytarzu. Po kolejnej godzine nadal było 5 cm i lekarz zaproponował oksytocyne na wzmocnienie. Bałam się tej oksy i trochę opadł mój optymizm, ale nadal mocno wierzyłam, ze będzie dobrze. Nie było. Do oksy podlączono mnie o 14:50 i pomimo zwiększania dawek (i przebicia pęcherza ok. 17) nic się nie ruszyło, nadal stałam na 5 cm. O 19 lekarz zapytał mnie czy się zgadzam na poród cc. Zgodziłam się, ale na stole wylądowałam dopiero o 22:45 - było dużo cesarek tego dnia. Skurcze jakie odczuwałam aż do podania znieczulenia przed cc stały się mocniejsze, bardziej bolesne, troche częstsze, ale nadal krótkie do 20 sekund. Jeszcze o 22 lekarz zbadał moją szyjkę i nadal było tylko 5 cm rozwarcia.

Mój synek urodził się 4220 g i 60 cm. Według lekarza był za duży do mojej miednicy (w wypisie mam wpisaną dysproporcję płodowo-miednicową jako powód cc) i nie miał jak przygiąć główki i sie wstawić do kanału rodnego. Na IP zmierzono mi miednicę i chociaż miałam USG wykonane 10 dni wcześniej z szacowaną wagą płodu 4050 g, uznano, że nie będzie problemu. Zreszta teoretycznie nie powinno byc, bo jestem dosc duza i szeroka w biodrach. Martwia mnie jednak te skurcze (takie krotkie). Czy nie bylo tak, ze za wczesnie pojechalam do szpitala? Moze powinnam byla nie kierowac sie odstepem miedzy skurczami a czasem ich trwania i czekac na dłuzsze? Dodatkowo zastanawiam sie czy uraz sprzed 5 laty w obrebie miednicy (podejrzenie zlamania w obrebie ledzwiowym) tu obok kosci ogonowej mogl miec tu jakies znaczenie, a jesli tak to co zrobic aby przed nastepna ciaza sie upewnic?
    • madziab83 Re: Czy zrobiłam wszystko co mogłam? 14.12.10, 14:45
      Nie jestem położną, więc nie odpowiem Ci na pytanie czy mogłaś zrobić coś jeszcze, ale zastanawiam się, czy faktycznie to były skurcze porodowe, no bo trochę słabe skoro 40-60 i się nie wzmacniały. Może rozwarcie się nie powiększało, bo za lekkie skurcze miałaś? Dziwne jednak jest to, że mimo oksy i przebicia worka owodniowego, skurcze się nie wzmocniły na tyle, by rozkręcić poród. Nie zamartwiaj się jednak tym, najważniejsze, że masz zdrowego maluszka. Drugi poród może być zupełnie inny i analizy tego mogą okazać się zbędne. Zrobiłaś to, co wg lekarzy i Ciebie było najlepsze dla maluszka i to jest najważniejsze.
      • hatsu33 Re: Czy zrobiłam wszystko co mogłam? 14.12.10, 19:25
        wiesz, wprawdzie różnie może być w przypadku kolejnego porodu, ale np. w moim przypadku było tak samo - słabe (tj nie powodujące postępu porodu) skurcze zarówno w przy pierwszym jak i drugim porodzie - oksy i przebicie pęcherza nic nie dało - tyle że za drugim razem zastosowano vacuum (brrr;)). Przy trzecim porodzie - ponieważ było podejrzenie, że rozejścia się blizny przy skurczach - już nie zdecydowałam się na sn, chociaż wyobrażałam już sobie siebie rodzącą bez problemów, naturalnie - no ale szanse nie były duże.
      • ann.k Re: Czy zrobiłam wszystko co mogłam? 14.12.10, 22:37
        Napisałam nieprecyzyjnie. 40-60 to były moje "naturalne" skurcze z jakimi zgłosiłam się na IP i jakie miałam do podania oksy. Po podaniu na początku niewiele się działo, tzn. nadal były takie same, ale po kolejnym zwiększeniu dawki w końcu doszły do 80-100. Tyle, ze nadal były krótkie, chociaż odstępy między nimi wynosiły góra minutę. Był taki moment, jak czekałam na cesarkę, że zaczęłam się bać, ze poród jednak ruszył i za chwile urodze chodząc po korytarzu. Czułam ogromny nacisk na kość łonową i takie rozpieranie w miednicy. No ale jak pisałam na chwilę przed cesarką rozwarcie nadal było tylko 5 cm.
        Aha. I nie wiem czy to ma znaczenie, ale ja w ogóle skurcze czułam tylko w obrębie miednicy, takie jakby ściskanie, a na brzuchu absolutnie nic.
        • madziab83 Re: Czy zrobiłam wszystko co mogłam? 14.12.10, 23:21
          Nie wiem jak to jest z tymi skurczami, ale takie, które na maxa czułam i rozkręciły mi poród to te dochodzące do 180 %.
    • czarna.czajka Re: Czy zrobiłam wszystko co mogłam? 14.12.10, 23:45
      Wiesz ja bym się KtG nie kierowała. Urodziłam wg tego ustrojtwa chyba siła woli bo skurczy nie było. 3 lekarzy i 2 położne usiłowały je znaleźć tymi mackami i nic nawet przy 9 cm. Nawet kiedy im głosno mówiłam TERAAZ. Były taki tycie jak przepowiadające, chociaż mnie bolały jak normalne;)
    • kotkowa Re: Czy zrobiłam wszystko co mogłam? 15.12.10, 09:45
      Na pewno zrobilas wszystko co moglas. Skoro rozwarcie doszlo w ciagu kilku godzin do 5, to na pewno byly to skurcze porodowe, wiec bardzo dobrze, ze pojechalas do szpitala. Ja tez mialam pewien niedosyt po cc, bo tak jak Ty jechalam z bardzo dobrym nastawieniem do porodu, pewna, ze urodze sn. Z resztą wiadomo, ze lekarze niechetnie robia cc, musi byc powod, zeby sie zdecydowali, wiec zaufaj im, ze trzeba bylo zrobic.
    • dolotka Re: Czy zrobiłam wszystko co mogłam? 15.12.10, 19:52
      tak :D
      Gratuluję, miałaś 2 w 1,dzielna z Ciebie Babka ;)
    • naana26 Re: Czy zrobiłam wszystko co mogłam? 18.12.10, 19:41
      A cóż mogłaś poradzić na takie rozwarcie?

      Ja miałam podawane końskie dawki oxy, najpierw 3 razy w różne dni, na sam koniec w 42tc taką pożądną po której wreszcie doszły upragnione skurcze. Strasznie chciałam rodzić sn, byłam wyedukowana i psychicznie przygotowana jak mało kto.
      Skurcze na ktg były na 90-100, długie, położna mówiła że książkowe, że będzie za chwilę poród jak nic.

      I co? Masaż szyjki, przebicie pęcherza, wszystko na marne - po 6 godzinach właśnie takich mocnych i bolesnych skurczy rozwarcie na palec, a szyjka ani drgnęła dalej. Miałam wrażenie że mi lekarka do 10 cm ręcznie ją rozciągnie, tak mnie męczyła ale nawet to zniosłam dzielnie bo tak chciałam sn. Jeszcze po 6 godzinach takich skurczy mówiłam lekarce że jak jest na palec, to nich mi te kroplówki podają, że ja poczekam, że w końcu się otworzy :) To się śmiały, że mogę tu i do 45 tygodnia ciąży stękać i się kurczyć ale taki urok szyjki i nic to nie da.

      Także żadne dawki oxy, żadne chodzenie, skakanie i wszystko co medycyna ma w zanadrzu nie ruszyło tej cholernej szyjki. A że moje dziecię przez taką szczelinę mogło co najwyżej łapkę wsadzić, a nie głowę - zrobili cc.

      I szczerze - cieszę się i drugie też chce cc :)

      Nawet na stole pytałam lekarza co z drugim porodem, to już wtedy powiedział, że druga będzie też cc, bo "szyjka w moim porodowym wyposażeniu ma funkcję wyłącznie dekoracyjną" :D
    • sabeena Re: Czy zrobiłam wszystko co mogłam? 19.12.10, 00:28
      Też zadawałam sobie to pytanie, bo też pojechałam z b.dobrym nastawieniem do porodu sn, miałam wskazania do cc od ortopedy, ale chciałam próbować urodzić naturalnie. Pierwsze nieregularne skurcze miałam od 4.30, wody odeszły mi o 6.30 rano, skurcze szybko zrobiły się regularne, dłuższe i rosła ich intensywność, na porodówkę zajechałam o 8.30 ze skurczami co kwadrans (najpierw zadzwoniłam na IP szpitala, w którym pracuje mój lekarz, z pytaniem kiedy przyjechać, przyjechałam tak jak mi powiedziano przez telefon - i dobrze, wtedy, kiedy ja rodziłam było takie obłożenie, że rodziłabym w innym mieście jakbym poczekała). Rozwarcie miałam cały czas na 1cm, szyjka długa i zamknięta. I tak zostało do samego końca, decyzja o cesarce zapadła o 19.30, przez większą część dnia miałam skurcze co 1-1,5 minuty, b.intensywne, miałam wrażenie, że nie ma między nimi przerw nawet. Zastanawiałam się potem, czy może dało się to jeszcze wytrzymać, żeby móc urodzić naturalnie, ale potem przestałam, zwłaszcza po rozmowie z moim lekarzem. Powiedział, że po kilkunastu godzinach porządnych skurczy rozwierających moja szyjka wyglądała tak samo, jak dwa dni wcześniej u niego na wizycie kontrolnej - długa, twarda, rozwarcie na 1 cm.
      Moja przyjaciółka moje żale o poród cc nie sn skwitowała stwierdzeniem, że w dawnych czasach mogłabym być jedną z tych kobiet co to albo umierają przy porodzie, albo ich dzieci umierają przy porodzie, albo i jedno, i drugie, więc żebym się cieszyła, że ten poród skończył się tak, jak się skończył.

      A, w międzyczasie - tzn. przez cały czas trwania porodu, pomimo tego, że bolało tak, że nie kontaktowałam, bardzo się cieszyłam, że rodzę, i lubię wspominać swój poród :) ale jeśli zdecyduję się na kolejne dziecko nie wiem, czy nie zdecyduję się od razu na cc.
      • ann.k Re: Czy zrobiłam wszystko co mogłam? 19.12.10, 15:46
        Dziękuję Ci za to co napisałaś. Wiesz, ja mam takie same wrażenia. Cały czas SN wspominam dobrze, pozytywnie, z uśmiechem i nie pamiętam już jak bolało. Natomiast CC wciąż tkwi jak koszmar. Kolejne dziecko chciałabym rodzić SN, ale też najpierw chciałabym się upewnić, ze żadne przeszkody w obrębie miednicy czy coś podobnego nie doprowadzi znowu do CC z zaskoczenia.
    • katarzynaoles Re: Czy zrobiłam wszystko co mogłam? 22.12.10, 11:34
      Uporządkujmy może nieco Pani wspomnienia z porodu: według mnie dotyczą onedwu zupełnie różnych spraw. Pierwsza to brak porządnej akcji skurczowej i w związku z tym rozwarcia, a drugie to to, co wpisano jako powód cc - czyli dysproporcję płodowo-miedniczną. Jedno ma niezbyt wiele wspólnego z drugim. Trudno powiedzieć, dlaczego nie miałą Pani mocniejszych skurczów - ja zresztą wcale nie jestem pewna, czy traktowałabym je jako porodowe - były krótkie (powinny mieć co najmniej 40 sek) i nieefektywne - do 4cm mówimy o I fazie I okresu porodu - jest ona inaczej nazywana fazą utajoną. Dopiero potem poród nabiera dynamiki. Nie byłam z Panią podczas porodu, dlatego mogę tylko przypuszczać, że być może dobrze dobrze byłoby wyciszyć akcję skurczową i pczekać aż sama na nowo się zacznie - wtedy często poród postępuje. Co do dysproporcji to trudno powiedzieć jaka jest budowa kanału rodnego, bo rozumiem, że zewnętrzne wymiary nie wskazywały na jakieś nieprawidłowości, a dziecko o wadze 4200 zwykle rodzi się zupełnie sprawnie jeśli wymiary miednicy są prawidłowe. Radziłabym zrobic zdjęcie rentgrnowskie miednicy i pokazać go dobremu diagnoście - będzie mógł ocenić, jak wygląda kanał rodny. Pozdrawiam serdecznie :)
Pełna wersja