Czy to prawda

03.01.11, 23:53
że doprowadzenie do konieczności użycia późnociągu traktowany jest jak błąd w sztuce lekarskiej? Zbyt póxno podjęto decyzje o cesarce, i była już niemożliwa i dlatego użyto późnociągu. Słyszałam, że odchodzi sie już od stosowania tego "przyjemnego" urządzenia.
    • mysza_myszynska Re: Czy to prawda 04.01.11, 09:36
      jak by nie było vacum jest mniejszą ingerencją niż cc, więc nie wiem, czy można go rozważać jako błąd w sztuce lekarskiej. Z tego co mi wiadomo, vacum używa się jak na dużo bardziej zaawansowanym etapie porodu, jak dziecko jest już zbyt nisko, żeby wydobywać je poprzez cc. Sama jestem ciekawa odpowiedzi Pani Kasi, mój pierwszy syn urodził się poprzez vacum właśnie.
      • milamala Re: Czy to prawda 04.01.11, 16:19
        No własnie stąd moje pytanie, bo jeśli dzieciątko już jest tak nisko, że nei da się zrobić cc to dlaczego czekano tak długo z podjęciem decyzji o cc. Czy właśnie to zwlekanie , naiwna wiara , że "będzie dobrze" albo czyjaś idea fix , że "wszystko musi być zgodnie z naturą" nie jest czasem tym błędem lekarskim o którym słyszałam.
        Bardzo chciałąbym znać odpowiedź kompetentnej osoby, bo może po prostu lepiej odrazu postawić sprawę jasno w szpitalu. Zeby w razie czego nei czekali aż będzie za późno.
        A tak w ogóle to wszystkim paniom wszem i wobec zycze tylko szczęśliwych i dobrych porodów naturalnych.
    • niuta_s Re: Czy to prawda 04.01.11, 10:23
      byłabym pierwszą która podpisze petycję żeby to urzadzenie wycofać z porodówek, jestem dość szczupłą osobą w trakcie porodu założono mi próżnociąg efekt -krocze, pachwiny, uda do połowy w stanie jakby mnie pobiła grupa kiboli jeden gigantyczny bolesny siniak, moje dziecko nie chciało się wstawić w kanał rodny użycie próżnociogu wręcz zaszkodziło córka cofnęła się przy skurczu i zmieniła pozycję na poprzeczną, zanikło jej też tętno - efekt dziecko reanimowano w ciężkim stanie przez kilka dób w inkubatorze.

      Teściowa (chirurg dzieciecy w znanym warszawskim szpitalu) przed porodem radziła żeby nie zgadzać się na użycie kleszczy czy próżnociągu, powikłania są tragiczne i często nie do naprawienia .
      co do użycia próżnociągu często pojawiają się krwiaki na mózgu (próżnociąg zasysa dziecku głowę w kanał rodny) większość ich się wchłania ale nie każdy, powiększające się krwiaki powodują ucisk mózgu usuwa się to operacyjnie...
      ostatnio dość sporo artykułów pojawia się o skutkach użycia kleszczy nawet wpłacałam kasę na konto ludzi którzy muszą zooperować dziecko bo po użyciu kleszczy rozerwno dziecku w ręce nerwy. koszt operacji 80 000 musi być wykonana jak najszybciej w polce czeka się na taki zabieg 2-3 lata kolejce. zdaje się że takich przypadków jest sporo, skutki tragiczne, dziecku zostaje bezwładna ręka jeśli ma gorzej sytuowanych rodziców...

      wydawało by się że w obecnych czasach gdy postęp w medycynie jest daleki, kobieta idąc rodzić dziecko wraca ze szpitala z zdrowym dzieckiem, niestety w Polskich szpitalach, liczy się odebrany i odfajkowany poród przez pochwowy, a w jakim stanie jest dziecko!? kogo to obchodzi... na pewno nie lekarza który poród odbierał

      osta
      • niuta_s kilka art z emetro 04.01.11, 10:28
        www.emetro.pl/emetro/1,85648,8807754,Lekarz_uszkodzil_dziecko__bo_porod_mial_byc_naturalny.html
        www.emetro.pl/emetro/1,85648,8812727,Ideologiczne_sily_natury.html

        www.emetro.pl/emetro/1,85648,8807755,Lepsza_cesarka_niz_chore_dziecko.html
        • seductivebarry1981 Re: kilka art z emetro 04.01.11, 13:55
          to jakaś paranoja. dzięki za te linki, włos się jeży na głowie po prostu.
          • milamala Re: kilka art z emetro 04.01.11, 16:01
            Mnie też sie włos zjeżył na głowie. My tak bezkrytycznie wierzymy, ze wszystko lepsze niż oepracja cc, a jacys obłąkani ludziee mają ideologie pt. za wszelką cenę poród naturalny a co bedzie potem to ich nic nie interesuje.
            Niech mnie pokroją całą, niech sie znęcają nade mną, niech mnie zabiją, ale chce żeby moje dziecko urodziło sie zdrowe.
            Mam nadzieje, że mam prawo nie wyrazić zgody na kleszcze lub późnociąg.
        • kaeira Re: kilka art z emetro 04.01.11, 16:42
          Te artykuły są wyjątkowo źle napisane, historie tam opisane nie dają pewności, że uszkodzenie nerwu jest wynikiem błędu lekarza, a tym bardziej że są spowodowane niepodjęciem decyzji o CC (może tak jest, wcale nie twierdzę, że nie, ale artykuł daje za mało faktów - dlatego tytuł artykułu jest mocno naciągany. )

          Dystocja barkowa jest trudną komplikacją porodu, występującą raz na ok 200 porodów, i zwykle nie jest wynikiem błędu ani zaniedbania. (choć zdecydowanie częsciej występuje właśnie przy zastosowaniu proznociągu czy kleszczy.
          Ale prewencyjne CC zaleca się tylko matkom, u ktorych ta komplikacja wystąpiła w poprzednim porodzie oraz ewentualnie matek z cukrzycą i jednocześnie bardzo dużą szacowaną waga płodu.
          • patoga Re: kilka art z emetro 04.01.11, 17:49
            W moim wypadku żaden z lekarzy nie wspomniał o CC przy drugim dziecku. Pierwsza córa urodziła się z porażeniem splotu barkowego. Może nie była specjalnie duża bo 4 kg. Przy porodzie zastosowano "tylko" chwyt Kristellera. Szczęście że druga córa mniejsza i obyło się bez wspomagaczy.
          • katarzynaoles Re: kilka art z emetro 05.01.11, 00:31
            Dzięki za głos, bo gdybym ja napisała, że artykuły są niewiarygodne to pewnie forumowiczki uznałyby mnie za stronniczą. Wyjątkowo mało faktów, wrzucanie do jednego worka opisów normalnie stosowanych, i zwykle nieszkodliwych, procedur z tymi, które nie powinny być stosowane i pochopne wyciąganie wniosków. Wkurza mnie takie dziennikarstwo nastawione głównie na budzenie emocji bez specjalnego oglądania się na obiektywizm. Być może autorka ma rację wyciągając takie a nie inne wnioski - ale z jej artykułu wcale to nie wynika...
    • katarzynaoles Re: Czy to prawda 05.01.11, 00:54
      Zastosowanie próżnociągu lub kleszczy jest rozwiązaniem w trudnej sytuacji położniczej - wtedy, kiedy nie ma czasu lub możliwości na inne zakończenie porodu. Nie można powiedzieć, że zabiegowe ukończenie porodu jest błędem w sztuce - bo czasem jest (wtedy, kiedy były wcześniej poważne przesłanki co do tego, że poród sn może się nie udać i zlekceważono je) a czasem nie. Dlatego, żeby ocenić celowość postępowania medycznego trzeba rozpatrywać poszczególne przypadki. Nie w każdej sytuacji cc jest lepszym rozwiązaniem - np. kiedy dziecko jest już bardzo nisko w kanale rodnym bezpieczniej jest wydostać je "dołem". Nie zawsze też da się przewidzieć wszystko, co może się zdarzyć podczas porodu, a porody z komplikacjami, które kończą się zabiegowo zawsze obarczone są większym ryzykiem niż te fizjologiczne - cięcia także. Prawdą jest, że obecnie uważa się, że przeprowadzenie cc jest rozwiązaniem z wyboru w sytuacji "albo kleszcze (próżnociąg) albo cc" ale nie zawsze jest taki wybór. Pozdrawiam :)
      • niuta_s Re: Czy to prawda 05.01.11, 09:35
        nie będę polemizowała nad jakością artykułów może pisali je znajomi ludzi których dotknęła taka sytuacja,
        W polsce się nie mówi o skutkach takich traumatycznych porodów, nikt też nie ponosi za nie odpowiedzialności, skandalem dla mnie jest że ludzie szukający pomocy po partactwie lekarzy w PL muszą wyjeżdżać poza granicę kraju bo tam dostaną na czas pomoc...
        a szpital/lekarz który doprowadził do sytuacji nie ponosi ŻĄDNEJ konsekwencji.
        Moja przyjaciółka rodziła w Norwegi, w jej przypadku popełniono błąd - lekarz trochę za późno zdecydował o CC, to szpital później prowadził jej sprawy pośredniczył w konsultacjach, ponosił koszty dojazdów do innego miasta a później rekonwalescencji...
        w PL lekarze najwięcej szkodzą na porodówkach, a kobiety z powikłaniami jak najszybciej pozbywa się ze szpitala, bo po co komu taki "kłopot".

        na koniec podlinkuje jeszcze jeden artykuł, pewnie też dla Pań mało wiarygodny, ale mnie marzy się w polsce taka "lapońska" porodówka

        www.emetro.pl/emetro/1,85648,8841834,W_Laponii_rodzi_sie_lepiej_niz_w_Polsce.html
        • katarzynaoles Re: Czy to prawda 05.01.11, 11:54
          Nie rozumiem co miałoby nie być wiarygodne w opisie tego jak mogą wyglądać porody?Proponuję analizę fragmentów zalinkowanego artykułu.

          Kobieta "dwa tygodnie po terminie zmuszana była do porodu siłami natury w jednym z warszawskich szpitali" - dla mnie w podtekście jest: mieli zrobić jej cięcie bez gadania, bo przecież już 2 tygodnie po TP. A kawałek dalej o pięknym porodzie w Finlandii: "Choć syn urodził się dwa tygodnie po terminie, bez problemów przeszłam przez poród naturalny". No i bardzo chciałabym słyszeć, co mają do powiedzenia Polki, kiedy w trakcie porodu ktoś powiedziałby się im, żeby się ubrały i poszły na spacer, bo skurcze coś słabe :).
          Irlandzki super poród (wcale nie kpię) został zakończony zabiegiem - użyto kleszczy. Czy w dyskusji, która toczy się w tym wątku od wczoraj nie ma przypadkiem sugestii, że wszystko lepsze niż ten barbarzyński zabieg?
          W opisie udanego, w ocenie mamy, porodu w Oslo mówi ona: "Poród odbierają położne - lekarze zjawiają się tylko w razie kłopotów. Gdy rodził się Olaf, położne stwierdziły po 12 godzinach, że nie urodzę naturalnie, i wezwały lekarzy. Ci zdecydowali się na cesarskie cięcie." Na naszym forum nietrudno znaleźć wątki pełne oburzenia, że ktoś męczył się ileś godzin ale w końcu przyszedł lekarz i zadecydowano o cc. Już wyobrażam sobie oskarżenia, które też nieraz tu padały, że to na pewno dlatego, że polskie położne niedouczone i trzeba im dawać w kieszeń, żeby w ogóle zauważyły rodzącą. I jeszcze cytat: "W Norwegii nie ma cesarskich cięć na życzenie, robi się je w wyjątkowych sytuacjach". To jak, chciałyby Panie, żeby było jak w Norwegii?
          Całkowicie się zgadzam, że sprawa odpowiedzialności za to, co dzieje się w Polsce w opiece medycznej pozostawia wiele do życzenia. I mają rację ci, którzy mówią, że na naszych porodówkach przydałoby się dużo więcej życzliwości, zrozumienia i akceptacji a chamstwo powinno być całkowicie wykluczone i piętnowane.
          To po stronie służby zdrowia. A po stronie rodziców? Składka ZUS?
          Nie da się, moim zdaniem, zmienić obrazu położnictwa w Polsce nie wkładając w to wysiłku z obydwu stron. I ja też marzę, żeby było jak w Laponii :)

          • plmagmat Re: Czy to prawda 05.01.11, 22:57
            Zgadzam się z Panią Kasią. Uogólnianie, że w Polsce wszystkie porodówki są be, jest niesprawiedliwe.
            Z autopsji mogę powiedzieć, że u mnie nie było żadnego problemu z wykonaniem cc, mimo że chwilę wcześniej miano mnie odesłać na oddział (miałam wywoływany poród z powodu PIH-u)! Gdy córeczce zaczęło zanikać tętno przy skurczach to zaraz zabrano mnie na salę operacyjną.
            Znam wiele relacji z porodów, tych dobrych i tych trochę tragicznych, związanych właśnie z wyrwaniem splotu barkowego! Dlatego trzeba szukać dobrych szpitali, poczytać opinię innych, popytać się. Może nasze głosowanie nogami da niektórym do myślenia!
            Swoją droga z tego co wiem, to chyba najczęściej dochodzi do tego po zaklinowaniu się dziecka w kanale rodnym. Nie wiem na ile to prawda, może pani Kasia to zweryfikuje.
            ---------------
            Pozdrawiam
            Magda K.
            • katarzynaoles Re: Czy to prawda 06.01.11, 12:58
              To prawda - i sytuacja, w której dziecko źle wstawia się do kanału rodnego albo, co gorsza, w nim utknie związana jest, według mnie, z trzema głównymi przyczynami - brakiem aktywności mamy podczas porodu i brakiem wiedzy personelu medycznego jak można zadziałać niezabiegowo żeby zmienić sytuację oraz z nieuzasadnionymi interwencjami podczas porodu. I trzeba tu powiedzieć, że wina nie leży tu zawsze po stronie służby zdrowia - często to rodzące odmawiają współpracy albo są po prostu roszczeniowe (proszę nie mylić z domaganiem się przestrzegania praw pacjenta - to dwie różne rzeczy). Trzeba też jasno powiedzieć sobie, że zawsze - pomimo przestrzegania wszystkich zasad - możliwe jest niepowodzenie położnicze. Takie jest życie po prostu - ludzie giną lub tracą zdrowie w różnych okolicznościach - i położnictwo nie jest tu wyjątkiem, po prostu nie ma możliwości osiągnięcia 100% powodzenia w żadnej dziedzinie. Oczywiście życzę, aby żadna z nas nie musiała doświadczać tej prawdy osobiście. Pozdrawiam :)
              • lilabe1 Re: Czy to prawda 06.01.11, 14:28
                Przewspaniała wypowiedź :) Dziękuję.
              • niuta_s tu trochę zaprotestuję 06.01.11, 15:42
                w przypadkach mi znanych z najbliższego otoczenia wiem że porody kończone zabiegowo, np koleżanka po 32 godzinach porodu na oxy nie miała już siły wpspółpracować, ja po 21 godzinach porodu 3 skokach ciśnienia byłam tak nafaszerowana lekami i oxytocyną że traciłam
                swiadomość po podłączeniu próżnociągu nastąpiła rzucawka,

                piszę Pani pięknie o aktywności w trakcie porodu etc - co 2-gi wątek na tym forum jest o tym że zmusza się kobiety do porodu w pozycji leżącej, zmusza do leżenia na łóżku... że się je nacina, przerażone ciężarne które czytają o cudzych pięknych porodach, a później opowiadają o koszmarach własnego, co więcej jeszcze się robi na nie nagonki że straszą inne...
                czymże ja pacjent jestem do kwestionowania procedur które stosuje lekarz w trakcie porodu, skąd mam wiedzieć że trakcie badania kłamie i zleca zrobienie czegoś co jest nieuzasadnione, bo mu się śpieszy zejść z dyżuru.

                niedawno był tu dość burzliwy wątek apropos opłacania położnych, wśród moich znajomych o pięknych porodach słyszałam tylko od koleżanek które opłacały wszystkie możliwe fajerwerki. Ta sama położna dziewczynie z ulicy powiedziała że nie ma czasu na głupoty to poród nie zabawa, a mojej znajomej przynosiła piłki, masował plecy, przyniosła nawet gazetę do poczytania.

                dziwi się Pani roszczeniowej postawie pacjentek!? ja wcale, mnie lekarz może przyjść do urzedu nawymyślać, a jak przychodzę do niego to mam się potulnie jak trusia na wszystko zgadzać? skoro ktoś nie ma dla mnie szacunku dlaczego ja mam mieć dla niego?
                Lekarze dziś to mocno uprzywilejowana kasta, nawet sobie Pani nie zdaje sprawy jak trudno znaleść lekarza biegłego - który w procesie cywilnym świadczyłby przeciwko koledze po fachu, w innych krajach nie ma takich problemów a tu - rączka rączkę myje. Partacz kryje partacza..

                Któraś z Pań pisze o świadomym wyborze szpitala - orydynator porodówki szpitala w którym rodziłam tuż przed moim porodem dostał Anioła fundacji Rodzić po ludzku, a szpital 2albo 3 miejsce najlepszych - cóż to za wybór mój poród to rzeźnia z winy lekarza narażenie życia mojego i dziecka...
                • araceli Re: tu trochę zaprotestuję 08.01.11, 21:49
                  Podpisuję się po Twoimi słowami Niutko. Niestety różowo nie jest a na koniec i tak winę za wszystko zwala się na te 'straszące' pacjentki :/
              • plmagmat Re: Czy to prawda 06.01.11, 21:50
                Ja znam jeszcze jedną możliwą przyczynę: upieranie się przy porodzie fizjologicznym mimo wskazań do cc, gdzie wskazaniem była wielkość płodu (dziewczynka ważyła 4700). Ale jak pisałam nie jest to regułą, chociaż odpowiedzialnych za to co się stało rozstrzelałabym na miejscu rodziców!
                ---------------
                Pozdrawiam
                Magda K.
              • milamala Re: Czy to prawda 07.01.11, 15:05
                Tez mam pytania odnośnie przyczyn zlego wstawienia dziecka do kanału rodnego. Nie wiem co prawda jaka jest rola personelu medycznego, paniKasia wie to najlepiej. Bardziej mnie interesuje to "odmawianie współpracy".
                Troche mnie nawet oburzyło. Co to znaczy, że kobieta , która rodzi odmawia współpracy. Każdy kobieta (zakładam, że zdrowa psychicznie) idzie na porodówkę żeby urodzić i niczego bardziej na świecie nie pragnie jak tego żeby urodzić.
                I co? I odmawia współpracy? Oświadcza: to ja juz nei będę rodzić? Znudziło mi się. Nie jest tak fajnie jak myslałam. Zabieram zabawki i wychodze z piaskownicy.
                Chyba nie za bardzo prawda?
                Będe pierworódką, nie wiem jak zachowują się kobiety, pewnie każda zachowuje się inaczej. Ale jesli kobieta nie chce rodzić (odmawia współpracy) to nie zachodzi w ciąże, albo jej nie donasza.
                W przeciwnym razie zakładam, że chce urodzić.
                Jesli "odmawia tej współpracy" to musi być jakaś przyczyna. Nie wiem jak to jest ale domyslam sie, że po 30tu godzinach porodu można nie miec siły. Ja mam astmę. Nie wiem, może strace oddech (mam nadzieje, że nie) . I ktoś mi powie, że odmawiam współpracy, bo sobie wymyśliłam atak astmy?
                Nie podoba mi sie to słowo "odmowa współpracy".

                Co do postawy roszczeniowej. Nie wiem jak kobiety sie zachowuje, zakładam, że pewnie nie najfajniej. Pewnie krzyczą, wyją z bólu, mają dość wszystkiego, błagają o cesarkę itp. Ale czy to takie dziwne i rodzczeniowe? Kobieta podczas porodu jest bezradna, słaba, obolała i od innych zależna. Niewiele moze sama o sobie zdecydować. Czy ak próbuje jednak troche zaznaczyć swoją podmotowość to odrazu roszczeniowa?

                • katarzynaoles Re: Czy to prawda 07.01.11, 21:20
                  milamala napisała:

                  > Troche mnie nawet oburzyło. Co to znaczy, że kobieta , która rodzi odmawia wspó
                  > łpracy. Każdy kobieta (zakładam, że zdrowa psychicznie) idzie na porodówkę żeby
                  > urodzić i niczego bardziej na świecie nie pragnie jak tego żeby urodzić.
                  > I co? I odmawia współpracy? Oświadcza: to ja juz nei będę rodzić? Znudziło mi s
                  > ię. Nie jest tak fajnie jak myslałam. Zabieram zabawki i wychodze z piaskownicy
                  > Chyba nie za bardzo prawda?

                  Proszę wybaczyć szczerość, ale uśmiechnęłam się czytając ten fragment - bo teksty, które Pani przytacza to po prostu klasyka i każda z nas słyszała je wielokrotnie. I to dosłownie tak, jak je Pani napisała:). Na pewnym etapie porodu to, że mama mówi, że już dalej nie rodzi, albo oświadcza, że jeszcze jeden skurcz i umrze jest bardzo pozytywnym objawem, bo świadczy o tym, że kończy się pierwszy okres porodu i organizm włącza mechanizmy, które mają spowodować pełną mobilizację sił do parcia. I wtedy takie słowa są przyjmowane są z pełnym zrozumieniem, a nawet radością. Natomiast jeśli mama "nie rodzi" od wejścia na salę porodową to już zupełnie co innego.

                  > Będe pierworódką, nie wiem jak zachowują się kobiety, pewnie każda zachowuje si
                  > ę inaczej. Ale jesli kobieta nie chce rodzić (odmawia współpracy) to nie zachod
                  > zi w ciąże, albo jej nie donasza.
                  > W przeciwnym razie zakładam, że chce urodzić.

                  Byłoby pięknie, gdyby miała Pani rację.

                  > Jesli "odmawia tej współpracy" to musi być jakaś przyczyna. Nie wiem jak to jes
                  > t ale domyslam sie, że po 30tu godzinach porodu można nie miec siły. Ja mam ast
                  > mę. Nie wiem, może strace oddech (mam nadzieje, że nie) . I ktoś mi powie, że o
                  > dmawiam współpracy, bo sobie wymyśliłam atak astmy?

                  Zapewne zawsze jest jakaś przyczyna. I jeśli kobieta już w ciąży szuka kontaktu z osobami, które jakoś mogą ją wesprzeć, rozmawia, bierze udział w zajęciach szkoły rodzenia to zazwyczaj udaje się ją do porodu przygotować i jakoś wpłynąć na tę przyczynę - bo najczęściej można już przed porodem zorientować się, co może danej osobie sprawiać kłopoty. Nie sądzę, żeby było wiele osób wśród personelu, które nie biorą pod uwagę zmęczenia rodzącej czy, tym bardziej, jakiś jej ograniczeń fizycznych. Dlaczego Pani zakłada, że brak nam zwykłych ludzkich odruchów?

                  > Nie podoba mi się słowo "odmowa współpracy"

                  A jak nazwałaby Pani inaczej postawę: "cieszcie się, że do was przyszłam i zróbcie tak, żebym urodziła - a jak, to mnie nie obchodzi, w każdym razie nie mam zamiaru się specjalnie angażować"? Zapewniam, że na niezbyt wielkiej porodówce przynajmniej raz na tydzień trafia się taka rodząca...

                  > Co do postawy roszczeniowej. Nie wiem jak kobiety sie zachowuje, zakładam, że p
                  > ewnie nie najfajniej. Pewnie krzyczą, wyją z bólu, mają dość wszystkiego, błaga
                  > ją o cesarkę itp. Ale czy to takie dziwne i rodzczeniowe?

                  A czy ja napisałam, że to właśnie rozumiem przez "roszczeniową postawę"? I kto powiedział, że opisane przez Panią zachowania uważamy za "dziwne"?

                  >Kobieta podczas porodu jest bezradna, słaba, obolała i od innych zależna. Niewiele moze sama o sobie zdecydować. Czy ak próbuje jednak troche zaznaczyć swoją podmotowość to od razu roszczeniowa?

                  A ja myślę, że kobieta podczcas porodu jak najbardziej może o sobie decydować, a i zależna bywa w różnym stopniu. Jeśli wie, że lubi decydować o tym, co się z nią dzieje, to niech włoży nieco wysiłku w znalezienie takiego miejsca do porodu, gdzie ma na to największe szanse. Albo niech się nastawi na walkę o swoje w razie czego. Ale zwykle kiedy radzę pojechać do odleglejszego szpitala, w którym są większe szanse na taki poród, jaki sobie kobieta wymarzyła to słyszę "eee, nie 70 km to za daleko...". Ale gdyby ci sami rodzice mieli pojechać 70km do salonu samochodowego po nowe auto to pewnie nie byłoby problemu?

                  Naprawdę, niech mi Pani wierzy, że tak, jak rodzące mogą opowiadać, co je złego spotkało od położnych i lekarzy tak samo my mamy sporo różnych historii do opowiedzenia. Nie raz na własnej skórze odczułam jak trudna może być praca z ludźmi i nie raz nie spałam po nocach, bo ktoś mnie tak niedobrze potraktował. To działa w obie strony, proszę mi wierzyć. Ale czy wobec tego mam przestać lubić swoje podopieczne i przestać życzliwie o nich myśleć?


                  • milamala Re: Czy to prawda 09.01.11, 01:01
                    Pani Kasiu, Pani lepiej wie. Ja nawet jeszcze nie rodziłam. Ale tak szczerze, czy az tak dużo pojawia sie na porodówce szalonych pań, które nie chcą rodzić od wejścia na nią?
                    Na pewno są różne szalone kobiety o trudnych charakterach, które ma sie ochotę zdzielić po buzi, ale tak jest wszędzie, personel jest różny, pacjenci są różni. Nigdzie nie ma ideałów nigdzie. To jest świat a nie raj.
                    Jak personel oczekuje idealnego pacjenta, to ja się zastanawiam na ile to jest profesjonalizm. Ludzie są różni i oczekiwanie, że będą tylko fajni jest dość nierealne.

                    Mnie raczej interesuje dlaczego po np. 30 godzinach personel nei podejmuje decyzji o cc tylko masakruje kobiete kleszczami.
                • timme Re: Czy to prawda 13.01.11, 22:13
                  milamala napisała:

                  Jesli "odmawia tej współpracy" to musi być jakaś przyczyna. Nie wiem jak to jes
                  > t ale domyslam sie, że po 30tu godzinach porodu można nie miec siły. Ja mam ast
                  > mę. Nie wiem, może strace oddech (mam nadzieje, że nie) . I ktoś mi powie, że o
                  > dmawiam współpracy, bo sobie wymyśliłam atak astmy?
                  > Nie podoba mi sie to słowo "odmowa współpracy".

                  Ja myślę, że kobieta też odmawia tzw. współpracy jak się traktuje jak worek ziemniaków, nie informuje, czasem poniża itd. Nawet jak się ma dobre chęci, a na wstępie się na coś takiego trafi, to się odechciewa wszystkiego i w pewnym momencie siada cierpliwość i psychika.
          • kropkaa Re: Czy to prawda 06.01.11, 13:00
            Pani Kasiu! W tym zwięzłym poście mieści się to, o czym forumki piszą dziennie kilkadziesiąt razy. Lapidarnie, mądrze; wspaniała wypowiedź!
          • araceli Re: Czy to prawda 08.01.11, 21:46
            A ja się z panią pozwolę nie zgodzić. Rozumiem, że jako troskliwą położną bolą Panią złe opinie o lekarzach i położnych ale nie sądzę, żeby była Pani ślepa na to co się dzieje i nie mówię o 'życzliwości' personelu.

            Błędy lekarskie są w Polsce bardzo częste i niezwykle trudne to udowodnienia. Wszyscy zasłaniają się tym co Pani pisze 'przecież nie wiadomo, że x spowodowało y', 'przecież nie wiadomo, że gdyby zrobiono co innego to były inny efekt'. Jassssnne... uczeni lekarze w takich sprawach nagle nic nigdy nie wiedzą.

            Ja się nie boję użyć ostrych słów. W waŧku obok kobieta rodziła 34h. BŁAGAŁA lekarza o cesarkę. I co? Jaki iloraz inteligencji trzeba mieć, żeby dojść do wniosku, że wycieńczona wielogodzinnym porodem kobieta NIE JEST W STANIE normalnie urodzić bez traumy? A gdyby ten poród ruszył to co? Gdyby nie była w stanie przeć to kleszcze/próżnociąg i masakrujemy matkę? Ile inteligencji trzeba mieć, ile wiedzy i ile zdrowego rozsądku żeby zadecydować o cięciu WCZEŚNIEJ? Czy ślepe parcie na poród SN ma jakiekolwiek uzasadnienie logiczne?

            Czy gdyby w Polsce dało się normalnie pociągnąć personel medyczny do odpowiedzialności takie sytuacje miałyby miejsce? A może ktoś 2 razy by się zastanowił?
            • milamala Re: Czy to prawda 09.01.11, 00:54
              Araceli napisała
              "W waŧku obok kobieta rodziła 34h. BŁAGAŁA lekarza o cesarkę. I co? Jaki iloraz inteligencji trzeba mieć, żeby dojść do wniosku, że wycieńczona wielogodzinnym porodem kobieta NIE JEST W STANIE normalnie urodzić bez traumy? A gdyby ten poród ruszył to co? Gdyby nie była w stanie przeć to kleszcze/próżnociąg i masakrujemy matkę? Ile inteligencji trzeba mieć, ile wiedzy i ile zdrowego rozsądku żeby zadecydować o cięciu WCZEŚNIEJ? Czy ślepe parcie na poród SN ma jakiekolwiek uzasadnienie logiczne?"

              Towarzyszy mi dokładnie takie same uczucie. Nie jest to pocieszenie, ale w innych krajach nie jest lepiej. Ja będę rodzić w Holandii , a tam jest pod tym względem jeszcze gorzej. Przeczytałam wczoraj tu na forum smutny opis porodu w Holandii, maltretowali dziewczynę ileś tam godzin, wyło o cesarkę, bo ona sama jeszcze przed ciążą wiedziała, że ma budową utrudniającą przedostanie się dzidziusia przez kanał rodny. Nie dali jej znieczulenia, choć błagała, nie posłali na cesarke, potraktowali późnociągiem, ale bez efektu, a potem na koniec kleszczami zmasakrowali. Po porodzie sku... pogratulowali jej , że taka dzielna była.I to było w Holandii.

              Każdy chory sam musi zdecydować czy wyraża zgode na taki czy inny zabieg, generalnie przed każdym zabiegiem jest dokładnie badany, informowany o stanie zdrowia itp. tylko kobieta rodząca traci wszelkie prawa pacjenta. I tak jest niestety nie tylko w Polsce.

    • kotkowa Re: Czy to prawda 05.01.11, 12:28
      No niestety po proznociagu i kleszczach jest na pewno statystycznie wiecej komplikacji u dziecka, niz po cc. Ale zgadzam sie z pania dr, ze trzeba ocenic kazda sytuacje - na pewno pierwszenstwo powinno miec cc przed proznociagiem czy kleszczami, ale pod warunkiem, ze wczesniej wiadomo, ze porod bedzie sie komplikowal, albo jest tego duze prawdopodobienstwo. Zdarza sie przeciez, ze jest za pozno na cc, a komplikacje pojawia sie dopiero, gdy dziecko wstawilo sie juz w kanal. Trzeba ocenic kazda sytuacje osobno.
      • dmuchawcelatawce Re: Czy to prawda 16.01.11, 02:14
        Katkowa zgadzam się z Tobą całkowicie. Jestem za taką idealną ciążą i porodem, przed którym kobieta dokładnie jest badana i podczas którego to badania ew. nieprawidłowości mogą wyjść i wtedy proszono by przyszła mamę o ew. decyzje w razie pierwszych komplikacji - czy próbuje sn (w towarzystwie ew. późnociągu i kleszczy) czy woli cc.
        Czy to tak dużo?
    • timme Re: Czy to prawda 13.01.11, 23:23
      A tak w ogóle to jeszcze napiszę, że jak się czyta o takich sytuacjach i to jeszcze odzywa się cała lawina postów tego typu, to tym co dzieci nie mają , a o nich myślą, to się odechciewa wszystkiego.Jak sobie pomyślę, że mam mieć jakąś traumę całe życie, że ma mnie ktoś uszkodzić, że dziecko może być uszkodzone, może być potem niepełnosprawne, ile może mnie to kosztować nerwów, bólu duszy itd., to naprawdę nie ma co się dziwić , że część kobiet albo na dziecko się nie decyduje albo ta część, która ma za sobą takie doświadczenia, dziękuje za kolejne.
      Pani Kasia pisze o braku współpracy rodzącej, tylko szkoda, że standardem nie jest dostęp do znieczulenia, bo wtedy ta współpraca pewnie układałaby się dużo lepiej w wielu wypadkach.
      Współpraca by się układała lepiej, gdyby pacjentki traktować jak ludzi, zapewnić im intymność, poszanowanie itd. Nie rodziłam, ale leżałam na urologii. To taki pokrewny pod tym względem nieco odział i to jak lekarze traktują pacjentki, to jest skandal chwilami.Z resztą facetów na urologii traktują tak samo.Anestezjolog przed operacjami robi ogólne zebranie pacjentów płci męskiej i żeńskiej, a potem przy wszystkich się pyta dwudziestoletniego chłopaka o jego problemy z sikaniem itd. Pielęgniarki pacjentkę z depresją nazywały bez ogródek " ta psychiczna".
      Generalnie leżąc tam, miałam wrażenie, że dla niektórych lekarzy praca na tym oddziale, to super okazja do poniżania innych i dowartościowywania się czyimś kosztem. Gdybym trafiła na taki personel na porodówce, to niestety, ale w takich warunkach nie wyobrażam sobie żadnej współpracy.Uważam, że zamiast głosić tezy, iż zmasakrowane fizycznie i psychicznie kobiety oraz ich połamane dzieci z krwiakami itd. są min. wynikiem braku współpracy rodzącej, to lepiej by było odpowiednio karać personel medyczny za olewacie podejście do rodzących,za poniżanie ich, za podawanie oxy i innych środków bez przyczyny celem "odfajkowania" porodów, za męczenie rodzących po 30 godzin, choć można podjąć decyzje wcześniej o cc itd.Odpowiednie kary szybko by zmobilizowały personel do normalnego zachowania i odpowiedzialności za swoje czyny i za swoje zachowanie.

      • araceli Re: Czy to prawda 14.01.11, 09:02
        timme napisała:
        > Uważam, że zamiast głosić tezy
        > , iż zmasakrowane fizycznie i psychicznie kobiety oraz ich połamane dzieci z kr
        > wiakami itd. są min. wynikiem braku współpracy rodzącej, to lepiej by było odpo
        > wiednio karać personel medyczny za olewacie podejście do rodzących,za poniżanie
        > ich, za podawanie oxy i innych środków bez przyczyny celem "odfajkowania" poro
        > dów, za męczenie rodzących po 30 godzin, choć można podjąć decyzje wcześniej o
        > cc itd.Odpowiednie kary szybko by zmobilizowały personel do normalnego zachowan
        > ia i odpowiedzialności za swoje czyny i za swoje zachowanie.

        Powiem dobitnie - personel medyczny w kwestii kultury pracy nie różni się dla mnie niczym od innych zawodów. Rozumiem, że w medycynie wiele kwestii jest płynnych i wiele decyzji może być dyskusyjna, ale gdybym ja odezwałabym się tekstem, które słyszały np. moje koleżanki od położnych czy lekarzy w czasie porodu to po prostu zostałabym zwolniona dyscyplinarnie z pracy. Personel medyczny pod tym względem jest poza prawem.
        • dmuchawcelatawce Re: Czy to prawda 16.01.11, 02:07
          Niestety.
      • agaguru Re: Czy to prawda 28.01.11, 10:58
        timme napisała:

        > Pani Kasia pisze o braku współpracy rodzącej, tylko szkoda, że standardem nie j
        > est dostęp do znieczulenia, bo wtedy ta współpraca pewnie układałaby się dużo l
        > epiej w wielu wypadkach.

        Tak i konczyla na uznanych tu za barbarzynskie narzedziach, bo znieczulenie porod spowalnia, rodzaca wyluzowana lezy, dziec musi byc monitorowany itd.
        Vacum i kleszcze sa barbarzynskie i niebezpieczne, ale z wiekszosci statystyk i ''opowiesci z zycia wzietych'' wynika, ze te narzedzia sa glownie uzywane przy medykalizowanych porodach i tu w przypadku Pl poloznictwa to bledne kolko. Od pierwszej wizyty wiekszosc babek idzie na L4 traktowana przez sama siebie i lekarza jako ''chora'', przelezy 9mc no ewentualnie jakies spacerki a porod to przeciez mega wysilek fizyczny i jakby nie bylo kondycja i miesnie sa potrzebne i jak po 9mc relaksu taka moze zniesc 30h porod? A w sumie to nawet nie wiem co to 30h porod...od pierwszego skurczu, od odejscia czopa???? i tak kobitka z 1cm rozwarcia czy po 3 skurczach leci do szpitala, chociaz jeszcze nie rodza ale dr powiedzial, ze jak beda skurcze ma przyjsc. I tak moglaby chodzic 2tyg z tym 1cm i co sie dziwic lekarza, ze po 12h zaczynaja kaskade interwencji?i co sie dziwic babeczce, ze sie nie rusza jak jest popodlaczana do oxy, ktg i tak juz od 12h? Konczy sie kleszczami i wszyscy sa winni dr, ze nie zrobil cc, rodzaca, ze nie wspolpracowala a cierpi dziecko.
        • niuta_s Re: Czy to prawda 28.01.11, 22:04
          agaguru napisała:
          I tak moglaby chodzic 2tyg z ty
          > m 1cm i co sie dziwic lekarza, ze po 12h zaczynaja kaskade interwencji?i co sie
          > dziwic babeczce, ze sie nie rusza jak jest popodlaczana do oxy, ktg i tak juz
          > od 12h? Konczy sie kleszczami i wszyscy sa winni dr, ze nie zrobil cc, rodzaca,
          > ze nie wspolpracowala a cierpi dziecko.

          tu nie do końca masz rację w polce głównie przyśpieszaczami kończy się ciąże patologiczne, ja miałam nadciśnienie i gestoze, mimo użycia próżnociągu i tak wylądowałam na stole operacyjnym, i poród zakończył się CC.
          wiekszość kobiet z wadami wzroku, dostaje wskazanie skrócenie fazy parcia, tak samo bywa przy cukrzycach ciążowych. będziesz wtedy polemizowała z lekarzem? zarzucisz mu że się nie zna i naraża dodatkowo dziecko lub Ciebie?
          nie będę polemizowała co do l4, bo z tym masz rację, kobiety tego nadużywają, i te które naprawdę potrzebują - czyt. muszą, jak tak to napisałaś relaksować się przez 9mcy (a tak naprawdę walczą żeby utrzymać swoją ciąże choćby 1 tydzień dłużej) traktowane są jak wszystkie- czyli wyłudzacz-ki. szkoda, bo przecież ciąża zdrowo prowadzona - to nie choroba, jak powiedziała pewna Pani Minister....
          • agaguru Re: Czy to prawda 30.01.11, 00:14
            niuta_s napisała:


            > tu nie do końca masz rację w polce głównie przyśpieszaczami kończy się ciąże pa
            > tologiczne, ja miałam nadciśnienie i gestoze, mimo użycia próżnociągu i tak wy
            > lądowałam na stole operacyjnym, i poród zakończył się CC.
            > wiekszość kobiet z wadami wzroku, dostaje wskazanie skrócenie fazy parcia, tak
            > samo bywa przy cukrzycach ciążowych. będziesz wtedy polemizowała z lekarzem? za
            > rzucisz mu że się nie zna i naraża dodatkowo dziecko lub Ciebie?

            Absolutnie nie mam zamiaru polemizowac z wskazaniami medycznymi aczkolwiek
            wg statystyk w polsce wywolywanie/ przyspieszanie porodu to 50% porodow i akurat w to nie uwierze, ze co druga ciaza w Pl jest z komplikacjami i wymaga interwencji, bo po dodaniu ilosci cc wyjdzie, ze w Pl max 10% kobiet ma normalna ciaze i porod. Pozdrawiam


Pełna wersja