kozica111
13.01.11, 15:24
Od mojego porodu zakończonego cc minęły ponad 3 miesiące a nadal nie wiem czemu był tak dziwny.Głównie chodzi mi o bóle - ich rodzaj i natężenie.
Poród początkowo z założenia miał być sn - wywoływany w 39 tygodniu z powodu małowodzia.
Założono mi cewnik po którym pojawiły sie trwające 2 doby skurcze, były silne do tego stopnia że uniemożliwiały sen- nie pisały się jednak na ktg /dlaczego - to moje 1 pytanie/ rozwarcie przez dwie doby nie przekroczyło 3 cm.Po tym okresie zdecydowano sie na ostateczną indukcję w sali porodowej - dostałam oksytocynę po której siła bóli stała sie nie do wytrzymania.Jestem osobą bardzo opanowana i dość odporną na ból / np sama umiem sobie nastawić rękę po wybiciu itp/ Ból jednak był tak potworny że nie dałam rady nie krzyczeć, nie pomógł prysznic - bole były tak silne że po wyjściu spod niego nie byłam w stanie sie wyprostować i szłam zgięta w L na łózko.Położne komentowały że mam słaba odporność na ból / generalnie zachowanie personelu pominę , temat nie na ten wątek/ Po 4 godzinach moich wrzasków i podaniu maksymalnej ilości oxy rozwarcie nadal było 3 a skurcze sie nie pisały chociaż myślałam ze mnie rozerwie - głównie czułam ból od pleców , brzuch był miękki ....Lekarka zlitowała sie i by osiągnąć min 4 cm wymagane do zzo przebiła pęcherz i prawie ręka mi rozwarła szyjkę /na naciągane 4 cm/ .Anestezjolog podał lek w kręgosłup i po minucie poczułam ulgę, zero bólu od 3 dni.Anestezjolog powiedział że leki nie mogą działać tak radykalnie i ja skurcze pewnie czuję ale lżejsze, nie była to prawda nie czułam nic.
Po chwili lekarz skomentował że przez swoją histerię "wymusiłam" zzo i akcja i tak marna zupełnie stanęła i sobie poszli.
Byłam podpięta pod ktg i tak przeleżałam następne 4 godziny, nagle jak znieczulenie zaczęło ustępować poczułam /sorry za określenie/ że jakby chce mi się kupę i dość silne ale niebolesne parcie - ponieważ pamiętałam ze szkoły rodzenia ze moga tak wyglądać bóle parte kazałam mężowi wołać lekarza, przyszedł i położne obok z dyżurki tez.Mówię co czuję a oni na to że nie mam akcji skurczowej / bo zzo ja zatrzymało a i tak była marna/ wiec nie mogę rodzić.
No i ja wtedy juz konkretnie wrzasnęłam co ja czuję i żeby zbadał i zbadał i oczy jak 5 zł bo rozwarcie dochodziło juz do 10 cm a mały pchał sie na świat.
Skończyło sie cc prawie na żywca bo zanikło gwałtownie tętno ale to już inna historia.
Moje pytanie;
-czemu czułam tak silne bóle które jednocześnie się nie pisały na ktg?
-czemu bóle były tylko z pleców a nie pracowały w ogóle górne partie brzucha?
- czy rozwarcie jest możliwe bez skurczy?