ku pokrzepieniu - miałam naprawdę dobry poród

23.05.11, 15:36
2 maja przyszedł na świat nasz synek Piotruś. Poród bardzo niespodziewany, prawie na miesiąc przed terminem. Zaczęło się o 5 rano nagłym krwotokiem i byliśmy święcie przekonani, że jedziemy do szpitala na patologię ciąży. Na izbie przyjęć nikt nawet nie chciał robić nawet podstawowych badań tylko od razu biegiem na oddział. Miałam swoją położną, cudowną kobietę, anioła po prostu. Położna skombinowała mi poza kolejnością śniadanie, pczęstowała własną herbatą we własnym kubku. Gdyby nie to śniadanie pewnie podłączyliby mi kroplówę, bo ktg się słabo zapisywało. Poród naturalny, 2 lata po cesarce, więc częściej monitorowany, ale położna dbała żeby mi za bardzo nie przeszkadzać. Mogłam chodzić, skakać na piłce, moczyć się w wannie, jeść, pić.... Położna oprócz prowadzenia porodu załatwiała małemu ciuszki, pieluszki, lepsze szczepionki, dzwoniła po aptekach... Oczywiście dla malucha nie mieliśmy nic, żadnej wyprawki, ja do porodu miałam tylko piżamę i kapcie, żadnych waliz. Nikt mi złego słowa nie powiedział. Miałam swóje własne elektrody elle tens, wszyskie położna pytały się czy działa i co to jest :)
W sumie na porodówce spędziłam 10 godzin, przez pierwsze 7 akcja nie bardzo chciała się rozkręcić, skurcze były nieregularne, mało bolesne. Zostałam zapytana czy zgadzam się na przebicie pęcherza. Od odejścia wód synuś urodził się w 2,5 godziny. Rodziłam bez znieczulenia, tylko z tensem i z wanną. Spodziewałam się duuuużo większego porażającego bólu i byłam mocno zdziwiona, że to tylko tak będzie bolało. Dziecko urodziło się prawie bez parcia, zostałam nacięta, ale taka była konieczność - dzieciaczek był troszkę wcześniakowaty. Neonatolog przepraszał mnie że muszą zabrać dzieciaczka i ubrać, żeby taki maluch się nie wyziębił. Po porodzie dostałam kolację, mimo, że już dawno było po porze kolacji :) Ponieważ było mi słabo i mdlałam na pierwszą noc Synek powędrował do pań położnych noworodkowych. Na karmienie był przynoszony, żebym nie musiała wstawać z łóżka.
Generalnie poród super. Rodziłam w Olsztynie.
    • klarci Re: ku pokrzepieniu - miałam naprawdę dobry poród 23.05.11, 17:18
      fajnie, położna genialna :)
      gratulacje
      • lisia312 Re: ku pokrzepieniu - miałam naprawdę dobry poród 23.05.11, 22:14
        przy krwotoku rodziłaś SN?
    • justcam Re: ku pokrzepieniu - miałam naprawdę dobry poród 24.05.11, 13:50
      Gratulacje, juz o tym Olsztynie nie raz słyszałam dobre słowa
    • katarzynaoles Re: ku pokrzepieniu - miałam naprawdę dobry poród 24.05.11, 19:41
      No, z tym krwotokiem to taka opowieść jak o taaaakiej rybie :)). Pewnie krowotoku nie było, bo nie rodziłaby Pani sn, nie mówiąc już o jedzeinu i piciu... Gratuluję udanego porodu w dobrej atmosferze i pozdrawiam serdecznie :)
    • miska-moniska Re: ku pokrzepieniu - miałam naprawdę dobry poród 25.05.11, 14:51
      No może użyłam złego słowa, w kazdym razie obudziło mnie coś ciepłego lejącego się po nogach. Potem okazało się, że załatwiłam krwią cały dywan i podłogę w łazience ;) Lekarz stwierdził, że to krwawienie z szyjki, ale skoro rodziłam normalnie to znaczy że to zupełnie normalne :)
Pełna wersja